I po Oskarach Cieszę się, że Akademia wzięła pod uwagę moje oceny i nie przyznała szmirom American Hustle i Wilk z Wall Street nagród Pora kontynuować oglądanie i ocenianie filmów, a zatem do dzieła:
Ambassada : Najnowszy polski film Juliusza Machulskiego. Z opisu filmu wynika: komedia, ale ostrzegam - to pułapka! Faktycznie, doskonały reżyser komediowy. Stworzył wiele niezapomnianych kultowych hitów: Seksmisja, Kingsajz, Va banque, Va banque 2, czyli riposta, Deja Vu, Kiler, Kilerów dwóch, Girl Guide, Superprodukcja, Vinci i w zasadzie trzeba byłoby wymienić całą twórczość tego pana. Aż do filmu Ambassada. Tragedia to mało powiedziane Wiedziałem o tym filmie tylko tyle, że będą skoki do przeszłości, Więckiewicz w roli fuhrera a Nergal w roli von Ribbentroppa. Mogły być naprawdę niezłe jaja, a naprawdę brak mi słów i witki opadają i ciężko jest mi tę tragedię opisać. Film z pewnością zostawia traumatyczny odcisk na psychice, a po jego obejrzeniu człowiek ma wrażenie jakby właśnie obejrzał przydługawą i tragicznie odegraną reklamę Sony (product placement prawie taki jak w filmie bondowskim Casino Royale) przeplataną z product placementem najnowszej książki Machulskiego pt. "Hitman". Nie wiem skąd wytrzasnęli tę parę głównych bohaterów - ale pierwsze pół godziny filmu niesamowicie podziałało mi na nerwy. Potem niby się rozkręca, ale denne animacje i marne dialogi wcale nie poprawiają sytuacji i niesmaku. Pewien polityk z muszką powiedział, że gdyby filmy były robione po to, żeby na siebie zarobić, to by musiały być naprawdę dobre, żeby ludzie chcieli na nie chodzić. A ponieważ te są finansowane min. z Waszych podatków (tak, tak - Polski Instytut Sztuki Filmowej i cała masa innych "sponsorów" maczała w tym palce) więc film zapewne podoba się twórcom i sponsorom. Widzowi już nie musi. Bo po co, skoro i tak już zapłaciliście podatki, abonamenty i inne opłaty audio-wizualne? Dno. Nie polecam!
Homefront - Znośny film sensacyjny na wieczorne nudy. Większość wad już Amfidiusz opisał. Ode mnie za Stathama i cudne oczęta Winony Ryder, a za całą resztę Winony Ryder w tym filmie, marną grę tych pseudo-kartelowców i całą resztę. Jak komuś się nudzi, to można obejrzeć. Jak komuś się nie nudzi, to można sobie darować
Eyjafjallajökull aka Uziemieni - Bardzo specyficzna komedia francuska, która zapewne wielu się nie spodoba. Mnie się spodobała, dlatego strzałka w górę. Fabuła jest dosyć typowa dla tego gatunku, Dany Boom wybiera się na wesele córki z Francji do greckich Aten samolotem. Po drodze okazuje się, że tytułowy wulkan islandzki zablokował komunikację lotniczą w Europie i trzeba poszukać alternatywnego środka lokomocji. Jakby tego było mało, po drodze natyka się na swoją znienawidzoną byłą żonę i jak to bywa w takich sytuacjach - los zmusza ich do dalszej podróży razem. Czy się pozabijają po drodze czy dotrą do celu - zobaczycie sami. Film ma w sobie wiele irytujących jak i kompletnie rozbrajających momentów.
I jeszcze jeden mały spoiler - to babsko w tym filmie jest naprawdę niesamowicie, ale to niesamowicie irytujące. Takie miało być, więc duży plus dla tych, którzy prowadzili casting do filmu
Koneser - Doskonały film na wieczorną ucztę filmową. Pewien ekscentryczny aukcjoner dzieł sztuki dostaje zlecenie od tajemniczej kobiety, która domaga się wycenienia dzieł sztuki z jej domu, który zamierza sprzedać. W filmie widzimy swoistą przemianę głównego bohatera, który pod wpływem tajemniczej kobiety (której nigdy nie widział) zaczyna zmieniać swoje nawyki, zaczyna wciągać się coraz bardziej w jej życie osobiste i zaczyna robić wszystko, aby ją lepiej poznać. Do tego dochodzi zagadka pewnych porozrzucanych po opuszczonym domu części mechanicznych pewnego automatu i osoba młodego chłopaka - tzw. złotej rączki - który próbuje te części poskładać i przy okazji służy dobrymi radami głównemu bohaterowi. Jak to się zakończy - zobaczycie sami. Naprawdę polecam!