Skocz do zawartości

Jurij

Użytkownik
  • Postów

    4 961
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    52

Wpisy na blogu opublikowane przez Jurij

  1. Jurij
    Pierwsze wystąpienie europosła Janusza Korwin - Mikkego stało się faktem. Prezes Kongresu Nowej Prawicy przemawiał po angielsku, musiał się spieszyć bo miał do dyspozycji raptem minutę. Oto jak wypadł:





    Oryginalny tekst przemówienia:


    Unijne tłumaczenie jest bardzo fatalne, ale w programie Rozmowa Polityczna w stacji Polsat News Plus zostało to o wiele lepiej przetłumaczone. Przy okazji warto posłuchać ciekawej rozmowy z mecenasem Jackiem Wilkiem.

    https://www.youtube.com/watch?v=LAqt-1ujZUE


    A na koniec wisienka na torcie - sam prezes Janusz Korwin - Mikke w programie Kropka nad i u oficer Stokrotki, lub jak kto woli - Moniki Olejnik. Świetny wywiad i prowadząca niespotykanie miła:

    https://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=mz1KtdMnh9Q


    Miłego oglądania
  2. Jurij
    Zaczął się lipiec. Deszczowo, pochmurno i co za tym idzie - bardziej zimno niż ciepło. To smutne, więc przejdźmy do rzeczy wesołych. A niewątpliwie najweselszą informacją, która wstrząsnęła polskimi mediami i jest wałkowana każdego dnia, jest kolejna afera III RP, zwana potocznie "aferą podsłuchową". Otóż odkryta została tajemnica Poliszynela, że ludzie na zielonej wyspie Polandii są inwigilowani!



    Ale jak to? Ano tak to drogi Janie Kowalski, szanowna Anno Wiśniewska i Wy wszyscy Kargule i Pawlaki, zamieszkujący nadwiślańską krainę. Wy wszyscy jesteście każdego dnia inwigilowani. Nie tylko minister z prezesem NBP. Jesteście szpiegowani w sposób niespotykany w historii ludzkości i zapewne nie zdajecie sobie z tego sprawy. Służby specjalne wiedzą o Was wszystko. A jeśli nie i mają taką potrzebę, absolutnie nic nie stoi na przeszkodzie aby w ułamku sekundy prześwietlić Waszą tożsamość.
    Nawet wtedy gdy smacznie sobie śpicie, urzędnicy wiedzą gdzie jesteście zameldowani, jaki jest Wasz adres, znają historię Waszej rodziny, wiedzą gdzie wyrabialiście jakie dokumenty, gdzie głosowaliście oraz mają cały wywiad na temat Waszej osoby włącznie z danymi personalnymi, zdjęciem oraz odciskiem palca. Bo biometryczne paszporty są przecież dla Waszego bezpieczeństwa Gdy się budzicie, włączacie radio lub telewizor. Możecie posłuchać spreparowanych specjalnie dla Was informacji i poddać się nieświadomemu praniu mózgu, serwowanemu każdego dnia z reżimowych mediów. Po śniadanku ruszacie do pracy, szkoły, na zakupy czy gdziekolwiek indziej. Wtedy zaczyna się prawdziwa zabawa. Jeśli mieszkacie w mieście, patrzą na Was oczy wielkiego brata:



    Dla przykładu w Krakowie władza chce przeforsować (dla Waszego bezpieczeństwa naturalnie) projekt całodobowej inwigilacji z wieloletnim terminem przechowywania danych, aby w dowolnym momencie można było odtworzyć gdzie byliście, z kim byliście i co robiliście danego dnia. W mniejszych miejscowościach także jesteście inwigilowani:



    Czujne oko wścibskiej sąsiadki niczego nie przegapi. Gdy już weszliście do sklepu kupić podstawowe produkty spożywcze i zabrakło Wam gotówki, musicie zapłacić kartą. Wtedy dopiero jesteście inwigilowani:



    Klik i bank oraz urząd skarbowy już wiedzą co i gdzie kupiliście. Ale przecież pieniądz elektroniczny jest dla Waszej wygody i dla Waszego bezpieczeństwa, nieprawdaż? Jeśli po zakupach raczycie zatankować Wasz samochód, na stacji benzynowej również będą wiedzieli co i kiedy kupiliście, a czujne kamery monitoringu zarejestrują Wasz samochód, ubiór oraz Waszych współpasażerów. Z resztą podczas jazdy samochodem jesteście inwigilowani non stop, bo sprawdzenie Waszej rejestracji:



    w bazie Policyjnej lub u znajomego szwagra w drogówce nie stanowi dla nikogo absolutnie żadnego problemu. No i naturalnie co krok są zamontowane fotopstryczki:



    które znienacka robią Wam zdjęcia. Naturalnie dla Waszego bezpieczeństwa, a nie po to by Was inwigilować i kroić na grubą kasę celem reperowania wiecznie dziurawego socjalistycznego budżetu. A jak! A gdy już zajedziecie do pracy, no to monitoring firmowy ma Was jak na widelcu. Robicie sobie kawusię, zasiadacie do komputera i czyżby wreszcie spokój? Ależ skąd. Tuż po zalogowaniu się do internetu Wasz dostawca wie o Was wszystko. Jeśli to sieć firmowa, to pracodawca również wie o wszystkim, co robicie w sieci. Wie o tym także Google, który na każdym kroku inwigiluje Wasze maile, dokumenty, wyniki wyszukiwania, aktywność na Youtube, może z doskonałą precyzją określić Twoje lokalizacje za pomocą Google Maps, Google Earth czy Google Streetview, a wszystko to udostępniane jest także służbom specjalnym.




    Z resztą służby specjalne mają ułatwione zadanie jak nigdy w historii ludzkości. Sami drodzy czytelnicy założyliście sobie profil na Facebooku, Naszej Klasie, Twitterze czy jakimkolwiek innym społecznościowym portalu. Sami uzupełniliście ten profil o prywatne dane, sami dodaliście własne zdjęcia, uzupełniacie linię czasu i dodajecie swoich znajomych. Czego więcej potrzeba, by do Was dotrzeć, by uzyskać na Wasz temat informacje o Was lub Waszych kontaktach?




    Ano można sprzedać Wam nowego wspaniałego wszystkomającego smartphone'a:



    Doskonały aparat fotograficzny rejestrujący każdy Wasz krok. Drugi aparat do połączeń wideo, żeby dało się go włączyć bez względu na to na której stronie leży telefon. Dwa mikrofony stereo o rewelacyjnej czułości. Niewyjmowalna bateria oraz wodoodporność przydają się, żebyście przypadkiem nie wyłączyli urządzenia lub nie uszkodzili jego zawartości. Wszak nie macie prawa do prywatności. Wbudowany moduł GSM, aby można było śledzić Wasze rozmowy, smsy, mmsy, kontakty. Podsłuchiwać Wasze rozmowy, namierzać Waszą lokalizację z dokładnością do konkretnego BTS'a. A w razie gdyby zabrakło w pobliżu nadajników GSM, telefon został wyposażony w nawigację GPS oraz GLONASS. Oszukujcie się dalej, że to dla Waszej wygody Do tego multum szpiegowskich aplikacji, które za pomocą jednego tapnięcia umożliwiają Wam informowanie innych gdzie jesteście, co robicie. Władza wie o Was dosłownie wszystko.
    A podsłuchy? Mamy XXI wiek. Nie stanowią absolutnie żadnego problemu. Bez względu na to co wmawiają Wam reżimowe media, nie ma najmniejszego znaczenia kto dokonał nagrania lub kto zlecił wykonanie danego nagrania. Istotne jest co na tym nagraniu się znajduje. W dzisiejszych czasach założenie u kogoś podsłuchu nie stanowi najmniejszego problemu. Jest to czynność nielegalna (jeśli się nie ma nakazu prokuratora i odpowiednich uprawnień), ale banalnie prosta do wykonania. Miłośnikom tej tematyki polecam niemiecki film Życie na podsłuchu . To już nie te czasy, gdy ekipa służb specjalnych musiała poświęcić kwadrans, by okablować Wasze mieszkanie tak, byście się nawet nie zorientowali, a następnie prowadzić nasłuch 24h/dobę nagrywając wszystko na magnetofony szpulowe.






    Miniaturyzacja sprzętu elektronicznego oraz jego możliwości rozwinęły się w tempie nieprawdopodobnym. W latach 90-tych spopularyzowały się dyktafony na kasety magnetofonowe:






    Potem nastąpiła miniaturyzacja tychże urządzeń. Ja osobiście posiadam dyktafon na tzw. mikrokasety:



    To proste urządzonko posiada wbudowany mikrofon z regulacją czułości, złącze na słuchawki 3,5mm, złącze na zewnętrzny mikrofon oraz dwa bardzo ciekawe dodatki. Pierwszy umożliwia nam nagrywanie z połową prędkości. Nagranie jest nieco gorszej jakości, ale za to na 60-minutowej kasecie możemy nagrać aż 120 minut rozmowy. Druga opcja jest jeszcze bardziej przydatna, dyktafon zostawiamy uruchomiony w trybie czuwania i wbudowany czujnik dźwięku gdy tylko wykryje rozmowę, automatycznie rozpoczyna nagrywanie. Taki dyktafon bardzo łatwo można ukryć w niedostępnym miejscu, puszczając spod doniczki niewidzialny miniaturowy kabelek z zewnętrznym mikrofonem. Urządzenie jest bezszelestne, potrafi długo pracować i bez detektora elektroniki nie mamy szans się zorientować, że jesteśmy nagrywani. Teraz naturalnie nikt nie stosuje dyktafonów kasetowych, wszystko zapisywane jest na dyktafonach cyfrowych w postaci pliku dźwiękowego.



    To naturalnie są amatorskie sposoby. Służby specjalne mają do dyspozycji znacznie lepsze zabawki. Mogą zdalnie włączyć mikrofon wbudowany w nasz telefon i przechwycić sygnał lub użyć bardzo drogich i bardzo czułych mikrofonów kierunkowych, które wychwycą co mówimy z odległości kilkuset metrów. Są też mikrofony laserowe, które potrafią zamienić wibracje znajdującej się przy nas szyby w oknie na fale akustyczne. Wszystko zostanie zachowane na komputerze służb specjalnych i nie będziemy mieli bladego pojęcia, że zostaliśmy nagrani. Można też użyć drogich kamer, by z dużej odległości odczytać zapis rozmowy z ruchu warg.



    Zakup pluskiew, mikro słuchawek czy telefonów szpiegowskich nie stanowi dziś dla nikogo żadnego problemu. Trzeba być idiotą do kwadratu, żeby będąc osobą publiczną iść do miejsca publicznego i swobodnie sobie dyskutować na zakazane przez prawo tematy lub omawiając przestępczą działalność myśląc, że w miejscu publicznym nic nam nie grozi. Wszelkie ważne rozmowy dyplomatyczne czy biznesowe powinny odbywać się w kabinach ciszy, w których ani jedno słowo nie wydostaje się na zewnątrz. Są to dźwiękoszczelne kabiny w pomieszczeniach zbudowanych z głośników zagłuszających wszystko wokół kabiny. Podsłuch jest niemożliwy, czytanie z ruchu warg także. Działanie takiej kabiny możemy zaobserwować na filmie Operacja Samum:




    Jest także inny, znacznie łatwiejszy sposób, na uniknięcie podsłuchu. Wystarczy być szczerym uczciwym człowiekiem, wtedy nawet jeśli zostaniemy nagrani, dla osób inwigilujących te nagrania będą bezwartościowe, bo i tak każdego dnia mówimy to samo co myślimy, więc nie jest to dla nikogo żadną sensacją. Czy potraficie sobie wyobrazić sytuację, że pewnego dnia niechlubnym bohaterem afery podsłuchowej zostanie ten pan?



    Ja nie potrafię. A co myślę o tej całej aferze i pozostałych polskich politykach? Cóż. Jest na nich tylko jeden sposób. Aby go zilustrować postanowiłem sięgnąć do archiwów Rosyjskiej kinematografii.

    Fragment filmu Czapajew - rok 1934:







    Fragment filmu Brat 2 - rok 2000:






    Permanentna inwigilacja jest rzeczywistością. Miejcie się na baczności, bo nie wiecie kto zdobyte na Wasz temat informacje wykorzysta przeciwko Wam. A jeśli będzie chciał, to wykorzysta. Tego możecie być pewni. A czy to będzie Wasz wróg, oficer bezpieki, wywiad innego kraju, konkurencyjna firma czy ktokolwiek inny - to już nie ma najmniejszego znaczenia.
  3. Jurij
    Witajcie kochane lemingi,
    Tak, dzisiejszy wpis kieruję właśnie do Was. Wszak mamy demokrację, rządy większości. A Wy, drogie lemingi, stanowicie zdecydowaną większość. Aż 77% z Was 25 maja uznało, że żyje Wam się dobrze i wybory Was nie dotyczą. Z resztą nie musieliście nigdzie iść, wszak Ci co poszli, przyczynili się do zwycięstwa Waszych ulubieńców. I także w zdecydowanej większości, bo aż 91,45% z Was poparło pookrągłostołową klikę. Dlaczego lemingi? Były to podążające ślepo naprzód sterowane przez gracza stworki z popularnej niegdyś gry komputerowej. Nie miały własnego zdania, za grosz inteligencji, a zadaniem gracza było doprowadzić je do wyjścia. Jako że nie grzeszycie rozumem, pozwalacie się nadal rabować i zniewalać przez rząd i podległe mu media, sądzę że to określenie pasuje do Was jak ulał.




    Jako że wybraliście sobie tych samych od 25 lat panów i daliście im do zrozumienia, że słusznie postępują okradając Was i zniewalając przepisami oraz 83% podatkami, Wasz umiłowany rząd zaczął się odwdzięczać za Waszą lojalność. Worek z prezentami pomalutku się rozwiązuje, a liczba obdarowanych będzie wzrastać z każdym dniem. Najważniejsze wszak, aby Wam się żyło bezpiecznie. Bezpieczeństwo to absolutna podstawa i nie ma co do tego dwóch zdań. Dlatego na Waszą korzyść i dla Waszego dobra zmieniono przepisy ruchu drogowego. Od teraz nie będzie żadnej litości dla piratów drogowych, a przekroczenie dozwolonej prędkości o chociażby 1 km/h będzie karane. Dotychczasowo można było przekroczyć dozwoloną prędkość do 10km/h i nie było to karane. Na szczęście rząd powiedział basta! I nie będzie już żadnej litości dla piratów drogowych, dzięki czemu kochane lemingi będziecie bardziej bezpieczni.
    Hip hip hurra!



    Ponadto z Komendy Główne POlicji padł prikaz:
    Hurra!
    Dzięki temu POlicjanci zostali obdarzeni władzą absolutną i w maju 2014 roku odebrali kierowcom ponad 1200 praw jady - czyli tyle ile łącznie w latach 2012-2013 Dlaczego? Jak sami przyznają - bo mogą




    I słusznie! To niesprawiedliwe, aby niektórzy mieli pozwolenie na kierowanie pojazdami, a inni nie. Co z tego, że zapłacili za kursy, egzaminy i wydanie dokumentu. W ogóle posiadanie prawa jazdy i pojazdu mechanicznego jest niebezpieczne i niesprawiedliwe. Rząd w imię solidarności społecznej powinien odebrać wszystkie prawa jazdy, zdelegalizować ruch samochodowy i natychmiast:
    - zniknie problem drogiego paliwa,
    - zniknie problem dziurawych dróg,
    - zniknie problem niewybudowanych autostrad,
    - znikną pijani kierowcy,
    - nie będzie wypadków drogowych,
    - pod kołami samochodów nie zginie ani jedno stworzenie.
    Ba, można nawet zdelegalizować od razu transport kolejowy i lotniczy! Nie będzie:
    - wypadków na kolei,
    - katastrof lotniczych,
    - przemytu na lotniskach,
    - zniknie problem emigracji Polaków!
    Same korzyści, dziwię się że jeszcze możliwość przemieszczania się nie została zdelegalizowana. Przecież mamy wolny kraj i ludzie powinni czuć się BEZPIECZNIE! Głęboko wierzę, że rząd Platformy zajmie się tym palącym problemem i zapewni nam bezpieczeństwo, które jest kluczem do sukcesu.
    Tymczasem kolejny prezent szykuje Wam Wasz ukochany Zakład Ubezpieczeń Społecznych.



    Mianowicie urzędnicy zauważyli głęboką rażącą niesprawiedliwość społeczną wśród wszystkich osób prowadzących działalność gospodarczą i znajdujących się w związkach małżeńskich. Albowiem wedle ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych jest w niej zawarte pojęcie "osoby współpracującej z osobą prowadzącą działalność gospodarczą". Osoba taka, pod względem obowiązku opłacania składek ZUS, traktowana jest tak, jakby sama była przedsiębiorcą. Takimi osobami współpracującymi są, wg ustawy: małżonek, dzieci, rodzice, dzieci drugiego małżonka, dzieci przysposobione, macocha, ojczym - jeżeli pozostają z przedsiębiorcą we wspólnym gospodarstwie domowym i współpracują z nim przy prowadzeniu działalności. Osobą współpracującą nie jest natomiast brat i siostra przedsiębiorcy. Zatem kochane lemingi jeśli żona zrobi Wam kawę, ugotuje obiad lub posprząta firmę, będzie musiała zgodnie z polskim prawem odprowadzić składkę do ZUS w wysokości 1042 PLN co miesiąc tytułem współprowadzenia działalności gospodarczej. Jestem głęboko przekonany drogie lemingi, że już ustawiacie się pokornie w kolejkach do ZUS aby z radością uregulować to niedopatrzenie i by sprawiedliwości społecznej stała się zadość.
    Niestety abyście otrzymali więcej prezentów, musicie lepiej pracować. Władza jest z Was zdecydowanie niezadowolona. Czasy są trudne i jak mówi Wasz umiłowany wybrany eurodeputowany Adam Szejnfeld - źle pracujecie:

    https://www.youtube.com/watch?v=K2uAG_alsvA&feature=youtu.be&t=2m47s

    Musicie lepiej pracować i więcej pracować, bo jak inaczej sprostacie większej ilości prezentów od Waszego umiłowanego rządu? Na podniesienie płacy minimalnej musicie sobie zasłużyć. Tymczasem aby zmobilizować Was do bardziej wytężonej pracy i gromadzenia jeszcze większej ilości dóbr majątkowych, które możecie oddawać państwu w POdatkach w ramach solidarności społecznej i wzajemnego zaufania oraz bezpieczeństwa, możecie sobie obejrzeć jak wspaniale Wasz umiłowany rząd reklamuje Was na zachodzie. Wszyscy pracownicy Bangladeszu mogą tylko pomarzyć o tak wspaniałej reklamie wykwalifikowanej taniej siły roboczej jaką jesteście, więc możecie już pękać z dumy:




    I teraz możecie podreptać na piechotę (bo tak bezpieczniej) do pracy za najniższą w Europie stawkę godzinową, by wszystkim żyło się lepiej W dowód wdzięczności na koniec małe podziękowanie, że w imię całego narodu wybraliście wspólnie PO, PiS, SLD i PSL oraz apel do pozostałych wyborców, aby przyjęli wynik wyborów z pokorą i nie interesowali się POlityką dalej:




    Jest super, będzie jeszcze lepiej, także nie interesujta się. Mam nadzieję, że Wasz umiłowany premier nie zawiedzie oczekiwań i wprowadzi wkrótce 25% VAT upamiętniający 25-lecie odzyskania wolności. I bezpieczeństwa. Solidarnie dla wszystkich. Będzie to nasz wspólny sukces w budowaniu demokracji.



  4. Jurij
    Dnia 25 maja 2014 roku, w dzień wyborów do Parlamentu Europejskiego, zmarł generał Wojciech Jaruzelski w wieku 91 lat.



    Zmarł Generał Wojska Polskiego, I sekretarz Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, pierwszy prezydent III RP. Postać niezwykle charakterystyczna i kontrowersyjna. Przede wszystkim ze względu na to, że w nocy z 12-13 grudnia 1981 roku ukonstytuował Wojskową Radę Ocalenia Narodowego i wprowadził Stan Wojenny na obszarze całego kraju. Na temat Stanu Wojennego nie będę się rozpisywał, powstało na ten temat wiele filmów dokumentalnych, fabularnych, książek, artykułów, wywiadów, zdjęć, można sobie poczytać, pooglądać. Do dziś nie wiadomo co by było gdyby wówczas generał Jaruzelski tego Stanu Wojennego nie wprowadził. Być może gospodarka załamałaby się doszczętnie, być może Armia Czerwona dokonałaby zbrojnej interwencji na terytorium PRL - tego nie wiemy i już zapewne się nie dowiemy. Podczas doskonale zaplanowanej operacji militarnej, wyprowadzeniu na ulicę oddziałów Wojska Polskiego i Zmechanizowanych Oddziałów Milicji Obywatelskiej udało się zablokować łączność telefoniczną i telegraficzną, zmilitaryzować większość instytucji, internować najważniejsze osoby powiązane z Solidarnością i inne zagrażające bezpieczeństwu krajowemu, a także min. wprowadzić godzinę milicyjną. To są historyczne fakty.
    Mało kto jednak mówi dziś o tym, ze generałowi Jaruzelskiemu udała się jeszcze jedna rzecz. Nieprawdopodobnie istotna rzecz. Udało mu się zjednoczyć wszystkich Polaków i sprawić, by stawili czoło komunistycznej władzy ludowej. Dzięki min. tym czołgom:




    oraz min. tym oddziałom ZOMO:





    generał Jaruzelski doprowadził do:
    wypełnienia po brzegi Kościołów (nastała trwoga, naród zwrócił się do Boga),
    wyżu demograficznego lat 80,
    zacieśnienia kontaktów międzyludzkich (po wyłączeniu telefonów i dzięki paraliżowi komunikacyjnemu, reglamentowanej benzynie i godzinie milicyjnej ludzie zaczęli się odwiedzać, wspierać, pomagać sobie),
    solidarnemu przeciwstawieniu się władzy ludowej.

    Do dziś nie znamy szczegółowej liczby ofiar Stanu Wojennego, wiadomo że podczas pacyfikacji Kopalni Wujek zginęło 16 górników, szacuje się że przez cały okres Stanu Wojennego, jak podają źródła internetowe:
    Stan Wojenny trwał w Polsce półtora roku od 13 grudnia 1981 do 22 lipca 1983. Do dziś miliony Polaków nie mogą darować generałowi Jaruzelskiemu spowodowania tamtych wydarzeń. Generał Jaruzelski został pochowany na warszawskich Powązkach 30 maja 2014 roku w atmosferze skandali i przykrych incydentów, wywoływanych przez przeciwników generała Jaruzelskiego.
    ----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
    To, co udało się generałowi, nie udało się obecnie rządzącym politykom. Mimo jakże usilnych starań! Po przekazaniu przez Kiszczaka władzy obecnie rządzącym euro-socjalistom w 1989 roku, a w szczególności przez ostatnie 7 lat rządów Tuska i Platformy Obywatelskiej, a także dzięki wcześniejszym poczynaniom AWS, SLD oraz PiS:
    zmuszono za pomocą drakońskich podatków i gospodarczej katastrofy miliony Polaków do emigracji,
    obrabowano miliony Polaków odprowadzających składki do OFE z ich oszczędności,
    obrabowano miliony Polaków z emerytur poprzez podniesienie wieku emerytalnego,
    pozbawiono miliony młodych wykształconych ludzi szans na znalezienie godnie płatnej pracy i założenie rodziny,
    okradziono miliony Polaków podnosząc VAT i inne podatki, akcyzy, mandaty, kary, opłaty etc. ,
    doprowadzono setki tysięcy firm, przedsiębiorstw oraz osób prowadzących samodzielną działalność gospodarczą do ruiny finansowej, bankructwa,
    obrabowano tysiące osób na przekrętach Amber Gold i podobnych,
    poprzez drakońskie przepisy tysiące Polaków straciło dach nad głową i zostało eksmitowanych na bruk,
    a ile osób przez ostatnie 25 lat rządów AWS, SLD, PiS i PO zmarło w wyniku działań urzędników: zamarzło na zimnie z powodu eksmisji, z rozpaczy i bezrodności przedawkowało alkohol lub popełniło samobójstwo ze względów finansowych lub z powodu presji wywołanej przez aparat państwowy?

    Najnowszy przykład z tego tygodnia: http://www.tvp.info/15379190/przez-21-lat-walczyla-z-urzednikami-w-koncu-popelnila-samobojstwo - po 21 latach walki z biurwami pani Krystyna Chojnacka popełniła samobójstwo. To wszystko są ofiary bandytów, którzy od obrad okrągłego stołu rządzą nieprzerwanie Polską. A tych ofiar będzie jeszcze więcej, bo nie zapominajmy, że do lat 60-tych XXI wieku zniknie z powierzchni ziemi 7 000 000 Polaków, a do końca XXI wieku populacja Polski skurczy się do 19 000 000 obywateli. To wszystko są ofiary Krzaklewskiego, Wałęsy, Mazowieckiego, Tuska, Geremka, Kwaśniewskiego, Kaczyńskich, Komorowskiego i wszystkich urzędniczych biurw, którzy swoją szkodliwą działalnością pozbawili Polaków pieniędzy, mieszkań, marzeń, perspektyw, potomstwa i życia.
    W niedzielę 25 maja Polacy mieli okazję się zjednoczyć i przeciwstawić przeciwko gnębiącemu ich reżimowi. Nie zrobili tego. Do głosowania uprawnionych było 30 330 357, a raptem 23,82% uprawnionych do głosowania udało się do urn oddać swój głos. Czyli grubo ponad 20 000 000 Polaków lubi być gnębionych podatkami, lubi być represjonowanych aparatem urzędniczym, lubi żyć w biedzie, na kredyt i bez żadnych oszczędności oraz perspektyw. Wybór dokonany przez pozostałą resztę jest jeszcze bardziej przerażający. Aż 91,45% spośród osób biorących udział w wyborach świadomie poparło rządzących od 25 lat Polską bandytów! I tym samym opowiedziało się, min. za:
    dalszym rujnowaniem finansowym Polaków,
    dalszym eksterminowaniem narodu Polskiego,
    dalszym rozkradaniem majątku Polskiego,
    dalszej rozbudowie biurokracji i powiększaniu długu publicznego,
    powiększaniem represji podatkowych,
    oraz poparli afery, kolesiostwo, łapówkarstwo i wszystkie inne elementy działalności kliki okrągłego stołu.

    Okazało się, że jedynie nieco ponad 500 000 Polaków ma blade pojęcie o polityce, gospodarce i przeciwstawiło się obecnemu stanu rzeczy. Czy te kilkaset tysięcy istnień będzie w stanie uratować Polskę i Polaków? Tak wyglądało poparcie 25 maja:



    Prawdopodobnie owo poparcie będzie rosło. Czy do przyszłorocznych wyborów parlamentarnych zdąży urosnąć wystarczająco? Czy czterech europosłów zdoła wyzwolić Polskę spod okupacji i umożliwi odzyskanie niepodległości? Komu się uda doczekać tych dni, będzie miał okazję się przekonać. Strach przed utratą koryta dopadł także biurwę prezydencką. Gajowy "z bulem" przyjął do wiadomości wyniki wyborów do Europarlamentu, a w szczególności sukces partii Feniksa.
    Dla mnie osobiście te wyniki są przerażające. W głowie mi się nie mieści, że bandyci, którzy dokonali tak barbarzyńskich czynów, wygrali te wybory. I nie jestem w stanie pojąć, dlaczego Polacy taką nienawiścią pałają do generała Jaruzelskiego i jednocześnie wielbią antypolską bandę złodziei, umożliwiając im wygranie wyborów, oddając na nich 91,45% głosów. I jakoś nie potrafię się cieszyć z tych 7,15% oraz 4 zdobytych mandatów. Boję się, że czterech europosłów to za mało, by zapewnić partii solidny zastrzyk finansowy z diet unijnych i umożliwić osiągnięcie sukcesu w wyborach do parlamentu polskiego w 2015 roku. A wtedy prawa demografii i natura zrobią swoje, zadłużony i starzejący się naród polski z ujemnym przyrostem naturalnym w końcu zniknie z powierzchni ziemi. Wtedy ziemie niegdyś należące do Polski zostaną skolonizowane przez Rosjan, Chińczyków czy Arabów i przyszli mieszkańcy ziem niegdyś polskich będą mogli radośnie krzyknąć:
    I nie będzie mi z tego powodu przykro. Ja oddałem swój głos i zrobiłem co mogłem. Jeśli dotychczasowe działania okrągłostołowej bandy nie były w stanie przemówić Polakom do rozumu, to już raczej nie ma szans na to, że cokolwiek lub ktokolwiek będzie w stanie to uczynić.
  5. Jurij
    Tegoroczna kampania wyborcza do Europarlamentu, a raczej wojna medialna, którą opisałem w poprzednim wpisie Wojna Polsko - Polska, zaczęły przypominać Latający Cyrk Monty Pythona. Przez ostatnie 25 lat mogliśmy oglądać przedstawienie zapoczątkowane przez Kiszczaka ( zobacz także: The Kiszczak Show ) w którym to przedstawieniu różnej maści lewicowe partie udające podział na prawicę i lewicę zaciekle walczyły ze sobą i mieliśmy nieustające wojny pomiędzy AWS, SLD, PSL, UW, PO, LPR, Samoobroną, PIS, Palikociarnią i wszystkimi innymi dziwnymi tworami, w których członkami byli ci sami, namaszczeni przez Kiszczaka ludzie. W tegorocznych wyborach byłoby zapewne tak samo, gdyby nie drobny szczegół - doprowadzeni do ruiny finansowej i psychicznej Polacy, którzy mają już tego cyrku serdecznie dość. Postanowili więc poprzeć jedyną prawicową partię, której lider od kilkudziesięciu lat głosi niezmiennie te same wolnorynkowe poglądy. I nagle wszystkie zajadle walczące między sobą partię niczym sfora psów zaczęły atakować właśnie jego! Czyżby wyczuły zagrożenie? Nie da się tego ukryć:




    Nawet sam premier Tusk, który okradł Polaków podnosząc podatki, zmuszając miliony zdolnych Polaków do emigracji, podnosząc wiek emerytalny, rabując pieniądze z OFE i łamiąc prawo wtrącając się w rzekomo demokratyczne wybory, zamiast konstruktywnie odpowiedzieć na stawiane mu zarzuty, zaczął bredzić coś o kobietach: klik . A przecież wystarczy posłuchać wypowiedzi prezesa uważnie, aby się przekonać jakie faktycznie jest jego prywatne zdanie na temat kobiet:

    http://youtu.be/nTzZ_PK9g40


    I najbardziej zdumiewającą rzeczą jest fakt, że nikt, ale to dosłownie nikt z dziennikarzy czy polityków konkurencyjnych Partii nie chce dyskutować na temat programu wyborczego! A program jest bardzo prosty i klarowny:
    Źródło: Kongres Nowej Prawicy
    To już ostatnia prosta na drodze do zwycięstwa, jeszcze tylko trzy ważne wydarzenia:

    Już jutro, w czwartek 22 maja o godzinie 18 na Rynku Głównym w Krakowie, odbędzie się wiec Kongresu Nowej Prawicy, na którym wystąpi sam lider Janusz Korwin - Mikke, najbardziej znani działacze oraz wyborcy. W 2011 roku na wiec przyszło 5000 osób. A ile osób przybędzie w tym roku? Więcej informacji: https://www.facebook.com/events/709214729117164/
    W piątek 23 maja o 16:30 na Placu Biegańskiego w Częstochowie KNP będzie świętować zakończenie kampanii na Śląsku: https://www.facebook.com/events/1508250766062410/?fref=ts
    A w piątek 23 maja o 18:30 na Placu Zamkowym w Warszawie odbędzie się ogólnopolski finał kampanii KNP z udziałem wszystkich najważniejszych przedstawicieli tej formacji: https://www.facebook.com/events/1425396927728014/




    I najważniejsze - 25 maja widzimy się przy urnach z krzyżykiem przy liście numer 7!

    Najnowszy spot:









  6. Jurij
    Moi drodzy,
    Trzeba to powiedzieć jasno - mamy w Polsce wojnę i działania wojenne wojsk reżimowych nasilają się w tempie nieprawdopodobnym. Nie bez przyczyny, albowiem lista numer 7, na którą zagłosowanie jest naszym patriotycznym obowiązkiem w dniu 25 maja, osiąga w sondażach (CBOS z dnia 4 maja 2014) pierwszy w historii dwucyfrowy wynik 10%:



    i tym samym Kongres Nowej Prawicy staje się trzecią siłą w kraju. Oni już to wiedzą i zaczynają się panicznie bać. Ten strach jest widoczny w ich najświeższych czynach i wszystkie siły reżimu przeszły z punktu pierwszego i drugiego do trzeciego. Albowiem Mahatma Gandhi, słynny indyjski filozof, powiedział kiedyś:
    Otóż przez ostatnie 25 lat Janusz Korwin - Mikke był ignorowany (nie był pokazywany w reżimowej telewizji i innych mediach), a jeśli już to ośmieszany na każdym możliwym kroku. Mówiono o nim jako o błaźnie w muszce, oszołomie, wariacie z szalonymi poglądami. Teraz przedstawiciele reżimu już wiedzą, że 10% wynik to nie przelewki i wytaczają swoje najcięższe działa w rzekomo wolnym i rzekomo demokratycznym kraju, za jaki powszechnie uważa się Polskę. Gdyby Polska była faktycznie krajem wolnym i demokratycznym, każde ugrupowanie miałoby takie same prawa na prezentowanie swojego programu i postulatów, łącznie z obiektywnymi wywiadami czy debatami w programach telewizyjnych. Tymczasem jest zupełnie na odwrót, postanowiłem wynotować najbardziej bulwersujące działania aparatu reżimowego, podjęte przeciwko KNP. Jakie to działania?
    1. Od kilku dni trwał zmasowany atak DDOS na witrynę lidera Kongresu Nowej Prawicy. Strona była notorycznie niedostępna:
    na szczęście prezes był na to przygotowany i jego wpisy na Facebooku, który ma z pewnością o wiele lepsze serwery i zabezpieczenia, śledzi tygodniowo już ponad 3 000 000 osób. Ponadto witryna została przeniesiona do chmury i już jest dostępna.
    2. Premier Donald Tusk, którego obowiązkiem jest wypełnianie obietnic wyborczych, nie dość że tych obietnic nie dotrzymał i publicznie przyznał się do kłamstwa oraz faktu, że nie zamierza tych obietnic realizować, powiedział:
    Link do źródła: http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Tusk-moje-zadanie-to-nie-dopucic-do-zwyciestwa-eurosceptykow,wid,16607137,wiadomosc.html?ticaid=112bb7
    Tym samym premier przyznał, że w Polsce nie ma wolności poglądów politycznych i zasady demokracji nie mają kompletnie żadnego znaczenia, bo najważniejsze jest zdanie partii rządzących. Niezwykle interesującą kwestią jest także zagadka od kogo premier otrzymał takie polecenie. 25 maja mamy niepowtarzalną okazję powiedzieć premierowi, co na ten temat myślimy, głosując na listę numer 7.
    Komentarz prezesa KNP na temat tego skandalicznego zachowania premiera: http://wiadomosci.onet.pl/kraj/janusz-korwin-mikke-tusk-bezczelnie-oglasza-ze-sfalszuje-wybory/5lsyj
    3. Telewizja publiczna ma obowiązek pokazywać przedstawicieli KNP i czyni to w specyficzny dla reżimu sposób. Wydawać by się mogło, że telewizja powinna w obiektywny sposób pokazywać polityków z poszczególnych frakcji i wypytywać ich o takie sprawy jak:
    program partii,
    motywację ich działań,
    cele, jakie sobie postawili
    i tak dalej. Tymczasem po obejrzeniu kilku wywiadów z różnymi ludźmi popierających Kongres Nowej Prawicy mam wrażenie, że zadaniem redaktorów było:
    ośmieszyć rozmówcę,
    wyciągnąć konkretne informacje dla potrzeb reżimu,
    doczepić się do kontrowersyjnych, często prywatnych opinii poszczególnych członków partii,
    nastraszyć Polaków przed głosowaniem na to ugrupowanie.
    Zrobiłem zestawienie wywiadów, które moim skromnym zdaniem najlepiej obrazują negatywne nastawienie mediów do Kongresu Nowej Prawicy oraz pokazują jak dzielnie można się przeciwstawić ostrzałowi reżimowemu, odpowiadając kontratakiem.
    Przesłuchanie w reżimowej TVN 24 - tow. Bogdan Rymanowski versus Janusz Korwin - Mikke:

    http://www.youtube.com/watch?v=OZTO6x7usKQ


    Wypytywanie o informatorów, powtarzanie pytań, typowy dla bezpieki schemat przesłuchania.
    Przesłuchanie w reżimowej TVP Info - tow. Piotr Kraśko versus Wojciech Cejrowski:




    Na szczęście inteligentny rozmówca dzielnie odpierał ataki i natychmiast wyłapywał próby zmiany niewygodnego dla reżimu tematu.
    Kwestia Przemysława Wiplera
    Niedawno poseł Przemysław Wipler postanowił wstąpić do partii Kongres Nowej Prawicy, stając się tym samym pierwszym posłem KNP w sejmie. Tego samego dnia po wielu miesiącach milczenia (od afery pijackiej minęło wszak szmat czasu) prokuratura wystosowała wobec niego zarzuty. Przypadek? Ależ skąd!
    Na tym nagraniu widzimy, jak poseł Wipler dzielnie odpiera ataki tow. Beaty Tadli: https://www.facebook.com/photo.php?v=651477388256915
    Niczym Robo Cop ignoruje kretyńskie pytania np. na temat wypowiedzi prezesa o kobietach i recytuje program KNP, czyli obniżenie podatków, likwidacja pit i cit, obniżenie akcyzy.

    Wykorzystanie przez TVN wnuka nazisty z KL Auschwitz do zastraszania polaków:
    To jest zagranie wyjątkowo podłe i wyjątkowo bezczelne, nawet jak na TVN. Najwyraźniej strach wśród reżimu musiał dosyć mocno eskalować, skoro postanowiono w obronie lewicowego socjalistycznego reżimu posłużyć się wnukiem Rudolfa Hessa, komendanta nazistowskiego obozu koncentracyjnego w Auschwitz i postraszyć Polaków, że jeśli będą głosować na skrajną prawicę, to historia z obozami koncentracyjnymi może się powtórzyć!

    https://www.youtube.com/watch?v=e5uOKqAT43A


    Przecież NSDAP to była Narodowo - Socjalistyczna Niemiecka Partia Robotników o poglądach skrajnie lewicowych, socjalistycznych czyli dokładnie takich samych, jak obecnie rządzące Polską od 25 lat partie! Czy TVN ma Polaków za totalnych idiotów, którzy nie znają historii i dadzą się nabrać na tę skandaliczną manipulację?
    Inne manipulacje TVN zdemaskowane przez Mariusza Maxa - Kolonko:
    Najnowszy odcinek Max TV wyjaśnia nam, dlaczego Unia Europejska musi się rozpaść i nie ma prawa bytu, jakie są manipulacje TVN wobec partii Kongres Nowej Prawicy oraz dlaczego Polska skompromitowała się na Eurowizji:




    Najnowsze manipulacje TVP w wiadomościach - afera powodziowa:
    Aż trudno w to uwierzyć, dlatego po prostu przytoczę przebieg wydarzeń opisany przez prezesa Janusza Korwina - Mikke i załączę nagranie z wiadomości, co udało się z tego spreparować ekipie Wiadomości. Wnioski wyciągniecie sami:
    To niesamowite, jak skłóceni na co dzień przedstawiciele wszystkich ugrupowań będących obecnie u władzy oraz podległe im media jednogłośnie atakują Kongres Nowej Prawicy. Wiedzą doskonale, że jeśli przegrają te wybory, to staną się rzeczy opisane w poprzednim wpisie: http://forum.invisionize.pl/blog/71/entry-157-25-maja-lista-numer-7/ - KNP zdobędzie unijne pieniądze, czas w mediach i będzie niezwykle groźnym przeciwnikiem w przyszłorocznych wyborach do sejmu. A wtedy przedstawiciele wszystkich reżimowych partii oraz redaktorzy mediów reżimowych stracą posady i wylądują w kryminale. Czego z całego serca wszystkim życzę, przypominając najważniejszą misję, niezbędną do wykonania i wygrania tej wojny:

    25 maja zagłosujmy na listę numer 7!









  7. Jurij
    Cóż, w dniu dzisiejszym Trybunał Konstytucyjny ogłosił, że legalnie wolno kraść. I kłamać. A konkretnie, że podniesienie wieku emerytalnego przez Tuska i jego pachołków jest zgodne z Konstytucją. Tym samym wiemy już na sto procent, że obietnice oraz umowy zawierane z Państwem Polskim są nic nie warte. Rząd może sobie w dowolnym momencie zmienić warunki umów, a Ty obywatelu teoretycznie nie możesz nic zrobić. Możesz się odwoływać gdzie chcesz, ale możesz być pewien, że władza sądownicza podporządkowana panującemu reżimowi nie wyda korzystnego dla Ciebie wyroku, tylko będzie bronić interesów tejże władzy.
    Kilka dni temu premier Tusk osobiście przyznał się, że bezczelnie okłamał cały naród i to co obiecywał przed wyborami wcale nie było jego zamiarem. Z resztą zostało to już doskonale skomentowane:



    Wkrótce nadarzy się znakomita okazja, aby podziękować premierowi i ekipie rządzącej Polską od 25 lat za wszystkie kłamstwa wyborcze, doprowadzenie kraju do ruiny, przedsiębiorców do bankructwa, zmuszenia ludzi do emigracji, kradzieży pieniędzy z OFE oraz 4 bilionów złotych długu. 25 maja odbędą się wybory do parlamentu europejskiego i warto wziąć w nich udział, głosując na listę numer 7. Dlaczego? Wszak w Parlamencie Europejskim nie można niczego załatwić. Ale warto wygrać te wybory, aby móc:
    wprowadzić jak największą liczbę posłów do parlamentu europejskiego, a co za tym idzie:
    każdy wprowadzony do parlamentu europejskiego poseł to solidny zastrzyk finansowy dla Kongresu Nowej Prawicy (ta partia nie jest finansowana z Waszych podatków, istnieje jedynie dzięki darowiznom, a każdy eurodeputowany z listy numer 7 przekaże wszystkie swoje diety na rachunek partii),
    dzięki tym funduszom partia będzie miała za co prowadzić kampanię do polskiego sejmu w wyborach 2015 roku,
    unijni posłowie będą częściej pokazywani w Polskich mediach,
    a przy okazji euro-posłowie KNP będą mogli niszczyć i ośmieszać Unię od środka, tak jak to czyni teraz min. brytyjski UKIP z panem Faragem na czele.
    Mamy niepowtarzalną okazję pokazać pookrągłostołowej klice, że mamy ich dość. W ostatnich sondażach KNP miało ponad 5, 6%, a w dwóch ostatnich 8,4% a nawet 9,1%:



    Wystarczy tylko się wybrać na spacer z dowodem osobistym i oddać głos na dowolne nazwisko z listy numer 7.
    Instrukcja o tym jak głosować dla Polaków mieszkających za granicą: http://tiny.pl/qk3r2
    Instrukcja o tym jak głosować dla Polaków bez zameldowania i poza miejscem zameldowania: http://tiny.pl/qk39f
    Krótko mówiąc wypełnia się papierek, dopisuje do lokalnego spisu wyborców i sprawa załatwiona - już możemy głosować na listę numer siedem
    Jeśli uważasz, że w Polsce jest już błogostan i po 25 latach rządów AWS, SLD, PIS, PO lepiej być nie może - to nie idź nigdzie. Po co się fatygować. Jest przecież super. Usiądź wygodnie przed telewizorem, obejrzyj sobie Taniec z Gwiazdami, zapal skręta, strzel browara, weź kredyt i wyjedź na odlotową majówkę.
    A jeśli jednak masz odrobinę oleju w głowie i zgadzasz się z przesłaniem piosenki Kabaretu pod Wyrwigroszem:




    To nie zmarnuj tej szansy, 25 maja weź udział w wyborach i skreśl dowolne nazwisko z listy numer 7. Najlepiej całą rodziną, niech siódemka okaże się szczęśliwa dla Polski!



  8. Jurij
    Dzisiejszy dzień to jakże piękny i słoneczny dowód na to, że socjalizm w Polsce króluje i ma się świetnie Otóż jest to międzynarodowe święto klasy robotniczej upamiętniające strajk robotników w Chicago z 1890 roku. Hucznie obchodzone było we wszystkich krajach komunistycznych, nadal jest obchodzone w krajach socjalistycznych. Za czasów Hitlera w 1933 roku stało się świętem narodowym III Rzeszy, od 1950 roku jest świętem państwowym w Polsce.



    Zastanówmy się tak na zdrowy chłopski rozum, jaki jest sens istnienia tego święta? Pomijając fakt wolnego dnia od pracy i możliwości zorganizowania majówki.
    1. Po kiego czorta świętować pracę w kraju, którego ponad 30% obywateli tejże pracy nie ma, a ponad 2 miliony obywateli wyjechało w jej poszukiwaniu za granicę?
    2. Jaki w ogóle jest sens świętowania czegoś takiego jak praca? Do roboty się idzie po to, żeby zarobić pieniądze i mieć z czego żyć. Czynność tak samo konieczna jak pranie brudnych skarpetek czy sprzątanie domu. Co tu świętować?
    3. Człowiek pracuje średnio po 8 godzin dziennie, 5 razy w tygodniu czyli 40 godzin. Chyba, że ma nadgodziny, drugi etat czy inny przypadek, ale z reguły jest to 40 godzin pracy. Tymczasem w tygodniu mamy 7x24 godziny czyli aż 168 godzin. Gdy odejmiemy czas potrzebny na pracę, zostaje nam 128 godzin czyli ponad 3-krotnie więcej. Zatem gdyby w Polsce był kapitalizm, święto pracy powinno zostać zastąpione świętem konsumenta! Bo człowiek w ciągu tygodnia konsumuje przez 128 godzin, a pracuje jedynie przez 40! Czyż nie? No ale skoro nadal mamy socjalizm to nadal czcimy święto pracy, ci którzy mają robotę mają co świętować, a reszta zapewne za zasiłek bezrobotnego wyprawi sobie grilla.
    Ze smutnych wieści wczorajsza informacja: w wieku 82 lat zmarł Mieczysław Wilczek - minister przemysłu w ostatnim okresie istnienia PRL, autor słynnej ustawy Wilczka, która zagwarantowała Polakom wolność gospodarczą i krótko mówiąc umożliwiała wszelką inicjatywę przedsiębiorczości - można było robić wszystko, co nie było zakazane przez prawo. Niestety przez 25 lat rządów PO (POokrągłostołowej bandy złodziei, która pod różnymi szyldami rządzi nieprzerwanie Polską od 1989 roku) skutki tej ustawy zostały stopniowo zniwelowane kolejnymi szkodliwymi działaniami biurokracji, aż w końcu ustawa została zniesiona.




    Fot.: Mieczysław Wilczek


    W związku z tym smutnym wydarzeniem Kongres Nowej Prawicy wydał oświadczenie:
    No i na koniec jest odpowiedź pewnego internauty na skandaliczny spot Platformy Obywatelskiej upamiętniający 10 lat członkostwa Polski w Unii Europejskiej, za który zapłaciliście 7 000 000 (siedem milionów) polskich złotych (a w planach jest już kolejny za 8 500 000 PLN SIC!). Klip nosi tytuł "10 lat świetlnych - 10 lat w Unii Europejskiej" - Deleted Scenes, nie kosztował Was ani złotówki, a o ile bardziej daje do myślenia:




    Udanego świętowania Ja idę spać, bo trzeba się wyspać i do roboty wstać... żeby konsumenci przez 128/168 godzin w tygodniu mieli tanie usługi na wysokim poziomie
  9. Jurij
    Święta, święta i PO...
    Ale zaraz, zaraz. Czy aby na pewno po 25 latach rządów PO* Polacy mają jeszcze co świętować?
    *Jeśli uważasz, że PO rządzi "dopiero" od 7 lat, to teoretycznie masz rację, pod nazwą PO od 7. W praktyce jednak się mylisz i powinieneś czym prędzej przeczytać wpis "From Tusk Till Down vol.I & II " oraz obejrzeć film Nocna Zmiana, a zobaczysz dokładnie te same twarze, które rządzą do dziś.
    Dokonań rządzącej kliki od czasu porozumień okrągłego stołu nie sposób wymienić jednym tchem. Na szczęście są tacy, którzy to wszystko skrzętnie notują: 500 afer PO . Po 25 latach d***kracji Polska znalazła się nad przepaścią. Ekipa rządząca dwoi się i troi, aby Polacy postąpili o krok naprzód:
    obciążenia podatkowe sięgające 83% dochodów + mandaty, kary, odsetki,
    naród ogłupiony do reszty: http://vod.gazetapolska.pl/4021-najbardziej-przerazajacy-film-w-necie,
    transport w stanie katastrofalnym:





    obronność praktycznie żadna:a dzięki temu, że dostęp do broni palnej jest drastycznie utrudniony, dowolny najeźdźca może wkraczać bez obaw, że Kowalski czy Malinowski go z okna zastrzeli,
    przemysł w stanie agonalnym,
    przedsiębiorcy ledwo wiążą koniec z końcem, w pozornie wolnym kraju ludzie mają do wyboru emigrację albo działalność nielegalną lub kredytową gehennę prowadzącą prędzej czy później do bankructwa,
    eksport czegokolwiek na zachód jest praktycznie niemożliwy z powodu unijnych nakazów i zakazów,
    eksport czegokolwiek na wschód jest praktycznie niemożliwy z powodu skandalicznej polityki rządu (wizy, embarga, sankcje etc.),
    w okresie głębokiej komuny Polacy potrafili produkować statki, samochody, samoloty, motocykle, nośniki danych, tworzyć komputery, a dziś mogą jedynie zmywać naczynia u Anglika czy zbierać ogórki u Niemca,
    praktycznie każdy Polak po zakończeniu edukacji ma do dyspozycji wegetację na bezpłatnym stażu / posadzie ze śmiesznym wynagrodzeniem lub emigrację,
    I w zasadzie mógłbym tak jeszcze długo ciągnąć. Codziennie dostarczane z ulicy Wiejskiej absurdy nie robią już na nikim wrażenia. Ot, chociażby dzisiejsze doniesienia o tym, jakoby zwykła tabliczka z imieniem i nazwiskiem ministra Marka Sawickiego kosztowała 2700 PLN, przy czym normalnie taką można wykonać za około 100 PLN, czy jednominutowy spot reklamowy PO, którego produkcja pochłonęła 7 000 000 PLN z Waszych podatków. Fakt, to są grosze w porównaniu z gigantycznymi kwotami jakie zrabowano emerytom czy też jakie rabowane są każdego roku w postaci podatków, akcyz, składek, mandatów z kieszeni milionów Polaków.
    I cóż można zrobić w takiej sytuacji? Można wyjechać, ale to nie jest rozwiązanie. Nie bez przyczyny terytorium nad Bałtykiem pomiędzy Niemcami a Rosją od wielu wieków nazywa się Polską.
    A zatem może lepiej zostać i skoro mamy państwo opiekuńcze, to może za wzorem opiekunów osób niepełnosprawnych rozbić dodatkowe namioty pod Sejmem i poprosić państwo o pomoc?
    Ale zaraz, zaraz. Czy aby na pewno Państwo macie świadomość tego co to państwo już dla Was robi?



    No więc może lepiej nic nie róbmy, przeczekajmy. Tylko czy aby na pewno warto czekać? Wszak już niebawem, bo według wyliczeń ZUS liczba Polaków zredukuje się do 2060 roku z 38 000 000 obywateli do 31 000 000 obywateli, a według szacunków ONZ do końca XXI wieku zostanie już raptem 16 000 000 Polaków.
    No to może idźmy do ZUS i po co czekać - wypłaćmy sobie to co odłożyliśmy (o tym ile odłożyliśmy pisałem tutaj: http://forum.invisionize.pl/blog/71/entry-101-jezus-zmartwychwstał-alleluja/ ) i zabawmy się za tę kasę. ZUS z pewnością wypłaci Wam dokładnie tyle samo, ile po osiągnięciu wieku emerytalnego, więc po co czekać? Jeśli wydaje Wam się, że gdybyście teraz poszli do najbliższej siedziby zakładu i poprosili o wypłatę pieniędzy, to nic byście nie dostali - to dobrze Wam się wydaje. Dokładnie tyle samo otrzymacie na starość. Skoro nie widać różnicy, to po co czekać? Odbierz swą emeryturę już dziś! A dokładniej o tym dlaczego nie dostaniecie emerytur opowie prezes Centrum im. Adama Smitha, pan Robert Gwiazdowski. Z wykładu dowiecie się dlaczego dostaniecie dokładnie 0 PLN w ramach świadczeń emerytalnych i co możecie zrobić, aby to zmienić.




    Tymczasem kolejne sondaże coraz bardziej napawają nadzieją i mam nadzieję przekonają niezdecydowanych. Już 8,4%:



    a Wybory dokładnie za miesiąc. Jaki będzie finalny wynik, zależy tylko od Was!
  10. Jurij
    Yawn
    Znad Krymu nadciągnęło cieplejsze powietrze, przyroda zaczyna budzić się do życia a wraz z nią niedźwiedzie budzą się z zimowego letargu. Od ostatniego wpisu styczniowego sporo się zmieniło. Naczelnemu blogerowi IZE stuknęła trzydziestka, liczba wyświetleń bloga przekroczyła szumne 50 000 odsłon a i lemingi zaczęły się powoli budzić na zielonej wyspie, serwując pewnemu panu w muszce ponad 6% poparcie, ponad 220 000 polubień na pejsbuku, ponad 1 200 000 wyświetleń w ciągu tygodnia, kilkutysięczne widownie podczas poszczególnych spotkań oraz sukces w postaci jako pierwszej zarejestrowanej partii w majowych wyborach do parlamentu europejskiego



    I to są te dobre wiadomości. Niestety niedźwiedzie po przebudzeniu z zimowego snu przecierają oczy ze zdumienia. A to za sprawą naszych ulubionych mediów reżimowych, które poza serwowaniem tematów zastępczych (sprawa Trynkiewicza póki co ucichła, bo ten wyszedł na wolność i jeszcze chyba nikogo póki co nie zgwałcił / zamordował niepotrzebne skreślić a zajmowanie się katastrofalną sytuacją polskiej gospodarki, katastrofalną sytuacją demograficzną Polski i wieloma innymi katastrofami, których na naszej zielonej wyspie nie brakuje nie jest po myśli partyj rządzących) postanowiły zająć się tematem "braci Ukraińców". No bo przecież to są nasi bracia, czyż nie?
    W latach 40-tych oddziały UPA pod dowódcą Bandery mordowały Polaków:
    Uwaga drastyczne dowody miłości Ukraińskiej:
    Niedawno podarowali polskiemu prezydentowi jajko (nie wygląda to na jajko Faberge):



    więc nikogo nie powinno dziwić, że TVP 1, TVP2, TVP Info, TVN, Onet, WP, Interia czy inne tego typu brukowce nazywają Ukraińców bratnim narodem. No przecież są tacy biedni, zły Putin ich tak gnębi i w zasadzie to skoro w Polsce się tak dobrze i wspaniale wszystkim żyje, to powinniśmy im pomóc i z naszych sowitych wypłat / rent / emerytur zorganizować pomoc naszym braciom Ukraińcom. Czyż nie?
    He, he, he... NIE.
    Gdyby się zagłębić w przebieg wydarzeń na Ukrainie (jeśli już komuś się wybitnie nudzi i ma za mało problemów na własnym podwórku:
    ) to łatwo dostrzeżemy, że:
    1. W Kijowie zbuntowała się ludność i wyszła na ulice. O to nie trudno, bo taką bidę z nędzą jak na Ukrainie to ciężko w Europie znaleźć. Co nas to obchodzi - zbuntowali się to ich sprawa. Aczkolwiek są dowody na to, że nie było to tak całkowicie spontaniczne, tylko była to zorganizowana przez kogoś akcja. Skserowane z arabskich rewolucji materiały szkoleniowe dla bojówkarzy są na to dowodem:



    Więcej ulotek można pobrać tutaj: http://poznavatelnoe.tv/rogov_listovki_euromaidana
    2. Janukowycz złapał cykora i zwiał za granicę. Nie powinien był tego robić, ale zrobił.
    3. Zachodnie media ogłosiły, że nie jest już prezydentem. A przecież nie stracił władzy w przewidziany w Konstytucji Ukrainy sposób, więc nadal nim jest.
    4. Korzystając z zamieszania w stolicy Rosjanie zamieszkujący Krym sprytnie wykorzystali okazję, zrobili referendum za aneksją Krymu do Rosji i ponad 95% mieszkańców Krymu opowiedziało się za.
    5. Co miał zrobić Władimir Putin? Naturalnie przyjął tę prośbę i Krym ponownie stał się częścią Rosji, bo zawsze do niej należał.
    6. I tutaj zaczyna się paranoja. Demokratyczny zachód, który na co dzień wielbi głos ludu i uznaje, że większość ma rację, nagle sprzeciwia się roli większości! Nie uznając zdania ponad 95% mieszkańców Krymu.
    A przecież każde dziecko wie, że 95% > 5%, czyż nie?
    7. Rozpętuje się medialna burza, siejąca popłoch jak to zły Władimir Putin gnębi naszych "braci Ukraińców" i rzekomo chce napaść na Unię Europejską i Bóg wie co jeszcze.
    Tymczasem prawda jest zupełnie inna. To bankrutującym Stanom Zjednoczonym oraz bankrutującej Unii Europejskiej zależy na tym, by wybuchła wojna. Dlaczego? Bo na wojnie długów się nie płaci. A jak już wojna wybuchnie, to zawsze można na nią wszystko zwalić, lub spłacić potem długi ze zdobyczy wojennych.
    Mógłbym napisać tutaj parę słów o Putinie, ale nasz niezawodny korespondent z US i A już to za mnie zrobił:




    Skoro Putin taki straszny, to czemu powstają o nim takie piosenki:

    https://www.youtube.com/watch?v=tng8g95snLw


    Hm? Czemu Polki nie śpiewają, że chciały by męża takiego jak Tusk / Komorowski? Czemu Europejki nie chcą takiego męża, jak von Rompuy? Czemu to właśnie Rosja potrafi zrobić najlepszą Olimpiadę i dlaczego znane osobistości nie uciekają z Rosji na zachód, tylko z zachodu do Rosji w ucieczce przed wysokimi podatkami?
    Jeśli z jakiegoś powodu wybuchnie wkrótce wojna, to możecie być pewni, że odpowiedzialność za nią będzie leżała po stronie bankrutujących państw zachodnich. Nie dajcie się ogłupiać tym bzdurom, które wygadują w mediach. Fakty mówią za siebie i każdy niedźwiedź, nawet taki o bardzo małym rozumku, jest w stanie je dostrzec po przebudzeniu z zimowego snu
  11. Jurij
    Ten krótki filmik zmontowanych wypowiedzi Wojciecha Cejrowskiego, Janusza Korwin - Mikke, Mariusza Max - Kolonko i Stanisława Michalkiewicza jakże daje do myślenia:




    Niestety po wielu dekadach Socjalizmu znaczna większość obywateli Polski nie jest w stanie żyć bez urzędników. W ludzkich głowach zakotwiczył się strach, że to co niezgłoszone do urzędu, jest nielegalne. Doszło do takich patologii, że ludzie nie potrafią już bez obcego sobie urzędnika prowadzić interesów, wykonać drobnego remontu czy ściąć drzewa na własnym podwórku. Najwyższy czas skończyć z tą biurokratyczną paranoją i pozwolić ludziom żyć ich własnym życiem.
  12. Jurij
    Dziś odbędzie się 22 finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej pomocy. Od 22 lat Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy zbiera pieniądze na określony cel pomocy medycznej, w tym roku na "specjalistyczny sprzęt dla dziecięcej medycyny ratunkowej i na godną opiekę medyczną seniorów". Głównym punktem finałów WOŚP były koncerty w największych miastach Polski, na których grały znane zespoły, a na ulicach całej Polski (i miejscach zamieszkiwanych przez Polonię na świecie) wolontariusze zbierali pieniądze do puszek. Koncerty kończą się pokazem sztucznych ogni ( tzw. światełkiem do nieba), a przez cały dzień wydarzenie jest transmitowane przez TVP. W ostatnich latach doszły także takie atrakcje, jak możliwość licytacji przedmiotów, licytacji złotych serduszek i innych gadżetów, często ofiarowanych przez znane osoby. Brzmi super, idea bardzo szczytna. Ale czy na pewno?



    Zawsze byłem sceptycznie nastawiony do tej imprezy. Nie dlatego, żebym uważał pomaganie za coś złego. Irytowała mnie sama koncepcja zbiórki pieniędzy raz w roku. Wszak ludzi w potrzebie znajdziemy każdego z 365 dni w roku, czyż nie? Dlatego zawsze preferowałem takie instytucje jak Caritas czy fundacje min. Św. Brata Alberta, które niosą pomoc 24h/dobe, 7 dni w tygodniu, 365 dni w roku i bez zbędnego pajacowania. Dopóki Owsiak zbierał "na dzieci" jakoś przymykałem na to oko. Ale ostatnio cele zbiórki się zmieniły, co wzbudziło moje podejrzenia i zaczęły się nasuwać pytania:
    czy faktycznie te pieniądze trafią do potrzebujących?
    skąd pewność, że zakupiony sprzęt będzie potrzebny i nie trafi do magazynów?
    czy aby na pewno młode osoby, a szczególnie dziewczyny, powinny same chodzić z dużą ilością zebranej gotówki?

    Tegoroczna zbiórka "na godną opiekę medyczną seniorów" załącza czerwoną lampkę. Wszak od połowy XX wieku żyjemy w socjalizmie, w którym to każda osoba przez całe życie odkłada składki to Zakładu Ubezpieczeń Społecznych właśnie po to, by na stare lata mieć zapewnioną rentę / emeryturę i godne życie. Więc po co ta zbiórka? Jeśli system emerytalny nie działa (a doskonale wiemy, że nie działa i działać nie może bo każdą piramidę finansową prędzej czy później szlag trafi) może warto go zlikwidować i pozwolić ludziom samym dbać o swoją przyszłość? A jeśli działa, to po co ta zbiórka? Rząd popiera WOŚP, media reżimowe popierają WOŚP. Dlaczego? Mówił o tym min. Mariusz Max - Kolonko w swoim odcinku Kumbaya Poland:




    WOŚP ma na celu:
    odwrócenie uwagi społeczeństwa od bieżących problemów,
    pacyfikowanie nastrojów społecznych pod pretekstem szczytnego celu,
    odciążyć ministerstwo zdrowia.

    Ale jak to? Ano tak to. Skoro wszyscy Polacy tak czy siak płacą w składkach i podatkach ciężkie pieniądze na utrzymanie publicznej służby zdrowia, a minister zdrowia wie, że Owsiak zbierze 40 - 50 milionów PLN, to co może sobie zrobić z tą kasą? Ano może sobie z nią zrobić co chce. Po co ma kupować sprzęt do szpitali, skoro zrobi to Owsiak?
    Gdyby nie było przymusowych składek zdrowotnych, idea WOŚP byłaby jak najbardziej słuszna. A tak?
    Co zrobi z tą forsą minister, możemy jedynie przypuszczać. A co zrobi z nią Owsiak? Tutaj też pojawiły się niejasności. Reporter TV Republika zadał Owsiakowi proste pytanie, zobaczcie jak zareagował:

    http://www.youtube.com/watch?v=KCGyV4O6RmA


    A co jest finansowane z pieniędzy zbieranych przez WOŚP?




    Warto się zastanowić, czy lepiej będzie jeśli nasze ciężko zarobione pieniądze wrzucimy do puszki uśmiechniętej nastolatki w zamian za naklejane serduszko i złudne poczucie czystego sumienia, czy zaniesiemy je wprost do najbardziej potrzebujących, np. do Caritasu czy jakiejś parafialnej fundacji...
  13. Jurij
    Witajcie w Nowym Roku!
    Muszę przyznać, że idea tego wpisu narodziła się jakieś pół roku temu, a kończące się właśnie targi Consumer Electronics Show w Las Vegas sprzyjają temu, by ów wpis właśnie powstał. Producenci sprzętu elektronicznego z każdym dniem zasypują nas coraz to nowszym sprzętem nie w trosce o to, żebyśmy mieli faktycznie coś fajnego, ładnego, użytecznego, ale po to, by wyciągnąć od nas pieniądze. Naturalnie robią to tak, byśmy sami dobrowolnie poddali się masowej histerii i zrobili wszystko, żeby pozyskać nowy wspaniały i przełomowy produkt. Który po kwartale zostanie zastąpiony swoją ulepszoną wersją, czyli jeszcze nowszym, wspanialszym i bardziej przełomowym produktem. Czy ten wyścig szczurów dokądś prowadzi? Czy ma jakikolwiek sens?
    Jeszcze kilkanaście lat temu marzeniem wśród młodzieży był odtwarzacz płyt CD z wbudowanym radiem. Później nastąpił szał na przenośne odtwarzacze MP3. Od mniej więcej 2005 roku odtwarzacz MP3 stał się podstawową funkcją niemal wszystkich telefonów komórkowych i dziś takie urządzenie można dostać na serwisach aukcyjnych za symboliczną złotówkę. To samo dotyczy aparatów cyfrowych, kamer wideo, telefonów, komputerów. Aktualnie trwa wyścig na Gigabajty, Gigaherze, ilość rdzeni, megapikseli, cali, a rosnące tempo prezentacji kolejnych generacji urządzeń zaczyna przyprawiać o zawrót głowy. Czy można się przed tym jakoś bronić?
    Konsumenci elektroniki dzielą się na wiele grup. Są bogaci, dla których wyłożenie kilku tysięcy na nowy gadżet nie stanowi żadnego problemu. Są też mniej zamożniejsi, którzy jednak zgodnie z zasadą "zastaw się a postaw się" znajdą pieniądze na nową zabawkę. Są też tacy, którzy notorycznie zmieniają przedmioty na nowsze, byleby być zawsze na topie. Najliczniejsza jednak grupa odbiorców stara się "oszukać" los i próbuje za określoną kwotę kupić sprzęt "na przyszłość", żeby starczył jak najdłużej i ewentualnie w przyszłości można było go za niewielkie pieniądze zmodernizować. Życie jednak nauczyło mnie, że coś takiego jak kupowanie "elektroniki na przyszłość" nie istnieje i jest przejawem zwykłej ludzkiej naiwności. Poza tym nie należę do osób, które lubią zmieniać sprzęt jak rękawiczki i można wręcz powiedzieć, że się do niego przywiązuje. Jak zatem kupić coś fajnego, użytecznego, niedrogiego, nie ulegając przy tym wyścigowi szczurów po najdroższy i najnowszy sprzęt? Pół roku temu stanąłem przed koniecznością ulepszenia komputera. Ale najpierw odrobina historii.
    Pierwszy komputer.
    Pierwszego komputera w domu nie pamiętam zbyt dobrze, bo byłem wtedy zbyt mały i nie interesowałem się jeszcze zbytnio elektroniką. Pamiętam, że monitor był monochromatyczny, na ekranie były gry zbudowane ze znaków ASCII, wszystko działało pod DOSem a dysk miał pojemność 811 MB. Doskonale za to pamiętam drugi komputer, nabyty w 1998 roku, gdy byłem jeszcze w szkole podstawowej.



    Sercem ówczesnej maszyny był wydajny procesor Intel Pentium II taktowany zegarem 350 MHz, posiadający aż 512 KB pamięci Cache, wpięty do slotu 1 solidnej płyty głównej Asus P2B z chipsetem Intela 440 BX. Do tego karta graficzna Riva 128 z 8MB pamięci video, 64 MB pamięci RAM oraz Windows 95 zainstalowany na 6,4 GB dysku Seagate Medalist umożliwiały wszystko. Pracę i rozrywkę. Gry typu Wolfenstein 3D, Doom czy Target chodziły bez problemów, filmy i muzyka odtwarzane były płynnie, z czasem pojawił się także modem 56K a wraz z nim dostęp do internetu. Lata mijały, sprzęt spisywał się bez zastrzeżeń. Korzystałem z niego do 2005 roku. Do tego czasu wprowadziłem w nim sporo ulepszeń. 64 MB RAM rozszerzyłem do 256 MB, leciwą Rivę 128 zamieniłem na nowszą Ati RAGE 128 z 32 MB pamięci video, chciałem nawet wymienić także procesor na Pentium III 1GHz, bo taki był najmocniejszy procesor pod Slot1, jednak było to już nieopłacalne. Ponadto zaczął szwankować 6,4 GB dysk twardy i trzeba go było zastąpić nową 80GB Barracudą. Zapadła decyzja o kupnie nowego komputera. 7 lat to i tak ładny wynik...
    Drugi komputer
    Kupując zestaw w 2005 roku kierowałem się zasadą "oby tylko kupić dobry sprzęt na przyszłość". Wtedy już znacznie bardziej interesowałem się elektroniką, komputerami, byłem na bieżąco z nowościami i przez ponad miesiąc porównywałem podzespoły, ceny, konfiguracje... Wybór padł na najpopularniejszy w tamtym roku zestaw:

    Athlon 3000+ Venice s.939 1,8 GHz,
    płyta Gigabyte K8N-Ultra 9 z chipsetem n-Force 4,
    512 MB RAM Twinmos,
    GPU Gigabyte GF6600 Turbo Force z 128 MB RAM DDR i pasywnym chłodzeniem,
    Obudowa z zasilaczem Modecom Feel 350W.

    Procesor i podstawkę wybrałem sam, resztę doradził sprzedawca w sklepie. Sprzęt miał być "przyszłościowy", lepszy od s.754 - s.939 - wydawał się być lepszym wyborem. Miałem wówczas nadzieję, że po paru latach zmienię jedynie procesor, dołożę ramu i będzie dobrze. Bardzo szybko przekonałem się jednak, że nie będzie. Cały zestaw kosztował ponad 2000 PLN, na ówczesne jak i dzisiejsze warunki to niemała kwota. Czy warto było? Tak, bo to świetny sprzęt, który mógłby służyć do dziś. Tylko że z pewnością nie mogłem go nazwać przyszłościowym, ale o tym dokonałem się już po zakupie. Konkretnie tydzień po złożeniu "nowego" komputera przeczytałem na Chipie, że firma AMD wydała wyrok na socket 754 oraz 939 i za pół roku zastąpi je podstawką AM2. I to był szok.
    Od tamtej pory wiem, że cokolwiek byśmy nie wykombinowali, zawsze producent postawi na swoim. Wprowadzając do sprzedaży nowy, przełomowy, fantastyczny produkt X ma już gotowy do wprowadzenia produkt Y, który tylko czeka, aż emocje związane z wprowadzeniem produktu X opadną. Już rok po zakupie nie dało się grać w nowsze tytuły, bez poczynienia stosownych inwestycji. Aby cieszyć się rozgrywką w Need For Speed Most Wanted, musiałem zainwestować 200 PLN w kolejną kość 512 MB RAM. Ale już w 2007 / 2008 roku zaczęły pojawiać się gry, które wymagały procesora dwurdzeniowego i cokolwiek bym nie zrobił, w NFS Pro Street czy GTA IV pograć już nie mogłem. Kolejne inwestycje spowodowane były wyższą koniecznością. Mała ilość miejsca na dysku - zakup 500 GB Barracudy. Awaria zasilacza i karty graficznej w 2009 roku, to kolejne wydatki. Tym razem nie dałem się już namówić na propozycje sprzedawcy, do sklepu poszedłem z zamiarem zakupu upatrzonego towaru. Dobra rada na przyszłość:
    Z pewnością są wśród nich ludzie uczciwi, znający się na rzeczy, ale nie oszukujmy się. Większość z nich będzie usiłowała wcisnąć kiepski lub mało chodliwy towar. Dlatego warto samemu wybrać to, co będzie się nam podobać i będzie spełniać nasze oczekiwania. Ja wybrałem wtedy GeForce'a 9600GT z 512 MB pamięci DDR3 256-bit oraz 400W OCZ Fatal1ty i do dziś nie żałuję.






    Niestety czas uciekał i wydajny niegdyś Athlon 3000+ 1,8GHz przestał być wydajny. Zaczęło brakować RAM-u, a przy otwartych 50 zakładkach Firefox potrafił doprowadzić do frustracji. W dodatku programy używane na co dzień do pracy zaczęły pokazywać "slow cpu". Trzeba było coś zmienić, tylko co?
    Komputer trzeci, obecny.
    Nalot na sklep komputerowy i zakup najdroższych podzespołów nie wchodził w grę z przyczyn finansowych. Miałem zatem dwa wyjścia:
    1. Kupić używany procesor s.939 - co byłoby głupotą, bo najwydajniejsza jednostka pod ten socket - Athlon X2 4800+ potrafi kosztować nawet 250-300 PLN! A i tak wydajnością ustępuje późniejszym konstrukcjom i nie rozwiązałoby to problemu małej ilości pamięci RAM.
    2. Kupić najtańsze nowe podzespoły, np. jakiegoś celerona G550 + płytę + 2 GB pamięci RAM DDR3.
    Problem w tym, że ja się brzydzę celeronami okrutnie. Rzeczy okrajane na siłę i sprzedawane plebsowi za małą kasę jakoś do mnie kompletnie nie przemawiają. Dlatego po długich rozważaniach postanowiłem wybrać opcję numer trzy. Nie ukrywam, że zawsze kręciły mnie luksusowe produkty z wyższej półki, modele telefonów które kiedyś były czymś ekskluzywnym, a które teraz są tanie jak barszcz. Np. 4 lata temu, kiedy smartphone'y zaczęły gościć w naszych kieszeniach na dobre, a były stosunkowo drogie, udało mi się kupić model Sony Ericssona P800 za mniej niż 100 PLN.



    Pamiętam jak dziś, kiedy chodząc po komisach w 2003 roku podziwiałem to cacko cenione wówczas na 2600 PLN i zastanawiałem się, czy kiedyś mnie będzie na niego stać? Po 7 latach marzenie spełniło się, a ja mogłem się cieszyć za śmieszne pieniądze 3" dotykowym kolorowym ekranem, poznać smak produktu luksusowego, możliwości symbiana UIQ 2.0 i pograć w Dooma bez włączania komputera.
    I zacząłem się zastanawiać, czy nie udałoby się osiągnąć podobnego efektu w kwestii komputera? To by nawet jeszcze bardziej pasowało, bo miałem już przecież zasilacz i kartę graficzną z 2009 roku. Rozpocząłem zatem poszukiwania podzespołów, które w tamtym okresie wzbudzały zachwyt, choćby z ciekawości aby sprawdzić w jakich są teraz cenach. I powiem szczerze - długo przecierałem oczy ze zdumienia. Tak niskich cen się nie spodziewałem! Pamiętam bardzo dobrze, gdy w 2008 roku kolega kupował komputer (za też coś ponad 2000 PLN) z procesorem Intel Core 2 Duo E5200 na pokładzie. To był chyba wówczas najpopularniejszy procesor. Był tani i umożliwiał duże OC. Ale to była średnia półka. A wyżej? Wyżej był kultowy model E8400 i to on zaczął mnie fascynować. Dwa rdzenie po 3GHz każdy i 6 MB pamięci podręcznej cache! I to wszystko za mniej niż 200 PLN? Jakoś nie chciało mi się w to wierzyć. Zwłaszcza, że o wiele mniej wydajne Athlony x2 4800+ pod s.939 były znacznie droższe... Zacząłem obserwować aukcje i za jedyne 235 PLN udało mi się kupić wymarzoną płytę główną z procesorem, a za 150 PLN pamięci RAM. I tak za nieco ponad 100$ USD stałem się posiadaczem:
    1. Procesora Intel Core 2 Duo E8400:



    2. Płyty głównej Asus P5QL-E z chipsetem Intel P43 i fikuśnym złotym radiatorem:



    3. Oraz (jak szaleć to szaleć) - 2 kości pamięci Patriot LLK DDR2 po 2GB każda:



    To były bardzo udane zakupy, za raptem 235 PLN udało mi się powrócić do Intela jak i Asusa, a 4GB pamięci RAM powinny mi spokojnie wystarczyć, pomyślałem. Gdy podzespoły do mnie dotarły pospiesznie poskładałem maszynę i zaczęły się pierwsze testy.
    SuperPi 1M:
    Athlon 3000+ 1,8 GHz - 50 sekund.
    Intel C2D E8400 3 GHz - 15 sekund.
    Różnica kolosalna. A dalej? Kompresja pliku 700 MB do archiwum rar - 2 minuty. Aplikacje uruchamiają się i instalują niemal natychmiast. Firefox przy 50 otwartych zakładkach ani się nie zająknie, a całość zużytej pamięci RAM wraz z Windowsem 7 nie przekracza 2 GB. Filmy yt się nie tną. Gry pokroju GTA IV czy Need For Speed The Run działają jak marzenie. A co na to Windows?



    Pomijając dysk twardy, gdyż maksymalna ocena Windowsa dla dysku SATA to 5,9, Windows ocenił mój komputer na 6 z dużym plusem. I to wszystko za nieco ponad 100$ USD inwestycji. I jak tu się nie cieszyć? Mam nadzieję, że sprzęt będzie dobrze służył jeszcze długie lata, do czasu aż czterordzeniowce będą tanie jak barszcz... A że kupiłem starszy sprzęt, dla wielu zapewne "nieprzyszłościowy", to co z tego? Nie dałem się wciągnąć w wyścig szczurów, nie wydałem jak głupi kilku tysięcy, a dzięki temu że żyjemy w czasach elektronicznego eldorado, gdzie elektroniki jest w bród - kupiłem kilkuletni sprzęt z wyższej półki za śmieszne pieniądze, mogę cieszyć się świetną wydajnością i funkcjonalnością oszczędzając masę gotówki.
    I tego chciałbym Wam życzyć w nowym 2014 roku, abyście się nie dali wciągnąć w wyścig producentów oferujących Wam nowy sprzęt za ciężką kasę, tylko byście potrafili się cieszyć tym co macie. Bo starszy sprzęt również może sprawiać wiele radości radości
    Pozdrawiam,
    Jurij
  14. Jurij
    Miałem nadzieję, że uda się okres świąteczny wytrwać bez polityki. Niestety - nie udało się. Kiedy Korwin - Mikke mówił, że nawet za zbrodniarza Hitlera jego dziadek płacił w podatkach 1/3 tego, co on musi dzisiaj pod rządami Tuska płacić, ludzie mówili - wariat, szaleniec, dziadkowi na stare lata korba odbiła. Jak on w ogóle śmie. Kiedy mówił, że Unia Europejska jest kontynuatorką III Rzeszy, a program gospodarczy Unii Europejskiej jest niemal identyczny z programem NSDAP, ludzie pukali się w czoło.
    Dziś, w Wigilię Bożego Narodzenia, jednego z najważniejszych świąt Polaków, najpopularniejszy reżimowy portal "informacyjny" na głównym miejscu prezentuje co? Nie, nie choinki, potrawy wigilijne czy życzenia. To może artykuły związane z świątecznymi tradycjami? A może przesłanie Papieża do Polaków? Nic z tych rzeczy. Otóż 68 lat po zakończeniu II Wojny Światowej, za panowania Unii Europejskiej, najpopularniejszy portal internetowy wstawia na stronę główną grupkę uśmiechniętych nazistów oraz bombki choinkowe ze swastyką i nazistowskim pozdrowieniem Sieg heil!



    Na dodatek w tym tygodniu kanclerz Merkel grzmiała z mównicy, że wszystkie państwa należące do UE muszą się pogodzić z utratą suwerenności. Czy ktokolwiek ma jeszcze wątpliwości, że żyjemy pod okupacją IV Rzeszy? Ciekaw jestem czy choć jeden Polak zaprotestuje przeciwko tej bezczelnej prowokacji. Podobno propagowanie symboli nazistowskich jest w Polsce karalne... Po prostu brak słów i ręce opadają
    Cóż, życzę wszystkim, aby mimo to święta upłynęły Wam w radosnej i rodzinnej atmosferze, oby Unia Europejska prędko zbankrutowała i żebyśmy nie musieli takich widoków oglądać za rok.

    Wesołych Świąt!





  15. Jurij
    Dziś mija 32 rocznica wprowadzenia Stanu Wojennego w Polsce.







    Na temat tego wydarzenia napisano wiele książek, nakręcono wiele filmów i dokumentów. Dziś, 32 lata po tamtych wydarzeniach, kilkusetosobowa grupa kozaków protestuje przed domem Generała. Pomimo iż od tamtych wydarzeń minęły 32 lata, a ostatnimi czasy Generał Wojciech Jaruzelski częściej przebywa w szpitalu, niż w domu. Dlaczego? Zastanawiam się co ci ludzie mają w głowach, czym się kierują. Stan Wojenny trwał do 22 lipca 1983 roku, podczas jego obowiązywania zginęło ponad 100 osób. Znacznie więcej ginie na polskich drogach z powodu jazdy po alkoholu czy nadmiernych prędkości w trakcie jednego weekendu (np. w Święto Zmarłych)! Nie będę bronił generała. Ale z trzech powodów muszę zaapelować:
    1. Po pierwsze primo, do dziś nikt nie wie czy wojska Radzieckie by weszły, czy nie weszły. I nikt nie jest w stanie odpowiedzieć na pytanie co by było gdyby Stanu Wojennego nie wprowadzono. I ile osób dzięki niemu udało się uratować?
    2. Po drugie primo ultimo, generał podjął wówczas decyzję i tę decyzję trzeba szanować. Był do tego upoważniony, najlepiej orientował się w sytuacji w kraju i na świecie i żadna z protestujących dziś osób nie jest kompetentna, aby tę decyzję oceniać. Być może kilka dekad d***kracji namieszało ludziom w głowach na tyle, że nie są w stanie zrozumieć hierarchii panującej w państwie...
    3. A po trzecie primo ultimo, jakoś ci sami ludzie nie są skłonni by wyjść na ulicę. Czyżby mało było powodów do protestów? Ponad 83% podatki, ograbienie Polaków w licznych aferach typu Amber Gold, zadłużenie Polski na ponad 4 biliony PLN, kradzież emerytur (podniesienie wieku emerytalnego), kradzież środków z OFE czy choćby przykład z dnia dzisiejszego - orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego, że nowe przepisy dotyczące praw jazdy są zgodne z konstytucją. Co to oznacza w praktyce?



    Nowe prawa jazdy będą wydawane na 15 lat, a obecne bezterminowe? Będą musiały zostać wymienione w latach 2028-2033 na nowe! Dlaczego? Po to, żeby wydoić od obywateli kasę! Kolejny przykład jawnego bandytyzmu w biały dzień i bezczelne złamanie świętej zasady:
    Od teraz już działa. Czy choć jedna osoba wyjdzie z tego powodu zaprotestować? Dlatego dajcie dziadkowi spokój... Naprawdę jest o co walczyć i bez wyciągania wydarzeń sprzed ponad 3 dekad.
  16. Jurij
    Moje przepowiednie z poprzedniego wpisu sprawdziły się. Nadeszła zima, zrobiło się ciemno, zimno i nieciekawie. Radzę się przyzwyczaić, bo taki stan rzeczy potrwa przynajmniej kwartał (dla gimnazjalistów wyjaśnienie - trzy miesiące). Z reguły tyle zima trwa. Potem nastąpi globalne ocieplenie wiosna radosna, ale do tego czasu trzeba się trzymać ciepło i poręczy. A jeszcze lepiej mieć pod ręką konkretniejszy przedmiot służący do samoobrony, albowiem miejcie się na baczności obywatele! Tuż przed zastąpieniem ministra Jana Vincenta ( aka Jacka Rostowskiego) innym wybitnym umysłem, wyszła na jaw informacja że w Polskę wyrusza fala urzędników. Dlaczego? Bo kasa państwowa świeci pustkami i hajs się nie zgadza. I co teraz? Teraz urzędnicy będą chodzić od domu do domu i sprawdzać co posiadamy, skąd posiadamy to co mamy i czy czasem czegoś nie zakopaliśmy w ogródku i nie zachomikowaliśmy w tajemnicy przed skarbówką. A jeśli ktoś się nie zgodzi na kontrolę i nie wpuści urzędnika? To zapłaci karę. Czyż nie jest to bandytyzm w biały dzień? Owszem, ale pamiętajcie:



    Poziom zniewolenia osiągnął już takie apogeum, że zastanawiam się czasem czy bez pozwolenia urzędnika wolno jeszcze chociaż wyjść do toalety? Chyba nie bardzo, bo jeśli moja spłuczka zużywa zbyt dużo litrów na jedno spłukanie, to naruszam normy unijne, a za to wkrótce będą grozić surowe konsekwencje Naprawdę nie wiem czy śmiać się, czy płakać. Czy ktoś się jednak przejmie losem milionów potraktowanych jak potencjalnych przestępców Polaków? Nie sądzę. Rząd szykuje właśnie naprędce uchwalaną grabież pieniędzy z OFE, a żeby ludzie mieli o czym gadać, premier dokonał tzw. rekonstrukcji rządu. Dzięki tej pokazówce zmieniło się wielu ministrów, aby w obecnym stanie rzeczy nic się nie zmieniło. Ludzie pomyślą "a może ten nowy minister coś zdziała?" Nie zdziała. Po to dostał stołek, żeby dać poczucie "nowości" i kontynuować antypolską działalność rządów PO. O rekonstrukcji szerzej wypowiedział się Artur Dziambor:




    Tymczasem Jan Vincent (aka Jacek Rostowski), po ograbieniu milionów Polaków z emerytur (podniesienie wieku emerytalnego), po ograbieniu milionów Polaków z środków zgromadzonych w OFE, po ograbieniu milionów Polaków za pomocą fotoradarów i podwyżek podatków pozostał bezkarny. Aby zapobiec jego ucieczce, prezez KNP Janusz Korwin - Mikke zażądał od prokuratury zatrzymania go: http://www.wykop.pl/ramka/1742764/korwin-mikke-prokuratura-powinna-zatrzymac-rostowskiego/ . Musiało to wywołać w służbach specjalnych spore zamieszanie jak mniemam, bo doszło do rzeczy niebywałych. Niedawno prezes KNP został zaproszony do tvp info, gdzie znalazł się pod ostrym ostrzałem Karoliny Lewickiej:




    Jeden z lepszych i ostrzejszych wywiadów które widziałem - gorąco polecam! Dowcipy o blondynkach nie wzięły się wszak znikąd... A mimo tak ostrego potraktowania Karoliny Lewickiej prezes został zaproszony do TVP ponownie! I to przez samego towarzysza Kraśko do głównego wydania wiadomości:

    http://www.youtube.com/watch?v=H2BbItpKGPU



    a tuż potem do TVP info:






    Naprawdę niebywałe. Notowania PO poleciały na zbity pysk, Gowin założył własną partię, ciekawe jak to wszystko się zakończy? Pożyjemy, zobaczymy. Póki co trzeba robić swoje i uważnie obserwować spektakl bankrutującego euro-socjalizmu. Tak tak, nawet fiskus bankrutuje! Kto nie wierzy, ten niech lepiej uwierzy:




    Dlatego nie ma się co dziwić, że urzędnicy będą przeglądać nasze domy, podwórka, garaże i skarpetki, w poszukiwaniu niezgłoszonych fiskusowi pieniędzy i kosztowności. Trzeba być przygotowanym i w gotowości bojowej. Walka o przetrwanie się rozpoczęła.
  17. Jurij
    Od 11 listopada i poprzedniego wpisu minęły 3 dni. Z dużym zaciekawieniem obserwowałem informacje z prawicowych i reżimowych lewackich mediów na temat poniedziałkowych wydarzeń i sądzę, że każdy z Was ma podobne spostrzeżenia. A może nie? Zaraz się przekonamy
    Ale do rzeczy. Nawet jeśli ktoś nie śledził wiadomości, może sobie nawet teraz wejść na reżimowy Onet czy inny tabloid / masowy środek przekazu okupanta i zobaczyć pokłosie z 11XI. Co możemy przeczytać?
    Premier Tusk zabrał głos ws. zamieszek w stolicy,
    Graś: premier nie widzi powodów do odwoływania szefa MSW,
    Tusk: nasza taktyka ws. zabezpieczenia marszu nie sprawdziła się,
    Miller: Za rok te prawicowe hordy mogą być jeszcze silniejsze,
    Fotyga: musimy domagać się przeprosin od Rosji,
    Gowin: policja zachowywała się tak, jakby chciała zamieszek,
    Niemiecka prasa: nienawiść i przemoc pod biało-czerwoną flagą,

    I wiele więcej tym podobnych... Lewica i zboczeńcy z ruchu LGBT opłakują spaloną tęczę szczekając i opluwając uczestników marszu, prawica się cieszy ze spalonej tęczy (jak naród polski ze spalonego w 1943 roku na tym samym placu Zbawiciela ułożonego z kwiatów symbolu Hitlerjugend) i potępia atak na rosyjską ambasadę...
    Ale, ale... Ten cały szum medialny skupiony jest tylko i wyłącznie wokół jednego z dwóch ważnych wydarzeń z 11 XI! Zarówno spalona tęcza, spalona budka przed rosyjską ambasadą i uliczne zamieszki w Warszawie wystąpiły podczas tzw. "obchodów Święta Niepodległości". Znacznie ciekawsze jest to drugie wydarzenie, o którym się nie mówi. No tak, ciekawsze, to moja skromna opinia, ale jeśli ktoś woli cyferki jako dowód, to proszę bardzo.
    Koszty organizacji Marszu Niepodległości 11XI2013:
    0 PLN (maszerowanie z flagą wszak nic nie kosztuje), zniszczenia po zamieszkach wyceniono na nieco ponad ~120 000 PLN (sto dwadzieścia tysięcy polskich złotych).
    Koszty organizacji szczytu klimatycznego na Stadionie Narodowym 11XI2013:
    Wynajęcie, przygotowanie i zabezpieczenie Stadionu Narodowego kosztowało około 100 000 000 PLN (stu milionów polskich złotych) a więc tysiąckrotnie więcej, niż straty spowodowane zamieszkami na tzw. "obchodach Święta Niepodległości".
    Tymczasem o szczycie klimatycznym cicho sza i o tysiąckrotnie większych stratach cicho sza, a o paru chuliganach i spalonym symbolu LGBT media huczą po dzień dzisiejszy. Dlaczego?
    Dlatego moi mili, że drugie wydarzenie zostało zorganizowane celowo i z premedytacją w dniu święta narodowego Polaków właśnie po to, żeby sprowokować na nim zamieszki i żeby uwaga mediów oraz wszystkich Polaków skupiła się na zadymach, przemarszach i pożarach, a nie na Stadionie Narodowym. Żeby można było sobie spokojnie kraść. Czyż to nie genialne? Sami zobaczcie:
    Zmarnowano ponad 100 000 000 PLN,
    Stworzono doskonałą okazję do tego, by się nakraść,
    Spowodowano, że nikt o tym słowa nie wspomni, bo wszyscy opłakują gejowską tęczę, spaloną rosyjską budkę i wyrwane drzewka.

    Niestety po raz kolejny bandyci z polskiego rządu wykonali kawał dobrej roboty i zrabowali Polakom ponad 100 dużych baniek kosztem marnych 120 tysięcy strat. Które to straty także zostaną pokryte z kieszeni podatników. Nie oszukujmy się. Niestety fakt, że się znowu bezkarnie nakradli, to jeszcze nic. Na tym klimatycznym szczycie unijni eksperci od globalnego ocieplenia za nasze pieniądze debatowali jaka to emisja dwutlenku węgla jest zła i niedobra i wkrótce zabronią nam wykorzystywać do produkcji energii polskiego czarnego złota, czyli węgla. Zmuszając do wykorzystywania kosztownych odnawialnych źródeł pozyskiwania energii. Swoją drogą Walijczycy na wniosek biurokratów postawili sobie obok siedziby proekologicznej Partii Pracy jakiś czas temu taką turbinę wiatrową za 48 000 GBP. Teraz cieszą się czystym zyskiem, bo ów wiatrak generuje w ciągu miesiąca prąd o wartości 5 GBP! Czyli inwestycja zwróci się za jakieś 452 lata - genialne!
    Jeśli jednak są wśród Was osoby zastanawiające się, czy może jednak było warto wydać te 100 baniek, to zapraszam Was do zapoznania się z raportem Pozarządowego Międzynarodowego Zespołu ds. Zmian Klimatu (NIPCC), opublikowanego przez Instytut Globalizacji, na temat globalnego ocieplenia, emisji CO2 i tych wszystkich bredni wciskanych nam przez euro-socjalistów:
    Źródło: http://globalizacja.org/node/590
    Cały raport możecie sobie przeczytać tutaj: Raport Pozarządowego Międzynarodowego Zespołu ds. Zmian Klimatu (NIPCC) 2013
    Jako wisienkę na torcie zamieszczę wypowiedzi na temat globcia prezesa Kongresu Nowej Prawicy - Janusza Korwin - Mikkego:




    Oraz najnowszy reportaż Mariusza Max - Kolonko z Nowego Yorku na temat szczytu klimatycznego:




    Mam nadzieję, że po tym wpisie nikt z Was nie uwierzy już w te brednie o globalnym ociepleniu. Z pewnością lewacy będą próbowali nadal nas straszyć. Z pewnością będą nadal próbowali kraść nasze pieniądze. Tak samo jak z pewnością za kilka / kilkanaście dni spadnie śnieg, 24 grudnia będzie Wigilia Bożego Narodzenia, a 1 stycznia wzrosną podatki. W tym o 15% akcyza na alkohol, a o 5% akcyza na tytoń. Nadchodzi zima.

    Czy drogowcy mnie słyszą?
  18. Jurij
    Polska to bardzo dziwna kraj - zwykł mawiać ongiś Zulu Gula. Jakże wspaniale te słowa pasują do dzisiejszego dnia! Albowiem 11 listopada jest państwowym oficjalnym Świętem Niepodległości. Tylko czy aby na pewno jest co dzisiaj świętować? Trzy fakty historyczne wskazują na to, że nie do końca:
    Rada Regencyjna ogłosiła odzyskanie niepodległości w dniu 7 X 1918 roku, a nie 11 XI.
    11 XI 1918 roku władza została przekazana socjalistom, z Piłsudskim na czele.
    1 XII 2009 roku po podpisaniu traktatu Lizbońskiego Polska utraciła niepodległość stając się jednym z landów Unii Europejskiej.

    No dobrze, ale jednak jest to święto państwowe, więc wypadało by je godnie uczcić. Czyż nie? Owszem, wypadałoby. Tymczasem to co się w Polsce wyprawia, przechodzi ludzkie pojęcie:
    politycy robią wszystko co w ich mocy, aby skłócić w ten dzień rodaków,
    organizuje się za 100 000 000 PLN (słownie: sto milionów PLN!) nikomu nie potrzebny szczyt klimatyczny,
    zamiast urządzić jeden wspólny pochód każda partia czy organizacja organizuje własną imprezę,
    organizatorzy nawołują do nie zabierania flag partyjnych,
    działacze Unii Polityki Realnej bojkotują zakaz organizatorów nawołując do zabrania flag partyjnych,
    celowo napuszcza się na siebie gejów, lesbijki, kibiców, anarchistów, narodowców i wszelkie inne frakcje by wywołać zadymy,
    gazeta wyborcza otwarcie opowiada się za likwidacją resztek niepodległości,
    media reżimowe typu tvn, tvp czy onet są dumne i podniecone bo w stolicy się piorą i jest zadyma,
    przemówienia polityków nikogo nie interesują, ważne że coś się dzieje i są ranni...

    I w zasadzie można by się było na ten temat rozpisać, tylko po co? Cały ten żałosny cyrk można sobie obejrzeć w tym krótkim materiale wideo z komentarzem lewicy i prawicy:

    http://youtu.be/n5YuL0bow78


    Jak widzimy na załączonym obrazku, ze świętowaniem, patriotyzmem i choćby szczyptą powagi święta państwowego to wydarzenie nie ma absolutnie nic wspólnego.
    Dlatego postanowiłem machnąć na to wszystko ręką i zająć się świętowaniem ostatnich w życiu imienin z dwójką z przodu, wykorzystawszy specjalny zestaw imieninowy z biało-czerwoną flagą w tle:



    A w planach na wieczór:
    Balantines finest,
    własnoręcznie upieczony murzyn z peruwiańską kawą,
    Piąty element w jakości HD

    A jak się eurokołchoz rozpadnie / zbankrutuje (niepotrzebne skreślić) to i niepodległość będzie można świętować
  19. Jurij
    Blog Jurija przekroczył już liczbę 30 000 (trzydziestu tysięcy) wyświetleń, tymczasem profesor Gomułka oszacował niedawno, że gdyby podliczyć wszystkie zobowiązania państwa polskiego, wliczając w to ZUS, to dług publiczny Polski przekroczyłby sumę 3 000 000 000 000 (trzech bilionów) PLN! A zatem dług "na dzień dobry" każdego nowo narodzonego dziecka w Polsce przekracza 80 000 PLN, a nie jak pisałem ostatni ponad 20 000. Wystarczy sobie teraz wyobrazić hipotetyczną sytuację, gdy do naszych drzwi puka urzędnik i pyta kiedy zamierzamy wpłacić nasze 80 kawałków długu. Co byście zrobili? Gdyby ktoś miał jeszcze wątpliwości, to na wykresie z lewej widzimy farmazony Jana Vincenta, a z prawej stan faktyczny:



    I możecie być pewni, że jak tylko progi ostrożnościowe zostaną usunięte, to ten słupek zadłużenia poszybuje w górę szybciej niż... zapewniam Was, że szybciej niż polskie Dreamlinery czy F16 w remoncie lub też nowo zakupione Pendolino. No tak, bo skoro mamy ponad 3 biliony długu, kraj pogrążony w chaosie zarówno komunikacyjnym jak i gospodarczym, to przecież nie stoi nic na przeszkodzie, aby zaciągnąć kolejną pożyczkę w Unii Europejskiej (zwaną dotacjami) i zakupić drogi, niepotrzebny tabor włoskich pociągów Pendolino ku uciesze całego narodu. Czyż nie?



    Nie oszukujmy się, na temat kolei w Polsce można by opowiadać wiele dowcipów. Niestety temat przestaje być śmieszny, kiedy musimy gdzieś dojechać, a na dworcach dzieją się dantejskie sceny jak za panowania ministra Grabarczyka. W wielu miejscach pociągi jadą z prędkością 20-30 km/h, bo torowiska na więcej nie pozwalają. Ba, kilka lat temu sporo podróżowałem pociągami i kilkugodzinne przestoje w szczerym polu były normą. Raz nawet z komicznego powodu, bo pociąg jadący przed nami przyspawał się do torów i trzeba było czekać, aż technicy opanują sytuację. Kilka godzin w plecy. I jak się dowiedziałem, wcale to nie taka rzadkość! Mało tego, pomimo postępu technologicznego, czas jazdy pociągiem w wielu przypadkach jest znacznie dłuższy niż przed II Wojną Światową!



    Więc jaki jest sens kupowania drogiego włoskiego pociągu, jak się ma takie problemy finansowe i taką infrastrukturę kolejową? Nie ma najmniejszego. Ale kogo to obchodzi? Na pewno nie władzę, bo ta lekką ręką zaciągnęła pożyczkę w UE, dołożyła zagrabione Polakom pieniądze i za astronomiczną kwotę 665 milionów euro zakupiono 20 składów włoskich pociągów. Po co? Zapewne w celach propagandowych. Reżimowe media typu TVN 24 mogą dzięki temu szczycić się nagłówkami "Ferrari na torach" Sęk w tym, że samochody Ferrari zaliczają się do segmentu super szybkich aut luksusowych. A Pendolino? Włoska konstrukcja może osiągnąć maksymalnie 280 km/h. Fakt, przy polskich pociągach być może ta prędkość maksymalna wygląda imponująco, ale nie oszukujmy się. Po pierwsze - żaden pociąg nie pojedzie więcej niż 100-120 km/h po polskich torach, bo technicznie nie da rady. A jak to wygląda w światowej czołówce?



    Czyli wychodzi na to, że Francuzi w 1974 roku mogli sobie podróżować pociągiem z prędkością 430 km/h, a Polska w 2014 roku (40 lat później) po wydaniu 665 000 000 euro na pociągi osiągające maksymalnie 280 km/h będzie mogła oferować podróżnym jazdę z prędkością 4-krotnie mniejszą! To się nazywa prawdziwy postęp dzięki Unii Europejskiej, pod hasłem ZERO GROWTH Jeśli komukolwiek zrobiło się smutno, bo de facto są to tragiczne informacje, to na koniec bardziej optymistyczna informacja. To naturalnie sarkazm, bo nic bardziej nie dobija niż armia kilkudziesięciu tysięcy urzędników z ZUS ogłaszająca przetarg na ponad 650 kg kawy i dwie tony ciastek, aby w miłej atmosferze przy pogaduchach mogli uprzykrzać nam życie. Cóż, pozostaje zatem przywitać się z nowym nabytkiem... Come stai, Pendolino? Pociąg jest, a torów nimo...
  20. Jurij
    Każdego dnia tysiące unijnych urzędników dwoją się i troją, aby się wykazać i nie stracić ciepłej posadki. Aby temu zapobiec, produkują setki kretyńskich dyrektyw, regulujących życie w całej Unii Europejskiej. Dyrektywy pochłaniają miliony stron papieru i kosztują nas, Europejczyków, biliardy Euro gotówki wyciąganej z naszych kieszeni. Unijne dyrektywy są szkodliwe, bo:
    odbierają ludziom wolność (wolność działania, wolność decydowania, wolność wyboru i tak dalej),
    zabijają wolny rynek,
    hamują rozwój gospodarek państw należących do UE,
    zabijają w ludziach przedsiębiorczość,
    prowadzą do kłamstwa (doskonały przykład: dla czyjegoś interesu uznano, że marchewka to owoc, a ślimak to ryba),
    rozwijają korupcję,
    marnują ludzki czas,

    I mógłbym tak wymieniać jeszcze długo, ale chyba jasne jest dla wszystkich, że więcej z nich szkody, niż pożytku. Jednym z najbardziej kosztownych przykładów szkodliwej działalności Unii Europejskiej jest tak zwana walka z globalnym ociepleniem. Politycy, dziennikarze, przekupieni naukowcy straszą nas każdego dnia, że jeśli nie wydamy potężnych pieniędzy na ograniczanie emisji dwutlenku węgla (CO2), to nastąpi globalne ocieplenie, lodowce się roztopią i nas zaleją. Ta walka z wiatrakami kosztowała nas do tej pory:

    900 000 000 000 Euro



    (słownie: dziewięćset miliardów Euro)


    a już postanowiono, że w przyszłości zostanie wydane:

    960 000 000 000 Euro



    (słownie: dziewięćset sześćdziesiąt miliardów Euro)


    Po co? Po to, żeby ukraść 10% tej kwoty, a resztę zmarnować, zatruwając ludziom życie. W jaki sposób ludziom zatruwa się życie? Poprzez:
    wysokie podatki na walkę z globalnym ociepleniem,
    wysokie ceny gazu, paliw, węgla,
    wysokie ceny energii,
    konieczność instalacji filtrów, spełniania wymogów emisji CO2,
    konieczność wypełniania masy papierków, by spełnić chore normy unijne.

    No dobrze, ale może jednak warto? Dla naszego dobra? Dla naszej planety? Dla przyszłych pokoleń? Nie.
    Globalne ocieplenie faktycznie istnieje i następuje co kilkaset lat. Temperatura podnosi się o kilka stopni (skuta lodem Grenlandia nie bez powodu tak się nazywa, bo kiedyś to był Green Land i rosły tam cytrusy... ), a potem następuje globalne oziębienie, którego świadkami jesteśmy dzisiaj. Obalmy zatem kilka mitów, wciskanych nam przez lewaków z Unii Europejskiej.
    1. Globalne ocieplenie jest wywołane nadmierną emisją CO2 przez człowieka.
    Nie jest, a przekonacie się o tym po obejrzeniu tego filmu dokumentalnego:

    http://youtu.be/FsDRzRribmo


    Same mrówki produkują więcej CO2 niż człowiek. Poza tym CO2 nie jest szkodliwy, a wręcz przeciwnie! Jest wykorzystywany jako pokarm przez rośliny i bez niego fotosynteza nie mogłaby przebiegać prawidłowo. Więc dzięki dwutlenkowi węgla rozwija się roślinność na ziemi. Mit obalony.
    2. Jak się ociepli i lodowce się rozpuszczą, to nas woda zaleje.
    Nie zaleje, a wynika to z prostego prawa Archimedesa. Kto nie wierzy, może obejrzeć eksperyment:




    Każdy z Was może przeprowadzić go samemu. I co, wylało się coś? Nie. A skoro w naturze występują także takie zjawiska, jak parowanie czy wsiąkanie wody w glebę - możemy spać spokojnie
    3. Globalne ocieplenie postępuje, musimy z nim bardziej walczyć i wydać więcej Euro.
    Jest wręcz przeciwnie! Udowodnił to Nigel Farage w jednym ze swoich wystąpień:




    Mam nadzieję, że teraz nie dacie się dłużej robić w balona, a jeśli ktokolwiek będzie chciał Was przekonać do kupna filtra, zmniejszenia emisji CO2, wydania Waszych pieniędzy na walkę z globciem, to włączy Wam się czerwona kontrolka:






    Wczoraj pisałem Wam o kolejnej unijnej dyrektywie, która utrudni nam życie i pozbawi nas dobrze ssących odkurzaczy. Niedawno mogliśmy usłyszeć, że przez unijne dyrektywy wydano około 1000 000 Euro na poszukiwanie metod szybszego chłodzenia piwa, a dziś okazało się że unijne urzędasy postanowiły uregulować kwestię... spłuczek do toalet! Unijnym biurwom bardzo nie podoba się fakt, że w różnych krajach montowane są różne spłuczki, zużywające różne ilości wody.



    Ciekaw jestem, ile tym razem miliardów Euro z kieszeni Europejczyków zostanie spuszczonych w kiblu na wprowadzenie w życie tego kolejnego kretynizmu? Jak długo mamy jeszcze tolerować notoryczne ograniczanie naszej wolności i to za nasze ciężko zarobione pieniądze?
    Jutro pierwszy listopada - Święto Zmarłych. Czas wizyt na grobach bliskich, refleksji, zadumy...
    Dlatego jeszcze dziś warto zapalić symboliczny wirtualny znicz dla Unii Europejskiej - chorego tworu, który bankrutuje i który musi przestać istnieć. Dla dobra naszego i całej ludzkości. Woda z lodowców nas nie zaleje, ale jeszcze kilka takich kretyńskich dyrektyw, miesięcy odbierania nam wolności po kawałeczku i obawiam się, że może zalać nas krew. Bo fala bankructw i muzułmanów z pewnością.
    [*] R.I.P. European Union.
  21. Jurij
    W tym roku pogoda nas wyjątkowo rozpieszcza. Rok temu pod koniec października spadł pierwszy śnieg, który zagościł aż do połowy kwietnia. Tegoroczna październikowa aura niemal do samego końca miesiąca zapewnia nam wyjątkowo wysokie temperatury 20-22 stopni W takie dni warto wyjść na spacer czy wybrać się na ostatnie w tym roku przejażdżki rowerowe. Mnie taka pogoda skłoniła jeszcze do jednej czynności - zrobienia jesiennych porządków. Dobre zajęcie, jeśli chcemy się odstresować, a nawet na zdruzgotane nerwy nieco pomaga



    Niestety wkrótce robienie porządków nie będzie takie proste, bo od 2014 roku Unia Europejska ograniczy moc odkurzaczy do 1600W, a docelowo do 900W... Być może wraz z lewicowym euro-socjalistycznym "postępem" do łask wrócą stare sprawdzone miotły? Kto widział film Oligarcha ten wie, że i na tym można było zbić niezłą fortunę. A kto woli nowsze technologie i ma trochę kapitału do zainwestowania, to z pewnością zrobi dobry interes kupując lub tworząc fabrykę sprzętu AGD np. na Białorusi. Z pewnością będzie wielu chętnych na mocny solidny odkurzacz (może nawet w promocji z zapasem żarówek gratis ).
    Miejmy nadzieję, że euro-sceptyczne partie dostaną się w nadchodzących wyborach do unijnego parlamentu i zrobią tam prawdziwe porządki. Brytyjski UKIP radzi sobie świetnie, we Francji Maryna Le Pen zdobywa coraz większą popularność, partie prawicowe rosną w siłę w Skandynawii, na Węgrzech, a także i w Polsce. Kongres Nowej Prawicy przekroczył barierę 5% poparcia w sondażach o czym poinformowały nawet reżimowe media, takie jak TVN czy Gazeta Wyborcza! Jest zatem nadzieja, że nieuchronne bankructwo i koniec Unii Europejskiej zostanie przyspieszone.

    Najnowszy sondaż MillwardBrown SA na zlecenie Faktów:





    Przybywa także zwolenników zdroworozsądkowego myślenia. Youtube'owy kanał Max TV przekroczył już 300 000 subskrybentów, a filmy wyświetlone na nim przekroczyły już 23 miliony odsłon! Także licznik polubień profilu prezesa KNP znacznie przyspieszył, obecnie wynosi ponad 141 000 polubień, a kto wie ile będzie za miesiąc? Pożyjemy, zobaczymy
    Ze smutnych informacji - gajowy Bronek szykuje nam 3 listopada żałobę narodową. Tego dnia odbędzie się niebawem pogrzeb zmarłego 28 X pierwszego premiera III RP - Tadeusza Mazowieckiego. Ja rozumiem, pogrzeb z honorami się należy, ale żeby od razu żałobę narodową z tego powodu? Każdego dnia umierają w Polsce ludzie. Niektórzy ze starości, inni z powodu chorób, nędzy, wypadków czy samobójstw. I nikt po nich nie płacze. Niedawno zmarli wybitni polscy pisarze - Joanna Chmielewska i Sławomir Mrożek. Dlaczego wtedy prezydent nie ogłosił żałoby narodowej? Bo ani Mrożek, ani Chmielewska nie należeli do układu. Jak byłem mały to lubiłem Mazowieckiego Pewnie dlatego, że nic o nim wtedy nie wiedziałem, a telewizja pokazywała go jako miłego starszego pana, który śmiesznie powoli mówił. W Polskim ZOO był sympatycznym żółwiem. A tak naprawdę był jednym z głównych aktorów The Kiszczak Show , który objął stanowisko premiera nowego tworu zwanego III RP na wniosek radzieckiego dyplomaty i przez następne lata wraz sitwą, która dorwała się do władzy, nie zrobił nic aby Polakom żyło się lepiej. Ba, to dzięki niemu nie rozliczono komunistów za ich grzechy (można poszukać sobie w sieci o tzw. "grubej kresce" Mazowieckiego, jeśli ktoś jest zainteresowany), dzięki czemu panoszą się w polskim sejmie i gospodarce po dzień dzisiejszy. Mam nadzieję, że trafi do swojego wymarzonego demokratycznego* raju.
    *gdzie dwóch diabłów spod kotła ze smołą będzie mogło przegłosować jednego anioła.
    A żeby nie kończyć wpisu smutnymi wiadomościami zapraszam Was do wysłuchania dającej do myślenia bajki o mrówce i koniku polnym. Czyta Ś.P. Krzysztof Habich:




  22. Jurij
    Witajcie po dość długiej przerwie. Od ostatniego wpisu wydarzyło się wiele ciekawych rzeczy, między innymi urzędy w bankrutującej US i A zostały pozamykane a za 3 dni przekonamy się, co będzie z tym krajem dalej, Hanna Gronkiewicz - Waltz pozostanie na swoim stołku co najmniej jeszcze przez rok i dzięki nieważnemu referendum może beztrosko demolować i doprowadzać do ruiny Warszawę, w bankrutującej Wielkiej Brytanii po raz pierwszy od 1945 roku czyli od zakończenia II Wojny Światowej organizacje humanitarne zaczęły wydawać biednym żywność, a Polska reprezentacja nie dała rady Ukraińcom i nie poleci na mundial do Brazylii. Jednak nie o tym będzie dzisiejszy wpis.
    Dzisiaj zajmiemy się zmianami, jakie niebawem zagoszczą w naszych portfelach. Jako że jedną z moich pasji jest numizmatyka, nie sposób nie wspomnieć o tak znaczących zmianach w świecie pieniądza papierowego. W kwietniu bieżącego roku NBP ogłosiło, że zamierza wprowadzić zmiany w zabezpieczeniach polskich złotówek. Pod koniec września zaprezentowano nowe wzory banknotów. Wprowadzone do obiegu w 1995 roku banknoty z leciwymi już zabezpieczeniami zostaną stopniowo zastępowane nowymi od kwietnia 2014 roku. Różnice nie są zbyt duże, ale osoby spostrzegawcze mogą być zaintrygowane, gdyż zmiany zostaną wprowadzone w najpopularniejszych nominałach: 10, 20, 50 i 100 PLN. Dwusetka z Zygmuntem zostanie póki co bez zmian.
    Tak wygląda stara stówa:



    A od kwietnia 2014 będziemy oglądać taką:



    Więcej szczegółów na temat nowych zabezpieczeń możecie znaleźć w broszurce NBP: http://nbp.pl/bezpiecznepieniadze/informacja.pdf . Ale to nie jedyna stówa, która ulegnie zmianie. Również Amerykanie postanowili ulepszyć zabezpieczenia w swoim rodzimym dolarze. Dlaczego zaistniała taka konieczność i jaki w tym udział miała min. Korea Północna, dowiedzie się z tego materiału:




    Historia amerykańskiego Dolara jest bardzo ciekawa, jeśli interesujecie się numizmatyką, to warto się z nią zapoznać. Ponad sto lat temu nastały czasy, kiedy dolar był walutą opartą na parytecie złota. Oznaczało to, że jednostka pieniądza była odpowiednikiem określonej wagi złota i emitent (czyli bank amerykański) był zobowiązany do wymiany danego banknotu na złoto, jeśli jego posiadacz sobie tego zażyczył. Było to genialne rozwiązanie, bo zapewniało dużą stabilność waluty, przedsiębiorcy mieli do niej duże zaufanie i ułatwiało to wiele spraw. Niestety od lat 70-tych zrezygnowano z parytetu złota i skutki tamtych decyzji narastają do dziś. Jeszcze pół wieku temu amerykański bank emisyjny mógł wydrukować tyle dolarów, ile złota posiadał. Obecnie FED drukuje dolary bez opamiętania, a wartość tego pieniądza leci na łeb na szyję. Dlaczego więc dolar jest jeszcze akceptowany na niemal całym globie, skoro z każdym dniem jest coraz mniej warty? O tym opowie Wojciech Cejrowski:




    No dobrze, skoro póki co dolary nie są jeszcze bezwartościowymi świstkami papieru, przyjrzyjmy się jak przez lata zmieniała się amerykańska stówa.
    100 dolarów USA w 1862 roku:


    100 dolarów USA w 1878 roku:


    100 dolarów USA w 1890 roku:


    Po raz pierwszy Beniamin Franklin zagościł na stówie dopiero w 1914 roku:


    W 1928 roku banknot przybrał grafiki znane nam do dziś:


    Od 1969 roku na banknotach nie uświadczymy już informacji, że naszą stówę możemy wymienić na złoto:


    Drastyczna zmiana wyglądu dolarów nastąpiła w 1996 roku, kiedy portret Beniamina Franklina (oraz portrety innych prezydentów na mniejszych nominałach) zostały znacząco powiększone.


    W 2010 roku zaprezentowano nowe zabezpieczenia dolarów, a 8 października 2013 roku wprowadzono nową wersję banknotu 100$ do obiegu. Jeśli wybieracie się do stanów lub będziecie wymieniać pieniądze, nie przestraszcie się. Tak wygląda najnowsza stówa prosto z USA:


    Ale czy jest to powód do radości? Czy jest to powód aby mieć poczucie dobrze zabezpieczonego pieniądza? Teoretycznie tak, bo przecież zanim fałszerze nauczą się podrabiać nowe banknoty, trochę czasu minie, pomyśli zapewne wielu z Was. I teoretycznie jest to prawda. W praktyce jednak, nowe zabezpieczenia na banknotach nie uchronią nas przed najbardziej niebezpiecznym z fałszerzy - bankiem emisyjnym, który te banknoty wydrukował. Skoro nie ma zabezpieczenia w postaci zdeponowanego w sejfie złota, to cóż stoi na przeszkodzie, by w dobie kryzysu kiedy jest u nas krucho z kasą po prostu sobie dodrukować trochę zielonych? Któż z nas nie marzył o prywatnej drukarni dolarów czy innej waluty? Niestety takie działanie niesie za sobą bardzo poważne konsekwencje. Ekonomiści tak dodrukowane pieniądze nazywają ukrytym podatkiem inflacyjnym. Ten podatek płacą Amerykanie, ten podatek płacą także Europejczycy oraz płacimy go my. Bo zarówno bank w Brukseli jak i PWPW w Warszawie dodrukowują Euro i Złotówki na potęgę. Nie ma się co dziwić, wszystkie państwa socjalistyczne, jak USA, EU czy Polska mają poważne problemy finansowe, więc kombinują jak mogą.
    Do czego to doprowadzi? O tym opowie Sknerus McKwacz - najbardziej zamożna kaczka na świecie, która wie jak się obchodzić z pieniędzmi, w przeciwieństwie do Obamy, Barroso czy Rostowskiego. Nie, nie - to nie żart. Dawniej bajki bawiły i uczyły. Potem stawały się coraz głupsze, aż w końcu zniknęły z anteny bankrutujących stacji telewizyjnych. Najnowszy przykład - zakończenie emisji wieczorynki w TVP. Zapraszam Was do obejrzenia krótkiej bajki, dającej do myślenia i uświadamiającej co nas czeka w niedalekiej przyszłości, jeśli kraje socjalistyczne się nie opamiętają, nie skończą z drukowaniem bezwartościowego pieniądza i nie przywrócą parytetu złota, tak jak to czynią obecnie Chiny.

    http://youtu.be/AINUmE_4834


    Jak widzicie problem jest bardzo poważny i jeśli nic się nie zmieni, skończymy jak mieszkańcy Zimbabwe:






    A czarny scenariusz z filmu Idiokracja stanie się rzeczywistością:



    Czego oczywiście nikomu nie życzę. Bierzmy przykład z Chin, inwestujmy w złoto, bo kto wie co nam jeszcze socjaliści zgotują, zanim doszczętnie zbankrutują...
  23. Jurij
    W dzisiejszym wpisie zapraszam Was do obejrzenia bardzo ciekawego materiału, w którym zawarte są wypowiedzi prezesa Prawa i Sprawiedliwości - Jarosława Kaczyńskiego - komentowane przez prezesa Kongresu Nowej Prawicy, Janusza Korwin - Mikkego. Wywiad z prezesem PIS został nagrany przez redakcję serwisu Rzeszów24.pl, a odpowiedzi prezesa KNP i montaż wraz z archiwalnymi kronikami oraz zabawnymi efektami obrazkowymi i dźwiękowymi to zasługa telewizji ASME (Antysocjalistyczne Mazowsze). Jak się domyślacie zapewne po przeczytaniu moich wcześniejszych wpisów, na taką debatę na żywo nie mamy co liczyć. Po ustaleniach okrągłego stołu, gdzie ustalono że faktyczna prawica nigdy nie dojdzie do władzy, media reżimowe pokazują jedynie lewicę (SLD, Palikota, Solidarną Polskę) oraz lewicę udającą prawicę ( AWS, UW, PO, PiS). Poza tym gdyby publicznie skonfrontowano poglądy któregokolwiek z prezesów partii rządzących, nie ma znaczenia czy Tuska, Kaczyńskiego, Palikota czy innych z poglądami prezesa KNP, groziłoby to kompromitacją tych pierwszych. Skoro są u władzy, to po co mają się publicznie narażać i wdawać się w debaty z kimś, kto na zdrowy rozum ma rację i może ich skompromitować? No właśnie. Dlatego macie niepowtarzalną okazję skonfrontowania poglądów prezesa PIS ze zdroworozsądkowym konserwatywno-liberalnym myśleniem. Cóż mogę dodać? Miłego seansu!




  24. Jurij
    Prezes prosił o przekazanie, co też niniejszym czynię. W najbliższą niedzielę 6 X 2013 roku o godzinie 12.30 w Warszawie (start na placu Trzech Krzyży) odbędzie się Marsz Wolności i Suwerenności organizowany przez Kongres Nowej Prawicy. Będzie to marsz upamiętniający odzyskanie przez Radę Regencyjną w październiku 1918 roku niepodległości Polski, która to niepodległość została później oddana w ręce Józefa Piłsudskiego z Polskiej Partii Socjalistycznej w dniu 11 XI 1918 roku. Kto chce uczcić odzyskanie niepodległości przez Polskę, może to uczynić w najbliższą niedzielę w Warszawie, a kto chce świętować oddanie władzy w ręce socjalistów i wziąć udział w corocznej zadymie "kto ma większe zasiłki" (lub kto ma za małe ) to będzie miał ku temu okazję w listopadzie.






    Normalny wpis jak dobrze pójdzie będzie jeszcze w tym tygodniu. W każdym bądź razie, z pewnością w październiku
  25. Jurij
    Witajcie drodzy konsumenci, a także wszyscy ludzie pracy ( którzy sobie jeszcze nie uzmysłowili, że przez mniej niż 1/3 swojego życia są ludźmi pracy, a przez znaczną większość życia są konsumentami).
    Co prawda otaczająca rzeczywistość i problemy dnia codziennego zniechęcają mnie do robienia czegokolwiek, ale w związku z tym, że 17 września 2013 roku stała się rzecz niebywała, postanowiłem na ten temat napisać słów kilka. Otóż po wielu latach zakazu pokazywania przedstawicieli faktycznej prawicy w reżimowej telewizji, do programu 1 TVP zaproszony prezes Kongresu Nowej Prawicy, pan Janusz Korwin - Mikke. Optymista z pewnością by pomyślał - nareszcie poszli po rozum do głowy! Może wreszcie się coś zmieni? Nie, nie - zejdźmy na ziemię Nie zapominajmy, że TVP jest telewizją reżimową, a według reżimowych mediów w naszym kraju pięknie jest i nie ma się w ogóle czym przejmować, więc można spokojnie puścić wodze fantazji i pobujać o niebieskich migdałach. Jak jest naprawdę wiecie min. z tego bloga i źródeł często na nim podawanych.
    Po co więc TVP zaprosiło po tylu latach banicji jednego z niewielu ludzi w tym kraju, który jako jeden z niewielu ma proste recepty na to, by w Polsce żyło się lepiej? Skoro nie rozmawiano o gospodarce, ekonomii, rozwiązaniach politycznych dla bankrutującej i wyludniającej się Polski - to o czym? Otóż w programie "Po prostu" pana Sekielskiego postanowiono podyskutować na temat co by było gdyby Polska zawarła pakt z Niemcami i zamiast być ofiarą Paktu Ribbentrop - Mołotow, bylibyśmy beneficjentami paktu Ribbentrop - Beck. Popatrzmy:

    http://www.youtube.com/watch?v=lMFL3cuzQtw


    Temat być może jest ciekawy. Temat z pewnością zainteresuje pasjonatów historii. Kroniki filmowe są bardzo ładnie spreparowane, wizja Polski od morza Bałtyckiego do morza Czarnego budzi z pewnością pozytywne emocje, tak samo jak myśl, że tyle milionów istnień ludzkich można by ocalić. Tylko dlaczego w Telewizji Polskiej porusza się tematy, które nie mają dla nas kompletnie żadnego znaczenia? Przecież czasu cofnąć nie można, tego co się stało nie jesteśmy w stanie odwrócić! Za to możemy wprowadzić teraz zmiany proponowane przez Kongres Nowej Prawicy, które ocalą od prawdziwych nieszczęść, jakie wiszą nad Polską niczym czarne chmury... Ofiar II Wojny Światowej już nie wskrzesimy, ale możemy zapobiec wymieraniu narodu polskiego oraz dalszym jego zadłużaniu. Dlaczego nikt z redaktorów TVP nie chce o tym dyskutować?
    Bo na tym mediom publicznym nie zależy. Ich zadaniem jest byście się moi mili zajmowali wszystkim, tylko nie tym co potrzeba. Wy macie się interesować przekomarzaniami pomiędzy Tuskiem i Kaczyńskim, Wy macie się interesować z kim się przespała Natalia Siwiec, Wy macie się zająć losami bohaterów kiczowatych seriali czy reality show, a nawet możecie puścić wodze fantazji, co by było gdyby Polska zawarła sojusz z III Rzeszą. A żeby przypadkiem gościowi programu nie wymskło się coś sprzecznego z interesami obecnego reżimu, nagrania tej krótkiej rozmowy dokonano pół godziny przed emisją programu. W razie czego, to przecież się wytnie
    Otóż takie fantazjowanie "co by było gdyby..." natychmiast skojarzyło mi się z polskim tłumaczeniem tytułu filmu Bena Stillera z Winoną Ryder w roli głównej, którego oryginalny tytuł brzmi Reality Bites, a przetłumaczony został na język polski jako "Orbitowanie bez cukru". Reality bites, czyli kąsająca rzeczywistość ma sens. Bohaterowie tego filmu, młodzi amerykanie, zmagają się w nim z kąsającą ich brutalnie szarą rzeczywistością. A co oznacza polski odpowiednik? Absolutnie nic. Jest to zlepek trzech słów, które osobno mają sens, w całości jednak żadnego. Zupełnie jak absolutnie żadnego sensu (z punktu widzenia przeciętnego Kowalskiego) i znaczenia nie ma w obecnej chwili dywagacja, co by było gdyby Polska zawarła sojusz z III Rzeszą. Tak się nie stało, natomiast zawarliśmy traktat Lizboński, należymy do wyniszczającej nas Unii Europejskiej i tym się należy teraz martwić.
    Kto wie, czy w przyszłości również nie będą się zbierać ludzie, aby w podobny sposób dywagować? W 2006 roku swoją premierę miała amerykańska komedia science - fiction nosząca tytuł "Idiokracja". Kto nie widział - gorąco polecam. Scenarzysta tego filmu również puścił wodze fantazji i przedstawił nam absurdalną rzeczywistość, gdzie w przeciągu najbliższych wieków nastąpił zwrot w ewolucji człowieka. Ze wstępu dowiadujemy się:
    Reżyser na wskutek nieudanego naukowego eksperymentu przenosi głównych bohaterów w ogarniętą chaosem przyszłość, gdzie infrastruktura miejska jest w opłakanym stanie, wszędzie zalegają góry śmieci, szaleje potworna inflacja, brakuje wszystkiego, rośliny nie chcą rosnąć a zidiocieli do granic absurdu ludzie z tatuażami identyfikacyjnymi nie mają bladego pojęcia jak sobie z tym poradzić.
    To była komedia science-fiction. Ja niestety z przerażeniem obserwuję, że czarny scenariusz tej komedii się sprawdza z każdym dniem, a pokazane w niej absurdalne obrazki są kropka w kropkę odzwierciedleniem tego, co się w krajach socjalistycznych dzieje!
    Ludzie zidiocieli? A i owszem, reżimowe media i tragiczny system państwowej edukacji zrobił swoje...
    Tatuaże identyfikacyjne? Ba, mamy już chipy wszczepiane pod skórę, paszporty biometryczne, smartphone'y i całodobową inwigilację zapewnioną,
    Tony śmieci? He he ustawa śmieciowa daje się we znaki....
    Infrastruktura w tragicznym stanie? A jakże, Detroit welcome to....
    Problemy ekonomiczne i inflacja? Ba, w każdym z krajów socjalistycznych występują oba zjawiska...
    Przetrwa ten, kto ma lepszy pomysł na biznes, jest sprytniejszy, mądrzejszy i zaradniejszy, czy ten kto potrafi wyciągać dotacje i zasiłki?

    Przykładów można by mnożyć w nieskończoność. Mało tego, jeśli teraz tego nie powstrzymamy, kto wie czy za 50 lat przedstawiciele ówczesnych elit również nie będą sobie w mediach orbitować bez cukru co by było, gdyby ludzie posłuchali "tego z muszką" i pozwolili mu przywrócić normalność?
    A może, gdyby Polacy zamiast zajmować się tymi bzdetami co obecnie, poparli wówczas Kongres Nowej Prawicy:
    ludność Polski wynosiłaby 50 a nie 28 milionów obywateli (bo jak wiemy za kilka dekad straty w ludności spowodowane socjalizmem możemy mieć większe niż po II Wojnie Światowej),
    ludzie byliby wykształceni i wyznawaliby tradycyjne wartości (dziewczynki bawiłyby się lalkami a chłopcy samochodzikami, a nie jak jest odwrotnie w nowoczesnych przedszkolach),
    Polska miałaby silną armię i pozycję na arenie międzynarodowej, a nie byłaby pośmiewiskiem tak jak w tej chwili,
    rodziłyby się dzieci, a polskie społeczeństwo nie byłoby skazane na wyginięcie,
    nie byłoby patologii w postaci szerzącej się propagandy LGBT,
    nie byłoby katastrofalnego zadłużenia i galopującej inflacji (a zwykły posiłek nie kosztowałby 20 000 000 000 000 000 EXXXXTRA wielkich złotych, co niebawem nastąpi jak złotówka nie przestanie być dodrukowywana by spełniać zachcianki Tuska i Rostowskiego),
    Polakom żyłoby się dobrze i dostatnio i nie musieliby jeździć po całym świecie za pracą...

    Powiedzcie sami, czy nie lepiej zamiast gdybać ( za kilka dekad gdy mleko się wyleje) jakby to mogło być pięknie, zacząć coś robić by faktycznie żyło nam się lepiej?
    Mamy niesamowitą okazję odwrócić ten tragiczny w skutkach bieg wydarzeń. W niemal każdym wpisie staram się Wam załączać symptomy tego, że dzieje się źle. W tym tygodniu kuksańca otwierającego nam oczy w najnowszym numerze Forbse'a przesyła nam nie kto inny, jak sam Steve Forbes: http://biznes.pl/wiadomosci/raporty/steve-forbes-polska-strzelila-sobie-w-stope,5577724,1,5105797,251,news-detal.html . Życzę wszystkim, abyśmy tej okazji nie zmarnowali. Bo może się ona już nie powtórzyć...
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.