Wczoraj obejrzałem długo wyczekiwany X-Men: First Class. Nigdy nie byłem fanem serii, ale film zbierał raczej pozytywne opinie. Zawiodłem się trochę na liczbie scen walki - nastawiałem się na pojedynek gigantów, a dostałem go dopiero w samej końcówce. Ale trzeba przyznać, że film zrobiony na poziomie, jak zawsze.
Dzisiaj natomiast włączyłem odkładany film Priest. Odkładany, ponieważ poprzedni film tego reżysera, Legion, okazał się totalnym gniotem klasy B, a tematyka walki kleru z wampirami nie wydawała mi się atrakcyjna. Ale nie żałuję tych kilkudziesięciu minut. Dużo akcji, mroczny klimat, fajne kreacje. Oczywiście, raziły potrójne salta i slow motion, ale jako odmóżdżacz do piwka Priest nadawał się idealnie
Sent from my HTC Vision using Tapatalk