Skocz do zawartości

Hosting dHosting.pl - 10% rabat!

WSPIERAJ forum :)

  • wpisów
    100
  • komentarzy
    98
  • wyświetleń
    119416

Znalazłem w Polsce pracę marzeń...

Jurij

154 wyświetleń

Czułe powitania.

 

Kilka dni temu zdarzył się cud nad Wisłą, albowiem znalazłem w Polsce pracę swoich marzeń. Jako zapalony numizmatyk od dziecka marzyłem o tym, żeby kiedyś pracować w... kantorze. Może Wam się to wydać dziwne, ale od zawsze lubiłem gotówkę, podziwianie designu różnych banknotów, a przeliczanie plików wartościowych papierków emitowanych przez banki całego świata zaliczam do przyjemności. Także ucieszyłem się wielce, kiedy na jednym z polskich lotnisk zobaczyłem ogłoszenie, że poszukują pracownika na cały etat. Skontaktowałem się z pracodawcą, dopytałem o szczegóły i dostałem rzeczową odpowiedź.

 

Mianowicie istnieje trzymiesięczny okres próbny. A potem umowa o pracę i wynagrodzenie 2450 PLN brutto. Plus premie. Za co i czy w ogóle, tego już nie wiem. Trudno mi jednak wyobrazić sobie, jakimi ponadprzeciętnymi zdolnościami trzeba się wykazać przy użyciu kalkulatora i liczarki do banknotów, aby dostać premię.

 

No dobrze, pomyślałem. Ale zaraz, zaraz. Brutto? To ile dostanę na rękę? Błyskawiczne poszukiwania w sieci dały jasną odpowiedź - 1770 PLN z groszami.

 

 

lampl.gif

 

Szybka kalkulacja co ja sobie za to kupię... I wyszło mi, że na dwa tankowania samochodu akurat na dojazdy do pracy i 3-krotne skromne zakupy po taniości w Biedronce powinno wystarczyć. A za co przeżyć cały miesiąc i jeszcze odłożyć na emeryturę, której znikąd nie dostanę? Zapytałem sam siebie i przejrzałem jak zwykle wiadomości. A tam - euforia, same dobre wieści! Polska gospodarka nigdy nie była w lepszej kondycji! Takiej nadwyżki budżetowej że ło ho ho to nie mieliśmy chyba nigdy! Tak niskiego bezrobocia i doskonałej sytuacji wszyscy mogą nam zazdrościć!

 

Naprawdę?

 

I żeby nie było niejasności - to nie jest wina pracodawcy. To jest wina wszystkich Polaków, że od 3 dekad żrą się między sobą wybierając za każdym razem socjalistyczne rządy spod znaku AWS, UW, SLD, PSL, PO, PIS i wszelkich innych tego typu wymysłów. A potem przez te socjalistyczne rządy są rabowani na każdym kroku i jeszcze się cieszą, bo dostają zasiłki, emerytury i wszelkiego rodzaju dodatki z plusem.

 

Rabowani, spytacie?  Ale jak to?

 

Ano tak to, że pracodawca aby móc zaoferować pracownikowi 2450 brutto co miesiąc, musi wyłożyć ponad 3 koła papieru, bo rząd zbiera od każdego pracownika haracz. Potem pracownik też musi odpalić rządowi prawie 1/3 swojej wypłaty w trybie natychmiastowym, bo podatek zusowski i inne są odliczane od wypłaty i dlatego pracownik dostaje na konto raptem 1770 z groszami. Ale to dopiero początek dojenia obywatela. Aby dojechać do pracy w kantorze musiałbym dwukrotnie zatankować samochód w ciągu miesiąca. Za 50 litrów paliwa muszę zapłacić około 260 złotych, co w miesiącu daje kwotę ponad 500 złotych. Ponad 50% ceny paliwa to są podatki, akcyzy i inne rządowe haracze. A nie daj Boże podczas podróży do pracy lub domu trafię na strażnika Teksasu z niezawodną suszarką w ręce i poleceniem służbowym załatania dziury budżetowej, to drugie tyle trafi do rządu w postaci mandatu. A będzie to już ponad 60% wynagrodzenia miesięcznego! Ale nic tam, grunt że praca jest. No ale jeść trzeba, więc po pracy można podjechać do pobliskiego dyskontu, żeby kupić zapasy jedzenia po taniości. No, prawie po taniości, bo ceny żywności i produktów wszelakich uzależnione są od ceny paliwa. Jeśli sprzedawca musi ponieść ponad 50% więcej kosztów dostawy na każdym litrze paliwa, to nie zrobi nikomu prezentu świątecznego, tylko stosownie podwyższy ceny dowożonego towaru. I nie zapominajmy o najważniejszym - kolejnym rządowym haraczu w postaci 23% podatku VAT, doliczanym do każdego artykułu pierwszej potrzeby. Czasami stawki są niższe, ale nie oszukujmy się - 23% wydawanych przez nas resztek wypłaty trafia znów do rządu. Gdybym rozmyślając o swoim tragicznym położeniu chciał się jeszcze z tego powodu upić  z rozpaczy - również mogę to zrobić! Taki dobrobyt. Pod warunkiem, że zapłacę rządowi dodatkowo akcyzę - czyli kolejny haracz wliczony w cenę alkoholu czy tytoniu. A że dbający o pracowników rząd zakazał ostatnimi czasy handlu w niedzielę, ograniczył tym samym przedsiębiorcom możliwości zarobkowe o 1/7. Istotną 1/7 tygodnia, bo niedziela to dzień, kiedy ludzie mają czas na zakupy. A jak najprościej zrekompensować sobie takie straty?

 

Podnosząc ceny sprzedawanych produktów. Ergo - wypłata starcza na jeszcze krócej.

 

Kiedy podliczycie sobie wszystkie momenty, w których rząd rabuje Was z Waszych ciężko zarobionych pieniędzy, wliczając w to co musi zapłacić pracodawca, co musicie zapłacić Wy w postaci zusu, vatu, akcyz, opłat drogowych, opłat za parkowanie, mandatów, danin, "składek", abonamentów, zezwoleń, opłat skarbowych i wszystkiego co wędruje do kasy okupującej Polskę rządu pomagdalenkowego, wyjdzie grubo ponad 87% Waszej wypłaty.

 

Niewolnik w starożytnym Rzymie oddawał swojemu właścicielowi 90% zarobionych pieniędzy. Ale przynajmniej dostawał za darmo wikt i opierunek. Współczesny niewolnik w okupowanej przez socjalistów Polsce nie ma takiego luksusu.

 

Gdyby rząd się nie wpier... w życie obywateli, tylko robił to co powinien - strzegł porządku i bezpieczeństwa kraju utrzymując pozytywne relacje dyplomatyczno - handlowe z innymi krajami oraz zapewniał wolność gospodarczą i niskie podatki, to pracodawca mógłby sobie pozwolić na zapłacenie pracownikowi 3 000 PLN na rękę, a taki pracownik mógłby sobie zatankować samochód za 200 zł, na miesięczne zakupy wydać kolejne 2-3 stówy, a resztę 2500 PLN - wydać na co chce, lub odłożyć.

 

Ponieważ współcześni niewolnicy nie mogą się nawet bronić, gdyż posiadanie broni bez zezwolenia jest nielegalne, ratują się jedynie ucieczką smutno spoglądając przez okna samolotów jak ich kraj jest niszczony i sukcesywnie zaludniany przez potomków banderowców.

 

Я не знаю, що більш сумує.

 

Tak. Nie wiem co jest bardziej smutne. Ucieczka z domu przed kataklizmem czy fakt, że w opuszczonym domu lęgną się pluskwy i karaluchy.

 

 

 

  • Lubię to 2
  • Smutny 1


1 komentarz


Rekomendowane komentarze

Cytat

Ponad 50% ceny paliwa to są podatki, akcyzy i inne rządowe haracze.

 

58%, oczywiście do czasu wprowadzenia opłaty emisyjnej (~10gr za litr) z której to pieniądze mają iść na zawsze na topie i "szczytny" cel jakim jest ekologia (Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska, Fundusz Niskoemisyjnego Transportu).

 

Tymczasem, co minutę tracimy 27 tysięcy złotych (14 miliardów rocznie) na utrzymanie kościoła. :rolleyes:

 

Dla naszego rządu zawsze znajdą się ważniejsze rzeczy (np. zaostrzanie przepisów na posiadanie broni czarnoprochowej) od trzymania w dobrej kondycji kraju. Yak.

  • Lubię to 1

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.