Już sam tytuł nie napawa optymizmem. Ponawiam pytanie: skąd w Tobie tyle smutku? Generalnie święta państwowe mało mnie obchodzą - są tylko obchodzone na szczeblach władzy ( bo tak wypada i trzeba ). Natomiast zwykłych ludzi to nie obchodzi. Już nie. Takie czasy. Za dużo żyjemy przeszłością, zamiast skupiać się na przyszłości.
Wiadomo, trzeba być wdzięcznym, ale ileż można? I tak co roku.
Nawet patrząc na rodzimą kinematografię: albo powstają pseudo komedie ( wszystko co ... itd. ), albo kiczowate filmy ( Wojna polsko-ruska itd. ) albo w końcu denne filmy historyczne ( Rewers, Śluby panieńskie albo szczyt wszystkiego Mistyfikacja - myślałem, ze zejdę ). Na co, po co!?