Lucy - Pamiętacie głośny swego czasu film Limitless? W Lucy mamy do czynienia z dokładnie z tym samym założeniem: odblokowanie nieużywanych części mózgu przez narkotyk, co dostarcza supermocy. I tyle te filmy łączy. Lucy można uznać za nieudaną parodię Limitless. Im dłużej film się ciągnął, tym większe absurdy mogliśmy zobaczyć na ekranie, a w podświadomości wciąż nasuwało się pytanie: Kiedy to się wreszcie skończy?! Z całej produkcji najlepiej wypadł chyba... trailer. Możliwe, że trzeba operować nieco większymi zasobami mózgu, niż ja, żeby zrozumieć ten film, ale ode nie duże NIE!
22 Jump Street - W sumie to powtórka z rozrywki, o czym nawet główni bohaterowie nieustannie przypominają. Miało być więcej, lepiej, śmieszniej, a nic nowego ten film nie zaserwował. Niby miejscami śmieszny, ale gównie operujący starymi schematami, które dawno już przestały bawić, przez co film nużył i irytował. No ale z założenia nie miał on być ambitny, a target docelowy jest chyba oczywisty.