Skocz do zawartości

Hosting dHosting.pl - 10% rabat!

WSPIERAJ forum :)

  • wpisów
    95
  • komentarzy
    91
  • wyświetleń
    118101

O blogu

Blog nie jest finansowany z funduszy Unii Europejskiej

Wpisy na tym blogu

 

Inwazja

Czułe powitania.   Dla milionów Polaków Wielka Brytania jest drugim domem. Jak zapewne wiecie z historii, Polacy w Wielkiej Brytanii znajdowali schronienie podczas II Wojny Światowej. Mieścił się tam Polski rząd na uchodźstwie, drukowano nawet polskie pieniądze. Polacy pomogli Anglikom złamać Enigmę, przyspieszyć zwycięstwo w drugiej Wojnie Światowej, walczyli za ten kraj. Nie piszę o tym bez powodu, bo gdy Polska po roku 1989 znalazła się pod okupacją rządu pomagdalenkowego i nałożono na Polaków drakońskie podatki, które uniemożliwiały Polakom godne życie, Polacy znów znaleźli schronienie w Wielkiej Brytanii. Jest to masowa kilkumilionowa emigracja, która jednak nie została wywołana sztucznie przez brytyjski rząd a przez Polski. Wielu Polaków chciałoby wrócić do kraju, ale jak w obecnej sytuacji mają to zrobić?  Faktem jest, że korzyść płynąca z tej emigracji jest obopólna, bo Polacy mogą zarobić na swoje utrzymanie, a Anglicy mają mnóstwo wykwalifikowanych pracowników i płatników podatków. Nic więc dziwnego, że brytyjskie markety obok kuchni hinduskiej czy azjatyckiej zaczęły sprzedawać także Polskie produkty.   Dlaczego o tym piszę?   Albowiem ten sam pomagdalenkowy rząd, który wygonił ze swojej ojczyzny miliony Polaków zmuszając ich do życia na obczyźnie, doprowadził do importu milionów Ukraińców zza wschodniej granicy. Od jakiegoś czasu łatwiej usłyszeć w Polsce ukraińską mowę niż Polską  (także bez akcentu), z reklam na ulicy i w mediach atakują nas ukraińskie reklamy, aż w końcu...   Carrefour jako pierwszy wprowadziły w sklepach ukraińską żywność:       75 lat po rozpoczęciu rzezi Wołyńskiej, kiedy to rzesze ukraińskich banderowców paliły Polskie domostwa wioska po wiosce, gwałciły polskie kobiety, rabowały co się dało i mordowały z niewyobrażalnym okrucieństwem każdego napotkanego Polaka paląc wszystko i siejąc zniszczenie - 75 lat po tych wydarzeniach, na zlecenie rządu PiS reprezentującego obecnie namaszczony przez gen. Kiszczaka rząd pomagdalenkowy, miliony Ukraińców wdzierają się do Polski skutecznie krok po kroku przejmując nasz kraj.   To już jest czerwony alarm bezpieczeństwa. Jeśli Polacy nic z tym nie zrobią, to nie tylko nigdy nie odzyskają Lwowa, ale być może bezpowrotnie stracą swój kraj. Przypominam tylko, że populacja Polaków drastycznie zmniejsza się. Aby ratować największą polską piramidę finansową - ZUS - rząd PiS sprowadził miliony Ukraińców aby płacili składki ZUS i zapewnili tej instytucji ciągłość wypłat świadczeń. Co będzie dalej? Jeśli nic nie zostanie zrobione w tej sprawie, miliony Ukraińców dostaną Polskie obywatelstwo, zasiedlą większość terytorium, rozmnożą się, dostaną do władzy w wyborach na sołtysów, burmistrzów, prezydentów, posłów i senatorów i wtedy będzie koniec. Ukraiński językiem urzędowym? Hrywna jako waluta? Kolejna fala masowych mordów na Polakach?   To nie są żarty. To nie są przyjaciele Polski.                                   Fot: "Smiert Liaham!" czyt: "Śmierć Polakom!"     I to nie jest czas, kiedy należy pozostać obojętnym. Bo takie rzeczy nie mogą się więcej powtórzyć. Ja nie zapomnę. Nigdy.     Tak samo jak nigdy nie zapomnę o rzezi Wołyńskiej, tak samo nigdy nie zapomnę wszystkim rządom po 1989 roku, że doprowadziły do sytuacji kiedy Polacy muszą umierać z głodu i bankrutować we własnym kraju, a potomkowie ich morderców mogą się czuć jak u siebie.   Zaprawdę powiadam Wam, bardziej antypolskich rządów jak obecne to nie widziałem. Zmuszanie Polaków do emigracji, nękanie ich ponad 89% podatkami i coraz to nowymi obowiązkami i "daninami", demoralizowanie coraz to nowym rozdawnictwem zrabowanymi w podatkach pieniędzmi oraz zapraszanie milionów Ukraińców - co jeszcze Wam potrzeba, aby otworzyć oczy?   Co jeszcze?   Co?   Jurij

Jurij

Jurij

 

IZEcepcja

Był październik roku 2015, kiedy to wyłączyłem moją srebrną 1TB Barracudę i odłączyłem ją od mojego ulubionego PC z Core2Duo E8400 pod maską celem rozpoczęcia korzystania z bardziej leciwej mobilnej jednostki dowodzenia internetem. Od tej pory używałem mojej Barracudy sporadycznie jako magazyn danych.   Wczoraj, chcąc co nieco skopiować z niej na moje nowe 5TB cudeńko, podłączyłem ją jak dawniej pod mojego PC. System uruchomił się jak za starych dobrych czasów. Dane zaczęły się kopiować, a ja mogłem... jak to zwykle bywa w takich przypadkach, poszperać w sieci. Uruchomiłem Firefoxa i z nostalgią zacząłem przeglądać wszystkie otwarte wówczas zakładki...   Wśród nich była także IZE... Ach, wejdę i sprawdzę co na forum. Otworzyłem zakładkę i to co zobaczyłem przyprawiło mnie o zawał... Z radości radości, rzecz jasna. Ujrzałem dobrze mi znane logo, uporządkowane i czytelne forum i ... zacząłem się zastanawiać jak to możliwe? Czyżby DawPi przywrócił stare dobre czasy? Sam nie wiem czemu szybko nacisnąłem klawisz PrintScreen i... sekundę później strona była już odświeżona. Zupełnie jakby ktoś w mgnieniu oka zepsuł forum zrzucając nań bombę nowoczesności... Natychmiast zgubiłem się znów w szacie graficznej, a wyskakujące komunikaty o ciasteczkach i RODO pozbawiły mnie złudzeń... To był tylko sen. A może i nie?   Czy Wy też to widzicie?  

Jurij

Jurij

 

PiSlandia - wrażenia okresowego turysty...

Czułe powitania,     Brakuje mi pisania. I czasu na pisanie. Mam kilka rozpoczętych i nieskończonych wpisów. Ale je kiedyś skończę, obiecuję! Teraz jestem w podróży, postanowiłem odwiedzić PiSlandię. Ot, taki cykliczny test dobrej zmiany. Wylądowałem późnym wieczorem w niedzielę na lotnisku w największym mieście Galicyi. Na miejscu w lotniskowym sklepie mogłem kupić dwie puszki czipsów za 32 PLN albo książkę o Kaczyńskim. W dalszą część asortymentu i cen się nie zagłębiałem, żeby nie dostać zawału albo inkszej ciężkiej choroby.   Jadąc przez okoliczne wioski i miasta miałem cichą nadzieję, że uda mi się kupić jakieś picie, tudzież jedzenie. Och, głupi ja, głupi! Toż to niedziela niehandlowa - wszelkie handlowanie rządem okupującym tę krainę surowo wzbronione! Wszystko wygaszone. Dosłownie jak po najeździe okupanta. Posłuchałem zatem radia...   W radiu piosenka jednej z moich ulubionych polskich grup - T.Love - została brutalnie przerwana reklamami Państwowej Inspekcji Pracy puszczanych kilkukrotnie pod rząd. Reklama powtarzała jak mantrę magiczne zaklęcia: pracuję / zatrudniam legalnie!   Zacząłem się poważnie zastanawiać gdzie ja jestem. Co ja robię tu... Co mnie podkusiło?   Następnego dnia okazało się, że czeka na mnie na miejscu zadanie specjalne. Okazało się, że Orange wymienia swoim klientom życiodajne pudełka w wersji 1.1 na 2.0. Cóż za innowacja! No dobra, dla mnie taka instalacja to pikuś. Pan pikuś. Potrzebuję tylko loginu i hasła do nerwostraty... Login mam, a hasło postanowiłem odzyskać. Zadzwoniłem na infolinię i zostałem krótko mówiąc sprowadzony do parteru i pokonany doświadczeniem.   Uprzejma pani konsultantka powiedziała mi, że nie może mi przesłać hasła, dopóki stary livebox jest nadal podpięty do zasilania. Szybkim ruchem odłączyłem kabelek i gotowe! Czekam na hasło... A tu nic. Pani żadne cyferki na monitorze nie spadły. Jak to? Przecież odłączyłem. W tym momencie pani konsultantka zadała mi bardzo konkretne i przepełnione patriotyczną treścią pytanie: "Ale odłączył Pan od gniazdka czy od prądu?" Witki mi opadły po raz pierwszy. A jaka to różnica - zapytałem? Po czym zostałem zapytany ponownie czy aby na pewno żadne diody się nie świecą na tym cudzie techniki rodem z Chińskiej Republiki Ludowej. Jak mają się świecić, skoro odłączyłem zasilanie? Odpowiedziałem już centralnie ugotowany... Na szczęście po paru minutach cuś tam spadło pani na monitorze i zgodziła się łaskawie przesłać mi nowe hasło, które jak twierdziła nie było mi  potrzebne. Bo nowy livebox jest tak cudowny, że sam sobie wszystko ściągnie. No, jak się okazało nie jest. Wpisałem i póki co działa.   Aby ochłonąć, wybrałem się na wycieczkę automobilem. Zatankowałem do pełna wydając ponad 20% pensji znakomitej większości Polaków. Do tego zrobiłem drobne zakupy spożywcze za ~10% pensji.   Ach, i przeżyłem IZE-cepcję! Ale o tym w następnym wpisie. O ile uda mi się przetrwać dzień numer dwa. I nie zwariować.   Strach się bać...   Howgh!   Jurij

Jurij

Jurij

 

Canon Backup Plus

Czułe powitania   Tytuł dzisiejszego wpisu brzmi dumnie "Canon backup plus" nie bez powodu. I nie, nie jest to żaden nowy podatkowo socjalistyczny wymysł kaczystowskiej grupy przestępczej. Jest to rezultat sprawnego działania kapitalizmu oraz niewidzialnej ręki wolnego rynku, które połączywszy swe siły doprowadziły mnie pewnego pięknego dnia do decyzji zakupu sprzętu o którym zawsze marzyłem.    *********************************************************************************************************************************************************************** Uwaga!   Zakup nie został zrealizowany dzięki żadnym dotacjom, zasiłkom, zapomogom, subwencjom, kredytom, dofinansowaniom i innym tego typu socjalistycznym wynalazkom. Co to, to nie   W normalnym systemie człowiek idzie do pracy, zarabia pieniądze, odkłada je (czyt. oszczędza) i za gotówkę kupuje na wolnym rynku to, co chce. To naprawdę działa! I nie trzeba nikogo okradać To taki pro tip dla socjalistów i wszystkich z dysfunkcją mózgu spowodowaną lewicowym paraliżem całego systemu.   ***********************************************************************************************************************************************************************   A wracając do sedna - zawsze chciałem mieć dobry aparat. I nie mam na myśli żadnego cyfraka czy też wielomegapikselowego czujnika cmos wsadzonego w komórkę. Chciałem mieć coś, co można by było zabrać na wyjazd czy spacer i mieć pewność dobrych zdjęć z możliwością pstrykania tak, jak się to powinno robić - patrząc w wizjer, obracając obiektywem i tak dalej. A że od zawsze byłem fanem marki Canon, podoba mi się możliwość doboru szerokiej gamy najlepszej na rynku optyki no i hasło "You can - Canon" trafiło do mnie na tyle, że sami rozumiecie - kupiłem sobie Canona. A konkretnie padło na Canona 750D.     Ten sprzęt ma wszystko, czego szukałem. Matrycę 24 MPx, mnóstwo ustawień i trybów których pewnie nigdy nie opanuję do końca, obrotowy 3" ekran, wymienne obiektywy Canona EOS, wyjścia na mikrofon i hdmi a nawet jest i wifi + nfc, więc można sobie podłączyć telefon i przez aplikację Canona zdalnie sterować aparatem (tak własnie, można robić zdjęcia lustrzanką z poziomu telefonu ) oraz przeglądać sobie zawartość pamięci aparatu, kopiować zdjęcia bezpośrednio na telefon i publikować w razie potrzeby gdzie się chce. No i najważniejsze - jest to lustrzanka cyfrowa, więc jakość wykonanych zdjęć jest krótko mówiąc rewelacyjna.   Zakup ten spowodował jednak pewien problem. Gdzie trzymać wszystkie zrobione zdjęcia? Każda karta pamięci się kiedyś zapełni. 1000 zdjęć to około 8 GB danych. Na 120GB dysku SSD, znajdującego się wewnątrz 10-letniego laptopa z którego obecnie korzystam, Windows skrzętnie zjada ostatnie gigabajty wolnego miejsca. Lśniąca 1TB Barracuda, którą kupiłem 5 lat temu:   przez te 5 lat dosyć znacznie się zapchała. Poza tym nie mam już sił i nerwów do wożenia 3,5" dysku + zewnętrznego zasilacza + sterty kabelków, żeby od czasu do czasu coś sobie na niego zgrać. Postanowiłem więc kupić nowe (tym razem 2,5") pudełeczko, w którym mógłbym trzymać wszystkie niezbędne dane oraz zdjęcia i filmy z Canona 750D. Nie ma co ukrywać, napaliłem się na czerwone pudełko firmy WD o pojemności 4 TB. I pewnie bym je kupił, gdyby nie... Seagate. A jakże - firma dzięki której przechowuję swoje dane od 1997 roku zmieniła moje plany, gdyż wyprodukowała jeszcze ładniejsze czarno-czerwone pudełko:     o pojemności... 5TB! Tak jest - pięć 1TB talerzy zamkniętych w niewielkiej 2,5" obudowie. Tego mi było trzeba! Różnica w cenie jest niewielka (na Amazonie kwestia niecałych 100 PLN) a świadomość, że ma się prawie 5TB, a nie raptem 3,5TB jest bezcenna Pięć nowych lśniących 1TB Barracud zamkniętych w jednej niewielkiej gustownej czerwonej obudowie to jest coś, za co warto dopłacić Jedyne co mogę powiedzieć, że dysk jest naprawdę mały, lekki i cichy, a po podłączeniu do komputera możemy zobaczyć to:         a największą frajdę sprawia ten widok:         Teraz wolnego miejsca prędko nie braknie, a partycja systemowa wreszcie może odsapnąć po przeniesieniu wielu gigabajtów danych. No i najważniejsze - palec może spokojnie powędrować na spust migawki bez obawy, że braknie miejsca. Teraz już nie  - ot, takie uroki kapitalizmu   Pozdrawiam,   Jurij

Jurij

Jurij

 

Milionerom stanowcze NIE!!!

Czułe powitania,   W dniu dzisiejszym jesteśmy świadkami kolejnego etapu tragikomedii o wdzięcznej nazwie "Co w Polsce PiSszczy?. W naszej socjalistycznej ojczyźnie już dawno przywykliśmy do tego, że każde przejawy zaradności i przedsiębiorczości karane są podatkiem dochodowym, a nieróbstwo, bumelanctwo i wszelkiej maści błogie nicnierobienie jest nagradzane zasiłkami i innymi socjalnymi benefitami.   Tym razem jednak rząd postanowił stanowczo i zdecydowanie zabrać się za tych szczególnie przedsiębiorczych, którzy ośmielają się zarabiać rocznie 1 milion złotych lub więcej. A takich osób jest całkiem sporo, ponad 24 000 obywateli. Z drugiej jednak strony - czy nie smuci Was fakt, że na ponad 36 milionów tak bardzo zaradnych i przedsiębiorczych cenionych na całym świecie rodaków zaledwie tak mała garstka zarabia przyzwoite pieniądze? Ale nie o tym. Rząd postanowił wytępić tę grupę społeczną, którym coś się w życiu udało. To zrozumiałe w Socjalizmie, gdyż system ten dba szczególnie o to, aby wszyscy mieli po równo. Gówno.   Aleksander Fredro napisał niegdyś:     Także bat na tych najbogatszych został już ukręcony, i każdy kto ośmiela się zarobić milion złotych w skali roku, "zapłaci" od tego 4% podatek na niepełnosprawnych i ich rodziny. 4% od miliona to jest 40 000 zł. Wyobrażacie sobie, że bogatsi Polacy od nowego 2019 roku będą płacić dodatkowo 40 000 PLN rocznie, bo tak powiedział premier? Bo tak wyżebrali niepełnosprawni w sejmie? Bo tak rządowi jest na rękę przed wyborami? Bo sondaże się muszą zgadzać?   No nie. Z kraju posiadającego 24 000 osób zarabiających powyżej miliona złotych staniemy się krajem bez faktycznych milionerów. Z programem rozrywkowym "Milionerzy" w telewizji co najwyżej. Jeśli ktoś miał na tyle oleju w głowie, żeby wypracować sobie przychód miliona złotych lub więcej rocznie, będzie doskonale znał wartość każdej zarobionej złotówki i tak pokieruje własnym biznesem, żeby prowadzić go gdziekolwiek indziej. Tego socjaliści nie zrozumieją i takie kuku czeka ich już za rok.   No chyba, że ten plan ma drugie dno i Podatki i Socjalizm chcą, by w niedługim czasie dzięki staraniom rządu i wywołanej hiperinflacji każdy z nas płacił ten nowy podatek zarabiając nic nie warte miliony złotówek. Czas pokaże.   Tymczasem po drugiej stronie globu, inny wybitny socjalista podwyższył właśnie płacę minimalną do 2 500 000 Boliwarów. Czyli jakichś 3,5$ USD. Toż to dopiero majątek! Od tylu zarobionych milionów każdy Wenezuelczyk musiałby zapłacić w Polsce 4% podatku dla niepełnosprawnych i ich rodzin. Czyli 100 000 Boliwarów. Złotówek. Czegokolwiek.   By żyło się lepiej!   Miłego dnia.   Jurij

Jurij

Jurij

 

[Dobra zmiana] - STIR

STIR już działa.   Działa, inwigiluje, zastrasza, blokuje. Bez względu na to czy jesteś przedsiębiorcą, zwykłym zaradnym człowiekiem który próbuje związać koniec z końcem, płatnikiem VAT albo też i nie. STIR na bieżąco analizuje Twoje konto bankowe i w przypadku wyłapania nieprawidłowości - może Ci je znienacka zablokować. Najpierw na 72 godziny, potem ten okres może zostać wydłużony do trzech miesięcy. Decyduje o tym system fiskusa, a następnie potwierdza urzędnik.   Tak, właśnie STIR. System Teleinformatyczny Izby Skarbowej. Zapomnij o tajemnicy bankowej. Twoje konto może być zablokowane w każdej chwili, a Ty zostaniesz bez środków do życia, jeśli nie masz oszczędności w gotówce i innych aktywach. Zapomnij o domniemaniu niewinności. O Twojej winie nie decyduje już sąd, a system fiskusa i urzędnik.   Jesteś potencjalnym oszustem. Jesteś niewolnikiem. A teraz wracaj do pracy. Ponad 90% Twojego wynagrodzenia jest potrzebne na nowe programy socjalne +. Na nowe obietnice. Na nowe wybory.   Mały brat patrzy. (Także ze szpitala).   Źródło:   1. https://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/fiskus-konto-bankowe-blokada-stir,184,0,2405048.html 2. https://www.mf.gov.pl/krajowa-administracja-skarbowa/wiadomosci/komunikaty/-/asset_publisher/2UWl/content/ustawa-stir-juz-funkcjonuje-mozesz-sprawdzic-swojego-kontrahenta   P.S. Jest jeszcze czas, aby dokonać wyboru: #wolność , emigracja lub niewolnictwo. Wybierz właściwie, od tego zależą losy Polski.

Jurij

Jurij

 

[Dobra zmiana] - Uroki Socjalizmu - Odkrycie

Czułe powitania.   Jeśli pamiętacie moje wcześniejsze wpisy, to zapewne wiecie już, że dotychczasowy dług Polski wynosił około 1 biliona złotych, ale pisałem także o długu ukrytym. Teraz Główny Urząd Statystyczny został zmuszony aby ten dług ukryty ujawnić. Okazuje się, że jest gorzej niż zakładaliśmy i to znacznie gorzej. Razem ze wszystkimi długami o raz świadczeniami socjalnymi rząd po-magdalenkowy zadłużył Polskę i wszystkich Polaków na ponad:   6 BILIONÓW ZŁOTYCH.   Informacje można znaleźć wszędzie: https://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/gus-emerytury-pierwszy-filar-drugi-filar-ppe,246,0,2403830.html .   6 000 000 000 000 / 36 000 000 = ~166 666 PLN / Polaka   Tak. Okazuje się że każdy z nas jest zadłużony na ponad 166 tysięcy złotych. Oczywiście zadłużenie będzie rosło, bo coraz więcej ludzi emigruje, coraz mniej się rodzi, coraz więcej przechodzi na emeryturę i pętla socjalizmu się zaciska niczym sznur na szyi skazańca. A zbliżają się wybory i PiS będzie  powiększał liczbę programów socjalnych bo do obecnych wszyscy przywykli i na nikim nie robią już one wrażenia. Warto w tym miejscu popatrzeć sobie jak bankrutują wszystkie kraje socjalistyczne i co czeka Polskę. Zapraszam na krótki świetny reportaż z Wenezueli:          To jak, bawimy się dalej w socjalizm, czy wybieramy Wolność?   Pozdrawiam,   Jurij

Jurij

Jurij

 

[Dobra zmiana] - Minister Wszystkich Finansów

Przy ulicy Świętokrzyskiej w centrum Warszawy znajduje się bardzo, naprawdę bardzo ważny budynek:     To gmach Ministerstwa Finansów, w którym powstają projekty budżetu państwa, kręci się podatkowy bicz na obywateli, zarządza finansami samorządów czy też powiększa dziurę budżetową - zadłużenie kraju. Najważniejszą osobą w tym budynku jest Minister Finansów.   Gdybym położył przed Wami walizkę z milionem dolarów:     i za natychmiastową odpowiedź (bez użycia żadnych pomocy internetowych czy innych) na pytanie: "Kto jest obecnie ministrem finansów w Polsce?" dał ją za nagrodę - musiałbym ją zatrzymać dla siebie. Otóż 8 stycznia 2018 roku, dzięki rozprzestrzeniającej się w Polsce niczym HIV w Afryce dobrej zmianie, ministrem finansów w Polsce została ta pani:     Towarzyszka Teresa Tatiana Czerwińska, bo o niej mowa, została cztery miesiące temu nowym ministrem finansów Polski. Teresa Tatiana Czerwińska z domu Tumanowskich urodziła się 4 września 1974 roku w Dyneburgu. O tym na stronie rządowej nie przeczytacie - czyżby rząd Jarosława Morawieckiego... wróć! Mateusza Kaczyńskiego... czy jakoś tak... wstydził się, że jedna z najważniejszych osób w państwie pochodzi z łotewskiej republiki radzieckiej? Być może. Ale nie osądzajmy książki po okładce. Ta pani musi być wybitnym specem w dziedzinie ekonomii i finansów, skoro dostała tak prestiżowe i wpływowe stanowisko. Czyż nie? Patrząc na owoce jej pracy na pewno się dowiemy. W dzisiejszych czasach to proste... wpisujemy w Google hasło Teresa Czerwińska i co nam wyskakuje?   Tak. Informacje sprzed 4 miesięcy, że ta pani została ministrem finansów. Ale że co? Że to jej największy życiowy sukces? Że przez 4 miesiące nie zrobiła nic, by żyło się lepiej nam wszystkim? Nie obniżyła podatków? Nie zmniejszyła długu Polski? Nie dokonała żadnej istotnej zmiany, o której jakiekolwiek media napisałyby choć krótką wzmiankę?   Niestety nie.   To może jakiś mały sukcesik w życiu jednak odniosła? 44 lata to całkiem sporo. Donald Trump miał już w tym wieku całkiem spore osiągnięcia finansowe. Sprawdźmy zatem jej dokonania. Przeczytajmy bardzo ciekawy dokument: 20170626_osw_maj.pdf dostępny oficjalnie pod tym linkiem: http://www.mf.gov.pl/documents/764034/6047960/20170626_osw_maj.pdf   Jest to oświadczenie majątkowe nowej minister finansów Teresy Czerwińskiej. Skoro ktoś zostaje ministrem finansów, to z pewnością wie, jak zadbać o swoje własne. Przeczytajmy zatem czego się dorobiła:   1. Mieszkanie własnościowe 96 metrów kwadratowych na spółkę z mężem oraz 11-letnia honda civic z 2007 roku. Szybka analiza Otomoto i wiemy, że takie auto można kupić już za 15-20 tysięcy złotych. Szału nie ma. Więc na pewno sprytna i zaradna minister finansów ulokowała swój majątek w innych aktywach?   Zasoby pieniężne w złotówkach: 2500 PLN Zasoby pieniężne w dewizach: około 2186 dolarów USA       oraz uwaga - papiery wartościowe NFI o łącznej wartości 44,24 PLN.       Dowiadujemy się także, że nowa minister finansów Teresa Czerwińska opanowała do perfekcji jedną umiejętność. Zadłużanie domowego budżetu poprzez zaciąganie kredytów. Posiada bowiem:   1. Kredyt złotówkowy w PKO BP na kwotę 324915 PLN, 2. Kredyt we frankach szwajcarskich (sic!) na kwotę 112266 CHF  (to ponad 390 000 PLN) który będzie spłacać do 2038 roku - jeszcze przez 20 lat, 3. Kredyt w banku Ikano (Ingwara Kamprada - założyciela IKEI) na kwotę około 1100 PLN 4. I jeszcze jeden kredyt w PKO BP na kwotę 60 000 PLN.     Za te wszystkie wybitne osiągnięcia towarzyszka Teresa Czerwińska była skromnie nagradzana w ubiegłym roku:   56 000 PLN tytułem wynagrodzenia (umowa o pracę), 950 PLN z umów autorskich, 11500 PLN z najmu.   Tak tak moi mili. Towarzyszka Teresa Czerwińska ma dużo powodów do uśmiechu:     Dokładnie ponad 36 milionów powodów - albowiem dokładnie tylu niewolników zamieszkujących terytorium Polski okupowanej przez kaczystowski rząd III RP każdego dnia oddaje niemal 90% swojego wynagrodzenia do sterowanego przez towarzyszkę Czerwińską rzeczonego ministerstwa finansów sponsorując min. jej mieszkania i kredyty oraz wygodne dostatnie życie. Jeśli do dnia dzisiejszego łudziliście się, że obecny rząd stara się poprawić Wasz los i ulżyć Waszym podatkowym cierpieniom dbając o Wasze portfele, zapewne jesteście zawiedzeni. Nikt tego za Was nie zrobi. Ani dobra zmiana, ani rząd PiS, a zwłaszcza nowa minister finansów towarzyszka Teresa Czerwińska - zadłużona w bankach na ponad 600 000 PLN posiadaczka 10-letniego rzęcha i 2500 pln w gotówce, czyli kwoty którą średnio ogarnięty cygan jest w stanie użebrać tudzież skroić pod dworcem PKP w deszczowy tydzień.     O swoje finanse najlepiej zadbać możesz tylko Ty. Jak? Pierwszy krok do wolności możesz wykonać już jednym kliknięciem. Wybierz Wolność!   Pozdrawiam,   Jurij    

Jurij

Jurij

 

Dobra zmiana

Czułe powitania w... 2018 roku   Ależ ten czas leci, od poprzedniego wpisu minęło... 14 miesięcy I niemal każdego dnia starałem się zmobilizować, że dziś już na pewno dokończę kolejny wpis. Tak się jednak nie stało i pora chyba to zmienić. W związku z tym, że ostatnio nie mam czasu pisać długich elaboratów na bieżące i wolnościowe zagadnienia - a Wy znając życie - nie macie czasu żeby co chwilę takowe czytać - postanowiłem co następuje:   Od teraz wpisy będą krótsze. Zdecydowanie krótsze. Postaram się je jednak zamieszczać częściej. Co wcale nie oznacza, że długich wpisów nie będzie, bo mam już rozpoczętych kilka, tylko te czekają na... czas i mobilizację. To może potrwać =) Pora wprowadzić kilka nowych krótkich formatów, min. : komentarz polityczny, komentarz ekonomiczny oraz co najważniejsze - naprawę pojęć, gdyż jak pewnie wiecie Jego Królewska Mość co jakiś czas podkreśla, że bez tego nie ma mowy o żadnej zmianie.   Jako że nie mogłem już dłużej trwać w tej blokadzie piśmienniczej, pora się odblokować. Wszystkim zawiedzionym brakiem wpisów przypominam, że blog nie jest finansowany ze środków Unii Europejskiej, więc jak tylko macie ochotę rzucić granatem w europarlament z frustracji tudzież innych emocji - bądźcie jak Nike Ja tymczasem biorę się za pierwszy strzał w nowej serii - Ministerstwo Wszystkich Finansów.   Pozdrawiam,   Jurij

Jurij

Jurij

 

500 - Internal Poland Error

Czułe powitania w nowym 2017 roku!   Szczególnie gorąco witam wszystkich, którzy jeszcze trwają w boju i nie popełnili samobójstwa w naszym mlekiem i miodem płynącym kraju. I nie bez przyczyny o tym wspominam, albowiem niedawno media doniosły, że w Polsce liczba samobójstw jest już dwukrotnie wyższa od liczby osób, które giną we wszelkiego rodzaju wypadkach. Najczęściej odbierają sobie życie ludzie młodzi w wieku 30-49 lat, z czego aż 5200 na 6000 samobójców to mężczyźni.   Ale dzisiejsza pogadanka będzie o dzisiejszym wydarzeniu oraz wydarzeniach poprzedzających, które w znaczącym stopniu uderzą we wszystkich Polaków i doprowadzą do destrukcji kraju. Data 10 lutego 2017 roku niewątpliwie nie zapisze się kolorowymi barwami w historii współczesnej Polski, albowiem tego dnia Narodowy Bank Polski wprowadzi do obiegu nowy banknot o nominale 500 złotych. Mimo iż sam banknot jest kolorowy i może niektórym się podobać:     to niestety jego wprowadzenie nie świadczy niczego dobrego. A że Polacy nie zdają sobie sprawy z tego jaką zbrodnię popełnił rząd Rzeczypospolitej Polskiej raz Narodowy Bank Polski, pokazuję i objaśniam.   Historia wielu współczesnych państw pokazała niejednokrotnie, że kiedy w państwie dzieje się źle, wtedy zaczyna szaleć inflacja.     A kiedy emitowany pieniądz jest wart coraz mniej, wtedy potrzebujemy go coraz więcej, aby zaspokoić nasze potrzeby. Jeszcze gorzej sprawa się ma, kiedy mamy do czynienia z krajem socjalistycznym, jakim niewątpliwie jest Polska, gdzie rząd zajmuje się poborem podatków i redystrybucją dóbr głównie za pomocą socjalistycznych wynalazków, takich jak system emerytalny, zasiłki dla poszczególnych grup społecznych (np. program 500+, zasiłek dla bezrobotnych). Wówczas rząd potrzebuje coraz więcej pieniędzy i nakłada coraz wyższe podatki. Ale to też nie trwa wiecznie, bo w końcu podatki osiągają tak wysoki poziom (jak w Polsce gdzie wynoszą ponad 83%), że płatnicy podatków nie są w stanie zaspokoić rosnących potrzeb rządu. Zupełnie jak ten osiołek:     Wówczas ludzie albo bankrutują, albo przenoszą się do szarej strefy, albo wyjeżdżają (przenoszą swój biznes) za granicę albo niestety odbierają sobie życie. Dlatego rząd musi sobie radzić sam i wtedy albo:   1. Pożycza pieniądze od zagranicznych banków - co już nastąpiło, bo jak niedawno słyszeliśmy zegar długu publicznego Polski przekroczył kwotę 1 biliona złotych (wraz z długiem ukrytym to ponad 4 biliony złotych), 2. Albo lub jak to w przypadku Polski oraz dodrukowuje sobie pusty pieniądz, tzw. pieniądz fiducjarny.     Ponieważ Narodowy Bank Polski od dłuższego czasu drukuje sobie pieniądze bez pokrycia (tak samo jak Europejski Bank Centralny robi z Euro), jego wartość notorycznie spada. A zatem dochodzi do sytuacji, kiedy za tę samą kwotę możemy kupić coraz mniej dóbr. Kiedy wejdziemy na stronę Narodowego Banku Polskiego, zobaczymy taki o to nagłówek:     Ale czy aby na pewno? Pamiętam doskonale rok 1994, ostatni rok przed denominacją wprowadzoną przez Hannę Gronkiewicz Waltz - ówczesnego prezesa Narodowego Banku Polskiego. Denominacja została przeprowadzona w stosunku 1:10 000. Oznacza to że banknot 10 000 PLN został wymieniony na 1 zł, banknot 100 000 zł na 10 zł, banknot 1000 000 zł na 100 zł a popularna 100-złotówka stała się jednym groszem. Tak Hanna Gronkiewicz - Waltz promowała nowe banknoty:     Wówczas najwyższym nominałem był banknot 2000 000 złotych z Ignacym Janem Paderewskim, wymieniony na współczesne 200 zł. Niewielu jednak wie, że ówczesna prezes Narodowego Banku Polskiego miała zamiar wprowadzić do obiegu banknot 5000 000 zł z Józefem Piłsudskim gdyby nie udało się natychmiast zdenominować złotówki. Andrzej Heidrich, projektant większości polskich banknotów, przygotował taki nominał:     Jednak nie został on nigdy wprowadzony do obiegu, ponieważ dokonano denominacji. Stare banknoty przez rok były używane w obiegu na równi z nowymi (co powodowało wiele zabawnych sytuacji w sklepach, kiedy np. ekspedientka zmuszona była wydać dwieście tysięcy i trzydzieści dwa grosze), jednak stare banknoty bardzo szybko zniknęły z obiegu. Spóźnialscy mogli je wymieniać w banku jeszcze przez 10 lat. Niestety od tamtego czasu wiele się zmieniło. Przez 22 lata rządów socjalistycznych pod barwami AWS, Platformy Obywatelskiej, SLD, PSL, PiS złotówka mocno straciła na wartości, a socjalistyczne programy zaczęły pochłaniać coraz więcej i więcej pieniędzy. Jeśli w 1994 roku byliśmy w stanie wziąć 100 000 zł i zrobić przyzwoite zakupy, to dziś kwota 10 zł nie wystarczy nam już na zakup chociażby chleba, mleka, masła i 100g szynki. A przecież NBP dba o wartość pieniądza! Czyż nie?   Otóż nie, co postaram się zaraz udowodnić. W 2013 roku Narodowy Bank Polski ogłosił, że wprowadzi do obiegu nowe zmodernizowane banknoty 10, 20, 50 oraz 100 zł. Już w 2014 roku nowe banknoty pojawiły się w naszych portfelach:      NBP wprowadził nowe banknoty rzekomo w trosce o bezpieczeństwo, gdyż nowe zabezpieczenia miały utrudnić fałszowanie banknotów. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby NBP każdy wprowadzony do obiegu stary banknot zastąpił nowym. Tymczasem NBP uznał, że obie wersje są ważnym środkiem płatniczym bezterminowo! Oznacza to, że cała operacja poprawy zabezpieczeń polskich banknotów to jeden wielki pic na wodę. Albowiem skoro stare banknoty o rzekomo słabych zabezpieczeniach nadal są prawnym środkiem płatniczym, to nic nie stoi na przeszkodzie aby fałszerze nadal je sobie drukowali. Czyż nie? Tymczasem po trzech latach od przeprowadzenia tej operacji stare banknoty jak i nowe znajdują się na równi w obiegu i wcale nie widać, żeby tych starych było mniej. Zwróćcie na to uwagę, kiedy będziecie wypłacać pieniądze z bankomatu czy dostawać resztę w sklepie. Szanse, że dostaniecie stary lub nowy banknot są takie same. A to znak, że NBP wcale nie wcale nie wycofał z obiegu starych pieniędzy, tylko podwoił ilość gotówki znajdującej się w obiegu. W 2016 roku to samo spotkało banknot o nominale 200 zł.     Niestety i to nie zaspokoiło potrzeb rządu. Zaciągnięte 20 miliardów złotych pożyczki na program 500+ trzeba czymś spłacić. Dlatego Narodowy Bank Polski, jak sam dumnie ogłosił, postanowił sprostać społecznemu zapotrzebowaniu na duże nominały i w dniu dzisiejszym wprowadził do obiegu banknot 500 zł. Nie wszyscy przyjęli to z entuzjazmem, dlatego:   Przyznam się szczerze, że dawno mnie nic tak bardzo nie rozbawiło, jak to oświadczenie. Z tej jednej wypowiedzi NBP możemy śmiało wywnioskować, że:   1. Wcale nie chodziło o uzupełnienie zapotrzebowania na duże nominały w społeczeństwie. Z resztą komu w dzisiejszych czasach potrzebne są duże nominały, gdy dwusetki rzadko się zdarzają, a większość operacji jest bezgotówkowa? 2. NBP przyznał otwarcie, że wydrukował 50 milionów pięćsetek = dodrukował 25 miliardów złotych. Czyli mniej więcej tyle ile obecna władza potrzebuje w roku bieżącym na realizację socjalistycznych zachcianek. Ze świecą szukać wycofanych z obiegu starych banknotów o wartości 25 miliardów złotych. 3. Jednym z częściej spotykanych banknotów jest poczciwa 20-złotówka, której w obiegu jest raptem 100 000 000 sztuk. Czy naprawdę pocieszeniem jest, że najwyższy nominał będzie dodrukowany w liczbie połowę mniejszej?   Studiując dane NBP można się dowiedzieć jeszcze ciekawszych rzeczy. Najpopularniejszym i najliczniej wydrukowanym banknotem jest banknot o nominale 100 zł. W kwietniu 2007 roku było wydrukowanych i wpuszczonych do obiegu 462 miliony sztuk tego banknotu. W kwietniu 2014 roku było już tego 942 miliony sztuk, czyli ponad dwukrotnie więcej! A ile ich jest w obiegu po wydrukowaniu nowej zmodernizowanej wersji? Sprawdźcie sami   Ja natomiast dla kontrastu podam przykład Wielkiej Brytanii. Tam od lat największym nominałem jest banknot 50 funtowy, a i tak przeważnie spotkać go można jedynie w bankach. W sklepach jest prawdziwą rzadkością i nikt nie płacze z tego powodu. 5, 10 czy 20 funtów w zupełności wystarcza żeby zrobić zakupy. A co ciekawe we wrześniu 2016 roku Wielka Brytania również zmodernizowała swój banknot 5-funtowy. Ale na zupełnie innej zasadzie. Od września zaczęły się pojawiać nowe polimerowe 5-funtówki:     A stare papierowe? Cóż, w listopadzie trudno już było taką spotkać, w obiegu zdecydowanie królowała lepiej zabezpieczona wersja polimerowa. A papierowa wersja w kwietniu 2017 roku przestaje być prawnym środkiem płatniczym i będzie ją można wymienić na nową jedynie w bankach.   Można? Można. Ale to trzeba by mieć blade pojęcie o gospodarce i nie rabować własnych obywateli z ich ciężko zarobionych pieniędzy. A drukowanie pieniądza jest niczym innym jak podatkiem inflacyjnym, który płacimy my wszyscy płacąc za coraz droższe towary i usługi. Obyśmy niebawem w Kaczystanie nie skończyli jak obywatele innych krajów socjalistycznych, takich jak Wenezuela:       III Rzesza:       Czy Zimbabwe...       Najwyższy czas się obudzić i nie pozwolić się okradać drakońskimi podatkami oraz bandyckim niszczeniem wartości naszych pieniędzy.     Wkrótce dodam kolejny zaległy zeszłoroczny wpis na bardzo pokrewny temat. A tymczasem życzę wszystkim w nowym 2017 roku samych sukcesów, powodzenia w walce z socjalizmem i oby III RP wreszcie zbankrutowała w całości, a na jej gruzach powstała normalność z wolnym rynkiem i silnym, bogatym i szczęśliwym narodem.   Jurij   P.S.   A władzom Kaczystanu jak i jego mieszkańcom z pewnością przyda się powtórzyć lekcję ekonomii znanego bogatego kaczora (który nie tylko ma konto w banku ale i swój własny skarbiec) czym się kończy inflacja i dodruk pieniądza:    

Jurij

Jurij

 

Kwiat Lotusa

Kiedy obserwuję poczynania nowego "rządu", to robi mi się słabo. Widzę, że od 1993 roku, kiedy to nocą obalono rząd Jana Olszewskiego, nie zmieniło się absolutnie nic, a Kaczyński i spółka nadal nocami harcują, zaciskając nad Polską szubieniczną pętlę oraz ukręcając podatkowy bat na Polaków. Wszak podatek bankowy oraz sponsorowanie przez każdego Polaka akcji "500 zł na dziecko" to dopiero początek. Socjalistyczny program PiS'u wymaga gigantycznych nakładów finansowych, a te się same nie wydrukują. I kiedy patrzę na to...  
 
... to mimo wszystko nie jest mi do śmiechu. Kraj w ruinie, naród rozbrojony bardziej niż kiedykolwiek w historii. Dawniej to ludzie chociaż mieli miecze, szable, łuki, oszczepy i topory, potrafili stawiać zasieki, mieli krzepę i potrafili się bić. A dziś? Raptem garstka myśliwych i zapaleńców z pozwoleniami na broń, zamiast armii wojska - armia urzędników... Wystarczy żeby któryś średnio rozgarnięty kraj wykorzystał okazję i wjechał w Polskę łatwiej niż araby w Niemcy. I co wtedy? Obroni nas armia urzędasów? A może minister obrony narodowej i jego 20-letni doradca strzelający shiftem, a nie controlem? Ech...   Zamiast się irytować postanowiłem zacząć obserwować przyrodę. A ta zachwyca niezwykłymi urokami tej jesieni, albowiem zauważyłem, że rozkwitły kwiaty Lotusa. Co ładniejsze udało mi się sfotografować:             Ach Ależ by się pojeździło, jak za młodości... Kto nie grał, ten trąba, a kto grał - zapewne pamięta (genialny gitarowy cover motywu przewodniego Lotusa):     Oraz pełny oryginalny soundtrack:      
Tylko czy dożyjemy kiedyś czasów, że każdy kto będzie chciał w Polsce, będzie mógł się takiego legalnie dorobić? Obawiam się, że za kadencyi tych panów:     ... i przy ich socjalistycznym programie, będzie to awykonalne.

Jurij

Jurij

 

Podatki i Socjalizm

Po majowych wyborach prezydenckich, kiedy to wygrał obejmując urząd prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej nikomu nie znany dotąd szerzej człowiek z PiS'u - Andrzej Duda, ręce mi opadły i nadzieja na poprawę sytuacji w kraju stała się mglista jak londyńska pogoda. Jak to możliwe, że po 25 latach rządów okrągłostołowej kliki AWS / SLD / PO / PiS ludzie nadal głosują na te same twarze gwarantując sobie tym samym, że nie zmieni się nic? Jedynym racjonalnym wytłumaczeniem jest naprawdę rewelacyjne dzieło gen. Kiszczaka (czyt. The Kiszczak Show ) , które po dziś dzień spisuje się znakomicie - podzielona na prawicę i lewicę okrągłostołowa lewica mąci Polakom w głowach od ćwierćwiecza, a reżimowe media dopełniają dzieła propagandowego zniszczenia resztek zdrowego rozsądku wśród narodu polskiego.   Kilka miesięcy później odbyły się wybory do sejmu i senatu, w których znów wygrał PiS. To, że wygra PiS było do przewidzenia. Ale fakt, że do sejmu dostała się także utworzona naprędce szalupa ratunkowa PO - Nowoczesna PL bankstera Ryszarda Petru (tak jak niegdyś były tworzone pseudo partie typu Polska Razem Jarosława Gowina, tylko po to by odebrać głosy niezdecydowanych i wrogów PO-PiS'u), natomiast partii KORWiN zabrakło nieco ponad 37 000 głosów - czyli tyle ile liczy niewielkie miasteczko - nie mieści mi się w głowie. Ale cóż, w myśl zasady - chcącemu nie dzieje się krzywda - wszyscy którzy zagłosowali na PO - PiS - Nowoczesną - PSL - mają co chcieli:  
 
PiS ma władzę absolutną i w najbliższych miesiącach dokona dzieła zniszczenia Rzeczypospolitej Polskiej. Być może gdy to nastąpi - wszyscy którzy głosowali na PiS z przekonaniem że jest to partia "prawicowa" otworzą oczy? Boję się tylko, że wtedy już będzie za późno. Prawdziwe oblicze tej partii to nie "Prawo i Sprawiedliwość" a "Podatki i Socjalizm".   Żadna, zaprawdę powiadam Wam, żadna partia prawicowa nigdy nie będzie wprowadzać w życie podwyżek podatków i socjalistycznego programu. A PiS już to robi.   Podatki:   Dziś możemy przeczytać brednie prof. Modzelewskiego, że obniżka stawki VAT z 23% na 22% nic nie da, bo budżet jest w ruinie, a skorzystają na tym tylko sprzedawcy. Do tego pustego lewicowego łba nie dociera, że niższa stawka VAT to niższe ceny, a zatem wyższa konsumpcja i większe wpływy do budżetu. Przykład? Wyśmiewana w całej Polsce Rumunia! Któż nie zna lub choć raz się nie zaśmiał z dowcipów o Rumunach? Ha! A tymczasem właśnie się okazało, że:  
I co pan na to panie Modzelewski?   Socjalizm:   Socjalistyczne zapędy PiS również wyszły na jaw. Partia obiecała 500 zł zasiłku na każde nowo narodzone dziecko. Oznacza to tylko i wyłącznie, że dzieci będą się rodzić w Polsce nie z własnej nieprzymuszonej woli rodziców, a po to - by dostać zasiłek. Wiecie czym to będzie grozić? Ile osób zdecyduje się na dziecko tylko po to by dostać zasiłek kompletnie nie przejmując się tym, co się z tym dzieckiem potem stanie? Wszak w państwie opiekuńczym po to są domy dziecka i opieka społeczna, by nie przejmować się konsekwencjami spłodzonego potomstwa - czyż nie? Grunt, że zasiłek odebrany i jest za co pić! Nie martwcie się wyborcy PiS - spełnienie tego postulatu z pewnością szarpnie Was po kieszeni, bo PiS będzie musiało podnieść podatki, by mieć z czego wypłacić zasiłki oraz sfinansować urzędników. I przy okazji się nakraść.   A co z nami? Czy rzeczywiście wszystko przepadło? Ależ skąd! Walka trwa dalej. Albowiem jak mawiał św. Augustyn - "Dopóki walczysz - jesteś zwycięzcą". Ku pokrzepieniu serc wkleję Wam przesłanie Konrada Berkowicza, który był jedynką w Małopolsce z ramienia partii KORWiN:    
A tymczasem życie toczy się dalej. Kiedy nie można nic poradzić na kretyński ustrój demokratyczny, a przekonywanie większości idiotów kończy się jedynie tym, że sprowadzają nas do swojego poziomu i pokonują doświadczeniem - trzeba korzystać, póki granice otwarte, zbroić się w dukaty i nabierać siły do walki z PiS'owskim okupantem najjaśniejszej Rzeczypospolitej:       Och nie! I co teraz? Kościoła Mariackiego, Pałacu Kultury i Nauki oraz bunkrów nie ma...         ... ale też jest za***iście:       P.S.   Gdy słyszę, że Macierewicz ma być Ministrem Obrony Narodowej i patrzę na wyniki wyborów, to ciśnie mi się na usta jeden stary kawałek...  
 
O zgrozo jego wykonawca jest teraz posłem RP z ramienia KUKIZ '15. Co poszło nie tak? God Bless The Queen!

Jurij

Jurij

 

KORWIN The Movie - Premiera na forum.invisionize.pl

W internecie ukazał się właśnie pierwszy pełnometrażowy film dokumentalny o najważniejszym i najbardziej charakterystycznym człowieku, liderze polskiej prawicy - Januszu Korwin - Mikke - KORWIN - The Movie. Kilka dni temu odbyła się premiera tego filmu w Warszawie i Krakowie, bilety kosztowały 30 PLN. Już dziś możecie obejrzeć ten dokument na http://forum.invisionize.pl/ zupełnie za darmo i w HD. Film został zrealizowany dzięki środkom przekazanym przez dobrowolnych darczyńców. Jego reżyserem jest Tomasz Agencki, przy produkcji filmu pomagała także radiostacja Kontestacja. W filmie znajdziecie wiele archiwalnych wypowiedzi oraz podpatrzycie jak ciężką pracę każdego dnia wykonuje lider partii KORWiN, by szerzyć myśl konserwatywno - liberalną wśród ludzkości. Cóż mogę więcej dodać - miłego seansu!  
 
A dla człowieków potrafiących czytać wyjątkowa lektura - świeżo wydany blisko 40-stronicowy program partii KORWiN: http://www.partiakorwin.pl/program/- miłej lektury

Jurij

Jurij

 

Przerywnik

Za chwilę dalszy ciąg programu, gdyż wpisów od dawna nie było... A tymczasem miły dla oka przerywnik:      
Gdyby Wam zależało na losie Polski, a z jakichkolwiek przyczyn nie chcielibyście zagłosować na Korwina, zawsze można zagłosować na jego Aniołki   Od prawej: Magdalena Papierz, Miriam Shaded , JKM, Ewa Zajączkowska , Paulina Matuszewska

Jurij

Jurij

 

10 Maja - KORWiN To Win!

Dzisiaj ostatni dzień walki o fotel prezydenta RP - pora podsumować tę odlotową kampanię! A działo się, oj działo.... Owe 19 000 KM udało się pokonać dzięki między innymi: Air KORWiN One: Helikopterowi od Zbigniewa Stonogi: One KORWiN Truck: One KORWiN Bus: Tram KORWiN One: Nie zabrakło też gustownego Volvo C70 cabrio w Krakowie: Płomiennych przemówień: Zdjęcia na czołgu w drodze do obalenia reżimu: Zdjęć z pięknymi Cosplayerkami: Sesji zdjęciowych z kobietami: Ba, powstał też nawet napój energetyczny KORWiN, żeby nie opaść z sił! oraz gry na telefon, żeby nie umrzeć z nudów podczas wystąpień Komorowskiego, Palikota, Dudy czy Jarubasa: akcji typu Pocztówka dla Korwina: ale przede wszystkim - wieców i spotkań, na których pojawiliście się Wy - wyborcy!!! Tutaj na zdjęciu w Krakowie ponad 10 000 osób. Wedle reżimowej TVP info - tak wygląda niespełna tysiąc fanów Korwina. Dla porównania: Tak, manipulacji i nieczystych zagrywek także było w tej kampanii ze strony reżimowych mediów bez liku. Ale mam nadzieję, że to Was nie zdemotywowało i 10 maja spotkamy się przy urnach, bo być może to ostatnia szansa na uratowanie Polski...

Jurij

Jurij

 

Ten Wpis Zawiera Kukiz

Czarnym koniem tegorocznych wyborów prezydenckich został ogłoszony przez reżimowe media piosenkarz Paweł Kukiz. Dlaczegóż to? A czemu tak? I co go łączy z Korwinem? Na te pytania odpowiemy sobie w ostatnim dniu kampanii prezydenckiej, bo warto się nad tym kandydatem zastanowić. Urodzony w 1963 roku Paweł Kukiz to przede wszystkim piosenkarz. Poza solową karierą z ostatnich lat znamy go przede wszystkim z wokalu w takich zespołach jak AyaRL, Emigranci czy Piersi. Oprócz grania na estradzie Paweł Kukiz zajmował się także grą aktorską. Najbardziej znane filmy z jego udziałem to Girl Guide, w którym wykorzystana została najbardziej znana piosenka grupy Piersi - Maryna: Billboard, Poniedziałek (gdzie wraz z Bolcem windykował długi) oraz Wtorek (gdzie wraz z Bolcem otwierał wiejską tancbudę z klubem go-go). Film Wtorek jest ciekawy z jeszcze jednego powodu - albowiem tam na planie filmowym Paweł Kukiz spotkał się ze swoim obecnym kontrkandydatem - Januszem Korwin - Mikke. Kto nie oglądał, to przypominam, bo scena jest warta obejrzenia: I tak Paweł Kukiz zaczął robić porządek w tym kraju, że przez pierwsze lata istnienia Platformy Obywatelskiej czynnie wspierał to ugrupowanie. Bo Platforma opowiadała się za wprowadzeniem Jednomandatowych Okręgów Wyborczych. Ale. Jak wiemy z historii, po wygranych wyborach ponad milion zebranych podpisów w sprawie JOW'ów zostało zmielonych, a projekt odszedł w zapomnienie. I tak narodziła się idea ruchu oburzonych / zmielonych, której liderem został Paweł Kukiz. Paweł Kukiz zaangażował się w politykę tak bardzo, że postanowił wystartować w tegorocznych wyborach prezydenckich. Jego sztandarowym hasłem pozostawał nadal jeden postulat - wprowadzenie w Polsce Jednomandatowych Okręgów Wyborczych - za wszelką cenę. Zaangażowanie polityczne odbijało się na karierze muzycznej tego artysty. Jego najnowszy album Zakazane Piosenki stał się albumem zakazanym w wielu rozgłośniach radiowych. Ponadto firma Sony zerwała z nim kontrakt i postanowiła, że nie wyda prawie już ukończonej płyty z Borysewiczem, bo zadawanie się z osobami wmieszanymi w politykę jest sprzeczne z wizerunkiem i interesami firmy. Kukiz nie zważając na to nie wycofał się z wyborów i stał się czarnym koniem tych wyborów. Zaangażował się bardzo mocno w pomoc Ukraińcom podczas wojny Ukraińsko - Rosyjskiej. Da się to łatwo zauważyć, słuchając licznych wywiadów, jakie zostały zamieszczone w internecie: Z tego wywiadu dowiadujemy się między innymi, że Paweł Kukiz nie ma bladego pojęcia o polityce, bo nazywanie PiS'u prawicą świadczy o kompletnym braku rozeznania na polskiej scenie politycznej. Także sprawy zagraniczne wydają się być obce temu kandydatowi, bo wielokrotnie powtarza, że Ukraińcy to nasi bracia, a tematu mordu Polaków na Wołyniu przez Banderowców nie należy na razie poruszać. Czas jednak zweryfikował poglądy Kukiza i wydaje się, że ten artysta przejrzał na oczy bijąc się w pierś i przyznając do błędu popierania Ukraińców u TW Stokrotka (Moniki Olejnik) w radiu bZdET: https://www.youtube.com/watch?v=XpDKYoj7bZw Jego umiejętności polityczne zostały przetestowane w tym tygodniu podczas debaty prezydenckiej, zorganizowanej przez reżimową TVP. Na początku debaty Kukiz próbował zapunktować u swojego elektoratu rozstawiając krzesełko dla nieobecnego kandydata Komorowskiego: ale później wyrażał zaskoczenie, że są do niego kierowane pytania, czytał tekst z kartki, był wyraźnie spięty całą sytuacją i jako jedyny kandydat nie wystąpił w garniturze (nie licząc obecnego prezydenta, który nie wystąpił w ogóle). Prawdziwy test umiejętności politycznych został mu zafundowany jednak przez sojusznika - Janusza Korwin - Mikkego. Korwin - Mikke zaproponował, że wycofa się z wyborów i poprze kandydaturę Kukiza, jeśli JOW'y w wyborach w Wielkiej Brytanii zdadzą egzamin i partia UKiP zdobędzie przynajmniej 40 mandatów (gdyby JOW'y faktycznie działały jak należy, to zdobyliby ponad 90 mandatów). Pewny siebie i swojej idei polityk z pewnością ucieszyłby się z takiego prezentu, z pocałowaniem ręki przyjął elektorat Korwina i walczył dalej o fotel prezydenta. Tymczasem.... Tymczasem Paweł Kukiz zbulwersował się, oskarżył Korwina o atak na jego koncepcję, złamanie ustalonych umów i obraził się na niego śmiertelnie jak małe dziecko. Ba, na jego profilach na Facebooku zaczęły pojawiać się wpisy "Korwin Adieu :)" oraz, że tylko JOW'y mogą uratować Polskę, oraz że "atak Janusza Korwin - Mikkego jest jak atak Armii Czerwonej na Polskę z 17IX1939 roku". Ponadto kandydat Kukiz obraził się i powiedział, że nie chce już elektoratu Korwina i nie chce mieć z nim nic wspólnego. Zaczęła się internetowa batalia i część zwolenników Korwina i Kukiza została skłóconych. Jedni wychwalali JOW'y, inni bulwersowali się na temat złamanej obietnicy. A jakie są fakty? Fakty są takie, że w Wielkiej Brytanii przetestowano Jednomandatowe Okręgi Wyborcze. Z wyników wyborów dowiadujemy się jasno i wyraźnie, że: UKiP nie zdobył ani ponad 90 mandatów, ani 40 mandatów, a posiadając 14% poparcie zdobył zaledwie 1 (słownie JEDEN) mandat. Dwie czołowe partie umocniły swoją pozycję. Test JOW'ów zakończył się spektakularną porażką i jedyna koncepcja Pawła Kukiza na obalenie reżimu legła w gruzach. Po raz kolejny okazało się, że Janusz Korwin - Mikke ma rację. Niczym doskonały strateg przewidział, że to może nie wypalić i wolał przetestować tę koncepcję na innym kraju, niż na Polsce. Czy można go za to winić? Czy należy za wszelką cenę trzymać się zawodnej metody bo tak i już? Na to pytanie odpowiedzcie sobie sami. Tymczasem w kraju dzieje się jeszcze jedna dziwna rzecz, zasługująca na wyróżnienie. W reżimowych rządowych mediach, czy to w TVP, TVN czy to brukowcach pokroju Onet / WP, wszyscy kandydaci będący wrogami obecnego systemu są albo krytykowani, albo ignorowani, albo - jak to ma miejsce w przypadku JKM - im bliżej końca kampanii - tym większa porcja jadu, nienawiści i pomyj jest wylewana, a poparcie w reżimowych sondażach drastycznie spada. Wszyscy - oprócz jednego. Paweł Kukiz jest jedynym "anty-systemowym" kandydatem, na temat którego znajdziemy na Onecie co najmniej trzy pozytywne artykuły i pochlebne opinie w mediach. A reżimowe sondaże? W ciągu ostatniego tygodnia poszybowały z kilku do 9%, a w ostatnich dniach do 12 potem 15 i niekiedy aż do 19%! Nie wydaje Wam się to co najmniej dziwne? Albo Paweł Kukiz jest nadal człowiekiem PO (co mało prawdopodobne) albo reżim postanowił wykorzystać jego popularność do odebrania elektoratu pozostałym kandydatom anty-systemowym, celem późniejszego ogrania go i wyciszenia w mediach. Druga opcja wydaje się być bardziej prawdopodobną, więc nie dajmy się zwariować! I nie zapominajmy... WRÓG jest tu: oraz tu: a nie pod postacią Korwina. Niech każdy zagłosuje zgodnie z własnym sumieniem, a nie tak jak mu reżimowe sondaże dyktują! Ja już zdecydowałem, czego i Wam życzę.

Jurij

Jurij

 

Nocne Wilki - Codzienny Problem Polaków

Nareszcie pomału rozkwita wiosna, zaczął się maj, kampania prezydencka dobiega końca, miliony Polaków nadal nie mają zamiaru wracać z Anglii i innych ziem zachodnich, będący w Polsce młodzi ludzie myślą aby czmychnąć stąd czym prędzej, ZUS nadal bankrutuje, Polacy wymierają, rządząca koalicja nadal podwyższa POdatki i rabuje Polaków, edukacja nadal leży, opieka lekarska podobnież, więc oczywistą sprawą jest, że w wiadomościach nie mówi się o niczym innym jak o... Nocnych Wilkach ?!?!?!?!?! Ale o co chodzi?! Nocne Wilki - pierwszy rosyjski klub motocyklowy założony w 1989 roku w Moskwie. O tak wyglądają: Odrobina znajomości rosyjskiego i googlowania i możemy się przekonać, że ich liderem jest niejaki Aleksander Załdostanow pseudonim "Chirurg". A znajomość rosyjskiego przydaje się, by posłuchać wypowiedź tegoż jegomościa: i przekonać się, że sklecenie jednego poprawnego i sensownego zdania przychodzi mu z dużym trudem. O co więc tyle rabanu? Otóż okazuje się, że ów jegomość przyjaźni się z prezydentem Rosji Władimirem Putinem, do którego w reżimowych mediach (a co za tym idzie w główkach większości Polaków) aż kipi jadem i nienawiścią. No dobrze - na zdrowy chłopski rozum co nam do tego z kim się przyjaźni jakiś zarośnięty motocyklista z rosyjskiej stolicy? Ano absolutnie nic, wszak mamy swoje nieporównywalnie większe zmartwienia? Otóż to! I to jest sedno sprawy. Nocne Wilki nie są niczym innym, jak doskonałym tematem zastępczym, dokładnie takim samym jak jeszcze niedawno Katastrofa Smoleńska czy sprawa mamy małej Madzi z Sosnowca, wałkowanym 24 godziny na dobę właśnie po to, abyśmy nie mówili i nie myśleli o tym co istotne. Ale nie niszczyłbym sobie klawiatury nadaremno, gdyby z tego kretyńskiego tematu zastępczego nie wynikało kilka istotnych dla nas faktów! Bo okazuje się, że okupująca terytorium Polski III RP postanowiła nie wpuścić tych motocyklistów i nie pozwolić im przejechać przez nas kraj - tradycyjnie na złość Putinowi. Niestety konsekwencje są dużo poważniejsze, niż złość strony rosyjskiej. Po pierwsze primo z tego smutnego faktu dowiadujemy się, że Polska jest krajem totalitarnym, wrogim dla turystów i powiązany z punktem pierwszym punkt drugi:
Turyści chcący odwiedzić nasz kraj otrzymali jasny przekaz - nawet o tym nie myślcie! To stawia Polskę w bardzo złym świetle, myślę że wielu turystów zostało zniechęconych przez ten manewr MSZ.
Dokumenty wystawiane przez Unię Europejską, a konkretnie poprzez kolonię zwaną Polską, są nic nie warte. Nocne Wilki zapłaciły za wizę wjazdową niemałe pieniądze (wiza Schengeńska kosztuje co najmniej 60 euro) i mimo ważnych dokumentów i pokojowych zamiarów - nie zostali wpuszczeni do naszego kraju!
Na tej decyzji MSZ o niewpuszczeniu Nocnych Wilków do Polski ucierpiały już i tak zaognione stosunki Polsko - Rosyjskie.
Stratny jest też budżet państwa polskiego oraz polscy przedsiębiorcy.
Nocne Wilki nie wydadzą w naszym kraju ani jednego eurocenta na paliwo do swoich motocykli, a zatem do budżetu nie wpłynie ponad 50% z tego co wydaliby na paliwo, więc nie zarobią także stacje benzynowe.
Nocne Wilki nie wydadzą ani eurocenta na jedzenie i picie, co pozbawia budżet państwa przynajmniej 23% zysku tytułem VAT. Co najmniej, bo motocykliści lubią wypić, a zatem państwo polskie nie zarobi także tytułem akcyzy.
Nie zarobią przedsiębiorcy z małej gastronomii, nie zarobią także pensjonaty czy hotele.
Ba, nie zarobią także pracownice najstarszego zawodu świata.
Rodzi się obawa - za co jeszcze można nie zostać wpuszczonym do przesiąkniętej rusofobią Polski?
Ten bardzo kretyński ruch MSZ sprowadził na naszą krainę mlekiem i miodem płynącą bardzo wiele problemów. A jak sobie radzić z takimi tematami zastępczymi najlepiej pokazał kandydat na prezydenta pan Grzegorz Braun w rozmowie z dziennikarką reżimowej TVP. Jak to robi mistrz - patrzcie i podziwiajcie! Gdybym tylko mógł oddać drugi głos, z pewnością miałby go pan Grzegorz Niestety mogę zagłosować tylko raz, więc... Pora na reklamę nie finansowaną z funduszy Unii Europejskiej ani z budżetu państwa:

Jurij

Jurij

 

Bronek PO 4 Zeta - Głosuj Na Bronka!

Po omówieniu tego co było, czyli o minionym Kryzysie Na Prawicy, pora pomówić o tym co będzie. A krótko mówiąc będzie tak, że jeśli się teraz nie zmobilizujemy i Bronek Komorowski wygra wybory prezydenckie na następną kadencję, to za jego prezydentury doczekamy smutnych czasów, że najtańszy 5-procentowy bronek będzie kosztował 4 PLN, a najtańsza butelka wódki będzie kosztować złociszy 32. Zmiany wejdą w życie w 2016 roku, no chyba że obalimy ten chory reżim i wyjdziemy z Unii Europejskiej. I uwaga - żebyście nie mieli żadnych złudzeń. Nowe przepisy nie sprawią, że Tyskie czy Żywiec będą kosztowały 4 złote. O nie, nie! Cena 4 zł będzie stawką minimalną za puszkę każdego najtańszego sikacza, który będzie miał powyżej 5% zawartości alkoholu. Cena popularnych piw będzie wyższa, a cena prawdziwych piw z małych browarów jeszcze wyższa. To samo będzie tyczyło się wódki. Minimalna cena za butelkę piwa czy wódki, podniesiona za pomocą jednej ustawy, ma rzekomo przyczynić się do zwalczania alkoholizmu w Polsce. Tak samo jak wysoki podatek dochodowy skutecznie zwalcza wrednych kapitalistów, próbujących w tym kraju zarobić na życie. A jak bardzo jest to trudne i jak bardzo jesteśmy rabowani przez rząd III RP okupującej Polskę, możecie dowiedzieć się studiując infografikę wykonaną na bazie kalkulacji Forum Obywatelskiego Rozwoju: Tak więc mając do wyboru Bronka od 4 złotych i wolność gospodarczą, pracę, niskie podatki i niskie ceny produktów - co wybierzecie 10 maja? Ja już wybrałem Dziś sztucznie utworzone święto flagi, więc możecie jednocześnie świętować popijając piwem i wódką po jeszcze starych cenach, a zarazem czytać, oglądać, namawiać, informować, udostępniać, pokazywać, agitować. Wszystko w Waszych rękach

Jurij

Jurij

 

Kryzys Na Prawicy?

Dziś pierwszy maja - socjalistyczne święto pracy. Jak na kapitalistę przystało to idealny dzień na to aby wziąć się do roboty i napisać bardzo zaległy, aczkolwiek ważny wpis. A wpis będzie dotyczył Kryzysu Na Prawicy, czyli rozłamu w Kongresie Nowej Prawicy. Pod koniec 2014 roku w mediach zawrzało, jakoby w Kryzysie Nowej Prawicy źle się dzieje. Wszyscy członkowie ówczesnego KNP gremialnie dementowali te plotki, ale plotki nie wzięły się znikąd. Na początku stycznia 2015 roku Janusz Korwin - Mikke został odsunięty z funkcji prezesa KNP, a nowym prezesem został Michał Marusik. Dlaczego tak się stało? Czas pokazał, że przyczyn było wiele: bałagan organizacyjny wewnątrz partii,
karierowiczostwo niektórych członków KNP,
niechęć do Przemysława Wiplera (podział na beton i resztę partii),
chęć zemsty na dotychczasowym prezesie,
błąd w statusie partii umożliwiający odsunięcie prezesa poprzez straż partyjną.
Cóż, bałagan w partii można było uprzątnąć. Janusz Korwin - Mikke potrafi zrobić wiele, ale nie może zrobić wszystkiego za wszystkich. Karierowiczostwo i chęć zemsty na prezesie okazały się zgubne dla KNP, bo dzięki luce w statusie udało się osiągnąć cel i wysiudać JKM z fotela prezesa jego własnej partii. Być może KNP istniałaby do dzisiaj w starym składzie, gdyby nie wydarzenie które najbardziej podzieliło członków tej formacji - przyjęcie do struktur Przemysława Wiplera. Pamiętam bardzo dobrze kiedy sam Janusz Korwin - Mikke zapytał na swoim blogu, czy to dobry ruch, aby przyjąć Wiplera do KNP. Byłem wówczas na nie. Czas pokazał, że byłem w błędzie. Wipler póki co okazuje się być lojalnym współpracownikiem prezesa i odwala fenomenalną robotę w terenie, w sejmie jak i w mediach. Jako pierwszy poseł KNP miał znacznie więcej występów w telewizji niż jakikolwiek inny członek KNP za wyjątkiem prezesa. Ale to wydarzenie spowodowało podział wewnątrzpartyjny na beton i resztę. Beton - czyli ludzi do których nie przemawiały jakiekolwiek argumenty za tym, by być otwartym na nowych ludzi z innych partii. Czas pokazał, że w skład betonu wchodzili następujący ludzie (krótko ich omówię oraz wyjawię ich grzechy główne). Beton Kongresu Nowej Prawicy 1. Michał Marusik Europoseł KNP, obecny prezes tej formacji. Osobiście nie mam do niego zastrzeżeń, bo będąc europosłem starał się zabierać głos, potrafił mówić konkretnie i z sensem, dziwi mnie że nie wziął w garść wszelkich formalnych problemów wewnątrzpartyjnych. Jako oficjalny powód odwołania JKM ze stanowiska prezesa KNP podał chęć wyręczenia JKM z części obowiązków, które mu przybyły w postaci funkcji europosła. Cały dowcip polega na tym, że JKM wcale nie chciał by go w czymkolwiek odciążano, a pan Marusik również jest europosłem. Za to kłamstwo i karierowiczostwo europoseł Marusik jest skreślony i stracił moje uznanie. Władza najwyraźniej uderzyła do głowy, więc nowy prezes KNP będzie miał możliwość się przekonać, jak to jest władać martwą partią, bo zwykli ludzie o panu Marusiku nigdy nie słyszeli, a partia bez rozpoznawalnego lidera jest niczym. Taki los spotkał Unię Polityki Realnej i dokładnie taki sam los zgotował sobie Kongres Nowej Prawicy czyniąc z siebie UPR 2.0. 2. Stanisław Żółtek Drugi europoseł KNP, przez długi okres prezes oddziału małopolskiego tej formacji. Jako europoseł zawiódł na całej linii. Jego psim obowiązkiem było branie czynnego udziału w obradach europarlamentu, przekazywanie swoich diet na rzecz Kongresu Nowej Prawicy, aktywne promowanie partii i walka z reżimem. Tymczasem europoseł Żółtek w ogóle nie pojawia się w Europarlamencie, nie pobiera diet europosła, nie wykonuje swoich obowiązków i jak się okazało to właśnie Stanisław Żółtek w ramach zemsty na JKM za odwołanie go z funkcji prezesa regionu małopolskiego uknuł plan jak odwołać prezesa KNP przy użyciu straży. Takie zachowanie dyskredytuje tego człowieka w moich oczach na całej linii i w polityce dla takich ludzi nie powinno być miejsca. 3. Jacek Wilk Warszawski mecenas, obecny kandydat na prezydenta z ramienia KNP również jest istotnym elementem kryzysu w KNP. Do czasu eurowyborów był aktywnym członkiem KNP i wzbudzał mój podziw. Robił dobrą robotę w stolicy i okolicach, ale wszystko zmieniło się gdy na stołecznych listach przestał być numerem jeden, bo pojawił się Przemysław Wipler. Karierowiczostwo wyszło z tego pana jak szydło z worka i od tamtej pory odsunął się w cień. Ale nie do końca, ponieważ zamiast kontynuować swoje dzieło i walczyć z euro-socjalizmem i pookrągłostołową kliką, mecenas Jacek Wilk postanowił wykorzystać swoje zdolności prawnicze i zaczął kierować donosy do prokuratury na... swojego prezesa Janusza Korwin - Mikkego. Myślicie, że to żart? Niestety: Jak tylko Korwin - Mikke został odsunięty z funkcji prezesa mecenas Wilk natychmiast zaczął brać czynny udział w życiu partii obejmując funkcję lidera okręgu warszawskiego oraz został kandydatem KNP na urząd prezydenta. Chcecie takiego prezydenta? Bo ja nie. Z resztą z tym związana jest jeszcze jedna historia. Tuż po odwołaniu Korwina z funkcji prezesa KNP dotychczasowa partia udzielała pełnego poparcia Korwinowi ubiegającemu się o fotel prezydenta. Jak tylko się okazało, że JKM zakłada własną formację z posłem Wiplerem i europosłem Iwaszkiewiczem - poparcie zostało wycofane a dalszy ciąg historii już znacie. 4. Krzysztof Szpanelewski Zasłużony działacz KNP z Mazowsza, jego czołowym osiągnięciem była znakomita robota jako szefa kampanii KNP w wyborach do Europarlamentu. Pomimo wprowadzenia 4 europosłów do europarlamentu człowiek ów podał się do dymisji i ostentacyjnie odszedł z partii. W okresie od czerwca 2014 do stycznia 2015 nie omieszkał jednak nagrywać filmików szkalujących Korwin - Mikkego i nadawać na partię. Po rozłamie natychmiast wrócił do KNP i został szefem kampanii wyborczej Jacka Wilka na urząd prezydenta. Po wyborach powinien się zająć może szkoleniem szpiegów? Do tego by się nadawał, bo obecnie robi doskonałą robotę w tym zakresie - o Jacku Wilku prócz zagorzałych konserwatystów i wolnościowców nie wie nikt. Jest pomijany w sondażach, jego poparcie wynosi poniżej 1 procenta, a ostatnio przemawiał w sejmie do wyłączonych kamer, bo żaden z dziennikarzy nie potraktował pana Wilka serio. Brawo - pełen sukces! 5. Artur Dziambor Aktywny działacz KNP z pomorza. Nie został europosłem, ale miał bardzo dobry wynik. Zasłynął tym, że w programie Tak czy Nie u Agnieszki Gozdyry powiedział do Pawła Zalewskiego z PO słynne słowa "Tej siły już nie powstrzymacie!". Jak widać siła powstrzymała się sama. Ten człowiek jest skreślony w moich oczach, bo zanim JKM został odwołany z funkcji prezesa KNP i dziennikarze próbowali się dowiedzieć czy jest jakiś kryzys w partii - odpowiadał, że kryzysu nie ma. A nawet gdyby Korwin założył nową partię, to on jak i 99% działaczy KNP pójdą za Korwinem. Jak widać tego nie zrobił, a ja brzydzę się kłamstwem. Dlatego panu Dziamborowi mówię stanowcze nie. 6. Piotr Najzer Najmłodszy znany działacz betonu, zasłynął swoim kanałem na youtube na którym nie bał się nazywać rzeczy po imieniu. Nie bał się również na imprezach młodzieżówek chwalić się swoimi planami jak to odsuną Korwina od władzy i sami przejmą stery. Rzeczywiście panie Najzer - udało się, gratulacje! I powodzenia na funkcji vice-prezesa Tytanica pod banderą KNP. Niespełna pół roku po rozłamie sytuacja wygląda następująco - nowa partia Korwin - Mikkego - ugrupowanie KORWiN (Koalicja Odnowy Rzeczypospolitej Wolność i Nadzieja) według najnowszych sondaży będzie trzecią siłą w sejmie. Notowania zabetonowanego Kongresu Nowej Prawicy nie przekraczają 1% i można śmiało powiedzieć, że beton pociągnął tę partię na dno. Przez ostatnie 96 dni partii Korwin przybyło 61106 polubień na Facebooku, a KNP ubyło 26485 polubień. Całą sytuację na polskiej prawicy doskonale ilustruje prześmiewczy filmik (przerobiony fragment filmu Żywot Briana brytyjskiej grupy Monty Pythona), zrobiony zapewne przez lewicę: Panowie z Kongresu Nowej Prawicy najwyraźniej zapomnieli, że wróg jest na Wiejskiej w Warszawie, w pałacu prezydenckim oraz w Brukseli, a nie pod postacią Korwina czy Wiplera, a ich celem jest obalenie pookrągłostołowej komuny, a nie rozpieprzanie polskiej prawicy. Wstyd i hańba! Dlatego państwu już dziękuję, nie będę śledził ani komentował Waszych poczynań. Jeśli chcecie walczyć z reżimem, możecie wspierać partię KORWiN oraz propagować idee wolnościowe i konserwatywne, do czego gorąco zachęcam. Tymczasem jedyną nadzieją dla Polski jest: I na tym musimy się skupić. Bo jeśli nie wygra on, to Polska przestanie istnieć i zostanie jedynie emigracja.

Jurij

Jurij

 

Bankructwo Polski i Polaków - dlaczego?

Na ten odcinek czekaliśmy bardzo długo, ale warto było. Powinien go obejrzeć każdy Polak, każdy wyborca Tuska i każdy posiadacz kredytu we frankach szwajcarskich. Dowiecie się min. dlaczego Polacy bankrutują, dlaczego pomimo najbardziej optymistycznych zapewnień rządu nie dzieje się dobrze i komu za to podziękować. Przed Wami najdłuższy i jeden z najlepszych odcinków MaxTV jakie do tej pory powstały: A ja muszę wreszcie się pozbierać, wpisy o kryzysie na prawicy, lewicowej literaturze i gejach i lesbijkach same się nie napiszą. Stay tuned

Jurij

Jurij

 

Kolejne Ofiary Tolerancji Socjalizmu

Smutny jest ten początek nowego szczęśliwego 2015 roku. W Paryżu w siedzibie jednej z gazet, konkretnie tygodnika "Charlie Hebdo", doszło do ataku terrorystycznego przeprowadzonego przez muzułmanów. Tygodnik ów od dłuższego czasu publikował karykatury Mahometa. Napastnicy doprowadzili do śmierci 12 osób ( w tym 8 dziennikarzy gazety Charlie Hebdo) a 11 osób zostało rannych (w tym 4 ciężko). Dlaczego do tego doszło? Bezpośrednią przyczyną jest niewątpliwie prowokacja redaktorów gazety Charlie Hebdo. Jest skandalicznym zachowaniem nabijanie się i strojenie sobie żartów z cudzych bogów czy obiektów kultu religijnego. Takie zachowanie powinno być publicznie tępione i krytykowane. Akcja dziennikarzy francuskiego tygodnika wywołała reakcję muzułmanów, którzy w odwecie zabili dziennikarzy. Ale cała sprawa ma także głębszą i znacznie poważniejszą przyczynę. Dlaczego dziennikarze gazety Charlie Hebdo drwili z Mahometa? Najprawdopodobniej dlatego, że Francja, jak i wiele innych krajów Europy zachodniej boryka się z problemem najazdu imigrantów z krajów arabskich. Dlaczego imigrują min. do Francji? Bo jest to kraj słynący z rozbudowanej i hojnej opieki socjalnej. Całe rodziny muzułmańskie osiedlają się w Europie zachodniej i czerpiąc korzyści z socjalu - narzucają innym swoją wiarę. Europejczycy są obecnie terroryzowani. A to nie wolno w Szwecji choinki na święta postawić, a to chrześcijańskie symbole religijne ranią uczucia religijne muzułmanów, a to powstają idiotyczne przepisy nakazujące dostosowywać się do prawa szariatu i wszystko w ramach lewicowego bezmyślnego propagowania tolerancji, równości i innych obcych cywilizacji europejskiej wartości. Mieliśmy w ubiegłym roku atak w Londynie, teraz w Paryżu i obawiam się, że to dopiero początek. Jeśli Europejczycy się nie obudzą i nie przeciwstawią się islamskiemu najeźdźcy - Europa zginie. 1. Gdyby nie było socjalizmu w Europie - nie byłoby problemu muzułmanów. 2. Gdyby nie było problemu muzułmanów - tygodnik Charlie Hebdo nie publikowałby karykatur Machometa. 3. Ergo - nie byłoby tej tragedii. I wszystkich innych, do których dochodziło i będzie dochodzić w Europie, jeśli socjalizm nie zostanie zlikwidowany, a muzułmanie odesłani do swoich krajów. A tymczasem w Polsce... W Polsce do ataków terrorystycznych ze strony muzułmanów na razie raczej nie dojdzie. Zbyt niski socjal ratuje nas przed plagą muzułmańskich najeźdźców. Mamy za to inną plagę. Pookrągłostołową. Oprócz fiskalizacji przedsiębiorców, o której pisałem w poprzednim wpisie, premier Kopacz zafundowała Polakom kolejną niespodziankę noworoczną. Okazało się, że taniejąca na całym świecie benzyna zachęciła polski rząd do wprowadzenia dodatkowego podatku od paliw (jak gdyby dotychczasowe ponad 50% ceny benzyny było zbyt niskim podatkiem), dzięki czemu nie musimy się martwić, że będziemy mieli zbyt tanią benzynę. Ale żeby o tym nie dyskutować, mamy bardzo fajny temat zastępczy... Kryzys w Kongresie Nowej Prawicy. Reżimowe media twierdzą, że kryzys jest. I to przez nowo narodzone nieślubne dzieci byłego już prezesa Janusza Korwin - Mikke. Obecny prezes KNP, pan Michał Marusik, twierdzi w najnowszym wywiadzie, że prezes został zmieniony, bo Korwin - Mikke miał zbyt dużo obowiązków. I że partia nadal działa sprawnie i wszystko jest w porządku, nie ma żadnego rozłamu: Były prezes KNP, pan Janusz Korwin - Mikke, twierdzi jednak co innego. Że partia nie działa jak należy i ma nadzieję na jej uratowanie na najbliższym konwencie. Jeśli jednak partia okaże się niesterowna, to trzeba będzie założyć nowe ugrupowanie: Brak mi słów Jeszcze umarł Tadeusz Konwicki... Roku 2015 - co z Tobą?

Jurij

Jurij

 

Nowy Rok, Nowy Prezes

Nowy Rok 2015 Polacy przywitali hucznie, bawiąc się doskonale na wielu zabawach sylwestrowych w całym kraju. Co prawda gdyby się tak głębiej zastanowić, to fakty przedstawione chociażby w tym wpisie nie dają zbyt wielu powodów do świętowania, ale kto by się tym przejmował. Mamy nowy rok, nowe nadzieje i... Tak. Jak to z każdym rokiem - nowe podatki. Tym razem nasza umiłowana pookrągłostołowa władza przygotowała coś specjalnego. Od 1 stycznia 2015 roku weszły bowiem w życie nowe przepisy odnośnie fiskalizacji pracy wielu zawodów. Krótko mówiąc obywatele zostaną zaatakowani żarłocznymi kasami fiskalnymi, a przedsiębiorcy dodatkowymi kontrolami skarbowymi. Takie urządzenia od 1 stycznia (a de facto od 1 marca - bo do tego dnia przedsiębiorcy mają czas na dostosowanie swoich miejsc pracy) będą musieli zainstalować w swoich zakładach przedstawiciele takich zawodów jak: mechanicy, pracownicy stacji badań technicznych pojazdów, wulkanizatorzy, fryzjerzy, kosmetyczki, lekarze, dentyści, doradcy podatkowi, prawnicy (z wyjątkiem notariuszy), a także sprzedawcy zapisanych i czystych nośników danych cyfrowych i analogowych, perfum i wód toaletowych. Rozporządzenie obejmuje również pracowników zakładów gastronomicznych, zarówno stacjonarnych, jak i cateringowych (wyjątkiem będą usługi świadczone na pokładach samolotów lub w stołówkach szkolnych czy uczelnianych). Co to oznacza dla przeciętnego Kowalskiego? Ano nic innego jak tyle, że za korzystanie z wyżej wymienionych usług zapłacimy drożej. Znacznie drożej. Po pierwsze zakup takiej kasy zostanie doliczony do każdej wykonywanej usługi (bo nikt tych kas nie rozdaje za darmo, a nie są to tanie urządzenia), a po drugie od każdej usługi będzie od tej pory naliczany podatek. A tego nie zapłaci nikt inny, jak właśnie konsumenci. Za niedostosowanie się do nowych przepisów Ministerstwo Finansów przewidziało surowe kary dla przedsiębiorców. A tymczasem w jedynej partii politycznej, która mogłaby cokolwiek w tym kraju zmienić, czyli Kongresie Nowej Prawicy, zmiany które sprawił u niejednego, że włosy posiwiały tudzież stanęły dęba. Otóż w dniu 5 stycznia konwentykl Kongresu Nowej Prawicy większością głosów odwołał dotychczasowego prezesa i założyciela partii, Janusza Korwin - Mikke, z funkcji prezesa. Nowym prezesem został inny europoseł, pan Michał Marusik. Oficjalne oświadczenie KNP w tej sprawie: Tutaj wideo jak były prezes gratuluje nowemu: Tutaj noworoczne przesłanie nowego prezesa: We środę ponoć ma być więcej informacji w tej sprawie. Komentarze jednak świadczą o początku końca KNP. Są też pogłoski, jakoby Janusz Korwin - Mikke miał utworzyć nowe ugrupowanie. Kto ma rację? Przekonamy się zapewne niebawem. Mój komentarz w tej sprawie jest taki. Jestem zdziwiony, że Janusz Korwin - Mikke dopuścił w stworzonym przez siebie ugrupowaniu taką ewentualność, żeby ktokolwiek w demokratyczny sposób był w stanie go odwołać z funkcji prezesa partii. Nie wiem, czy była to zagrywa celowa czy też nie. Wiem natomiast, że jako zwolennik dobrych dyktatur czy też monarchii powinien był rządzić twardą ręką i gdyby faktycznie już nie mógł z powodów zdrowotnych czy innych rządzić partią - przekazać władzę swojemu następcy. W obecnej sytuacji dobrze by było, gdyby panowie się jednak dogadali i ciągnęli ideę konserwatywno - liberalną pod jednym szyldem. Kongres Nowej Prawicy bez JKM nie ma żadnych szans przetrwania. Wiemy to z historii, albowiem poprzednie ugrupowanie tego lidera - Unia Polityki Realnej - po odejściu Janusza Korwin - Mikkego przestała praktycznie istnieć. Szkoda by było zmarnować dorobek ostatnich kilku lat i kilku dekad głoszenia niezmiennie tych samych poglądów poprzez rozłam w Kongresie Nowej Prawicy. Pewnym jest, że Janusz Korwin - Mikke na zawsze pozostanie liderem tej partii w sercach wielu młodych ludzi i zwolenników myśli konserwatywno - liberalnej. A pan Michał Marusik? Wielu z Was zapewne nigdy o nim nie słyszało. Osoby które śledzą polską scenę polityczną uważnie być może natrafili na jego nieliczne przemówienia. Jest to człowiek mądry, kompetentny i konkretny. Niestety nie ma jednak obycia z mediami. Obawiam się, że przy pierwszym ataku mediów reżimowych zostanie publicznie zniszczony lub ośmieszony. Jestem ciekaw czy będzie w stanie kierować partią twardą ręką, czy to wszystko się po prostu posypie. Jego wybór ma też swoje plusy. Na razie jest nieznany wśród Polaków i nikt nie kojarzy go z wypowiedziami o Hitlerze, kobietach, inwalidach czy innych, przyczepionych przez media reżimowe etykietkach dotychczasowemu prezesowi KNP. Jak potoczą się dalsze losy Kongresu Nowej Prawicy - przekonamy się już wkrótce. Jedno jest pewne. Wśród wielu młodych ludzi ta decyzja konwentyklu KNP sprawiła zawód i utratę nadziei na możliwość szybkich i koniecznych zmian w kraju na lepsze. Czyżby zostało już tylko jedno wyjście - przysłowiowy one way ticket? Tym razem nasza wolność na serio znalazła się pod ostrzałem. Konwentyklu KNP. Smutne. Na koniec ciekawy odcinek o Emigracji - czy to przypadek, że został umieszczony w sieci właśnie dziś?

Jurij

Jurij

 

Trailer

Jest już trailer pierwszego pełnometrażowego filmu poświęconemu liderowi największej prawicowej partii - Kongresu Nowej Prawicy - Januszowi Korwin - Mikke. Film jest finansowany przez osoby prywatne i nie maczał w tym palców Polski Instytut Sztuki Filmowej, więc to już jest na plus. A jak się zapowiada Korwin - The Movie? Zobaczcie sami: Jest także nagranie z niedzielnego programu Młodzież Kontra, którego gościem był lider KNP, Janusz Korwin - Mikke: Tym razem obyło się bez żartów o rurkowcach, pytania były poważniejsze i moim zdaniem to jedno z lepszych (o ile nie najlepsze) wystąpienie prezesa w tym programie. Miłego oglądania, a ja wracam do lektury. Podobno czytanie lewicowej literatury jest teraz modne i dobrze postrzegane, więc zgodnie ze słowami chińskiego myśliciela Sun Zi: postanowiłem zgłębić jedno z najważniejszych i najbardziej znanych dzieł myśli lewicowej, a z pewnością najwybitniejsze dzieło pewnego bardzo znanego narodowego socjalisty. Więcej szczegółów w jednym z kolejnych wpisów

Jurij

Jurij

 

Demokracja

Demokracja. Słowo powtarzane w dzisiejszych czasach niczym mantra. Politycy, media, dziennikarze, osoby kreowane na autorytety naukowe oraz znane osobistości wmawiają nam każdego dnia, że tam gdzie jest demokracja jest dobrobyt i kraina mlekiem i miodem płynąca, a wszystkie inne ustroje są złe. A już szczególnie najgorsze są dyktatury. Przez cały okres PRL mieliśmy demokrację ludową, a potem o dziwo ludzie zaczęli się cieszyć, bo wraz z przemianami ustrojowymi wywalczyli... demokrację Ba, doszło nawet do takiego kuriozum, że nawet jeśli dzieje się coś złego, to ludzie nie zastanawiają się "hmm, może to przez demokrację?" tylko myślą "jak to możliwe, przecież mamy demokrację!". Jakby owa demokracja była gwarantem dobrobytu, szczęścia, pomyślności i generalnie rzecz biorąc stwarzała raj na ziemi. W dzisiejszym wpisie przekonamy się jak to z tą demokracją jest naprawdę. Czymże zatem jest demokracja? Definicja jest prosta: A zatem w demokracji władzę stanowi większość (z greckiego demos i kratos oznaczają właśnie władzę ludu). Czy jest to system dobry? W bardzo łatwy sposób można udowodnić, że nie. Wyobraźmy sobie, że mamy trójkę wybitnych znawców ekonomii, pracujących w ministerstwie finansów. Pierwszy z nich, dajmy na to Robert Gwiazdowski, uważa że 2 + 2 = 4. Ale w ministerstwie pracują także Jacek Rostowski i Marek Belka, którzy uważają, że 2 + 2 = 6. W normalnym ustroju rację miałby naturalnie Robert Gwiazdowski, gdyż jest to podstawowa matematyka i faktów nie da się oszukać. W demokracji natomiast rację mają panowie Jacek Rostowski oraz Marek Belka i nie dlatego, że 2 + 2 = 6, ale dlatego, że jest stanowią większość i w każdym głosowaniu mają możliwość przegłosowania Roberta Gwiazdowskiego. I w tym momencie mógłbym zakończyć moje rozważania na temat demokracji, bo jeśli dany system umożliwia zwycięstwo wyników złych nad dobrymi, to należy go unikać jak ognia. Ale. Demokracja jest jeszcze bardziej groźna, niż by się mogło wydawać. Szczególnie demokracja parlamentarna, w jakiej przyszło nam żyć. Oprócz tego, że większość obywateli danego kraju ma możliwość wybrania rzeczy niekorzystnych dla danego kraju (świadomie lub też nie), to wcale nie mamy pewności, że taka jest faktyczna świadoma decyzja owej większości. Bo w demokracji bardzo często spotykamy się z takimi zjawiskami jak: fałszowanie wyborów,
korupcja,
manipulowanie obywatelami przez polityków czy media
I wówczas zamiast świadomego wyboru większości otrzymujemy de facto wolę osób rządzących danym krajem. Zastanawialiście się może kiedy ostatnio widzieliście lub czytaliście jakiś rzetelnie napisany artykuł w prasie lub portalu informacyjnym? Kiedy ostatnio słuchaliście obiektywnej audycji lub dobrze przeprowadzonej debaty politycznej z udziałem obu stron? Ano właśnie. A fakty są takie, że większość obywateli niestety nie ma bladego pojęcia o ekonomii, gospodarce, polityce, lecznictwie, szkolnictwie, polityce krajowej czy zagranicznej, ale to właśnie owa większość ma decydujące prawo głosu! Jeśli dodamy do tego fakt, że głos owej większości jest często fałszowany a ich opinia na dany temat jest często zmanipulowana, to może prowadzić to do sytuacji naprawdę dramatycznych. Jeśli czasy są w miarę spokojne i nie ma realnego zagrożenia, a ludziom żyje się jako tako, to jeszcze pół biedy. Ot, chociażby przykład z ostatnich dni. Zmanipulowani Polacy wybrali po raz kolejny Platformę Obywatelską, która to pod przewodnictwem Ewy Kopacz nie dość, że nie wyraziła sprzeciwu, to jeszcze cieszy się z podpisania tzw. drugiego pakietu klimatycznego, zakładającego redukcję emisji CO2 przez kraje Unii Europejskiej o 40% do 2030 roku. Oznacza to w praktyce, że Polacy nie będą mogli palić węglem, którego mają pod dostatkiem, elektrociepłownie będą zmuszone do podniesienia cen energii, a co za tym idzie przeciętny Kowalski zapłaci za energię gigantyczne rachunki. Bo tak zadecydowała większość, która o ekonomii i energetyce nie ma bladego pojęcia. Takich przykładów są miliony, ale na takie drobiazgi ludzkość nie zwraca zwykle uwagi. Ot, zdrożeje prąd - pomyślą ludzie. Nic nowego. Co jeśli jednak demokracja (szczególnie ta zmanipulowana) doprowadzi do zagłady całego narodu? Tak wiem, to się już dzieje i do końca XXI wieku zostanie raptem 19 milionów Polaków. Ale wyobraźmy sobie, że Polska została zaatakowana i trzeba podjąć kluczową dla istnienia Polski decyzję. Co wtedy? Czy lepiej posłuchać jednego eksperta, czy w zgodzie z walką o demokrację warto posłuchać głosu zmanipulowanego ludu? Jest rok 2015... Po trwających w Berlinie od kilku miesięcy zamieszkach mniejszości muzułmańskiej udało się dojść do porozumienia. Sielanka nie trwała jednak zbyt długo, gdyż 1 września 2015 roku... Na nagranie zareagowali natychmiast sojusznicy Polski: Słowa otuchy dodał także Jens Stoltenberg, sekretarz generalny NATO: Nie zabrakło też głosu ze wschodu: Na szczęście tym razem obyło się bez jakże hojnej pomocy ze strony naszych wiernych sojuszników. Oddziały antyterrorystów z jednostki specjalnej GROM w ciągu 48 godzin od wykrycia zagrożenia wyeliminowały terrorystów zabezpieczając wszystkie sześć ładunków nuklearnych. Jak zapewnił generał Mieczysław Gocuł: I w zasadzie w normalnym kraju sprawa zakończyłaby się pomyślnie. Eksperci potwierdziliby, że należy przeciąć zielony przewód, aby rozbroić ładunki. Niestety w tym momencie wkracza demokracja... Demokratycznie wybrany prezydent RP Bronisław Komorowski przemawia w orędziu do narodu: W obronie demokracji wypowiedział się także były prezydent Lech Wałęsa: Na nadzwyczajnym posiedzeniu sejmu głos zabrała także premierka Ewa Kopacz: Dziennikarze TVP, TVN oraz Polsatu poprosili o komentarz w tej sprawie liderów polskich partii politycznych. Głos zabrał prezes PiS - Jarosław Kaczyński: Janusz Piechociński - PSL: Leszek Miller - SLD: Głos w sprawie zabrała także reprezentująca partię Zielonych (niedojrzałych czerwonych) - posłanka Anna Grodzka (aka Krzysztof Bęgowski): W telewizji rozgorzała debata. W programie Tomasz Lis na żywo debatował z zaproszonymi gośćmi, czy przecięcie czerwonego kabelka to na pewno dobry pomysł: Do telewizji zaczęto zapraszać wybitne osobistości ze świata polityki, kultury masowej, mediów. I tylko telewizja Superstacja poprosiła o wypowiedź prezesa Kongresu Nowej Prawicy: Janusza Korwin - Mikke - KNP: Na swoim kanale MaxTV wypowiedział się także znany nowojorski dziennikarz Mariusz Max - Kolonko: Przygotowania do referendum ruszyły pełną parą. Wszystkie media głównego nurtu poinformowały swoich wyborców jak i kiedy mogą oddać swój głos: Głosować można było tradycyjnie od 8 rano do 20, a przez całą niedzielę 13 września 2015 roku napływały cząstkowe wyniki exit polls. Odnotowano kilka prób zakłóceń referendum, w trzech lokalach wyborczych doszło do śmierci osób starszych. Według opinii lekarskiej odnotowano u nich niewydolność akcji serca. Na pytanie czy jesteś za przecięciem czerwonego kabelka 37% Polaków odpowiedziało tak, 14% odpowiedziało nie. Oddano także 12% nieważnych głosów. Przedstawiciele Ruchu Narodowego oraz Kongresu Nowej Prawicy zaapelowali o unieważnienie referendum z powodu wykrytych nieprawidłowości. Swoją opinię wyraził także Przemysław Wipler: Przemysław Wipler - Kongres Nowej Prawicy: 14 września 2015 roku PKW podała oficjalne wyniki wyborów. O godzinie 20 rozpoczęła się transmisja na żywo z ceremonii rozbrojenia jednostki centralnej. Ceremonia była na tyle ważna, że transmitowały ją wszystkie polskie telewizje oraz najważniejsze stacje telewizyjne świata. Prezydent Bronisław Komorowski wraz premier rządu Ewą Kopacz uścisnęli sobie dłonie i wygłosili podziękowanie do narodu: W ponad 200 krajach świata przerwano emisję programów by nadać specjalne wydanie wiadomości. Epilog. To oczywiście tylko fikcja, która miejmy nadzieję nigdy się nie wydarzy. Gdyby jednak, to strach pomyśleć do czego dochodzi w sytuacji gdy zamiast ekspertów w danej dziedzinie słucha się głosu większości. I niestety, ale do podobnych tragedii, naturalnie na zdecydowanie mniejszą skalę, dochodzi każdego dnia w dziedzinach polityki, ekonomii, gospodarki i tak dalej. Dzięki demokracji to większość obywateli decyduje, kto rządzi krajem i podejmuje kluczowe decyzje w polityce zagranicznej, w polityce krajowej, w energetyce, przemyśle, poszczególnych gałęziach przedsiębiorczości, finansach, służbie zdrowia, edukacji, rolnictwie etc. Zwykły szary człowiek, który na co dzień nie ma prawa decydować o tym czego się uczy jego dziecko lub jakie leki może sobie kupić w aptece, w dniu wyborów demokratycznych nagle staje się ekspertem we wszystkich kluczowych dziedzinach. Czy tak być powinno? Demokracja jest dobra, gdy garstka przyjaciół nie może się zdecydować, czy iść do knajpy czy do kina. Wtedy mogą sobie głosować, bo nikomu nie stanie się krzywda. Co najwyżej któreś z nich będzie mniej zadowolone. Oddanie władzy w ręce ludu ma jeszcze jedną poważną konsekwencję - zwalnia osoby podejmujące w państwie z odpowiedzialności za swoje czyny. Jeśli coś się nie uda i Polska straci grube miliardy na błędnej decyzji zawsze można powiedzieć, że taka była wola większości w demokratycznych wyborach. I co? Większości Polaków nie pociągnie się do odpowiedzialności. Dlatego w interesie wszystkich Polaków jest jak najszybsza rezygnacja z demokracji na rzecz innych systemów, takich jak Republika, Monarchia czy dobra dyktatura. Nie tylko będą to oszczędności czasu i pieniędzy (przeznaczanego na wybory, kampanie etc.), ale po pierwsze: to nie większość obywateli, ale osoby naprawdę znające się na polityce, ekonomii, edukacji czy medycynie będą się zajmować tym, na czym się znają najlepiej,
a po drugie: będzie od razu wiadomo kogo można pociągnąć do odpowiedzialności za ewentualne niepowodzenia.
Natychmiast znikną problemy korupcji, przekrętów partyjnych, marnowania pieniędzy publicznych oraz fałszerstw wyborczych. A większość obywateli? Niech lepiej pomyśli o ubieraniu choinki i realizacji własnych planów. Zbliżają się Święta i Nowy Rok.

Jurij

Jurij

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.