Skocz do zawartości

Hosting dHosting.pl - 10% rabat!

  • wpisów
    106
  • komentarzy
    103
  • wyświetleń
    122196

O blogu

Blog nie jest finansowany z funduszy Unii Europejskiej

Wpisy na tym blogu

 

25 Maja - Lista Numer 7

Cóż, w dniu dzisiejszym Trybunał Konstytucyjny ogłosił, że legalnie wolno kraść. I kłamać. A konkretnie, że podniesienie wieku emerytalnego przez Tuska i jego pachołków jest zgodne z Konstytucją. Tym samym wiemy już na sto procent, że obietnice oraz umowy zawierane z Państwem Polskim są nic nie warte. Rząd może sobie w dowolnym momencie zmienić warunki umów, a Ty obywatelu teoretycznie nie możesz nic zrobić. Możesz się odwoływać gdzie chcesz, ale możesz być pewien, że władza sądownicza podporządkowana panującemu reżimowi nie wyda korzystnego dla Ciebie wyroku, tylko będzie bronić interesów tejże władzy. Kilka dni temu premier Tusk osobiście przyznał się, że bezczelnie okłamał cały naród i to co obiecywał przed wyborami wcale nie było jego zamiarem. Z resztą zostało to już doskonale skomentowane: Wkrótce nadarzy się znakomita okazja, aby podziękować premierowi i ekipie rządzącej Polską od 25 lat za wszystkie kłamstwa wyborcze, doprowadzenie kraju do ruiny, przedsiębiorców do bankructwa, zmuszenia ludzi do emigracji, kradzieży pieniędzy z OFE oraz 4 bilionów złotych długu. 25 maja odbędą się wybory do parlamentu europejskiego i warto wziąć w nich udział, głosując na listę numer 7. Dlaczego? Wszak w Parlamencie Europejskim nie można niczego załatwić. Ale warto wygrać te wybory, aby móc: wprowadzić jak największą liczbę posłów do parlamentu europejskiego, a co za tym idzie:
każdy wprowadzony do parlamentu europejskiego poseł to solidny zastrzyk finansowy dla Kongresu Nowej Prawicy (ta partia nie jest finansowana z Waszych podatków, istnieje jedynie dzięki darowiznom, a każdy eurodeputowany z listy numer 7 przekaże wszystkie swoje diety na rachunek partii),
dzięki tym funduszom partia będzie miała za co prowadzić kampanię do polskiego sejmu w wyborach 2015 roku,
unijni posłowie będą częściej pokazywani w Polskich mediach,
a przy okazji euro-posłowie KNP będą mogli niszczyć i ośmieszać Unię od środka, tak jak to czyni teraz min. brytyjski UKIP z panem Faragem na czele.
Mamy niepowtarzalną okazję pokazać pookrągłostołowej klice, że mamy ich dość. W ostatnich sondażach KNP miało ponad 5, 6%, a w dwóch ostatnich 8,4% a nawet 9,1%: Wystarczy tylko się wybrać na spacer z dowodem osobistym i oddać głos na dowolne nazwisko z listy numer 7. Instrukcja o tym jak głosować dla Polaków mieszkających za granicą: http://tiny.pl/qk3r2 Instrukcja o tym jak głosować dla Polaków bez zameldowania i poza miejscem zameldowania: http://tiny.pl/qk39f Krótko mówiąc wypełnia się papierek, dopisuje do lokalnego spisu wyborców i sprawa załatwiona - już możemy głosować na listę numer siedem Jeśli uważasz, że w Polsce jest już błogostan i po 25 latach rządów AWS, SLD, PIS, PO lepiej być nie może - to nie idź nigdzie. Po co się fatygować. Jest przecież super. Usiądź wygodnie przed telewizorem, obejrzyj sobie Taniec z Gwiazdami, zapal skręta, strzel browara, weź kredyt i wyjedź na odlotową majówkę. A jeśli jednak masz odrobinę oleju w głowie i zgadzasz się z przesłaniem piosenki Kabaretu pod Wyrwigroszem: To nie zmarnuj tej szansy, 25 maja weź udział w wyborach i skreśl dowolne nazwisko z listy numer 7. Najlepiej całą rodziną, niech siódemka okaże się szczęśliwa dla Polski!

Jurij

Jurij

 

1 maja - Święto Pracy

Dzisiejszy dzień to jakże piękny i słoneczny dowód na to, że socjalizm w Polsce króluje i ma się świetnie Otóż jest to międzynarodowe święto klasy robotniczej upamiętniające strajk robotników w Chicago z 1890 roku. Hucznie obchodzone było we wszystkich krajach komunistycznych, nadal jest obchodzone w krajach socjalistycznych. Za czasów Hitlera w 1933 roku stało się świętem narodowym III Rzeszy, od 1950 roku jest świętem państwowym w Polsce. Zastanówmy się tak na zdrowy chłopski rozum, jaki jest sens istnienia tego święta? Pomijając fakt wolnego dnia od pracy i możliwości zorganizowania majówki. 1. Po kiego czorta świętować pracę w kraju, którego ponad 30% obywateli tejże pracy nie ma, a ponad 2 miliony obywateli wyjechało w jej poszukiwaniu za granicę? 2. Jaki w ogóle jest sens świętowania czegoś takiego jak praca? Do roboty się idzie po to, żeby zarobić pieniądze i mieć z czego żyć. Czynność tak samo konieczna jak pranie brudnych skarpetek czy sprzątanie domu. Co tu świętować? 3. Człowiek pracuje średnio po 8 godzin dziennie, 5 razy w tygodniu czyli 40 godzin. Chyba, że ma nadgodziny, drugi etat czy inny przypadek, ale z reguły jest to 40 godzin pracy. Tymczasem w tygodniu mamy 7x24 godziny czyli aż 168 godzin. Gdy odejmiemy czas potrzebny na pracę, zostaje nam 128 godzin czyli ponad 3-krotnie więcej. Zatem gdyby w Polsce był kapitalizm, święto pracy powinno zostać zastąpione świętem konsumenta! Bo człowiek w ciągu tygodnia konsumuje przez 128 godzin, a pracuje jedynie przez 40! Czyż nie? No ale skoro nadal mamy socjalizm to nadal czcimy święto pracy, ci którzy mają robotę mają co świętować, a reszta zapewne za zasiłek bezrobotnego wyprawi sobie grilla. Ze smutnych wieści wczorajsza informacja: w wieku 82 lat zmarł Mieczysław Wilczek - minister przemysłu w ostatnim okresie istnienia PRL, autor słynnej ustawy Wilczka, która zagwarantowała Polakom wolność gospodarczą i krótko mówiąc umożliwiała wszelką inicjatywę przedsiębiorczości - można było robić wszystko, co nie było zakazane przez prawo. Niestety przez 25 lat rządów PO (POokrągłostołowej bandy złodziei, która pod różnymi szyldami rządzi nieprzerwanie Polską od 1989 roku) skutki tej ustawy zostały stopniowo zniwelowane kolejnymi szkodliwymi działaniami biurokracji, aż w końcu ustawa została zniesiona. Fot.: Mieczysław Wilczek W związku z tym smutnym wydarzeniem Kongres Nowej Prawicy wydał oświadczenie: No i na koniec jest odpowiedź pewnego internauty na skandaliczny spot Platformy Obywatelskiej upamiętniający 10 lat członkostwa Polski w Unii Europejskiej, za który zapłaciliście 7 000 000 (siedem milionów) polskich złotych (a w planach jest już kolejny za 8 500 000 PLN SIC!). Klip nosi tytuł "10 lat świetlnych - 10 lat w Unii Europejskiej" - Deleted Scenes, nie kosztował Was ani złotówki, a o ile bardziej daje do myślenia: Udanego świętowania Ja idę spać, bo trzeba się wyspać i do roboty wstać... żeby konsumenci przez 128/168 godzin w tygodniu mieli tanie usługi na wysokim poziomie

Jurij

Jurij

 

Emerytura - odbierz ją już dziś!

Święta, święta i PO... Ale zaraz, zaraz. Czy aby na pewno po 25 latach rządów PO* Polacy mają jeszcze co świętować? *Jeśli uważasz, że PO rządzi "dopiero" od 7 lat, to teoretycznie masz rację, pod nazwą PO od 7. W praktyce jednak się mylisz i powinieneś czym prędzej przeczytać wpis "From Tusk Till Down vol.I & II " oraz obejrzeć film Nocna Zmiana, a zobaczysz dokładnie te same twarze, które rządzą do dziś. Dokonań rządzącej kliki od czasu porozumień okrągłego stołu nie sposób wymienić jednym tchem. Na szczęście są tacy, którzy to wszystko skrzętnie notują: 500 afer PO . Po 25 latach d***kracji Polska znalazła się nad przepaścią. Ekipa rządząca dwoi się i troi, aby Polacy postąpili o krok naprzód: obciążenia podatkowe sięgające 83% dochodów + mandaty, kary, odsetki,
naród ogłupiony do reszty: http://vod.gazetapolska.pl/4021-najbardziej-przerazajacy-film-w-necie,
transport w stanie katastrofalnym:
obronność praktycznie żadna:a dzięki temu, że dostęp do broni palnej jest drastycznie utrudniony, dowolny najeźdźca może wkraczać bez obaw, że Kowalski czy Malinowski go z okna zastrzeli,
przemysł w stanie agonalnym,
przedsiębiorcy ledwo wiążą koniec z końcem, w pozornie wolnym kraju ludzie mają do wyboru emigrację albo działalność nielegalną lub kredytową gehennę prowadzącą prędzej czy później do bankructwa,
eksport czegokolwiek na zachód jest praktycznie niemożliwy z powodu unijnych nakazów i zakazów,
eksport czegokolwiek na wschód jest praktycznie niemożliwy z powodu skandalicznej polityki rządu (wizy, embarga, sankcje etc.),
w okresie głębokiej komuny Polacy potrafili produkować statki, samochody, samoloty, motocykle, nośniki danych, tworzyć komputery, a dziś mogą jedynie zmywać naczynia u Anglika czy zbierać ogórki u Niemca,
praktycznie każdy Polak po zakończeniu edukacji ma do dyspozycji wegetację na bezpłatnym stażu / posadzie ze śmiesznym wynagrodzeniem lub emigrację,
I w zasadzie mógłbym tak jeszcze długo ciągnąć. Codziennie dostarczane z ulicy Wiejskiej absurdy nie robią już na nikim wrażenia. Ot, chociażby dzisiejsze doniesienia o tym, jakoby zwykła tabliczka z imieniem i nazwiskiem ministra Marka Sawickiego kosztowała 2700 PLN, przy czym normalnie taką można wykonać za około 100 PLN, czy jednominutowy spot reklamowy PO, którego produkcja pochłonęła 7 000 000 PLN z Waszych podatków. Fakt, to są grosze w porównaniu z gigantycznymi kwotami jakie zrabowano emerytom czy też jakie rabowane są każdego roku w postaci podatków, akcyz, składek, mandatów z kieszeni milionów Polaków. I cóż można zrobić w takiej sytuacji? Można wyjechać, ale to nie jest rozwiązanie. Nie bez przyczyny terytorium nad Bałtykiem pomiędzy Niemcami a Rosją od wielu wieków nazywa się Polską. A zatem może lepiej zostać i skoro mamy państwo opiekuńcze, to może za wzorem opiekunów osób niepełnosprawnych rozbić dodatkowe namioty pod Sejmem i poprosić państwo o pomoc? Ale zaraz, zaraz. Czy aby na pewno Państwo macie świadomość tego co to państwo już dla Was robi? No więc może lepiej nic nie róbmy, przeczekajmy. Tylko czy aby na pewno warto czekać? Wszak już niebawem, bo według wyliczeń ZUS liczba Polaków zredukuje się do 2060 roku z 38 000 000 obywateli do 31 000 000 obywateli, a według szacunków ONZ do końca XXI wieku zostanie już raptem 16 000 000 Polaków. No to może idźmy do ZUS i po co czekać - wypłaćmy sobie to co odłożyliśmy (o tym ile odłożyliśmy pisałem tutaj: http://forum.invisionize.pl/blog/71/entry-101-jezus-zmartwychwstał-alleluja/ ) i zabawmy się za tę kasę. ZUS z pewnością wypłaci Wam dokładnie tyle samo, ile po osiągnięciu wieku emerytalnego, więc po co czekać? Jeśli wydaje Wam się, że gdybyście teraz poszli do najbliższej siedziby zakładu i poprosili o wypłatę pieniędzy, to nic byście nie dostali - to dobrze Wam się wydaje. Dokładnie tyle samo otrzymacie na starość. Skoro nie widać różnicy, to po co czekać? Odbierz swą emeryturę już dziś! A dokładniej o tym dlaczego nie dostaniecie emerytur opowie prezes Centrum im. Adama Smitha, pan Robert Gwiazdowski. Z wykładu dowiecie się dlaczego dostaniecie dokładnie 0 PLN w ramach świadczeń emerytalnych i co możecie zrobić, aby to zmienić. Tymczasem kolejne sondaże coraz bardziej napawają nadzieją i mam nadzieję przekonają niezdecydowanych. Już 8,4%: a Wybory dokładnie za miesiąc. Jaki będzie finalny wynik, zależy tylko od Was!

Jurij

Jurij

 

KRYMinalnaja Rossija?

Yawn Znad Krymu nadciągnęło cieplejsze powietrze, przyroda zaczyna budzić się do życia a wraz z nią niedźwiedzie budzą się z zimowego letargu. Od ostatniego wpisu styczniowego sporo się zmieniło. Naczelnemu blogerowi IZE stuknęła trzydziestka, liczba wyświetleń bloga przekroczyła szumne 50 000 odsłon a i lemingi zaczęły się powoli budzić na zielonej wyspie, serwując pewnemu panu w muszce ponad 6% poparcie, ponad 220 000 polubień na pejsbuku, ponad 1 200 000 wyświetleń w ciągu tygodnia, kilkutysięczne widownie podczas poszczególnych spotkań oraz sukces w postaci jako pierwszej zarejestrowanej partii w majowych wyborach do parlamentu europejskiego I to są te dobre wiadomości. Niestety niedźwiedzie po przebudzeniu z zimowego snu przecierają oczy ze zdumienia. A to za sprawą naszych ulubionych mediów reżimowych, które poza serwowaniem tematów zastępczych (sprawa Trynkiewicza póki co ucichła, bo ten wyszedł na wolność i jeszcze chyba nikogo póki co nie zgwałcił / zamordował niepotrzebne skreślić a zajmowanie się katastrofalną sytuacją polskiej gospodarki, katastrofalną sytuacją demograficzną Polski i wieloma innymi katastrofami, których na naszej zielonej wyspie nie brakuje nie jest po myśli partyj rządzących) postanowiły zająć się tematem "braci Ukraińców". No bo przecież to są nasi bracia, czyż nie? W latach 40-tych oddziały UPA pod dowódcą Bandery mordowały Polaków: Uwaga drastyczne dowody miłości Ukraińskiej: Niedawno podarowali polskiemu prezydentowi jajko (nie wygląda to na jajko Faberge): więc nikogo nie powinno dziwić, że TVP 1, TVP2, TVP Info, TVN, Onet, WP, Interia czy inne tego typu brukowce nazywają Ukraińców bratnim narodem. No przecież są tacy biedni, zły Putin ich tak gnębi i w zasadzie to skoro w Polsce się tak dobrze i wspaniale wszystkim żyje, to powinniśmy im pomóc i z naszych sowitych wypłat / rent / emerytur zorganizować pomoc naszym braciom Ukraińcom. Czyż nie? He, he, he... NIE. Gdyby się zagłębić w przebieg wydarzeń na Ukrainie (jeśli już komuś się wybitnie nudzi i ma za mało problemów na własnym podwórku: ) to łatwo dostrzeżemy, że: 1. W Kijowie zbuntowała się ludność i wyszła na ulice. O to nie trudno, bo taką bidę z nędzą jak na Ukrainie to ciężko w Europie znaleźć. Co nas to obchodzi - zbuntowali się to ich sprawa. Aczkolwiek są dowody na to, że nie było to tak całkowicie spontaniczne, tylko była to zorganizowana przez kogoś akcja. Skserowane z arabskich rewolucji materiały szkoleniowe dla bojówkarzy są na to dowodem: Więcej ulotek można pobrać tutaj: http://poznavatelnoe.tv/rogov_listovki_euromaidana 2. Janukowycz złapał cykora i zwiał za granicę. Nie powinien był tego robić, ale zrobił. 3. Zachodnie media ogłosiły, że nie jest już prezydentem. A przecież nie stracił władzy w przewidziany w Konstytucji Ukrainy sposób, więc nadal nim jest. 4. Korzystając z zamieszania w stolicy Rosjanie zamieszkujący Krym sprytnie wykorzystali okazję, zrobili referendum za aneksją Krymu do Rosji i ponad 95% mieszkańców Krymu opowiedziało się za. 5. Co miał zrobić Władimir Putin? Naturalnie przyjął tę prośbę i Krym ponownie stał się częścią Rosji, bo zawsze do niej należał. 6. I tutaj zaczyna się paranoja. Demokratyczny zachód, który na co dzień wielbi głos ludu i uznaje, że większość ma rację, nagle sprzeciwia się roli większości! Nie uznając zdania ponad 95% mieszkańców Krymu. A przecież każde dziecko wie, że 95% > 5%, czyż nie? 7. Rozpętuje się medialna burza, siejąca popłoch jak to zły Władimir Putin gnębi naszych "braci Ukraińców" i rzekomo chce napaść na Unię Europejską i Bóg wie co jeszcze. Tymczasem prawda jest zupełnie inna. To bankrutującym Stanom Zjednoczonym oraz bankrutującej Unii Europejskiej zależy na tym, by wybuchła wojna. Dlaczego? Bo na wojnie długów się nie płaci. A jak już wojna wybuchnie, to zawsze można na nią wszystko zwalić, lub spłacić potem długi ze zdobyczy wojennych. Mógłbym napisać tutaj parę słów o Putinie, ale nasz niezawodny korespondent z US i A już to za mnie zrobił: Skoro Putin taki straszny, to czemu powstają o nim takie piosenki: https://www.youtube.com/watch?v=tng8g95snLw Hm? Czemu Polki nie śpiewają, że chciały by męża takiego jak Tusk / Komorowski? Czemu Europejki nie chcą takiego męża, jak von Rompuy? Czemu to właśnie Rosja potrafi zrobić najlepszą Olimpiadę i dlaczego znane osobistości nie uciekają z Rosji na zachód, tylko z zachodu do Rosji w ucieczce przed wysokimi podatkami? Jeśli z jakiegoś powodu wybuchnie wkrótce wojna, to możecie być pewni, że odpowiedzialność za nią będzie leżała po stronie bankrutujących państw zachodnich. Nie dajcie się ogłupiać tym bzdurom, które wygadują w mediach. Fakty mówią za siebie i każdy niedźwiedź, nawet taki o bardzo małym rozumku, jest w stanie je dostrzec po przebudzeniu z zimowego snu

Jurij

Jurij

 

Wszyscy jesteśmy kryminalistami

Ten krótki filmik zmontowanych wypowiedzi Wojciecha Cejrowskiego, Janusza Korwin - Mikke, Mariusza Max - Kolonko i Stanisława Michalkiewicza jakże daje do myślenia: Niestety po wielu dekadach Socjalizmu znaczna większość obywateli Polski nie jest w stanie żyć bez urzędników. W ludzkich głowach zakotwiczył się strach, że to co niezgłoszone do urzędu, jest nielegalne. Doszło do takich patologii, że ludzie nie potrafią już bez obcego sobie urzędnika prowadzić interesów, wykonać drobnego remontu czy ściąć drzewa na własnym podwórku. Najwyższy czas skończyć z tą biurokratyczną paranoją i pozwolić ludziom żyć ich własnym życiem.

Jurij

Jurij

 

Wolontariusze Owsiakowi Ślą Pieniądze

Dziś odbędzie się 22 finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej pomocy. Od 22 lat Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy zbiera pieniądze na określony cel pomocy medycznej, w tym roku na "specjalistyczny sprzęt dla dziecięcej medycyny ratunkowej i na godną opiekę medyczną seniorów". Głównym punktem finałów WOŚP były koncerty w największych miastach Polski, na których grały znane zespoły, a na ulicach całej Polski (i miejscach zamieszkiwanych przez Polonię na świecie) wolontariusze zbierali pieniądze do puszek. Koncerty kończą się pokazem sztucznych ogni ( tzw. światełkiem do nieba), a przez cały dzień wydarzenie jest transmitowane przez TVP. W ostatnich latach doszły także takie atrakcje, jak możliwość licytacji przedmiotów, licytacji złotych serduszek i innych gadżetów, często ofiarowanych przez znane osoby. Brzmi super, idea bardzo szczytna. Ale czy na pewno? Zawsze byłem sceptycznie nastawiony do tej imprezy. Nie dlatego, żebym uważał pomaganie za coś złego. Irytowała mnie sama koncepcja zbiórki pieniędzy raz w roku. Wszak ludzi w potrzebie znajdziemy każdego z 365 dni w roku, czyż nie? Dlatego zawsze preferowałem takie instytucje jak Caritas czy fundacje min. Św. Brata Alberta, które niosą pomoc 24h/dobe, 7 dni w tygodniu, 365 dni w roku i bez zbędnego pajacowania. Dopóki Owsiak zbierał "na dzieci" jakoś przymykałem na to oko. Ale ostatnio cele zbiórki się zmieniły, co wzbudziło moje podejrzenia i zaczęły się nasuwać pytania: czy faktycznie te pieniądze trafią do potrzebujących?
skąd pewność, że zakupiony sprzęt będzie potrzebny i nie trafi do magazynów?
czy aby na pewno młode osoby, a szczególnie dziewczyny, powinny same chodzić z dużą ilością zebranej gotówki?
Tegoroczna zbiórka "na godną opiekę medyczną seniorów" załącza czerwoną lampkę. Wszak od połowy XX wieku żyjemy w socjalizmie, w którym to każda osoba przez całe życie odkłada składki to Zakładu Ubezpieczeń Społecznych właśnie po to, by na stare lata mieć zapewnioną rentę / emeryturę i godne życie. Więc po co ta zbiórka? Jeśli system emerytalny nie działa (a doskonale wiemy, że nie działa i działać nie może bo każdą piramidę finansową prędzej czy później szlag trafi) może warto go zlikwidować i pozwolić ludziom samym dbać o swoją przyszłość? A jeśli działa, to po co ta zbiórka? Rząd popiera WOŚP, media reżimowe popierają WOŚP. Dlaczego? Mówił o tym min. Mariusz Max - Kolonko w swoim odcinku Kumbaya Poland: WOŚP ma na celu: odwrócenie uwagi społeczeństwa od bieżących problemów,
pacyfikowanie nastrojów społecznych pod pretekstem szczytnego celu,
odciążyć ministerstwo zdrowia.
Ale jak to? Ano tak to. Skoro wszyscy Polacy tak czy siak płacą w składkach i podatkach ciężkie pieniądze na utrzymanie publicznej służby zdrowia, a minister zdrowia wie, że Owsiak zbierze 40 - 50 milionów PLN, to co może sobie zrobić z tą kasą? Ano może sobie z nią zrobić co chce. Po co ma kupować sprzęt do szpitali, skoro zrobi to Owsiak? Gdyby nie było przymusowych składek zdrowotnych, idea WOŚP byłaby jak najbardziej słuszna. A tak? Co zrobi z tą forsą minister, możemy jedynie przypuszczać. A co zrobi z nią Owsiak? Tutaj też pojawiły się niejasności. Reporter TV Republika zadał Owsiakowi proste pytanie, zobaczcie jak zareagował: http://www.youtube.com/watch?v=KCGyV4O6RmA A co jest finansowane z pieniędzy zbieranych przez WOŚP? Warto się zastanowić, czy lepiej będzie jeśli nasze ciężko zarobione pieniądze wrzucimy do puszki uśmiechniętej nastolatki w zamian za naklejane serduszko i złudne poczucie czystego sumienia, czy zaniesiemy je wprost do najbardziej potrzebujących, np. do Caritasu czy jakiejś parafialnej fundacji...

Jurij

Jurij

 

Elektroniczne eldorado

Witajcie w Nowym Roku! Muszę przyznać, że idea tego wpisu narodziła się jakieś pół roku temu, a kończące się właśnie targi Consumer Electronics Show w Las Vegas sprzyjają temu, by ów wpis właśnie powstał. Producenci sprzętu elektronicznego z każdym dniem zasypują nas coraz to nowszym sprzętem nie w trosce o to, żebyśmy mieli faktycznie coś fajnego, ładnego, użytecznego, ale po to, by wyciągnąć od nas pieniądze. Naturalnie robią to tak, byśmy sami dobrowolnie poddali się masowej histerii i zrobili wszystko, żeby pozyskać nowy wspaniały i przełomowy produkt. Który po kwartale zostanie zastąpiony swoją ulepszoną wersją, czyli jeszcze nowszym, wspanialszym i bardziej przełomowym produktem. Czy ten wyścig szczurów dokądś prowadzi? Czy ma jakikolwiek sens? Jeszcze kilkanaście lat temu marzeniem wśród młodzieży był odtwarzacz płyt CD z wbudowanym radiem. Później nastąpił szał na przenośne odtwarzacze MP3. Od mniej więcej 2005 roku odtwarzacz MP3 stał się podstawową funkcją niemal wszystkich telefonów komórkowych i dziś takie urządzenie można dostać na serwisach aukcyjnych za symboliczną złotówkę. To samo dotyczy aparatów cyfrowych, kamer wideo, telefonów, komputerów. Aktualnie trwa wyścig na Gigabajty, Gigaherze, ilość rdzeni, megapikseli, cali, a rosnące tempo prezentacji kolejnych generacji urządzeń zaczyna przyprawiać o zawrót głowy. Czy można się przed tym jakoś bronić? Konsumenci elektroniki dzielą się na wiele grup. Są bogaci, dla których wyłożenie kilku tysięcy na nowy gadżet nie stanowi żadnego problemu. Są też mniej zamożniejsi, którzy jednak zgodnie z zasadą "zastaw się a postaw się" znajdą pieniądze na nową zabawkę. Są też tacy, którzy notorycznie zmieniają przedmioty na nowsze, byleby być zawsze na topie. Najliczniejsza jednak grupa odbiorców stara się "oszukać" los i próbuje za określoną kwotę kupić sprzęt "na przyszłość", żeby starczył jak najdłużej i ewentualnie w przyszłości można było go za niewielkie pieniądze zmodernizować. Życie jednak nauczyło mnie, że coś takiego jak kupowanie "elektroniki na przyszłość" nie istnieje i jest przejawem zwykłej ludzkiej naiwności. Poza tym nie należę do osób, które lubią zmieniać sprzęt jak rękawiczki i można wręcz powiedzieć, że się do niego przywiązuje. Jak zatem kupić coś fajnego, użytecznego, niedrogiego, nie ulegając przy tym wyścigowi szczurów po najdroższy i najnowszy sprzęt? Pół roku temu stanąłem przed koniecznością ulepszenia komputera. Ale najpierw odrobina historii. Pierwszy komputer. Pierwszego komputera w domu nie pamiętam zbyt dobrze, bo byłem wtedy zbyt mały i nie interesowałem się jeszcze zbytnio elektroniką. Pamiętam, że monitor był monochromatyczny, na ekranie były gry zbudowane ze znaków ASCII, wszystko działało pod DOSem a dysk miał pojemność 811 MB. Doskonale za to pamiętam drugi komputer, nabyty w 1998 roku, gdy byłem jeszcze w szkole podstawowej. Sercem ówczesnej maszyny był wydajny procesor Intel Pentium II taktowany zegarem 350 MHz, posiadający aż 512 KB pamięci Cache, wpięty do slotu 1 solidnej płyty głównej Asus P2B z chipsetem Intela 440 BX. Do tego karta graficzna Riva 128 z 8MB pamięci video, 64 MB pamięci RAM oraz Windows 95 zainstalowany na 6,4 GB dysku Seagate Medalist umożliwiały wszystko. Pracę i rozrywkę. Gry typu Wolfenstein 3D, Doom czy Target chodziły bez problemów, filmy i muzyka odtwarzane były płynnie, z czasem pojawił się także modem 56K a wraz z nim dostęp do internetu. Lata mijały, sprzęt spisywał się bez zastrzeżeń. Korzystałem z niego do 2005 roku. Do tego czasu wprowadziłem w nim sporo ulepszeń. 64 MB RAM rozszerzyłem do 256 MB, leciwą Rivę 128 zamieniłem na nowszą Ati RAGE 128 z 32 MB pamięci video, chciałem nawet wymienić także procesor na Pentium III 1GHz, bo taki był najmocniejszy procesor pod Slot1, jednak było to już nieopłacalne. Ponadto zaczął szwankować 6,4 GB dysk twardy i trzeba go było zastąpić nową 80GB Barracudą. Zapadła decyzja o kupnie nowego komputera. 7 lat to i tak ładny wynik... Drugi komputer Kupując zestaw w 2005 roku kierowałem się zasadą "oby tylko kupić dobry sprzęt na przyszłość". Wtedy już znacznie bardziej interesowałem się elektroniką, komputerami, byłem na bieżąco z nowościami i przez ponad miesiąc porównywałem podzespoły, ceny, konfiguracje... Wybór padł na najpopularniejszy w tamtym roku zestaw: Athlon 3000+ Venice s.939 1,8 GHz,
płyta Gigabyte K8N-Ultra 9 z chipsetem n-Force 4,
512 MB RAM Twinmos,
GPU Gigabyte GF6600 Turbo Force z 128 MB RAM DDR i pasywnym chłodzeniem,
Obudowa z zasilaczem Modecom Feel 350W.
Procesor i podstawkę wybrałem sam, resztę doradził sprzedawca w sklepie. Sprzęt miał być "przyszłościowy", lepszy od s.754 - s.939 - wydawał się być lepszym wyborem. Miałem wówczas nadzieję, że po paru latach zmienię jedynie procesor, dołożę ramu i będzie dobrze. Bardzo szybko przekonałem się jednak, że nie będzie. Cały zestaw kosztował ponad 2000 PLN, na ówczesne jak i dzisiejsze warunki to niemała kwota. Czy warto było? Tak, bo to świetny sprzęt, który mógłby służyć do dziś. Tylko że z pewnością nie mogłem go nazwać przyszłościowym, ale o tym dokonałem się już po zakupie. Konkretnie tydzień po złożeniu "nowego" komputera przeczytałem na Chipie, że firma AMD wydała wyrok na socket 754 oraz 939 i za pół roku zastąpi je podstawką AM2. I to był szok. Od tamtej pory wiem, że cokolwiek byśmy nie wykombinowali, zawsze producent postawi na swoim. Wprowadzając do sprzedaży nowy, przełomowy, fantastyczny produkt X ma już gotowy do wprowadzenia produkt Y, który tylko czeka, aż emocje związane z wprowadzeniem produktu X opadną. Już rok po zakupie nie dało się grać w nowsze tytuły, bez poczynienia stosownych inwestycji. Aby cieszyć się rozgrywką w Need For Speed Most Wanted, musiałem zainwestować 200 PLN w kolejną kość 512 MB RAM. Ale już w 2007 / 2008 roku zaczęły pojawiać się gry, które wymagały procesora dwurdzeniowego i cokolwiek bym nie zrobił, w NFS Pro Street czy GTA IV pograć już nie mogłem. Kolejne inwestycje spowodowane były wyższą koniecznością. Mała ilość miejsca na dysku - zakup 500 GB Barracudy. Awaria zasilacza i karty graficznej w 2009 roku, to kolejne wydatki. Tym razem nie dałem się już namówić na propozycje sprzedawcy, do sklepu poszedłem z zamiarem zakupu upatrzonego towaru. Dobra rada na przyszłość: Z pewnością są wśród nich ludzie uczciwi, znający się na rzeczy, ale nie oszukujmy się. Większość z nich będzie usiłowała wcisnąć kiepski lub mało chodliwy towar. Dlatego warto samemu wybrać to, co będzie się nam podobać i będzie spełniać nasze oczekiwania. Ja wybrałem wtedy GeForce'a 9600GT z 512 MB pamięci DDR3 256-bit oraz 400W OCZ Fatal1ty i do dziś nie żałuję. Niestety czas uciekał i wydajny niegdyś Athlon 3000+ 1,8GHz przestał być wydajny. Zaczęło brakować RAM-u, a przy otwartych 50 zakładkach Firefox potrafił doprowadzić do frustracji. W dodatku programy używane na co dzień do pracy zaczęły pokazywać "slow cpu". Trzeba było coś zmienić, tylko co? Komputer trzeci, obecny. Nalot na sklep komputerowy i zakup najdroższych podzespołów nie wchodził w grę z przyczyn finansowych. Miałem zatem dwa wyjścia: 1. Kupić używany procesor s.939 - co byłoby głupotą, bo najwydajniejsza jednostka pod ten socket - Athlon X2 4800+ potrafi kosztować nawet 250-300 PLN! A i tak wydajnością ustępuje późniejszym konstrukcjom i nie rozwiązałoby to problemu małej ilości pamięci RAM. 2. Kupić najtańsze nowe podzespoły, np. jakiegoś celerona G550 + płytę + 2 GB pamięci RAM DDR3. Problem w tym, że ja się brzydzę celeronami okrutnie. Rzeczy okrajane na siłę i sprzedawane plebsowi za małą kasę jakoś do mnie kompletnie nie przemawiają. Dlatego po długich rozważaniach postanowiłem wybrać opcję numer trzy. Nie ukrywam, że zawsze kręciły mnie luksusowe produkty z wyższej półki, modele telefonów które kiedyś były czymś ekskluzywnym, a które teraz są tanie jak barszcz. Np. 4 lata temu, kiedy smartphone'y zaczęły gościć w naszych kieszeniach na dobre, a były stosunkowo drogie, udało mi się kupić model Sony Ericssona P800 za mniej niż 100 PLN. Pamiętam jak dziś, kiedy chodząc po komisach w 2003 roku podziwiałem to cacko cenione wówczas na 2600 PLN i zastanawiałem się, czy kiedyś mnie będzie na niego stać? Po 7 latach marzenie spełniło się, a ja mogłem się cieszyć za śmieszne pieniądze 3" dotykowym kolorowym ekranem, poznać smak produktu luksusowego, możliwości symbiana UIQ 2.0 i pograć w Dooma bez włączania komputera. I zacząłem się zastanawiać, czy nie udałoby się osiągnąć podobnego efektu w kwestii komputera? To by nawet jeszcze bardziej pasowało, bo miałem już przecież zasilacz i kartę graficzną z 2009 roku. Rozpocząłem zatem poszukiwania podzespołów, które w tamtym okresie wzbudzały zachwyt, choćby z ciekawości aby sprawdzić w jakich są teraz cenach. I powiem szczerze - długo przecierałem oczy ze zdumienia. Tak niskich cen się nie spodziewałem! Pamiętam bardzo dobrze, gdy w 2008 roku kolega kupował komputer (za też coś ponad 2000 PLN) z procesorem Intel Core 2 Duo E5200 na pokładzie. To był chyba wówczas najpopularniejszy procesor. Był tani i umożliwiał duże OC. Ale to była średnia półka. A wyżej? Wyżej był kultowy model E8400 i to on zaczął mnie fascynować. Dwa rdzenie po 3GHz każdy i 6 MB pamięci podręcznej cache! I to wszystko za mniej niż 200 PLN? Jakoś nie chciało mi się w to wierzyć. Zwłaszcza, że o wiele mniej wydajne Athlony x2 4800+ pod s.939 były znacznie droższe... Zacząłem obserwować aukcje i za jedyne 235 PLN udało mi się kupić wymarzoną płytę główną z procesorem, a za 150 PLN pamięci RAM. I tak za nieco ponad 100$ USD stałem się posiadaczem: 1. Procesora Intel Core 2 Duo E8400: 2. Płyty głównej Asus P5QL-E z chipsetem Intel P43 i fikuśnym złotym radiatorem: 3. Oraz (jak szaleć to szaleć) - 2 kości pamięci Patriot LLK DDR2 po 2GB każda: To były bardzo udane zakupy, za raptem 235 PLN udało mi się powrócić do Intela jak i Asusa, a 4GB pamięci RAM powinny mi spokojnie wystarczyć, pomyślałem. Gdy podzespoły do mnie dotarły pospiesznie poskładałem maszynę i zaczęły się pierwsze testy. SuperPi 1M: Athlon 3000+ 1,8 GHz - 50 sekund. Intel C2D E8400 3 GHz - 15 sekund. Różnica kolosalna. A dalej? Kompresja pliku 700 MB do archiwum rar - 2 minuty. Aplikacje uruchamiają się i instalują niemal natychmiast. Firefox przy 50 otwartych zakładkach ani się nie zająknie, a całość zużytej pamięci RAM wraz z Windowsem 7 nie przekracza 2 GB. Filmy yt się nie tną. Gry pokroju GTA IV czy Need For Speed The Run działają jak marzenie. A co na to Windows? Pomijając dysk twardy, gdyż maksymalna ocena Windowsa dla dysku SATA to 5,9, Windows ocenił mój komputer na 6 z dużym plusem. I to wszystko za nieco ponad 100$ USD inwestycji. I jak tu się nie cieszyć? Mam nadzieję, że sprzęt będzie dobrze służył jeszcze długie lata, do czasu aż czterordzeniowce będą tanie jak barszcz... A że kupiłem starszy sprzęt, dla wielu zapewne "nieprzyszłościowy", to co z tego? Nie dałem się wciągnąć w wyścig szczurów, nie wydałem jak głupi kilku tysięcy, a dzięki temu że żyjemy w czasach elektronicznego eldorado, gdzie elektroniki jest w bród - kupiłem kilkuletni sprzęt z wyższej półki za śmieszne pieniądze, mogę cieszyć się świetną wydajnością i funkcjonalnością oszczędzając masę gotówki. I tego chciałbym Wam życzyć w nowym 2014 roku, abyście się nie dali wciągnąć w wyścig producentów oferujących Wam nowy sprzęt za ciężką kasę, tylko byście potrafili się cieszyć tym co macie. Bo starszy sprzęt również może sprawiać wiele radości radości Pozdrawiam, Jurij

Jurij

Jurij

 

Święta pod okupacją IV Rzeszy

Miałem nadzieję, że uda się okres świąteczny wytrwać bez polityki. Niestety - nie udało się. Kiedy Korwin - Mikke mówił, że nawet za zbrodniarza Hitlera jego dziadek płacił w podatkach 1/3 tego, co on musi dzisiaj pod rządami Tuska płacić, ludzie mówili - wariat, szaleniec, dziadkowi na stare lata korba odbiła. Jak on w ogóle śmie. Kiedy mówił, że Unia Europejska jest kontynuatorką III Rzeszy, a program gospodarczy Unii Europejskiej jest niemal identyczny z programem NSDAP, ludzie pukali się w czoło. Dziś, w Wigilię Bożego Narodzenia, jednego z najważniejszych świąt Polaków, najpopularniejszy reżimowy portal "informacyjny" na głównym miejscu prezentuje co? Nie, nie choinki, potrawy wigilijne czy życzenia. To może artykuły związane z świątecznymi tradycjami? A może przesłanie Papieża do Polaków? Nic z tych rzeczy. Otóż 68 lat po zakończeniu II Wojny Światowej, za panowania Unii Europejskiej, najpopularniejszy portal internetowy wstawia na stronę główną grupkę uśmiechniętych nazistów oraz bombki choinkowe ze swastyką i nazistowskim pozdrowieniem Sieg heil! Na dodatek w tym tygodniu kanclerz Merkel grzmiała z mównicy, że wszystkie państwa należące do UE muszą się pogodzić z utratą suwerenności. Czy ktokolwiek ma jeszcze wątpliwości, że żyjemy pod okupacją IV Rzeszy? Ciekaw jestem czy choć jeden Polak zaprotestuje przeciwko tej bezczelnej prowokacji. Podobno propagowanie symboli nazistowskich jest w Polsce karalne... Po prostu brak słów i ręce opadają Cóż, życzę wszystkim, aby mimo to święta upłynęły Wam w radosnej i rodzinnej atmosferze, oby Unia Europejska prędko zbankrutowała i żebyśmy nie musieli takich widoków oglądać za rok. Wesołych Świąt!

Jurij

Jurij

 

Dajcie dziadkowi spokój...

Dziś mija 32 rocznica wprowadzenia Stanu Wojennego w Polsce. Na temat tego wydarzenia napisano wiele książek, nakręcono wiele filmów i dokumentów. Dziś, 32 lata po tamtych wydarzeniach, kilkusetosobowa grupa kozaków protestuje przed domem Generała. Pomimo iż od tamtych wydarzeń minęły 32 lata, a ostatnimi czasy Generał Wojciech Jaruzelski częściej przebywa w szpitalu, niż w domu. Dlaczego? Zastanawiam się co ci ludzie mają w głowach, czym się kierują. Stan Wojenny trwał do 22 lipca 1983 roku, podczas jego obowiązywania zginęło ponad 100 osób. Znacznie więcej ginie na polskich drogach z powodu jazdy po alkoholu czy nadmiernych prędkości w trakcie jednego weekendu (np. w Święto Zmarłych)! Nie będę bronił generała. Ale z trzech powodów muszę zaapelować: 1. Po pierwsze primo, do dziś nikt nie wie czy wojska Radzieckie by weszły, czy nie weszły. I nikt nie jest w stanie odpowiedzieć na pytanie co by było gdyby Stanu Wojennego nie wprowadzono. I ile osób dzięki niemu udało się uratować? 2. Po drugie primo ultimo, generał podjął wówczas decyzję i tę decyzję trzeba szanować. Był do tego upoważniony, najlepiej orientował się w sytuacji w kraju i na świecie i żadna z protestujących dziś osób nie jest kompetentna, aby tę decyzję oceniać. Być może kilka dekad d***kracji namieszało ludziom w głowach na tyle, że nie są w stanie zrozumieć hierarchii panującej w państwie... 3. A po trzecie primo ultimo, jakoś ci sami ludzie nie są skłonni by wyjść na ulicę. Czyżby mało było powodów do protestów? Ponad 83% podatki, ograbienie Polaków w licznych aferach typu Amber Gold, zadłużenie Polski na ponad 4 biliony PLN, kradzież emerytur (podniesienie wieku emerytalnego), kradzież środków z OFE czy choćby przykład z dnia dzisiejszego - orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego, że nowe przepisy dotyczące praw jazdy są zgodne z konstytucją. Co to oznacza w praktyce? Nowe prawa jazdy będą wydawane na 15 lat, a obecne bezterminowe? Będą musiały zostać wymienione w latach 2028-2033 na nowe! Dlaczego? Po to, żeby wydoić od obywateli kasę! Kolejny przykład jawnego bandytyzmu w biały dzień i bezczelne złamanie świętej zasady: Od teraz już działa. Czy choć jedna osoba wyjdzie z tego powodu zaprotestować? Dlatego dajcie dziadkowi spokój... Naprawdę jest o co walczyć i bez wyciągania wydarzeń sprzed ponad 3 dekad.

Jurij

Jurij

 

Obywatelu, idą po Ciebie!

Moje przepowiednie z poprzedniego wpisu sprawdziły się. Nadeszła zima, zrobiło się ciemno, zimno i nieciekawie. Radzę się przyzwyczaić, bo taki stan rzeczy potrwa przynajmniej kwartał (dla gimnazjalistów wyjaśnienie - trzy miesiące). Z reguły tyle zima trwa. Potem nastąpi globalne ocieplenie wiosna radosna, ale do tego czasu trzeba się trzymać ciepło i poręczy. A jeszcze lepiej mieć pod ręką konkretniejszy przedmiot służący do samoobrony, albowiem miejcie się na baczności obywatele! Tuż przed zastąpieniem ministra Jana Vincenta ( aka Jacka Rostowskiego) innym wybitnym umysłem, wyszła na jaw informacja że w Polskę wyrusza fala urzędników. Dlaczego? Bo kasa państwowa świeci pustkami i hajs się nie zgadza. I co teraz? Teraz urzędnicy będą chodzić od domu do domu i sprawdzać co posiadamy, skąd posiadamy to co mamy i czy czasem czegoś nie zakopaliśmy w ogródku i nie zachomikowaliśmy w tajemnicy przed skarbówką. A jeśli ktoś się nie zgodzi na kontrolę i nie wpuści urzędnika? To zapłaci karę. Czyż nie jest to bandytyzm w biały dzień? Owszem, ale pamiętajcie: Poziom zniewolenia osiągnął już takie apogeum, że zastanawiam się czasem czy bez pozwolenia urzędnika wolno jeszcze chociaż wyjść do toalety? Chyba nie bardzo, bo jeśli moja spłuczka zużywa zbyt dużo litrów na jedno spłukanie, to naruszam normy unijne, a za to wkrótce będą grozić surowe konsekwencje Naprawdę nie wiem czy śmiać się, czy płakać. Czy ktoś się jednak przejmie losem milionów potraktowanych jak potencjalnych przestępców Polaków? Nie sądzę. Rząd szykuje właśnie naprędce uchwalaną grabież pieniędzy z OFE, a żeby ludzie mieli o czym gadać, premier dokonał tzw. rekonstrukcji rządu. Dzięki tej pokazówce zmieniło się wielu ministrów, aby w obecnym stanie rzeczy nic się nie zmieniło. Ludzie pomyślą "a może ten nowy minister coś zdziała?" Nie zdziała. Po to dostał stołek, żeby dać poczucie "nowości" i kontynuować antypolską działalność rządów PO. O rekonstrukcji szerzej wypowiedział się Artur Dziambor: Tymczasem Jan Vincent (aka Jacek Rostowski), po ograbieniu milionów Polaków z emerytur (podniesienie wieku emerytalnego), po ograbieniu milionów Polaków z środków zgromadzonych w OFE, po ograbieniu milionów Polaków za pomocą fotoradarów i podwyżek podatków pozostał bezkarny. Aby zapobiec jego ucieczce, prezez KNP Janusz Korwin - Mikke zażądał od prokuratury zatrzymania go: http://www.wykop.pl/ramka/1742764/korwin-mikke-prokuratura-powinna-zatrzymac-rostowskiego/ . Musiało to wywołać w służbach specjalnych spore zamieszanie jak mniemam, bo doszło do rzeczy niebywałych. Niedawno prezes KNP został zaproszony do tvp info, gdzie znalazł się pod ostrym ostrzałem Karoliny Lewickiej: Jeden z lepszych i ostrzejszych wywiadów które widziałem - gorąco polecam! Dowcipy o blondynkach nie wzięły się wszak znikąd... A mimo tak ostrego potraktowania Karoliny Lewickiej prezes został zaproszony do TVP ponownie! I to przez samego towarzysza Kraśko do głównego wydania wiadomości: http://www.youtube.com/watch?v=H2BbItpKGPU a tuż potem do TVP info: Naprawdę niebywałe. Notowania PO poleciały na zbity pysk, Gowin założył własną partię, ciekawe jak to wszystko się zakończy? Pożyjemy, zobaczymy. Póki co trzeba robić swoje i uważnie obserwować spektakl bankrutującego euro-socjalizmu. Tak tak, nawet fiskus bankrutuje! Kto nie wierzy, ten niech lepiej uwierzy: Dlatego nie ma się co dziwić, że urzędnicy będą przeglądać nasze domy, podwórka, garaże i skarpetki, w poszukiwaniu niezgłoszonych fiskusowi pieniędzy i kosztowności. Trzeba być przygotowanym i w gotowości bojowej. Walka o przetrwanie się rozpoczęła.

Jurij

Jurij

 

Klimatyczne szczytowanie po szczycie klimatycznym

Od 11 listopada i poprzedniego wpisu minęły 3 dni. Z dużym zaciekawieniem obserwowałem informacje z prawicowych i reżimowych lewackich mediów na temat poniedziałkowych wydarzeń i sądzę, że każdy z Was ma podobne spostrzeżenia. A może nie? Zaraz się przekonamy Ale do rzeczy. Nawet jeśli ktoś nie śledził wiadomości, może sobie nawet teraz wejść na reżimowy Onet czy inny tabloid / masowy środek przekazu okupanta i zobaczyć pokłosie z 11XI. Co możemy przeczytać? Premier Tusk zabrał głos ws. zamieszek w stolicy,
Graś: premier nie widzi powodów do odwoływania szefa MSW,
Tusk: nasza taktyka ws. zabezpieczenia marszu nie sprawdziła się,
Miller: Za rok te prawicowe hordy mogą być jeszcze silniejsze,
Fotyga: musimy domagać się przeprosin od Rosji,
Gowin: policja zachowywała się tak, jakby chciała zamieszek,
Niemiecka prasa: nienawiść i przemoc pod biało-czerwoną flagą,
I wiele więcej tym podobnych... Lewica i zboczeńcy z ruchu LGBT opłakują spaloną tęczę szczekając i opluwając uczestników marszu, prawica się cieszy ze spalonej tęczy (jak naród polski ze spalonego w 1943 roku na tym samym placu Zbawiciela ułożonego z kwiatów symbolu Hitlerjugend) i potępia atak na rosyjską ambasadę... Ale, ale... Ten cały szum medialny skupiony jest tylko i wyłącznie wokół jednego z dwóch ważnych wydarzeń z 11 XI! Zarówno spalona tęcza, spalona budka przed rosyjską ambasadą i uliczne zamieszki w Warszawie wystąpiły podczas tzw. "obchodów Święta Niepodległości". Znacznie ciekawsze jest to drugie wydarzenie, o którym się nie mówi. No tak, ciekawsze, to moja skromna opinia, ale jeśli ktoś woli cyferki jako dowód, to proszę bardzo. Koszty organizacji Marszu Niepodległości 11XI2013: 0 PLN (maszerowanie z flagą wszak nic nie kosztuje), zniszczenia po zamieszkach wyceniono na nieco ponad ~120 000 PLN (sto dwadzieścia tysięcy polskich złotych). Koszty organizacji szczytu klimatycznego na Stadionie Narodowym 11XI2013: Wynajęcie, przygotowanie i zabezpieczenie Stadionu Narodowego kosztowało około 100 000 000 PLN (stu milionów polskich złotych) a więc tysiąckrotnie więcej, niż straty spowodowane zamieszkami na tzw. "obchodach Święta Niepodległości". Tymczasem o szczycie klimatycznym cicho sza i o tysiąckrotnie większych stratach cicho sza, a o paru chuliganach i spalonym symbolu LGBT media huczą po dzień dzisiejszy. Dlaczego? Dlatego moi mili, że drugie wydarzenie zostało zorganizowane celowo i z premedytacją w dniu święta narodowego Polaków właśnie po to, żeby sprowokować na nim zamieszki i żeby uwaga mediów oraz wszystkich Polaków skupiła się na zadymach, przemarszach i pożarach, a nie na Stadionie Narodowym. Żeby można było sobie spokojnie kraść. Czyż to nie genialne? Sami zobaczcie: Zmarnowano ponad 100 000 000 PLN,
Stworzono doskonałą okazję do tego, by się nakraść,
Spowodowano, że nikt o tym słowa nie wspomni, bo wszyscy opłakują gejowską tęczę, spaloną rosyjską budkę i wyrwane drzewka.
Niestety po raz kolejny bandyci z polskiego rządu wykonali kawał dobrej roboty i zrabowali Polakom ponad 100 dużych baniek kosztem marnych 120 tysięcy strat. Które to straty także zostaną pokryte z kieszeni podatników. Nie oszukujmy się. Niestety fakt, że się znowu bezkarnie nakradli, to jeszcze nic. Na tym klimatycznym szczycie unijni eksperci od globalnego ocieplenia za nasze pieniądze debatowali jaka to emisja dwutlenku węgla jest zła i niedobra i wkrótce zabronią nam wykorzystywać do produkcji energii polskiego czarnego złota, czyli węgla. Zmuszając do wykorzystywania kosztownych odnawialnych źródeł pozyskiwania energii. Swoją drogą Walijczycy na wniosek biurokratów postawili sobie obok siedziby proekologicznej Partii Pracy jakiś czas temu taką turbinę wiatrową za 48 000 GBP. Teraz cieszą się czystym zyskiem, bo ów wiatrak generuje w ciągu miesiąca prąd o wartości 5 GBP! Czyli inwestycja zwróci się za jakieś 452 lata - genialne! Jeśli jednak są wśród Was osoby zastanawiające się, czy może jednak było warto wydać te 100 baniek, to zapraszam Was do zapoznania się z raportem Pozarządowego Międzynarodowego Zespołu ds. Zmian Klimatu (NIPCC), opublikowanego przez Instytut Globalizacji, na temat globalnego ocieplenia, emisji CO2 i tych wszystkich bredni wciskanych nam przez euro-socjalistów: Źródło: http://globalizacja.org/node/590 Cały raport możecie sobie przeczytać tutaj: Raport Pozarządowego Międzynarodowego Zespołu ds. Zmian Klimatu (NIPCC) 2013 Jako wisienkę na torcie zamieszczę wypowiedzi na temat globcia prezesa Kongresu Nowej Prawicy - Janusza Korwin - Mikkego: Oraz najnowszy reportaż Mariusza Max - Kolonko z Nowego Yorku na temat szczytu klimatycznego: Mam nadzieję, że po tym wpisie nikt z Was nie uwierzy już w te brednie o globalnym ociepleniu. Z pewnością lewacy będą próbowali nadal nas straszyć. Z pewnością będą nadal próbowali kraść nasze pieniądze. Tak samo jak z pewnością za kilka / kilkanaście dni spadnie śnieg, 24 grudnia będzie Wigilia Bożego Narodzenia, a 1 stycznia wzrosną podatki. W tym o 15% akcyza na alkohol, a o 5% akcyza na tytoń. Nadchodzi zima. Czy drogowcy mnie słyszą?

Jurij

Jurij

 

Polska się pałuje, a Jurij świętuje

Polska to bardzo dziwna kraj - zwykł mawiać ongiś Zulu Gula. Jakże wspaniale te słowa pasują do dzisiejszego dnia! Albowiem 11 listopada jest państwowym oficjalnym Świętem Niepodległości. Tylko czy aby na pewno jest co dzisiaj świętować? Trzy fakty historyczne wskazują na to, że nie do końca: Rada Regencyjna ogłosiła odzyskanie niepodległości w dniu 7 X 1918 roku, a nie 11 XI.
11 XI 1918 roku władza została przekazana socjalistom, z Piłsudskim na czele.
1 XII 2009 roku po podpisaniu traktatu Lizbońskiego Polska utraciła niepodległość stając się jednym z landów Unii Europejskiej.
No dobrze, ale jednak jest to święto państwowe, więc wypadało by je godnie uczcić. Czyż nie? Owszem, wypadałoby. Tymczasem to co się w Polsce wyprawia, przechodzi ludzkie pojęcie: politycy robią wszystko co w ich mocy, aby skłócić w ten dzień rodaków,
organizuje się za 100 000 000 PLN (słownie: sto milionów PLN!) nikomu nie potrzebny szczyt klimatyczny,
zamiast urządzić jeden wspólny pochód każda partia czy organizacja organizuje własną imprezę,
organizatorzy nawołują do nie zabierania flag partyjnych,
działacze Unii Polityki Realnej bojkotują zakaz organizatorów nawołując do zabrania flag partyjnych,
celowo napuszcza się na siebie gejów, lesbijki, kibiców, anarchistów, narodowców i wszelkie inne frakcje by wywołać zadymy,
gazeta wyborcza otwarcie opowiada się za likwidacją resztek niepodległości,
media reżimowe typu tvn, tvp czy onet są dumne i podniecone bo w stolicy się piorą i jest zadyma,
przemówienia polityków nikogo nie interesują, ważne że coś się dzieje i są ranni...
I w zasadzie można by się było na ten temat rozpisać, tylko po co? Cały ten żałosny cyrk można sobie obejrzeć w tym krótkim materiale wideo z komentarzem lewicy i prawicy: http://youtu.be/n5YuL0bow78 Jak widzimy na załączonym obrazku, ze świętowaniem, patriotyzmem i choćby szczyptą powagi święta państwowego to wydarzenie nie ma absolutnie nic wspólnego. Dlatego postanowiłem machnąć na to wszystko ręką i zająć się świętowaniem ostatnich w życiu imienin z dwójką z przodu, wykorzystawszy specjalny zestaw imieninowy z biało-czerwoną flagą w tle: A w planach na wieczór: Balantines finest,
własnoręcznie upieczony murzyn z peruwiańską kawą,
Piąty element w jakości HD
A jak się eurokołchoz rozpadnie / zbankrutuje (niepotrzebne skreślić) to i niepodległość będzie można świętować

Jurij

Jurij

 

Co nas nie zaleje, to nas wzmocni!

Każdego dnia tysiące unijnych urzędników dwoją się i troją, aby się wykazać i nie stracić ciepłej posadki. Aby temu zapobiec, produkują setki kretyńskich dyrektyw, regulujących życie w całej Unii Europejskiej. Dyrektywy pochłaniają miliony stron papieru i kosztują nas, Europejczyków, biliardy Euro gotówki wyciąganej z naszych kieszeni. Unijne dyrektywy są szkodliwe, bo: odbierają ludziom wolność (wolność działania, wolność decydowania, wolność wyboru i tak dalej),
zabijają wolny rynek,
hamują rozwój gospodarek państw należących do UE,
zabijają w ludziach przedsiębiorczość,
prowadzą do kłamstwa (doskonały przykład: dla czyjegoś interesu uznano, że marchewka to owoc, a ślimak to ryba),
rozwijają korupcję,
marnują ludzki czas,
I mógłbym tak wymieniać jeszcze długo, ale chyba jasne jest dla wszystkich, że więcej z nich szkody, niż pożytku. Jednym z najbardziej kosztownych przykładów szkodliwej działalności Unii Europejskiej jest tak zwana walka z globalnym ociepleniem. Politycy, dziennikarze, przekupieni naukowcy straszą nas każdego dnia, że jeśli nie wydamy potężnych pieniędzy na ograniczanie emisji dwutlenku węgla (CO2), to nastąpi globalne ocieplenie, lodowce się roztopią i nas zaleją. Ta walka z wiatrakami kosztowała nas do tej pory: 900 000 000 000 Euro (słownie: dziewięćset miliardów Euro) a już postanowiono, że w przyszłości zostanie wydane: 960 000 000 000 Euro (słownie: dziewięćset sześćdziesiąt miliardów Euro) Po co? Po to, żeby ukraść 10% tej kwoty, a resztę zmarnować, zatruwając ludziom życie. W jaki sposób ludziom zatruwa się życie? Poprzez: wysokie podatki na walkę z globalnym ociepleniem,
wysokie ceny gazu, paliw, węgla,
wysokie ceny energii,
konieczność instalacji filtrów, spełniania wymogów emisji CO2,
konieczność wypełniania masy papierków, by spełnić chore normy unijne.
No dobrze, ale może jednak warto? Dla naszego dobra? Dla naszej planety? Dla przyszłych pokoleń? Nie. Globalne ocieplenie faktycznie istnieje i następuje co kilkaset lat. Temperatura podnosi się o kilka stopni (skuta lodem Grenlandia nie bez powodu tak się nazywa, bo kiedyś to był Green Land i rosły tam cytrusy... ), a potem następuje globalne oziębienie, którego świadkami jesteśmy dzisiaj. Obalmy zatem kilka mitów, wciskanych nam przez lewaków z Unii Europejskiej. 1. Globalne ocieplenie jest wywołane nadmierną emisją CO2 przez człowieka. Nie jest, a przekonacie się o tym po obejrzeniu tego filmu dokumentalnego: http://youtu.be/FsDRzRribmo Same mrówki produkują więcej CO2 niż człowiek. Poza tym CO2 nie jest szkodliwy, a wręcz przeciwnie! Jest wykorzystywany jako pokarm przez rośliny i bez niego fotosynteza nie mogłaby przebiegać prawidłowo. Więc dzięki dwutlenkowi węgla rozwija się roślinność na ziemi. Mit obalony. 2. Jak się ociepli i lodowce się rozpuszczą, to nas woda zaleje. Nie zaleje, a wynika to z prostego prawa Archimedesa. Kto nie wierzy, może obejrzeć eksperyment: Każdy z Was może przeprowadzić go samemu. I co, wylało się coś? Nie. A skoro w naturze występują także takie zjawiska, jak parowanie czy wsiąkanie wody w glebę - możemy spać spokojnie 3. Globalne ocieplenie postępuje, musimy z nim bardziej walczyć i wydać więcej Euro. Jest wręcz przeciwnie! Udowodnił to Nigel Farage w jednym ze swoich wystąpień: Mam nadzieję, że teraz nie dacie się dłużej robić w balona, a jeśli ktokolwiek będzie chciał Was przekonać do kupna filtra, zmniejszenia emisji CO2, wydania Waszych pieniędzy na walkę z globciem, to włączy Wam się czerwona kontrolka: Wczoraj pisałem Wam o kolejnej unijnej dyrektywie, która utrudni nam życie i pozbawi nas dobrze ssących odkurzaczy. Niedawno mogliśmy usłyszeć, że przez unijne dyrektywy wydano około 1000 000 Euro na poszukiwanie metod szybszego chłodzenia piwa, a dziś okazało się że unijne urzędasy postanowiły uregulować kwestię... spłuczek do toalet! Unijnym biurwom bardzo nie podoba się fakt, że w różnych krajach montowane są różne spłuczki, zużywające różne ilości wody. Ciekaw jestem, ile tym razem miliardów Euro z kieszeni Europejczyków zostanie spuszczonych w kiblu na wprowadzenie w życie tego kolejnego kretynizmu? Jak długo mamy jeszcze tolerować notoryczne ograniczanie naszej wolności i to za nasze ciężko zarobione pieniądze? Jutro pierwszy listopada - Święto Zmarłych. Czas wizyt na grobach bliskich, refleksji, zadumy... Dlatego jeszcze dziś warto zapalić symboliczny wirtualny znicz dla Unii Europejskiej - chorego tworu, który bankrutuje i który musi przestać istnieć. Dla dobra naszego i całej ludzkości. Woda z lodowców nas nie zaleje, ale jeszcze kilka takich kretyńskich dyrektyw, miesięcy odbierania nam wolności po kawałeczku i obawiam się, że może zalać nas krew. Bo fala bankructw i muzułmanów z pewnością. [*] R.I.P. European Union.

Jurij

Jurij

 

Jesienne porządki

W tym roku pogoda nas wyjątkowo rozpieszcza. Rok temu pod koniec października spadł pierwszy śnieg, który zagościł aż do połowy kwietnia. Tegoroczna październikowa aura niemal do samego końca miesiąca zapewnia nam wyjątkowo wysokie temperatury 20-22 stopni W takie dni warto wyjść na spacer czy wybrać się na ostatnie w tym roku przejażdżki rowerowe. Mnie taka pogoda skłoniła jeszcze do jednej czynności - zrobienia jesiennych porządków. Dobre zajęcie, jeśli chcemy się odstresować, a nawet na zdruzgotane nerwy nieco pomaga Niestety wkrótce robienie porządków nie będzie takie proste, bo od 2014 roku Unia Europejska ograniczy moc odkurzaczy do 1600W, a docelowo do 900W... Być może wraz z lewicowym euro-socjalistycznym "postępem" do łask wrócą stare sprawdzone miotły? Kto widział film Oligarcha ten wie, że i na tym można było zbić niezłą fortunę. A kto woli nowsze technologie i ma trochę kapitału do zainwestowania, to z pewnością zrobi dobry interes kupując lub tworząc fabrykę sprzętu AGD np. na Białorusi. Z pewnością będzie wielu chętnych na mocny solidny odkurzacz (może nawet w promocji z zapasem żarówek gratis ). Miejmy nadzieję, że euro-sceptyczne partie dostaną się w nadchodzących wyborach do unijnego parlamentu i zrobią tam prawdziwe porządki. Brytyjski UKIP radzi sobie świetnie, we Francji Maryna Le Pen zdobywa coraz większą popularność, partie prawicowe rosną w siłę w Skandynawii, na Węgrzech, a także i w Polsce. Kongres Nowej Prawicy przekroczył barierę 5% poparcia w sondażach o czym poinformowały nawet reżimowe media, takie jak TVN czy Gazeta Wyborcza! Jest zatem nadzieja, że nieuchronne bankructwo i koniec Unii Europejskiej zostanie przyspieszone. Najnowszy sondaż MillwardBrown SA na zlecenie Faktów: Przybywa także zwolenników zdroworozsądkowego myślenia. Youtube'owy kanał Max TV przekroczył już 300 000 subskrybentów, a filmy wyświetlone na nim przekroczyły już 23 miliony odsłon! Także licznik polubień profilu prezesa KNP znacznie przyspieszył, obecnie wynosi ponad 141 000 polubień, a kto wie ile będzie za miesiąc? Pożyjemy, zobaczymy Ze smutnych informacji - gajowy Bronek szykuje nam 3 listopada żałobę narodową. Tego dnia odbędzie się niebawem pogrzeb zmarłego 28 X pierwszego premiera III RP - Tadeusza Mazowieckiego. Ja rozumiem, pogrzeb z honorami się należy, ale żeby od razu żałobę narodową z tego powodu? Każdego dnia umierają w Polsce ludzie. Niektórzy ze starości, inni z powodu chorób, nędzy, wypadków czy samobójstw. I nikt po nich nie płacze. Niedawno zmarli wybitni polscy pisarze - Joanna Chmielewska i Sławomir Mrożek. Dlaczego wtedy prezydent nie ogłosił żałoby narodowej? Bo ani Mrożek, ani Chmielewska nie należeli do układu. Jak byłem mały to lubiłem Mazowieckiego Pewnie dlatego, że nic o nim wtedy nie wiedziałem, a telewizja pokazywała go jako miłego starszego pana, który śmiesznie powoli mówił. W Polskim ZOO był sympatycznym żółwiem. A tak naprawdę był jednym z głównych aktorów The Kiszczak Show , który objął stanowisko premiera nowego tworu zwanego III RP na wniosek radzieckiego dyplomaty i przez następne lata wraz sitwą, która dorwała się do władzy, nie zrobił nic aby Polakom żyło się lepiej. Ba, to dzięki niemu nie rozliczono komunistów za ich grzechy (można poszukać sobie w sieci o tzw. "grubej kresce" Mazowieckiego, jeśli ktoś jest zainteresowany), dzięki czemu panoszą się w polskim sejmie i gospodarce po dzień dzisiejszy. Mam nadzieję, że trafi do swojego wymarzonego demokratycznego* raju. *gdzie dwóch diabłów spod kotła ze smołą będzie mogło przegłosować jednego anioła. A żeby nie kończyć wpisu smutnymi wiadomościami zapraszam Was do wysłuchania dającej do myślenia bajki o mrówce i koniku polnym. Czyta Ś.P. Krzysztof Habich:

Jurij

Jurij

 

Kaczyński versus Mikke - Konserwatywny liberał komentuje propozycje prezesa PIS

W dzisiejszym wpisie zapraszam Was do obejrzenia bardzo ciekawego materiału, w którym zawarte są wypowiedzi prezesa Prawa i Sprawiedliwości - Jarosława Kaczyńskiego - komentowane przez prezesa Kongresu Nowej Prawicy, Janusza Korwin - Mikkego. Wywiad z prezesem PIS został nagrany przez redakcję serwisu Rzeszów24.pl, a odpowiedzi prezesa KNP i montaż wraz z archiwalnymi kronikami oraz zabawnymi efektami obrazkowymi i dźwiękowymi to zasługa telewizji ASME (Antysocjalistyczne Mazowsze). Jak się domyślacie zapewne po przeczytaniu moich wcześniejszych wpisów, na taką debatę na żywo nie mamy co liczyć. Po ustaleniach okrągłego stołu, gdzie ustalono że faktyczna prawica nigdy nie dojdzie do władzy, media reżimowe pokazują jedynie lewicę (SLD, Palikota, Solidarną Polskę) oraz lewicę udającą prawicę ( AWS, UW, PO, PiS). Poza tym gdyby publicznie skonfrontowano poglądy któregokolwiek z prezesów partii rządzących, nie ma znaczenia czy Tuska, Kaczyńskiego, Palikota czy innych z poglądami prezesa KNP, groziłoby to kompromitacją tych pierwszych. Skoro są u władzy, to po co mają się publicznie narażać i wdawać się w debaty z kimś, kto na zdrowy rozum ma rację i może ich skompromitować? No właśnie. Dlatego macie niepowtarzalną okazję skonfrontowania poglądów prezesa PIS ze zdroworozsądkowym konserwatywno-liberalnym myśleniem. Cóż mogę dodać? Miłego seansu!

Jurij

Jurij

 

Nowe banknoty i stare kłopoty czyli Sknerus McKwacz o polityce FED, EU i Rostowskiego

Witajcie po dość długiej przerwie. Od ostatniego wpisu wydarzyło się wiele ciekawych rzeczy, między innymi urzędy w bankrutującej US i A zostały pozamykane a za 3 dni przekonamy się, co będzie z tym krajem dalej, Hanna Gronkiewicz - Waltz pozostanie na swoim stołku co najmniej jeszcze przez rok i dzięki nieważnemu referendum może beztrosko demolować i doprowadzać do ruiny Warszawę, w bankrutującej Wielkiej Brytanii po raz pierwszy od 1945 roku czyli od zakończenia II Wojny Światowej organizacje humanitarne zaczęły wydawać biednym żywność, a Polska reprezentacja nie dała rady Ukraińcom i nie poleci na mundial do Brazylii. Jednak nie o tym będzie dzisiejszy wpis. Dzisiaj zajmiemy się zmianami, jakie niebawem zagoszczą w naszych portfelach. Jako że jedną z moich pasji jest numizmatyka, nie sposób nie wspomnieć o tak znaczących zmianach w świecie pieniądza papierowego. W kwietniu bieżącego roku NBP ogłosiło, że zamierza wprowadzić zmiany w zabezpieczeniach polskich złotówek. Pod koniec września zaprezentowano nowe wzory banknotów. Wprowadzone do obiegu w 1995 roku banknoty z leciwymi już zabezpieczeniami zostaną stopniowo zastępowane nowymi od kwietnia 2014 roku. Różnice nie są zbyt duże, ale osoby spostrzegawcze mogą być zaintrygowane, gdyż zmiany zostaną wprowadzone w najpopularniejszych nominałach: 10, 20, 50 i 100 PLN. Dwusetka z Zygmuntem zostanie póki co bez zmian. Tak wygląda stara stówa: A od kwietnia 2014 będziemy oglądać taką: Więcej szczegółów na temat nowych zabezpieczeń możecie znaleźć w broszurce NBP: http://nbp.pl/bezpiecznepieniadze/informacja.pdf . Ale to nie jedyna stówa, która ulegnie zmianie. Również Amerykanie postanowili ulepszyć zabezpieczenia w swoim rodzimym dolarze. Dlaczego zaistniała taka konieczność i jaki w tym udział miała min. Korea Północna, dowiedzie się z tego materiału: Historia amerykańskiego Dolara jest bardzo ciekawa, jeśli interesujecie się numizmatyką, to warto się z nią zapoznać. Ponad sto lat temu nastały czasy, kiedy dolar był walutą opartą na parytecie złota. Oznaczało to, że jednostka pieniądza była odpowiednikiem określonej wagi złota i emitent (czyli bank amerykański) był zobowiązany do wymiany danego banknotu na złoto, jeśli jego posiadacz sobie tego zażyczył. Było to genialne rozwiązanie, bo zapewniało dużą stabilność waluty, przedsiębiorcy mieli do niej duże zaufanie i ułatwiało to wiele spraw. Niestety od lat 70-tych zrezygnowano z parytetu złota i skutki tamtych decyzji narastają do dziś. Jeszcze pół wieku temu amerykański bank emisyjny mógł wydrukować tyle dolarów, ile złota posiadał. Obecnie FED drukuje dolary bez opamiętania, a wartość tego pieniądza leci na łeb na szyję. Dlaczego więc dolar jest jeszcze akceptowany na niemal całym globie, skoro z każdym dniem jest coraz mniej warty? O tym opowie Wojciech Cejrowski: No dobrze, skoro póki co dolary nie są jeszcze bezwartościowymi świstkami papieru, przyjrzyjmy się jak przez lata zmieniała się amerykańska stówa. 100 dolarów USA w 1862 roku: 100 dolarów USA w 1878 roku: 100 dolarów USA w 1890 roku: Po raz pierwszy Beniamin Franklin zagościł na stówie dopiero w 1914 roku: W 1928 roku banknot przybrał grafiki znane nam do dziś: Od 1969 roku na banknotach nie uświadczymy już informacji, że naszą stówę możemy wymienić na złoto: Drastyczna zmiana wyglądu dolarów nastąpiła w 1996 roku, kiedy portret Beniamina Franklina (oraz portrety innych prezydentów na mniejszych nominałach) zostały znacząco powiększone. W 2010 roku zaprezentowano nowe zabezpieczenia dolarów, a 8 października 2013 roku wprowadzono nową wersję banknotu 100$ do obiegu. Jeśli wybieracie się do stanów lub będziecie wymieniać pieniądze, nie przestraszcie się. Tak wygląda najnowsza stówa prosto z USA: Ale czy jest to powód do radości? Czy jest to powód aby mieć poczucie dobrze zabezpieczonego pieniądza? Teoretycznie tak, bo przecież zanim fałszerze nauczą się podrabiać nowe banknoty, trochę czasu minie, pomyśli zapewne wielu z Was. I teoretycznie jest to prawda. W praktyce jednak, nowe zabezpieczenia na banknotach nie uchronią nas przed najbardziej niebezpiecznym z fałszerzy - bankiem emisyjnym, który te banknoty wydrukował. Skoro nie ma zabezpieczenia w postaci zdeponowanego w sejfie złota, to cóż stoi na przeszkodzie, by w dobie kryzysu kiedy jest u nas krucho z kasą po prostu sobie dodrukować trochę zielonych? Któż z nas nie marzył o prywatnej drukarni dolarów czy innej waluty? Niestety takie działanie niesie za sobą bardzo poważne konsekwencje. Ekonomiści tak dodrukowane pieniądze nazywają ukrytym podatkiem inflacyjnym. Ten podatek płacą Amerykanie, ten podatek płacą także Europejczycy oraz płacimy go my. Bo zarówno bank w Brukseli jak i PWPW w Warszawie dodrukowują Euro i Złotówki na potęgę. Nie ma się co dziwić, wszystkie państwa socjalistyczne, jak USA, EU czy Polska mają poważne problemy finansowe, więc kombinują jak mogą. Do czego to doprowadzi? O tym opowie Sknerus McKwacz - najbardziej zamożna kaczka na świecie, która wie jak się obchodzić z pieniędzmi, w przeciwieństwie do Obamy, Barroso czy Rostowskiego. Nie, nie - to nie żart. Dawniej bajki bawiły i uczyły. Potem stawały się coraz głupsze, aż w końcu zniknęły z anteny bankrutujących stacji telewizyjnych. Najnowszy przykład - zakończenie emisji wieczorynki w TVP. Zapraszam Was do obejrzenia krótkiej bajki, dającej do myślenia i uświadamiającej co nas czeka w niedalekiej przyszłości, jeśli kraje socjalistyczne się nie opamiętają, nie skończą z drukowaniem bezwartościowego pieniądza i nie przywrócą parytetu złota, tak jak to czynią obecnie Chiny. http://youtu.be/AINUmE_4834 Jak widzicie problem jest bardzo poważny i jeśli nic się nie zmieni, skończymy jak mieszkańcy Zimbabwe: A czarny scenariusz z filmu Idiokracja stanie się rzeczywistością: Czego oczywiście nikomu nie życzę. Bierzmy przykład z Chin, inwestujmy w złoto, bo kto wie co nam jeszcze socjaliści zgotują, zanim doszczętnie zbankrutują...

Jurij

Jurij

 

Zaproszenie na Marsz Wolności i Suwerenności

Prezes prosił o przekazanie, co też niniejszym czynię. W najbliższą niedzielę 6 X 2013 roku o godzinie 12.30 w Warszawie (start na placu Trzech Krzyży) odbędzie się Marsz Wolności i Suwerenności organizowany przez Kongres Nowej Prawicy. Będzie to marsz upamiętniający odzyskanie przez Radę Regencyjną w październiku 1918 roku niepodległości Polski, która to niepodległość została później oddana w ręce Józefa Piłsudskiego z Polskiej Partii Socjalistycznej w dniu 11 XI 1918 roku. Kto chce uczcić odzyskanie niepodległości przez Polskę, może to uczynić w najbliższą niedzielę w Warszawie, a kto chce świętować oddanie władzy w ręce socjalistów i wziąć udział w corocznej zadymie "kto ma większe zasiłki" (lub kto ma za małe ) to będzie miał ku temu okazję w listopadzie. Normalny wpis jak dobrze pójdzie będzie jeszcze w tym tygodniu. W każdym bądź razie, z pewnością w październiku

Jurij

Jurij

 

Orbitowanie bez cukru na antenie TVP1

Witajcie drodzy konsumenci, a także wszyscy ludzie pracy ( którzy sobie jeszcze nie uzmysłowili, że przez mniej niż 1/3 swojego życia są ludźmi pracy, a przez znaczną większość życia są konsumentami). Co prawda otaczająca rzeczywistość i problemy dnia codziennego zniechęcają mnie do robienia czegokolwiek, ale w związku z tym, że 17 września 2013 roku stała się rzecz niebywała, postanowiłem na ten temat napisać słów kilka. Otóż po wielu latach zakazu pokazywania przedstawicieli faktycznej prawicy w reżimowej telewizji, do programu 1 TVP zaproszony prezes Kongresu Nowej Prawicy, pan Janusz Korwin - Mikke. Optymista z pewnością by pomyślał - nareszcie poszli po rozum do głowy! Może wreszcie się coś zmieni? Nie, nie - zejdźmy na ziemię Nie zapominajmy, że TVP jest telewizją reżimową, a według reżimowych mediów w naszym kraju pięknie jest i nie ma się w ogóle czym przejmować, więc można spokojnie puścić wodze fantazji i pobujać o niebieskich migdałach. Jak jest naprawdę wiecie min. z tego bloga i źródeł często na nim podawanych. Po co więc TVP zaprosiło po tylu latach banicji jednego z niewielu ludzi w tym kraju, który jako jeden z niewielu ma proste recepty na to, by w Polsce żyło się lepiej? Skoro nie rozmawiano o gospodarce, ekonomii, rozwiązaniach politycznych dla bankrutującej i wyludniającej się Polski - to o czym? Otóż w programie "Po prostu" pana Sekielskiego postanowiono podyskutować na temat co by było gdyby Polska zawarła pakt z Niemcami i zamiast być ofiarą Paktu Ribbentrop - Mołotow, bylibyśmy beneficjentami paktu Ribbentrop - Beck. Popatrzmy: http://www.youtube.com/watch?v=lMFL3cuzQtw Temat być może jest ciekawy. Temat z pewnością zainteresuje pasjonatów historii. Kroniki filmowe są bardzo ładnie spreparowane, wizja Polski od morza Bałtyckiego do morza Czarnego budzi z pewnością pozytywne emocje, tak samo jak myśl, że tyle milionów istnień ludzkich można by ocalić. Tylko dlaczego w Telewizji Polskiej porusza się tematy, które nie mają dla nas kompletnie żadnego znaczenia? Przecież czasu cofnąć nie można, tego co się stało nie jesteśmy w stanie odwrócić! Za to możemy wprowadzić teraz zmiany proponowane przez Kongres Nowej Prawicy, które ocalą od prawdziwych nieszczęść, jakie wiszą nad Polską niczym czarne chmury... Ofiar II Wojny Światowej już nie wskrzesimy, ale możemy zapobiec wymieraniu narodu polskiego oraz dalszym jego zadłużaniu. Dlaczego nikt z redaktorów TVP nie chce o tym dyskutować? Bo na tym mediom publicznym nie zależy. Ich zadaniem jest byście się moi mili zajmowali wszystkim, tylko nie tym co potrzeba. Wy macie się interesować przekomarzaniami pomiędzy Tuskiem i Kaczyńskim, Wy macie się interesować z kim się przespała Natalia Siwiec, Wy macie się zająć losami bohaterów kiczowatych seriali czy reality show, a nawet możecie puścić wodze fantazji, co by było gdyby Polska zawarła sojusz z III Rzeszą. A żeby przypadkiem gościowi programu nie wymskło się coś sprzecznego z interesami obecnego reżimu, nagrania tej krótkiej rozmowy dokonano pół godziny przed emisją programu. W razie czego, to przecież się wytnie Otóż takie fantazjowanie "co by było gdyby..." natychmiast skojarzyło mi się z polskim tłumaczeniem tytułu filmu Bena Stillera z Winoną Ryder w roli głównej, którego oryginalny tytuł brzmi Reality Bites, a przetłumaczony został na język polski jako "Orbitowanie bez cukru". Reality bites, czyli kąsająca rzeczywistość ma sens. Bohaterowie tego filmu, młodzi amerykanie, zmagają się w nim z kąsającą ich brutalnie szarą rzeczywistością. A co oznacza polski odpowiednik? Absolutnie nic. Jest to zlepek trzech słów, które osobno mają sens, w całości jednak żadnego. Zupełnie jak absolutnie żadnego sensu (z punktu widzenia przeciętnego Kowalskiego) i znaczenia nie ma w obecnej chwili dywagacja, co by było gdyby Polska zawarła sojusz z III Rzeszą. Tak się nie stało, natomiast zawarliśmy traktat Lizboński, należymy do wyniszczającej nas Unii Europejskiej i tym się należy teraz martwić. Kto wie, czy w przyszłości również nie będą się zbierać ludzie, aby w podobny sposób dywagować? W 2006 roku swoją premierę miała amerykańska komedia science - fiction nosząca tytuł "Idiokracja". Kto nie widział - gorąco polecam. Scenarzysta tego filmu również puścił wodze fantazji i przedstawił nam absurdalną rzeczywistość, gdzie w przeciągu najbliższych wieków nastąpił zwrot w ewolucji człowieka. Ze wstępu dowiadujemy się: Reżyser na wskutek nieudanego naukowego eksperymentu przenosi głównych bohaterów w ogarniętą chaosem przyszłość, gdzie infrastruktura miejska jest w opłakanym stanie, wszędzie zalegają góry śmieci, szaleje potworna inflacja, brakuje wszystkiego, rośliny nie chcą rosnąć a zidiocieli do granic absurdu ludzie z tatuażami identyfikacyjnymi nie mają bladego pojęcia jak sobie z tym poradzić. To była komedia science-fiction. Ja niestety z przerażeniem obserwuję, że czarny scenariusz tej komedii się sprawdza z każdym dniem, a pokazane w niej absurdalne obrazki są kropka w kropkę odzwierciedleniem tego, co się w krajach socjalistycznych dzieje! Ludzie zidiocieli? A i owszem, reżimowe media i tragiczny system państwowej edukacji zrobił swoje...
Tatuaże identyfikacyjne? Ba, mamy już chipy wszczepiane pod skórę, paszporty biometryczne, smartphone'y i całodobową inwigilację zapewnioną,
Tony śmieci? He he ustawa śmieciowa daje się we znaki....
Infrastruktura w tragicznym stanie? A jakże, Detroit welcome to....
Problemy ekonomiczne i inflacja? Ba, w każdym z krajów socjalistycznych występują oba zjawiska...
Przetrwa ten, kto ma lepszy pomysł na biznes, jest sprytniejszy, mądrzejszy i zaradniejszy, czy ten kto potrafi wyciągać dotacje i zasiłki?
Przykładów można by mnożyć w nieskończoność. Mało tego, jeśli teraz tego nie powstrzymamy, kto wie czy za 50 lat przedstawiciele ówczesnych elit również nie będą sobie w mediach orbitować bez cukru co by było, gdyby ludzie posłuchali "tego z muszką" i pozwolili mu przywrócić normalność? A może, gdyby Polacy zamiast zajmować się tymi bzdetami co obecnie, poparli wówczas Kongres Nowej Prawicy: ludność Polski wynosiłaby 50 a nie 28 milionów obywateli (bo jak wiemy za kilka dekad straty w ludności spowodowane socjalizmem możemy mieć większe niż po II Wojnie Światowej),
ludzie byliby wykształceni i wyznawaliby tradycyjne wartości (dziewczynki bawiłyby się lalkami a chłopcy samochodzikami, a nie jak jest odwrotnie w nowoczesnych przedszkolach),
Polska miałaby silną armię i pozycję na arenie międzynarodowej, a nie byłaby pośmiewiskiem tak jak w tej chwili,
rodziłyby się dzieci, a polskie społeczeństwo nie byłoby skazane na wyginięcie,
nie byłoby patologii w postaci szerzącej się propagandy LGBT,
nie byłoby katastrofalnego zadłużenia i galopującej inflacji (a zwykły posiłek nie kosztowałby 20 000 000 000 000 000 EXXXXTRA wielkich złotych, co niebawem nastąpi jak złotówka nie przestanie być dodrukowywana by spełniać zachcianki Tuska i Rostowskiego),
Polakom żyłoby się dobrze i dostatnio i nie musieliby jeździć po całym świecie za pracą...
Powiedzcie sami, czy nie lepiej zamiast gdybać ( za kilka dekad gdy mleko się wyleje) jakby to mogło być pięknie, zacząć coś robić by faktycznie żyło nam się lepiej? Mamy niesamowitą okazję odwrócić ten tragiczny w skutkach bieg wydarzeń. W niemal każdym wpisie staram się Wam załączać symptomy tego, że dzieje się źle. W tym tygodniu kuksańca otwierającego nam oczy w najnowszym numerze Forbse'a przesyła nam nie kto inny, jak sam Steve Forbes: http://biznes.pl/wiadomosci/raporty/steve-forbes-polska-strzelila-sobie-w-stope,5577724,1,5105797,251,news-detal.html . Życzę wszystkim, abyśmy tej okazji nie zmarnowali. Bo może się ona już nie powtórzyć...

Jurij

Jurij

 

Kończy się lato, zbliża się zima... Jest ten kryzys, czy go nima?

Jeszcze kilka dni i skończy się kalendarzowe lato. Które z prawdziwym latem nie ma nic wspólnego, bo tamto odeszło jakiś miesiąc temu. Zrobiło się zimno, deszczowo, dzień skrócił się zauważalnie i krótko mówiąc pod tym względem mamy do stycznia (lub jak kto woli marca) przechlapane. Pogoda nie nastraja optymistycznie, ale od czego mamy nasz kochany rząd? W ubiegłym tygodniu na forum pseudo ekonomicznym w Krynicy miłościwie nam panujący premier Donald Tusk ogłosił: Koniec kryzysu gospodarczego. Oraz podziękował przedsiębiorcom, że tak dzielnie go przetrwali. Większość plebsu odebrała to zapewne jako wiadomość pozytywną, ja niestety nie wiem czy śmiać się, czy płakać. Albowiem czytając mojego bloga zorientowaliście się zapewne, że żadnego kryzysu nie było, nie ma, a to co politycy nazywają kryzysem jest niczym innym jak najzwyklejszym rezultatem działań państw socjalistycznych, polityki socjalnej (państwa opiekuńczego), drakońskich podatków nakładanych w państwach socjalistycznych oraz zerwaniu z dotychczasowymi chociażby najbardziej podstawowymi prawami ekonomii, takimi jak: I zaprawdę powiadam Wam, żadne ogłaszanie końca kryzysu nie pomoże, gdy nadal będą rządzić socjaliści, gdy nadal ludzie będą płacić ponad 83% podatki, gdy nadal lud będzie oczekiwał, że państwo da każdemu po równo za darmo i tak dalej. A już z pewnością nic się nie poprawi, gdy sytuacja będzie się pogarszać. A skąd wiemy, że sytuacja będzie się pogarszać?Następnego dnia, tuż po ogłoszeniu końca kryzysu, miłościwie nam panujący premier Donald Tusk oznajmił, że: Ukradnie osobom oszczędzającym w OFE zgromadzone przez nich środki, przenosząc je do ZUS,
ogłoszono, że akcyza na alkohol pójdzie w górę,
ogłoszono, że akcyza na tytoń pójdzie w górę,
a ponadto w Polskę wyruszyły tysiące urzędników, przeprowadzając wszelkiego rodzaju kontrole, nakładając dodatkowe kary finansowe, powodując coraz większe spustoszenie we wszelkiego rodzaju inicjatywach przedsiębiorczości.
Tymczasem większość Polaków wróciła już z urlopów, w głośnikach sprzętów grających zamilkną ostatnie echa szlagieru "Ona tańczy dla mnie" i ludzie powoli zaczną przeglądać na oczy. A złych wiadomości będzie z każdym dniem coraz więcej. Dwa przykłady z mijającego tygodnia: 1. Dług publiczny przekroczył już II próg ostrożnościowy, czyli wynosi więcej, niż 55% produktu krajowego brutto Polski! 2. Polska osiągnęła katastrofalny poziom ujemnego przyrostu naturalnego - w pierwszej połowie 2013 roku w Polsce zmarło o niemal 20 000 więcej osób niż się urodziło! Narodziło się około 183 000 dzieci, zmarło ponad 202 000 osób. Jest to najgorszy wynik od 1945 roku! No tak, dzieje się źle i reżimowe media ochoczo pokazują Wam protestujących związkowców. Tak? Ano tak. Czytając moje poprzednie wpisy wiecie jednak, że Związkowcy nie działają na korzyść szarych obywateli, czyli konsumentów, a jedynie na korzyść związków zawodowych. Czyli Premier Tusk się cieszy, bo dostaje w prezencie okazję do wydojenia frajerów, związkowcy się cieszą bo wywalczą sobie podwyżkę, a dlaczego my się nie możemy z tego cieszyć? Bo tę podwyżkę pracodawcy związkowców wliczą w cenę produktów końcowych i de facto za tę podwyżkę zapłacimy MY - kupując ich produkty po podwyższonej cenie. I odprowadzając z tego tytułu wyższy podatek, ku uciesze premiera Tuska. Dla ludzi o mocnych nerwach zamieszczam nagranie z najnowszego programu Tak czy Nie, w którym wystąpił socjalista Piotr Ikonowicz oraz konserwatysta i zarazem liberał, prezes Kongresu Nowej Prawicy, pan Janusz Korwin - Mikke: http://www.youtube.com/watch?v=byHRKZjkP50 Ja szczerze mówiąc z dużą trudnością to obejrzałem i podziwiam pana Janusza za zachowanie stalowych nerwów. Jeden z komentarzy znalezionych potem w sieci doskonale opisuje tę rozmowę, o ile to można nazwać rozmową: Jeszcze bardziej przerażająca jest rozmowa JKM ze związkowcami, nagrana za kulisami po programie: Naprawdę ręce opadają i pomyślcie sobie, że ci ludzie idą potem do urn głosować i decydować między innymi o Waszym losie! Komentarze pod filmami mówią same za siebie... No i na koniec kwestia, że skoro wiemy, co należy zrobić aby w Polsce znów było dobrze, to czemu obecni rządzący politycy tego nie zrobią, choćby nawet na próbę, na miesiąc? Dobre pytanie i odpowiedź na nie znajdziecie w tym filmie: Więc któż miałby dokonać rewolucji, skoro stocznie i kopalnie opustoszały, a na związkowców nie można liczyć? Ano my. Sami musimy wziąć sprawy w swoje ręce, bo nikt za nas tego nie zrobi. Trzeba się wyspać, bo jutro setny jubileuszowy odcinek wydania Max TV Mariusza Maxa -Kolonko. Odcinek miał być nadany dzisiaj, ale wystąpiły jakieś problemy techniczne. Możemy się domyślać tylko jakie, skoro polscy politycy, polscy reżimowi dziennikarze (oraz wszystkie sterujące nimi służby specjalne) poszły pod ostrzał krytyki, a Max TV przyciągnęła już 20 000 000 widzów oraz ponad 280 000 subskrybentów... Ba, pojawiła się także w sieci podróbka Max TV! Niejaki Tomasz Machała, prezenter reżimowej TVN zaczął kręcić i publikować w sieci paszkwile imitujące Max TV i próbujące zdyskredytować Mariusza Maxa - Kolonkę w oczach widzów. Linków nie zamieszczę, bo się tym brzydzę i dobrze Wam radzę - nie oglądajcie tego syfu. No chyba, że chcecie sobie ciśnienie podnieść lub zobaczyć, jak reżim usiłuje Wami manipulować. Trzymajcie się ciepło i poręczy, bo za dalszy przebieg wydarzeń w tym kraju nikt już chyba nie ręczy...

Jurij

Jurij

 

Wyłącz TV - włącz myślenie, czyli przedsmak kolejnego wpisu

Od paru dni nie mogę znaleźć czasu, aby napisać kolejny wpis. Mam nadzieję, że niebawem się to zmieni, bo nazbierało się materiału, oj nazbierało Tymczasem jako aperitif do kolejnego wpisu polecam Wam obejrzenie dwóch filmików nagranych przez kolejny głos zdrowego rozsądku. Zapraszam do Podziemnej TV, z której dowiecie się: 1. Że żyjecie w matrixie wykreowanym przez media i tak naprawdę Wasze oczekiwania od Państwa są nierealne, bo na świecie nie ma nic za darmo. Nie istnieje darmowa służba zdrowia, darmowa edukacja, darmowa ochrona Policji, straży i tak dalej: 2. Dowiecie się także, jak jesteście okłamywani przez rząd oraz polskie media: Więcej na temat rządu i mediów (i nie tylko ) już w najbliższym wpisie. Kiedy? Mam nadzieję niebawem.

Jurij

Jurij

 

Historycznie okiem izmów

Dzisiaj mija 74 rocznica wybuchu II Wojny Światowej. Pierwszego września 1939 roku armia III Rzeszy wkroczyła do Polski, zrzuciła pierwsze bomby na Wieluń, rozpoczęła atak na Westerplatte. Po 6 latach działań wojennych, zginęło łącznie około 33 milionów ludzi na całym świecie. Ta rocznica skłoniła mnie do pewnej refleksji, mianowicie jakie skutki na losy narodu polskiego miały dwa najbardziej znane izmy, o jakich w dzisiejszych mediach głośno: kapitalizm i socjalizm. Nie będę tutaj pisał wywodów historycznych, elaboratów czy zagłębiał się w szczegóły. Prześledźmy zatem najistotniejsze wydarzenia minionego wieku, które miały wpływ na naszą ojczyznę. Jak możemy przeczytać w encyklopedii PWN na temat tego pierwszego -izmu: Jak widzimy, hamowanie tego izmu przyczyniało się do upadku miast i mieszczaństwa, a gdy w XIX wieku wprowadzono go więcej, pojawiają się takie przyjemne słowa, jak rozwój, zniesienie poddaństwa (czyli wolność), powstawanie. Rozwijało się górnictwo, powstawały fabryki, przemysł tekstylny, hutnictwo. Pojawiły się innowacje technologiczne. Produkowano dobra, ludzie mieli zatrudnienie, mieliśmy towar, który można było eksportować, dzięki czemu kraj mógł się rozwijać. A co się stało w XX wieku? 7 X 1918 roku Rada Regencyjna ogłosiła odzyskanie niepodległości przez Polskę po 123 latach zaborów. 11 listopada 1918 roku owa władza została przekazna temu panu: Naturalnie jest to dobrze znany wszystkim Polakom Józef Piłsudski. Niewiele osób zdaje sobie jednak sprawę z tego, że ten pan był współzałożycielem oraz przewodniczącym Polskiej Partii Socjalistycznej! Dzięki czemu Polska we władanie drugiego -izmu. Na jak długo? Przekonajmy się. 1 IX 1939 roku ten pan: złożył Polsce niezapowiedzianą wizytę, rozpoczynając II Wojnę Światową, w której zginęło 33 miliony istnień ludzkich. Tak, to Adolf Hitler, przywódca Narodowo-Socjalistycznej Niemieckiej Partii Robotników (NSDAP). Niespełna dwa tygodnie później, bo 17 września 1939 roku ten pan: postanowił również złożyć nam niezapowiedzianą wizytę od strony wschodniej. Fakt, po roku 1941 zaczął walczyć po naszej stronie, a jego niezwyciężona Armia Czerwona wyzwoliła min. hitlerowski obóz koncentracyjny Auschwitz Birkenau, co nie zmienia faktu iż był on dożywotnim dyktatorem Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich i na długie dekady po II Wojnie Światowej zakorzenił w naszym kraju socjalizm. W tym miejscu warto przybliżyć znaczenie tego drugiego izmu: I tak oto wartości kapitalistyczne zostały całkowicie odrzucone, a socjalistyczna ojczyzna zaczęła się borykać z coraz to nowymi przejściowymi trudnościami, których i po dziś dzień mamy w nadmiarze. Na szczęście Komitet Centralny Polskiej Zjednoczonej Partii Robotników zawsze znajdował jakieś wyjście z kryzysowej sytuacji. Np. ten miły pan w ten sposób łagodził skutki działań socjalistów: powiedział Stanisław Gomułka, przewodniczący KC PZPR, w 1956 roku. Z kolei jego następca: zaciągnął za granicą takie pożyczki (w dzisiejszej nowomowie dziennikarskiej powiedzielibyśmy - pozyskał dla Polski tak ogromne dotacje), że przejściowe trudności z niewydolnej gospodarki centralnie planowanej udało się przetrwać, na półkach sklepowych pojawiły się artykuły spożywcze, budowano drogi, szkoły, mieszkania - krótko mówiąc Edwardowi Gierkowi udało się zrealizować program PO i PiS, tylko jakim kosztem? Ostatnia rata na spłatę długów zaciągniętych przez tego pana w latach 70-tych XX wieku została przelana w październiku 2012 roku i wynosiła 297 000 000 $ USD! Niestety, nasza ojczyzna nadal pogrążona była w głębokim socjalizmie, gospodarka była nadal niewydolna i pożyczone pieniądze szybko się skończyły. W latach 80-tych nastąpił kolejny kryzys. 13 XII 1981 roku ten pan: wprowadził na terenie całego kraju stan wojenny. Wprowadzono godzinę milicyjną, czołgi, wojsko i zmotoryzowane oddziały milicji obywatelskiej patrolowały ulice co de facto skutkowało kolejnymi ofiarami śmiertelnymi. Wprowadzono kartki na żywność i inne dobra luksusowe (buty, paliwo itd. ), krótko mówiąc - nie było wesoło. Wydawać by się mogło, że pod koniec lat 80-tych nastąpiła poprawa. Ale nic bardziej mylnego, bo jak pisałem w jednym z poprzednich wpisów The Kiszczak Show , ten pan: zrobił Was w jajo i sprawił, że wydaje Wam się iż już nie żyjemy w socjalizmie. Nic bardziej mylnego. Nadal w podatkach oddajemy znaczną większość swoich dochodów, która to potem w myśl sprawiedliwości społecznej jest rozdzielana a to chorym, a to bezrobotnym, a to emerytom i rencistom i tak dalej. Jedynie ten pan Mieczysław Wilczek: na początku lat 90'tych wprowadził ustawę (tzw. ustawę Wilczka), dzięki której: Tak, tak - te wszystkie stragany z odzieżą i elektroniką to jego zasługa. Niestety u władzy nadal pozostali zwolennicy socjalizmu i przez kolejne lata III Rzeczypospolitej zasiane ziarenko kapitalizmu było duszone kolejnymi chwastami: przepisami, podatkami, ustawami, przez co z każdym krokiem działo się w Polsce coraz gorzej. Te twarze znamy bardzo dobrze: Przez lata rządów nie zmieniło się absolutnie nic. Poza nazwami partii politycznych. Sztucznie utworzona prawica i lewica miały za zadanie sprawiać, że coś na scenie politycznej się dzieje, po to by nie zmieniło się nic. Wystarczy prześledzić jak często politycy przeskakiwali z jednej partii do drugiej, by zorientować się o co w tym wszystkim chodzi. Jedynie ten pan: na początku lat 90-tych złożył w sejmie wniosek o zakaz zadłużania państwa polskiego. Został przez socjalistów wyśmiany. W 2002 roku pomimo tego iż nie był w sejmie, udało mu się nakłonić ówczesnych polityków do tego, by pozwolili tzw. lumpeksom działać, dzięki czemu każdy z Was miał wybór, czy chce kupić nowe markowe ciuchy w cenie za ciężkie pieniądze, czy woli towar importowany, niekiedy używany, za grosze. Ciekawe, że pomimo rzekomej zmiany ustroju, wszelkie przejawy kapitalistycznej inicjatywy nadal są tępione w zarodku i trzeba walczyć nawet o taką rzecz, jak możliwość handlowania odzieżą używaną - nieprawdaż? Prawdziwe nieszczęście nastąpiło jednak w 2005 roku. Do władzy doszedł ten pan: który w 2009 roku podpisał traktat Lizboński, dzięki czemu Polska stała się członkiem Unii Europejskiej i utraciła niepodległość. Dzięki poczynaniom socjalisty Lecha Kaczyńskiego od teraz zwierzchnictwo nad Polską objęła Bruksela i to Unia Europejska może nam zakazywać, nakazywać oraz w razie nieposłuszeństwa nakładać na nas dotkliwe kary finansowe. Notabene w Unii Europejskiej także rządzą socjaliści: którzy trwają w swoich socjalistycznych przekonaniach i realizują program zerowego wzrostu, duszenia w zarodku wszelkich ludzkich odruchów przedsiębiorczości, sterując centralnie gospodarką wszystkich krajów Unii Europejskiej wprost z Brukseli. No i na koniec została ostatnia sylwetka tego pana: który po 2 kadencjach premierowania doprowadził kraj do ruiny. Początkowo podawał się za liberała i obiecywał gruszki na wierzbie, a gdy jego kłamstwa zostały zdemaskowane, przyznał że wcale nie jest liberałem, a socjaldemokratą. I jak na każdego socjalistę przystało, kontynuuje dzieło zniszczenia, przez dekady kontynuowane przez wyżej wymienionych jegomościów. To dzięki niemu Wasze dzieci już nie są Wasze, a w państwowych szkołach są edukowane na przerażająco niskim poziomie: http://vod.gazetapolska.pl/4021-najbardziej-przerazajacy-film-w-necie . W tym tygodniu rozpoczyna się kolejny rok takiej właśnie "edukacji", więc warto o tym wspomnieć. To dzięki temu panu płacicie podatki 3-krotnie wyższe, niż za czasów jego poprzednika Adolfa Hitlera. To dzięki temu panu ponad 83% Waszych pieniędzy jest zabieranych na starcie, za paliwo płacicie 2x więcej niż w Moskwie - najdroższym mieście świata, a na każdym kroku czeka na Was Policjant czy strażnik miejski z bloczkiem, gotów wypisać Wam kolejny mandat. Lista zasług tego pana jest bardzo długa, mniej więcej tak długa jak liczba zer w obecnym długu Polski, który przekroczył 1 bilion złotych: 1 000 000 000 000 PLN i dzięki zniesieniu progów ostrożnościowych Wasze zadłużenie będzie rosnąć jeszcze szybciej. Tak, pieniądze z OFE również dzięki niemu zostaną Wam zrabowane. I warto wspomnieć także o jeszcze jednym socjaliście, panu Obamie: który jak na socjalistę demokratę przystało doprowadza do ruiny najpotężniejszy kraj świata - USA. Jeśli ktoś nie wierzy, może się wybrać na wycieczkę do Detroit, które aktualnie zbankrutowało: A o dziwo w czasach kapitalizmu stawiane było za wzór: Ta krótka jednowiekowa przejażdżka historyczna daje do myślenia. Dlaczego obecnie uważa się kapitalizm za ten krwiożerczy i zły, a socjalizm i demokracja są wielbione przez setki milionów ludzi na całym świecie? Który z tych dwóch izmów wybralibyście dobrowolnie, patrząc na wyżej wymienionych przywódców i znając skutki wprowadzenia każdego z nich? Ja już wybrałem.

Jurij

Jurij

 

Upalnie, piknikowo, rowerowo

Obudziwszy się w niedzielę rano, postanowiłem wybrać się na wycieczkę. O 14 wsiadłem na rower, pokrążyłem nieco po zatłoczonym Krakowie, następnie wykonawszy obowiązkową rundkę wokół krakowskich błoń wybrałem się do Kryspinowa. Na termometrze ponad 30 stopni, ostatni taki ciepły weekend lata, więc trzeba to było jakoś wykorzystać. Z resztą co się będę rozpisywał, skoro mogę wstawić fotę: Trzeba przyznać, że to był udany dzień, bo łącznie zrobiłem 100 km, co jest raptem o 18 km mniej od mojego życiowego rekordu dystansu przejechanego w ciągu jednego dnia. Mimo wszystko takie eskapady potrafią wypompować energię z człowieka, więc dzisiejszy wpis będzie nieco krótszy, za to z dużą ilością wideo. Podczas tego weekendu odbył się w Gdyni piknik prawicy. Gośćmi specjalnymi byli: Kamil Cebulski - najmłodszy polski milioner, Marek Migalski z PJN czy chociażby Romuald Szeremietiew oraz naturalnie wielu członków i sympatyków KNP, z prezesem JKM na czele. Nagrania z pikniku możecie obejrzeć pod adresem: http://www.livestream.com/nptvpl (znajdują się w rubryce Latest Videos z kadrami w plenerze) lub na youtube: Kamil Cebulski: Kamil Sobkiewicz: http://www.youtube.com/watch?v=iUjhnH1R-ws Romuald Szeremietiew: Marek Migalski: Janusz Korwin-Mikke: Grzegorz Sowa: Krzysztof Bosak: Konrad Berkowicz: Agata Banasikówna: http://www.youtube.com/watch?v=Mo0Mm6ivc9Y Piotr Najzer: A szczególnie ciekawy wydaje mi się wykład pana Szeremietiewa, otwierający oczy w jakim rozkładzie jest Polska armia: http://livestre.am/4A6sR i dlaczego warto, by każdy obywatel miał dostęp do broni i umiał się nią posługiwać. A propos prawa do posiadania broni, to znalazłem niedawno w sieci ciekawą ilustrację: Daje do myślenia, czyż nie? A przecież człowiek powinien móc się bronić, zwłaszcza jeśli jest bezczelnie okradany przez urzędników państwowych, a prezydent z uśmiechem na twarzy podpisuje papiery, zezwalając na likwidację progów ostrożnościowych i bezkarne zadłużanie państwa polskiego, czyli krótko mówiąc Ciebie, mnie i przyszłych pokoleń. A o tym, że władza się nas boi, dlaczego się nas boi i dlaczego robi wszystko co może, by trzymać nas z dala od ulic, opowie Mariusz Max - Kolonko. Kto jeszcze nie widział (a ten odcinek obejrzało już ponad 400 000 widzów), powinien to zobaczyć: oraz cotygodniowy felieton Jana Pietrzaka: Tymczasem ja się muszę wyspać i zregenerować, bo od środy znowu będzie ładna pogoda i trzeba wykorzystać ostatnie ciepłe, słoneczne dni. Zanim zrobi się ciemno, zimno lub też jak kto woli - zanim polskie ulice staną w ogniu i zaczną przypominać te egipskie

Jurij

Jurij

 

Come stai, Pendolino?

Blog Jurija przekroczył już liczbę 30 000 (trzydziestu tysięcy) wyświetleń, tymczasem profesor Gomułka oszacował niedawno, że gdyby podliczyć wszystkie zobowiązania państwa polskiego, wliczając w to ZUS, to dług publiczny Polski przekroczyłby sumę 3 000 000 000 000 (trzech bilionów) PLN! A zatem dług "na dzień dobry" każdego nowo narodzonego dziecka w Polsce przekracza 80 000 PLN, a nie jak pisałem ostatni ponad 20 000. Wystarczy sobie teraz wyobrazić hipotetyczną sytuację, gdy do naszych drzwi puka urzędnik i pyta kiedy zamierzamy wpłacić nasze 80 kawałków długu. Co byście zrobili? Gdyby ktoś miał jeszcze wątpliwości, to na wykresie z lewej widzimy farmazony Jana Vincenta, a z prawej stan faktyczny: I możecie być pewni, że jak tylko progi ostrożnościowe zostaną usunięte, to ten słupek zadłużenia poszybuje w górę szybciej niż... zapewniam Was, że szybciej niż polskie Dreamlinery czy F16 w remoncie lub też nowo zakupione Pendolino. No tak, bo skoro mamy ponad 3 biliony długu, kraj pogrążony w chaosie zarówno komunikacyjnym jak i gospodarczym, to przecież nie stoi nic na przeszkodzie, aby zaciągnąć kolejną pożyczkę w Unii Europejskiej (zwaną dotacjami) i zakupić drogi, niepotrzebny tabor włoskich pociągów Pendolino ku uciesze całego narodu. Czyż nie? Nie oszukujmy się, na temat kolei w Polsce można by opowiadać wiele dowcipów. Niestety temat przestaje być śmieszny, kiedy musimy gdzieś dojechać, a na dworcach dzieją się dantejskie sceny jak za panowania ministra Grabarczyka. W wielu miejscach pociągi jadą z prędkością 20-30 km/h, bo torowiska na więcej nie pozwalają. Ba, kilka lat temu sporo podróżowałem pociągami i kilkugodzinne przestoje w szczerym polu były normą. Raz nawet z komicznego powodu, bo pociąg jadący przed nami przyspawał się do torów i trzeba było czekać, aż technicy opanują sytuację. Kilka godzin w plecy. I jak się dowiedziałem, wcale to nie taka rzadkość! Mało tego, pomimo postępu technologicznego, czas jazdy pociągiem w wielu przypadkach jest znacznie dłuższy niż przed II Wojną Światową! Więc jaki jest sens kupowania drogiego włoskiego pociągu, jak się ma takie problemy finansowe i taką infrastrukturę kolejową? Nie ma najmniejszego. Ale kogo to obchodzi? Na pewno nie władzę, bo ta lekką ręką zaciągnęła pożyczkę w UE, dołożyła zagrabione Polakom pieniądze i za astronomiczną kwotę 665 milionów euro zakupiono 20 składów włoskich pociągów. Po co? Zapewne w celach propagandowych. Reżimowe media typu TVN 24 mogą dzięki temu szczycić się nagłówkami "Ferrari na torach" Sęk w tym, że samochody Ferrari zaliczają się do segmentu super szybkich aut luksusowych. A Pendolino? Włoska konstrukcja może osiągnąć maksymalnie 280 km/h. Fakt, przy polskich pociągach być może ta prędkość maksymalna wygląda imponująco, ale nie oszukujmy się. Po pierwsze - żaden pociąg nie pojedzie więcej niż 100-120 km/h po polskich torach, bo technicznie nie da rady. A jak to wygląda w światowej czołówce? Czyli wychodzi na to, że Francuzi w 1974 roku mogli sobie podróżować pociągiem z prędkością 430 km/h, a Polska w 2014 roku (40 lat później) po wydaniu 665 000 000 euro na pociągi osiągające maksymalnie 280 km/h będzie mogła oferować podróżnym jazdę z prędkością 4-krotnie mniejszą! To się nazywa prawdziwy postęp dzięki Unii Europejskiej, pod hasłem ZERO GROWTH Jeśli komukolwiek zrobiło się smutno, bo de facto są to tragiczne informacje, to na koniec bardziej optymistyczna informacja. To naturalnie sarkazm, bo nic bardziej nie dobija niż armia kilkudziesięciu tysięcy urzędników z ZUS ogłaszająca przetarg na ponad 650 kg kawy i dwie tony ciastek, aby w miłej atmosferze przy pogaduchach mogli uprzykrzać nam życie. Cóż, pozostaje zatem przywitać się z nowym nabytkiem... Come stai, Pendolino? Pociąg jest, a torów nimo...

Jurij

Jurij

 

Szokujący raport mojej ulubionej zdezorganizowanej organizacji przestępczej

Każdego dnia z zaciekawieniem obserwuję, jak wszech otaczający nas euro-socjalizm staje na skraju przepaści i każdego dnia dzielnie posuwa się o kroczek naprzód. I z każdym kolejnym absurdem, skandalem czy aferą - socjaliści wymyślają kolejne kłamstwa czy brednie na usprawiedliwienie swoich błędów i wypaczeń. Dlatego tym bardziej interesującym okazał się najnowszy raport ZUS - mojej ulubionej organizacji przestępczej, której z całą pewnością nie można nazwać zorganizowaną. W tym raporcie stwierdza się, że jeśli w kraju nic się nie zmieni, to za 47 lat w 2060 roku, może być nas o ponad 8 milionów obywateli mniej. Obecnie na każdą kobietę w wieku rozrodczym przypada 1,3 dziecka, a na 1000 osób pracujących - 270 emerytów. Jeśli ta sytuacja się nie zmieni, w 2060 roku w Polsce będzie żyć 30,56 milionów Polaków, a na 1000 pracujących osób przypadać będzie 670 emerytów! Natomiast jeśli sytuacja się nieco poprawi i na jedną Polkę w wieku rozrodczym przypadać będzie 1,54 dziecka, to tak czy siak populacja Polski zmniejszy się w 2060 roku do 32 milionów obywateli. I tutaj kilka moich spostrzeżeń. Po pierwsze primo - jeśli w kraju socjalistycznym, jakim jest Polska, w którym obowiązuje niewolnicze prawo odbierające obywatelom ponad 83% ich wynagrodzenia, w którym istnieje przymus ubezpieczeń w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych i szeroko rozbudowany program socjalny, w którym wszystkie główne media są w rękach obecnie panującego reżimu i nadają wszelkiego rodzaju brednie (jakie tylko władza sobie zażyczy), a zgodnie z obowiązującym prawem można za kratki wsadzić dosłownie każdego, nawet za jazdę rowerem po piwie - mimo wszystko z organizacji rządowej pojawia się tak szokujący raport - to bądźcie świadomi Polacy tego, że coś się dzieje. I to dzieje się bardzo źle. Nie wiem, na ile ten raport jest prawdziwy, a na ile przesiąknięty propagandowym optymizmem. Wiem natomiast, że naród polski przeżył w swej historii wiele wojen - napaść zakonu krzyżackiego, potop szwedzki, trzy rozbiory, dwie wojny światowe i żadne z tych wydarzeń nie spowodowało eksterminacji 25% narodu w tak krótkim okresie, jak to ma miejsce obecnie po kilku dekadach socjalizmu. Po drugie primo - dlaczego Polacy nie chcą mieć dzieci? Odpowiedź jest bardzo prosta. Jeszcze sto lat temu, gdy nie było ZUS'u i socjalizmu, a każdy zdrowo myślący człowiek odpowiadał sam za siebie, każdy obywatel wiedział, że jeśli nie będzie miał dzieci, to nikt mu nie pomoże przy gospodarstwie, nikt go nie wesprze finansowo na starość i nie poda chociażby szklanki wody. Dzisiaj każdy obywatel naszej socjalistycznej ojczyzny myśli zupełnie inaczej. Po co mam mieć dzieci, użerać się z nimi tyle lat i jeszcze zdawać się na ich łaskę, skoro mogę całe życie wpłacać pieniądze do ZUS i nie muszę się nikogo o nic prosić, bo dostanę głodową emeryturkę, ale zawsze jakoś to będzie. Otóż błąd, nie będzie. ZUS to typowa piramida finansowa. Działa tak długo, jak długo są osoby chętne wpłacać do niej pieniądze. Jeśli tych chętnych zabraknie (z powodu między innymi niskiej dzietności, jak to ma miejsce obecnie), to cały ten system krótko mówiąc szlag na miejscu trafi. I nie będzie z czego wypłacać tych rent i emerytur. I ja myślę, że ta prognoza wróżąca kryzys za kilka dekad jest mocno przesadzona. ZUS już jest bankrutem. ZUS nie ma żadnych pieniędzy na swoim koncie, a zachowuje wypłacalność tylko i wyłącznie dzięki kolejnym miliardom wpłacanym przez rząd z Waszych podatków i z kredytów zaciąganych na poczet Waszych przyszłych pokoleń. Wystarczy posłuchać tej krótkiej rozmowy i zastanowić się nad poruszanymi tam problemami, aby dojść do wniosku, że dalsze istnienie tej organizacji nie ma najmniejszego sensu: http://www.youtube.com/watch?v=jJR0-24ijHg Szkoda tylko, że do przedstawicieli władz reżimowych okupujących Polskę żadne argumenty nie docierają i nie są w stanie zrozumieć nawet tak podstawowej informacji, że jeśli Kowalski wpłaca przez całe życie pieniądze na konto, to powinien mieć prawo dysponowania tymi pieniędzmi i decydowania o tym, na co zostaną przeznaczone. Oraz o decydowaniu o własnym losie. Po trzecie primo ultimo - dlaczego Polaków nie stać na posiadanie dzieci? Bo oprócz tego, że w obecnym systemie nikomu nie chce się mieć dzieci, jest też problem pozostałych osób, którym się mimo wszystko chce, to jednak ich nie stać. Dlaczego? Każdy Polak musi: oddać rządowi ponad 83% swoich zarobków. Dlaczego? O tym dowiecie się z tego krótkiego podsumowania:
z tego co zostanie, jakimś cudem się utrzymać w kraju, gdzie obowiązuje jeden z najwyższych na świecie podatków VAT 23% i: mieszkanie, żywność, komunikacja, ubrania oraz wszystko inne jest koszmarnie drogie,
oprócz tego żyć w strachu przed kilkusettysięczną armią urzędników, którzy mogą w każdej chwili wydać dyrektywę zatruwającą nasze życie, zamknąć naszą działalność, podwyższyć nam jeszcze bardziej podatki, podwyższyć nasze koszty życiowe i za każde drobne przewinienie wsadzić nas za kraty:
a jeśli mimo wszystko uda nam się założyć rodzinę i doczekać dziecka, to czekają nas same gigantyczne wydatki związane z jego wychowaniem, edukacją i bardzo szybko przekonamy się, że de facto nie jest to nasze dziecko, bo nie mamy żadnego wpływu na to, czego owo dziecko się będzie uczyło, a za danie mu klapsa możemy wylądować w więzieniu. Poza tym decydując się na dziecko, w dniu jego narodzin obciążamy go prezentem w postaci 27 000 PLN długu.
Wniosek jest prosty. Finansując ZUS finansujesz eksterminację i zadłużanie narodu polskiego. Mam nadzieję, że po zapoznaniu się z tymi faktami, nikt już nie łudzi się, że na starość będzie otrzymywał emeryturkę. Przez wiele dekad przekonywał Was o tym pan w muszce, wielu ekonomistów z panem Gwiazdowskim na czele oraz min. ja na tym blogu. Teraz zapewnia Was o tym sam ZUS

Jurij

Jurij

 

Nowa srebrna Barracuda =)

Ależ ten czas leci, nie ma nawet chwili żeby dodać kolejny wpis. Po rozwiązaniu kwestii monitora przyszła kolej na rozwiązanie ostatniego palącego problemu - uszkodzonego dysku twardego 500 GB, o którym niedawno pisałem. Na rynku jest dostępnych wiele modeli WD Green, Red, Blue, Black czy Barracud od Seagate'a. I są to jedyni liczący się producenci HDD na świecie, bo konkurencja czyli Samsung została wchłonięta przez Seagate'a, a Hitachi przez WD. Początkowo po awarii byłem wściekły na firmę Seagate. Lecz gdy emocje opadły, uświadomiłem sobie, że przecież pierwsza Barracuda 500GB padła z powodu wadliwego zasilacza, a druga - albowiem była produktem odnawianym przez Seagate. A w procesie odnowy dysku twardego poza wymianą elektroniki i resetu danych SMART niewiele jest poczynione. Także mógł mi się trafić prawie nowy dysk twardy, a mógł też taki, który już od kilku lat pracował u kogoś, zepsuł się i został naprawiony. Czy zatem obrażanie się na firmę Seagate miałoby jakikolwiek uzasadniony sens? Absolutnie nie. Początkowo napaliłem się na dysk WD z serii Green. Tani, energooszczędny, ale jak później doczytałem wolny (od 5400 do 7200 obrotów na minutę) i nadaje się jedynie jako magazyn danych. A ja potrzebowałem dysku i pod system i pod dane. Pozostałe dyski od WD również prezentowały się ciekawie, ale były albo drogie, albo głośne albo nie tak wydajne, jakbyśmy tego chcieli. I tutaj przykuła moją uwagę propozycja konkurencji: nowa srebrna Barracuda 7200.14 oznaczona numerem ST1000DM003. Ten dysk posiada wiele atutów, łączących w sobie cechy konkurencji: cena niższa od WD Green (~235 PLN),
wydajność konkurencyjna z najdroższymi dyskami WD (Black i Velocity Raptor),
niski pobór mocy,
cicha praca,
1 talerz 1TB,
wiele pozytywnych opinii w sieci.
Zdecydowałem się na ten model, znalazłem najtańszą ofertę z odbiorem w Krakowie (bezkonkurencyjna okazała się oferta firmy KR System z odbiorem na Karmelickiej) i w Sobotę udałem się odebrać nabytek. Dysk zapakowany jedynie w woreczek foliowy, po odpakowaniu wygląda tak: Dysk jest niesamowicie lekki (400g) i o połowę cieńszy od standardowych dysków HDD, zapewne dzięki temu iż posiada tylko jeden talerz 1TB. Po sprawdzeniu gwarancji na stronie Seagate uzyskałem miłą informację, że dysk ma ponad 2 lata gwarancji producenta, do 15 września 2015 roku. Nie było zatem sensu przepłacać 100zł za dłuższą gwarancję w produktach konkurencji, bo powiedzmy sobie szczerze - w razie awarii danych nikt nam nie zwróci, a i tak będziemy zmuszeni do zakupu nowego dysku. Pamiątkowe zdjęcie (od lewej): Barracuda 7200.7 80GB, Barracuda 7200.11 500GB, Barracuda 7200.14 1000 GB A na tym zdjęciu najlepiej widać atuty dysku z jednym talerzem: Po zamontowaniu wystarczyło zainstalować system, podzielić dysk na partycje i komputer był gotowy do pracy. Naturalnie trzeba było sprawdzić dysk programem diagnostycznym, aby upewnić się, że wszystko jest w porządku: Nie mogło też zabraknąć drobnych testów: Jak widać na załączonym obrazku, dysk cechuje się bardzo przyzwoitymi osiągami transferu oraz stosunkowo niskim jak na HDD czasem dostępu. Wrażenia z użytkowania są jak najbardziej pozytywne, dane kopiują się niemal natychmiast, dysk jest praktycznie niesłyszalny i niesamowicie szybki. Także jeśli ktoś ma zamiar kupić szybki i niedrogi dysk twardy z zastosowaniem pod system i dane - z czystym sumieniem mogę polecić model Seagate Barracuda 7200.14 ST1000DM003 A jak będzie z jego bezawaryjnością? Zobaczymy za jakieś 15000-20000 godzin Póki co stare dyski twarde pozostaje odłożyć na półkę, a wysłużona Barracuda 7200.7 80GB odeszła na zasłużoną emeryturę w stanie dobrym, po przepracowaniu aż 20 000 godzin: Oby nowa Barracuda wytrzymała co najmniej tyle w równie dobrym stanie

Jurij

Jurij

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.