John Wick - Potwierdzam, niezły film, ale do genialnego to mu daleko. Jak już Amfidiusz wspomniał, tytułowy bohater jest świetnie wyszkolonym człowiekiem od zadań specjalnych. Pewnego dnia na stacji benzynowej trafia na rosyjską mafię, której podoba się jego american muscle, niestety Rosjanie dowiadują się, że autko nie jest na sprzedaż. Postanawiają więc je sobie wziąć. Podczas nocnych odwiedzin w domu głównego bohatera zabijają także jego szczeniaczka, którego dostał w prezencie od niedawno zmarłej żony, która w trosce przed śmiercią chciała by jej luby miał co kochać, gdy jej zabraknie. John Wick postanowił się zemścić. Jak mu to wyszło, zobaczycie sami. Jedna z lepszych rozwałkowych pozycji z ostatnich miesięcy. Aczkolwiek sceny walki są znacznie mniej realistyczne i nie powodują takiego efektu "wow", jak w przypadku wspomnianego Equalizera. Egzekucje na bezbronnych zwierzakach czy kobietach to nie jest to, co Jurij lubi. Poza tym nie wiem czy zauważyliście, ale amerykańskim filmowcom chyba brakuje pomysłów na scenariusze... Zarówno w przypadku Equalizera jak i Johna Wicka mamy do czynienia z rosyjską mafią, wytatuowaną i niezbyt rozgarniętą. Ale ponieważ w tym pierwszym sceny walki są ciekawiej pokazane i film ma jakieś tam przesłanie (że możemy być tym, kim chcemy) i główny bohater próbuje uczynić świat lepszym, to w drugim przypadku chodzi jedynie o zemstę. Dlatego dwie strzałki na trzy możliwe, chociaż to nadal bardzo dobre kino akcji
Zagadka dla spostrzegawczych: Jaka charakterystyczna osoba pojawia się w obu filmach?
Odpowiedź:
A Most Violent Year - Słaba próba powrotu do kina sensacyjnego z lat 80. Film opowiada historię serii napadów na transporty podczas najbardziej brutalnego roku w historii Nowego Yorku. Film taki sobie, jest trochę scen akcji, ale żeby to było arcydzieło to nie mogę powiedzieć. Jak komuś się nudzi, to na wieczór w sam raz. Ale nie oczekujcie rewelacji.
Whiplash - Młody utalentowany perkusista dostaje się do akademii muzycznej. Dostaje się do orkiestry bardzo specyficznego profesora, który ma wyjątkowo osobliwe podejście do swoich muzyków. Między profesorem a młodym perkusistą rodzi się konflikt. Jest to historia o tym, czy przez wyrzeczenia, pot, krew, łzy i katorżnicze ćwiczenia można osiągnąć sukces?
Naprawdę film godny polecenia i koniecznie musicie go obejrzeć! Nawet, jeśli nie jesteście wielkimi fanami jazzu. Polecam!!!