Wy tak na poważnie? Wczoraj obejrzałem ten film i jak dla mnie to straszny gniot, który obok Leona nawet na półce sklepowej nie stał. Fabuła mocno naciągana i nietrzymająca się kupy ("Pobili dziewczynę, z którą zamieniłem dwa słowa? A zabiję sobie wszystkich! Bo czemu by nie!"), postacie płaskie i jednowymiarowe, główny bohater robi większą rozróbę niż Punisher we wszystkich częściach, w zamian otrzymując jedynie zadrapanie na udzie ( ) i ten postrzał w finalnej scenie, który nie przeszkodził mu w dalszym tępieniu mafii. Całość była tak słaba, że w połowie filmu zacząłem przysypiać. W Leonie dało się wyczuć tę atmosferę osaczenia i bezsilności. Tutaj wręcz przeciwnie - to mafia była zaszczuta przez jednego emeryta. Ja tego nie kupuję. Typowe kino klasy "B".
Zapomniałem o grze aktorskiej. Tak jak lubię Denzela, tak w tym filmie pokazał tylko jedną i ciągle tę samą minę. Więc odpowiedź na jego retoryczne pytanie "Co widzisz patrząc na mnie?" jest oczywista.