Skocz do zawartości

Ranking

  1. Jurij

    Jurij

    Użytkownik


    • Punkty

      175

    • Postów

      4 961


  2. matma4u

    matma4u

    Użytkownik


    • Punkty

      13

    • Postów

      996


  3. Jakub

    Jakub

    Użytkownik


    • Punkty

      7

    • Postów

      7 045


  4. Marek607

    Marek607

    Użytkownik


    • Punkty

      5

    • Postów

      441


Popularna zawartość

Zawartość, która uzyskała najwyższe oceny od 28.05.2009 w Wpisy na blogu

  1. Czułe powitania w nowym 2017 roku! Szczególnie gorąco witam wszystkich, którzy jeszcze trwają w boju i nie popełnili samobójstwa w naszym mlekiem i miodem płynącym kraju. I nie bez przyczyny o tym wspominam, albowiem niedawno media doniosły, że w Polsce liczba samobójstw jest już dwukrotnie wyższa od liczby osób, które giną we wszelkiego rodzaju wypadkach. Najczęściej odbierają sobie życie ludzie młodzi w wieku 30-49 lat, z czego aż 5200 na 6000 samobójców to mężczyźni. Ale dzisiejsza pogadanka będzie o dzisiejszym wydarzeniu oraz wydarzeniach poprzedzających, które w znaczącym stopniu uderzą we wszystkich Polaków i doprowadzą do destrukcji kraju. Data 10 lutego 2017 roku niewątpliwie nie zapisze się kolorowymi barwami w historii współczesnej Polski, albowiem tego dnia Narodowy Bank Polski wprowadzi do obiegu nowy banknot o nominale 500 złotych. Mimo iż sam banknot jest kolorowy i może niektórym się podobać: to niestety jego wprowadzenie nie świadczy niczego dobrego. A że Polacy nie zdają sobie sprawy z tego jaką zbrodnię popełnił rząd Rzeczypospolitej Polskiej raz Narodowy Bank Polski, pokazuję i objaśniam. Historia wielu współczesnych państw pokazała niejednokrotnie, że kiedy w państwie dzieje się źle, wtedy zaczyna szaleć inflacja. A kiedy emitowany pieniądz jest wart coraz mniej, wtedy potrzebujemy go coraz więcej, aby zaspokoić nasze potrzeby. Jeszcze gorzej sprawa się ma, kiedy mamy do czynienia z krajem socjalistycznym, jakim niewątpliwie jest Polska, gdzie rząd zajmuje się poborem podatków i redystrybucją dóbr głównie za pomocą socjalistycznych wynalazków, takich jak system emerytalny, zasiłki dla poszczególnych grup społecznych (np. program 500+, zasiłek dla bezrobotnych). Wówczas rząd potrzebuje coraz więcej pieniędzy i nakłada coraz wyższe podatki. Ale to też nie trwa wiecznie, bo w końcu podatki osiągają tak wysoki poziom (jak w Polsce gdzie wynoszą ponad 83%), że płatnicy podatków nie są w stanie zaspokoić rosnących potrzeb rządu. Zupełnie jak ten osiołek: Wówczas ludzie albo bankrutują, albo przenoszą się do szarej strefy, albo wyjeżdżają (przenoszą swój biznes) za granicę albo niestety odbierają sobie życie. Dlatego rząd musi sobie radzić sam i wtedy albo: 1. Pożycza pieniądze od zagranicznych banków - co już nastąpiło, bo jak niedawno słyszeliśmy zegar długu publicznego Polski przekroczył kwotę 1 biliona złotych (wraz z długiem ukrytym to ponad 4 biliony złotych), 2. Albo lub jak to w przypadku Polski oraz dodrukowuje sobie pusty pieniądz, tzw. pieniądz fiducjarny. Ponieważ Narodowy Bank Polski od dłuższego czasu drukuje sobie pieniądze bez pokrycia (tak samo jak Europejski Bank Centralny robi z Euro), jego wartość notorycznie spada. A zatem dochodzi do sytuacji, kiedy za tę samą kwotę możemy kupić coraz mniej dóbr. Kiedy wejdziemy na stronę Narodowego Banku Polskiego, zobaczymy taki o to nagłówek: Ale czy aby na pewno? Pamiętam doskonale rok 1994, ostatni rok przed denominacją wprowadzoną przez Hannę Gronkiewicz Waltz - ówczesnego prezesa Narodowego Banku Polskiego. Denominacja została przeprowadzona w stosunku 1:10 000. Oznacza to że banknot 10 000 PLN został wymieniony na 1 zł, banknot 100 000 zł na 10 zł, banknot 1000 000 zł na 100 zł a popularna 100-złotówka stała się jednym groszem. Tak Hanna Gronkiewicz - Waltz promowała nowe banknoty: Wówczas najwyższym nominałem był banknot 2000 000 złotych z Ignacym Janem Paderewskim, wymieniony na współczesne 200 zł. Niewielu jednak wie, że ówczesna prezes Narodowego Banku Polskiego miała zamiar wprowadzić do obiegu banknot 5000 000 zł z Józefem Piłsudskim gdyby nie udało się natychmiast zdenominować złotówki. Andrzej Heidrich, projektant większości polskich banknotów, przygotował taki nominał: Jednak nie został on nigdy wprowadzony do obiegu, ponieważ dokonano denominacji. Stare banknoty przez rok były używane w obiegu na równi z nowymi (co powodowało wiele zabawnych sytuacji w sklepach, kiedy np. ekspedientka zmuszona była wydać dwieście tysięcy i trzydzieści dwa grosze), jednak stare banknoty bardzo szybko zniknęły z obiegu. Spóźnialscy mogli je wymieniać w banku jeszcze przez 10 lat. Niestety od tamtego czasu wiele się zmieniło. Przez 22 lata rządów socjalistycznych pod barwami AWS, Platformy Obywatelskiej, SLD, PSL, PiS złotówka mocno straciła na wartości, a socjalistyczne programy zaczęły pochłaniać coraz więcej i więcej pieniędzy. Jeśli w 1994 roku byliśmy w stanie wziąć 100 000 zł i zrobić przyzwoite zakupy, to dziś kwota 10 zł nie wystarczy nam już na zakup chociażby chleba, mleka, masła i 100g szynki. A przecież NBP dba o wartość pieniądza! Czyż nie? Otóż nie, co postaram się zaraz udowodnić. W 2013 roku Narodowy Bank Polski ogłosił, że wprowadzi do obiegu nowe zmodernizowane banknoty 10, 20, 50 oraz 100 zł. Już w 2014 roku nowe banknoty pojawiły się w naszych portfelach: NBP wprowadził nowe banknoty rzekomo w trosce o bezpieczeństwo, gdyż nowe zabezpieczenia miały utrudnić fałszowanie banknotów. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby NBP każdy wprowadzony do obiegu stary banknot zastąpił nowym. Tymczasem NBP uznał, że obie wersje są ważnym środkiem płatniczym bezterminowo! Oznacza to, że cała operacja poprawy zabezpieczeń polskich banknotów to jeden wielki pic na wodę. Albowiem skoro stare banknoty o rzekomo słabych zabezpieczeniach nadal są prawnym środkiem płatniczym, to nic nie stoi na przeszkodzie aby fałszerze nadal je sobie drukowali. Czyż nie? Tymczasem po trzech latach od przeprowadzenia tej operacji stare banknoty jak i nowe znajdują się na równi w obiegu i wcale nie widać, żeby tych starych było mniej. Zwróćcie na to uwagę, kiedy będziecie wypłacać pieniądze z bankomatu czy dostawać resztę w sklepie. Szanse, że dostaniecie stary lub nowy banknot są takie same. A to znak, że NBP wcale nie wcale nie wycofał z obiegu starych pieniędzy, tylko podwoił ilość gotówki znajdującej się w obiegu. W 2016 roku to samo spotkało banknot o nominale 200 zł. Niestety i to nie zaspokoiło potrzeb rządu. Zaciągnięte 20 miliardów złotych pożyczki na program 500+ trzeba czymś spłacić. Dlatego Narodowy Bank Polski, jak sam dumnie ogłosił, postanowił sprostać społecznemu zapotrzebowaniu na duże nominały i w dniu dzisiejszym wprowadził do obiegu banknot 500 zł. Nie wszyscy przyjęli to z entuzjazmem, dlatego: Przyznam się szczerze, że dawno mnie nic tak bardzo nie rozbawiło, jak to oświadczenie. Z tej jednej wypowiedzi NBP możemy śmiało wywnioskować, że: 1. Wcale nie chodziło o uzupełnienie zapotrzebowania na duże nominały w społeczeństwie. Z resztą komu w dzisiejszych czasach potrzebne są duże nominały, gdy dwusetki rzadko się zdarzają, a większość operacji jest bezgotówkowa? 2. NBP przyznał otwarcie, że wydrukował 50 milionów pięćsetek = dodrukował 25 miliardów złotych. Czyli mniej więcej tyle ile obecna władza potrzebuje w roku bieżącym na realizację socjalistycznych zachcianek. Ze świecą szukać wycofanych z obiegu starych banknotów o wartości 25 miliardów złotych. 3. Jednym z częściej spotykanych banknotów jest poczciwa 20-złotówka, której w obiegu jest raptem 100 000 000 sztuk. Czy naprawdę pocieszeniem jest, że najwyższy nominał będzie dodrukowany w liczbie połowę mniejszej? Studiując dane NBP można się dowiedzieć jeszcze ciekawszych rzeczy. Najpopularniejszym i najliczniej wydrukowanym banknotem jest banknot o nominale 100 zł. W kwietniu 2007 roku było wydrukowanych i wpuszczonych do obiegu 462 miliony sztuk tego banknotu. W kwietniu 2014 roku było już tego 942 miliony sztuk, czyli ponad dwukrotnie więcej! A ile ich jest w obiegu po wydrukowaniu nowej zmodernizowanej wersji? Sprawdźcie sami Ja natomiast dla kontrastu podam przykład Wielkiej Brytanii. Tam od lat największym nominałem jest banknot 50 funtowy, a i tak przeważnie spotkać go można jedynie w bankach. W sklepach jest prawdziwą rzadkością i nikt nie płacze z tego powodu. 5, 10 czy 20 funtów w zupełności wystarcza żeby zrobić zakupy. A co ciekawe we wrześniu 2016 roku Wielka Brytania również zmodernizowała swój banknot 5-funtowy. Ale na zupełnie innej zasadzie. Od września zaczęły się pojawiać nowe polimerowe 5-funtówki: A stare papierowe? Cóż, w listopadzie trudno już było taką spotkać, w obiegu zdecydowanie królowała lepiej zabezpieczona wersja polimerowa. A papierowa wersja w kwietniu 2017 roku przestaje być prawnym środkiem płatniczym i będzie ją można wymienić na nową jedynie w bankach. Można? Można. Ale to trzeba by mieć blade pojęcie o gospodarce i nie rabować własnych obywateli z ich ciężko zarobionych pieniędzy. A drukowanie pieniądza jest niczym innym jak podatkiem inflacyjnym, który płacimy my wszyscy płacąc za coraz droższe towary i usługi. Obyśmy niebawem w Kaczystanie nie skończyli jak obywatele innych krajów socjalistycznych, takich jak Wenezuela: III Rzesza: Czy Zimbabwe... Najwyższy czas się obudzić i nie pozwolić się okradać drakońskimi podatkami oraz bandyckim niszczeniem wartości naszych pieniędzy. Wkrótce dodam kolejny zaległy zeszłoroczny wpis na bardzo pokrewny temat. A tymczasem życzę wszystkim w nowym 2017 roku samych sukcesów, powodzenia w walce z socjalizmem i oby III RP wreszcie zbankrutowała w całości, a na jej gruzach powstała normalność z wolnym rynkiem i silnym, bogatym i szczęśliwym narodem. Jurij P.S. A władzom Kaczystanu jak i jego mieszkańcom z pewnością przyda się powtórzyć lekcję ekonomii znanego bogatego kaczora (który nie tylko ma konto w banku ale i swój własny skarbiec) czym się kończy inflacja i dodruk pieniądza:
    4 punkty
  2. Ostatnio w temacie http://forum.invisio...plik-robotstxt/ poruszyłem problem optymalnych wpisów w pliku robots.txt. Jak wiemy plik ten służy do informowania robotów sieciowych, które zasoby naszej witryny mogą przeglądać (indeksować), a które mają omijać "szerokim łukiem". W kontekście używania IP.SEO plik ten ma dość ważne znaczenie - wspomaga tworzenie przez boty indeksu najbardziej wartościowych stron. Za pomocą ustawień IP.SEO bardzo precyzyjnie określamy, co powinno zostać zindeksowane, a za pomocą robots.txt określamy co powinno być potraktowane jako "szum". Na podstawie własnych doświadczeń i analizy danych pobranych z narzędzi dla webmasterów (Google) stworzyłem taki plik robots.txt: User-agent: * Disallow: /admin/ Disallow: /cache/ Disallow: /converge_local/ Disallow: /hooks/ Disallow: /ips_kernel/ Disallow: /retail/ Disallow: /public/style_captcha/ Disallow: /index.php?&unlockUserAgent=1 Disallow: /*app=forums Disallow: /*app=core Disallow: /*app=members Disallow: /*app=calendar Disallow: /*app=blog /usuń ten wiersz, jeśli nie masz zainstalowane IP.Blogs/ Disallow: /*app=downloads /usuń ten wiersz, jeśli nie masz zainstalowane IP.Downloads/ Disallow: /*app=gallery /usuń ten wiersz, jeśli nie masz zainstalowane IP.Gallery/ Disallow: /*&p= Disallow: /*&pid= Disallow: /*&hl= Disallow: /*&start= Disallow: /*view__ Disallow: /*&view= Disallow: /*?s= Disallow: /*&s= Moja rada Jeżeli nie posiadasz w katalogu głównym pliku robots.txt to utwórz go. Dzięki temu precyzyjnie określisz strefy dostępu i zaoszczędzisz na transferze serwera, który marnotrawią boty mające pełen niczym nieskrępowany dostęp do Twojej witryny. Uwaga! Jeżeli zainstalowałeś skrypt forum nie w katalogu głównym lecz np. w katalogu mojepiekneforum to pierwsze siedem wpisów powinno wyglądać następująco: Disallow: /mojepiekneforum/admin/ Disallow: /mojepiekneforum/cache/ Disallow: /mojepiekneforum/converge_local/ Disallow: /mojepiekneforum/hooks/ Disallow: /mojepiekneforum/ips_kernel/ Disallow: /mojepiekneforum/retail/ Disallow: /mojepiekneforum/public/style_captcha/
    4 punkty
  3. Witajcie po dość długiej przerwie. Od ostatniego wpisu wydarzyło się wiele ciekawych rzeczy, między innymi urzędy w bankrutującej US i A zostały pozamykane a za 3 dni przekonamy się, co będzie z tym krajem dalej, Hanna Gronkiewicz - Waltz pozostanie na swoim stołku co najmniej jeszcze przez rok i dzięki nieważnemu referendum może beztrosko demolować i doprowadzać do ruiny Warszawę, w bankrutującej Wielkiej Brytanii po raz pierwszy od 1945 roku czyli od zakończenia II Wojny Światowej organizacje humanitarne zaczęły wydawać biednym żywność, a Polska reprezentacja nie dała rady Ukraińcom i nie poleci na mundial do Brazylii. Jednak nie o tym będzie dzisiejszy wpis. Dzisiaj zajmiemy się zmianami, jakie niebawem zagoszczą w naszych portfelach. Jako że jedną z moich pasji jest numizmatyka, nie sposób nie wspomnieć o tak znaczących zmianach w świecie pieniądza papierowego. W kwietniu bieżącego roku NBP ogłosiło, że zamierza wprowadzić zmiany w zabezpieczeniach polskich złotówek. Pod koniec września zaprezentowano nowe wzory banknotów. Wprowadzone do obiegu w 1995 roku banknoty z leciwymi już zabezpieczeniami zostaną stopniowo zastępowane nowymi od kwietnia 2014 roku. Różnice nie są zbyt duże, ale osoby spostrzegawcze mogą być zaintrygowane, gdyż zmiany zostaną wprowadzone w najpopularniejszych nominałach: 10, 20, 50 i 100 PLN. Dwusetka z Zygmuntem zostanie póki co bez zmian. Tak wygląda stara stówa: A od kwietnia 2014 będziemy oglądać taką: Więcej szczegółów na temat nowych zabezpieczeń możecie znaleźć w broszurce NBP: http://nbp.pl/bezpiecznepieniadze/informacja.pdf . Ale to nie jedyna stówa, która ulegnie zmianie. Również Amerykanie postanowili ulepszyć zabezpieczenia w swoim rodzimym dolarze. Dlaczego zaistniała taka konieczność i jaki w tym udział miała min. Korea Północna, dowiedzie się z tego materiału: Historia amerykańskiego Dolara jest bardzo ciekawa, jeśli interesujecie się numizmatyką, to warto się z nią zapoznać. Ponad sto lat temu nastały czasy, kiedy dolar był walutą opartą na parytecie złota. Oznaczało to, że jednostka pieniądza była odpowiednikiem określonej wagi złota i emitent (czyli bank amerykański) był zobowiązany do wymiany danego banknotu na złoto, jeśli jego posiadacz sobie tego zażyczył. Było to genialne rozwiązanie, bo zapewniało dużą stabilność waluty, przedsiębiorcy mieli do niej duże zaufanie i ułatwiało to wiele spraw. Niestety od lat 70-tych zrezygnowano z parytetu złota i skutki tamtych decyzji narastają do dziś. Jeszcze pół wieku temu amerykański bank emisyjny mógł wydrukować tyle dolarów, ile złota posiadał. Obecnie FED drukuje dolary bez opamiętania, a wartość tego pieniądza leci na łeb na szyję. Dlaczego więc dolar jest jeszcze akceptowany na niemal całym globie, skoro z każdym dniem jest coraz mniej warty? O tym opowie Wojciech Cejrowski: No dobrze, skoro póki co dolary nie są jeszcze bezwartościowymi świstkami papieru, przyjrzyjmy się jak przez lata zmieniała się amerykańska stówa. 100 dolarów USA w 1862 roku: 100 dolarów USA w 1878 roku: 100 dolarów USA w 1890 roku: Po raz pierwszy Beniamin Franklin zagościł na stówie dopiero w 1914 roku: W 1928 roku banknot przybrał grafiki znane nam do dziś: Od 1969 roku na banknotach nie uświadczymy już informacji, że naszą stówę możemy wymienić na złoto: Drastyczna zmiana wyglądu dolarów nastąpiła w 1996 roku, kiedy portret Beniamina Franklina (oraz portrety innych prezydentów na mniejszych nominałach) zostały znacząco powiększone. W 2010 roku zaprezentowano nowe zabezpieczenia dolarów, a 8 października 2013 roku wprowadzono nową wersję banknotu 100$ do obiegu. Jeśli wybieracie się do stanów lub będziecie wymieniać pieniądze, nie przestraszcie się. Tak wygląda najnowsza stówa prosto z USA: Ale czy jest to powód do radości? Czy jest to powód aby mieć poczucie dobrze zabezpieczonego pieniądza? Teoretycznie tak, bo przecież zanim fałszerze nauczą się podrabiać nowe banknoty, trochę czasu minie, pomyśli zapewne wielu z Was. I teoretycznie jest to prawda. W praktyce jednak, nowe zabezpieczenia na banknotach nie uchronią nas przed najbardziej niebezpiecznym z fałszerzy - bankiem emisyjnym, który te banknoty wydrukował. Skoro nie ma zabezpieczenia w postaci zdeponowanego w sejfie złota, to cóż stoi na przeszkodzie, by w dobie kryzysu kiedy jest u nas krucho z kasą po prostu sobie dodrukować trochę zielonych? Któż z nas nie marzył o prywatnej drukarni dolarów czy innej waluty? Niestety takie działanie niesie za sobą bardzo poważne konsekwencje. Ekonomiści tak dodrukowane pieniądze nazywają ukrytym podatkiem inflacyjnym. Ten podatek płacą Amerykanie, ten podatek płacą także Europejczycy oraz płacimy go my. Bo zarówno bank w Brukseli jak i PWPW w Warszawie dodrukowują Euro i Złotówki na potęgę. Nie ma się co dziwić, wszystkie państwa socjalistyczne, jak USA, EU czy Polska mają poważne problemy finansowe, więc kombinują jak mogą. Do czego to doprowadzi? O tym opowie Sknerus McKwacz - najbardziej zamożna kaczka na świecie, która wie jak się obchodzić z pieniędzmi, w przeciwieństwie do Obamy, Barroso czy Rostowskiego. Nie, nie - to nie żart. Dawniej bajki bawiły i uczyły. Potem stawały się coraz głupsze, aż w końcu zniknęły z anteny bankrutujących stacji telewizyjnych. Najnowszy przykład - zakończenie emisji wieczorynki w TVP. Zapraszam Was do obejrzenia krótkiej bajki, dającej do myślenia i uświadamiającej co nas czeka w niedalekiej przyszłości, jeśli kraje socjalistyczne się nie opamiętają, nie skończą z drukowaniem bezwartościowego pieniądza i nie przywrócą parytetu złota, tak jak to czynią obecnie Chiny. http://youtu.be/AINUmE_4834 Jak widzicie problem jest bardzo poważny i jeśli nic się nie zmieni, skończymy jak mieszkańcy Zimbabwe: A czarny scenariusz z filmu Idiokracja stanie się rzeczywistością: Czego oczywiście nikomu nie życzę. Bierzmy przykład z Chin, inwestujmy w złoto, bo kto wie co nam jeszcze socjaliści zgotują, zanim doszczętnie zbankrutują...
    4 punkty
  4. Niebawem w całej Unii Europejskiej takie dialogi: staną się szarą codziennością. Wszystko za sprawą unijnej dyrektywy zakazującej sprzedaży tego typu papierosów. Co prawda odnośnie slimów doszli do jakiegoś consensusu, ale mentolowe mają być zakazane. Co znacząco uderzy w Polską gospodarkę, jak gdyby mało nam było problemów z wykończonym rolnictwem, budownictwem, przedsiębiorczością i tak dalej... Ja tam stratny nie będę bo nie palę, ale szlag mnie trafia i krew zalewa jak krok po kroku, dyrektywa po dyrektywie ogranicza się naszą wolność, traktując dorosłych ludzi gorzej niż bydło. A to nie wolno sobie kupić zwykłych żarówek, a to papierosów, a to leków bez recepty, a za hodowlę podejrzanych krzaków w ogródku można iść za kraty. I całkowicie nie rozumiem kto i jakim prawem narzuca nam taką dyktaturę. Człowiek dorosły jeśli ma potrzebę trucia się papierosami mentolowymi, to powinien mieć do tego prawo. Tak samo jeśli chce się zaćpać lub zapić - jego sprawa. I nikomu nic do tego. Oto obiecane nagranie z czwartkowego spotkania w Klubie pod Jaszczurami. Nie moja produkcja i ciemny obraz, ale da się słuchać I jeszcze jeden ciekawy wywiad z głodującym od 10 czerwca Januszem Kowalikiem: Warto posłuchać i się nad tym zastanowić, bo to może spotkać każdego z nas. Na szczęście przedsiębiorcy się budzą z letargu i już nie tylko pan Grzegorz Sowa walczy o swoje z ZUS'em. I bardzo dobrze! Tymczasem solidne ramy: zostały nabyte i przy dobrych wiatrach jeszcze w tym tygodniu hardware zostanie zaktualizowane
    4 punkty
  5. From Tusk Till Dawn vol. I Jak zapewne wiecie, uczestnicy spotkań np. anonimowych alkoholików rozpoczynają swoje wypowiedzi od pewnego wyznania. A że temat jest ważny i zanosi się na dłuższą wypowiedź (dwuczęściową), skorzystajmy z tego wzorca. I wbrew pozorom nie uważam tych głosów za zmarnowane. Ale o tym potem. Każde stworzenie boskie na tym łez padole ma w genach zaprogramowaną taką "bańkę wstańkę". Jak się młode zwierzę czy człowiek przewróci, to usiłuje wstać. Jak się człowiek gdzieś pomyli lub zrobi błąd, to zaczyna kombinować jak ten błąd naprawić. I to jest naturalne. Jak zapewne wiecie z autopsji - każdy początkujący administrator forum IPB jak coś sknoci, to zagląda na IZE w poszukiwaniu pomocy. Źle coś wpisze do bitu i forum się wysypie, to przywraca zmiany w bicie. Jak coś poważniejszego i pojawia się fatal error, to prosi o radę DawPi'ego lub support IPS. Jak komuś się popsuje Sony Ericsson, to pisze do Jurija lub śmiga do serwisu w-support. Jak w domu się coś popsuje, to żona wykorzystując równouprawnienie nęka męża żeby naprawił. I to jest naturalne, nie ma w tym nic dziwnego Tak samo naturalną sprawą jest, że każdy inteligentny człowiek ma jakieś zainteresowania. Ja mam ich wiele. Jednym z nich jest studiowanie historii Polski po roku 1945 - czyli cały okres PRL aż do dziś. Oraz studiowanie historii ZSRR oraz zjawiska zwanego Socjalizmem. Tylko był mały szkopuł. Od małego byłem wychowywany "na prawicowca". Przynajmniej tak mi się wydawało. Zła komuna - dobra Solidarność. Zły Dziennik Telewizyjny - dobre Wiadomości. Zła Trybuna ludu - dobra Gazeta Wyborcza. Zły Jaruzelski, Kiszczak, Rakowski - dobry Wałęsa, Mazowiecki, AWS, Unia Wolności, Platforma Obywatelska. Zły PRL - dobra III RP. Podejrzewam, że wielu z Was ma podobne doświadczenia. I wszystko byłoby fajnie, gdyby nie zapaliło mi się w głowie światełko i to właśnie dzięki Donaldowi Tuskowi W minione wakacje zabłądziłem na Youtube w zaułek zwany "Nocna zmiana". Film dokumentalny bazujący na książce Lewy czerwcowy ilustrujący wydarzenia z czerwca 1992 roku, kiedy to rząd Jana Olszewskiego został odwołany. Jako pasjonat tamtego okresu nie mogłem przegapić takiej okazji. I ku mojemu zdumieniu z każdą minutą oglądania tego filmu wytrzeszcz patrzałek miałem coraz większy. Dla zilustrowania polecam obejrzeć ten fragment: http://www.youtube.com/watch?feature=player_detailpage&v=e4f0UY5HF7Y#t=2602s A dla koneserów cały film: Nocna zmiana Jakież było moje zdumienie, gdy na filmie zobaczyłem same znajome twarze Film sklecony z materiałów archiwalnych z 1992 roku, a mamy 2012 rok, minęło 20 lat i te same gęby w każdym głównym wydaniu Wiadomości? Ja rozumiem, przypadek - jedna, dwie osoby. Ale... Kaczyński, Macierewicz, Wałęsa, Pawlak, Niesiołowski (ten od szczawiu i śliwek) no i ten pan na zaprezentowanym fragmencie - poznajecie? Tak, tak. To nasz umiłowany Donek Tusk 20 lat wcześniej. I wtedy po raz pierwszy zaświtało mi w głowie. Skoro od 20 lat ci sami ludzie sterują Polską, to chyba muszą być w tym dobrzy. A skoro dług publiczny rośnie, bezrobocie rośnie, podatki rosną, ceny rosną, miliony ludzi z kraju wyjeżdżają, firmy i przedsiębiorstwa bankrutują - więc chyba dobrze nie jest? No dobrze. Ja byłem młody, głupi, miałem inne zainteresowania, mogłem się wpuścić w maliny i zmarnować dwa głosy, bo każdy zasługuje na drugą szansę. Ale pozostałe 38 milionów rodaków niczego nie zauważyło? Zgodnie z naturą, czyli tym co napisałem na początku - każda żywa istota dąży do naprawiania swoich błędów. Nawet kompletny imbecyl jak sobie zaleje herbatę wrzątkiem i chwyci szklankę a potem się poparzy, to zacznie kombinować jak chwycić tę szklankę tak, żeby nie bolało. Czyż nie? Więc skoro od 20 lat ci sami ludzie dokonują tych samych zmian (min. podnosząc podatki), to czemu 38 milionów obywateli oczekuje różnych rezultatów? Zaczęło do mnie docierać, że nie ważne czy zagłosujemy na PO czy PiS czy SLD czy cokolwiek innego oglądanego do dziś w Wiadomościach. To nadal będą ludzie z tego filmu. Tym razem w poszukiwaniu solucji głos wewnętrzny kazał mi się zainteresować losami tych, których możemy zobaczyć na filmie, ale we współczesnych mediach już o nich nie usłyszymy. From Tusk Till Dawn vol. II - European Blood Money Po obejrzeniu dziesiątek godzin wykładów i wysłuchaniu dziesiątek godzin audycji na Youtube można powiedzieć że przeinstalowałem sobie system na nowo. Z takiego który wydawał mi się prawicowy na faktycznie prawicowy. Dzięki temu udało mi się wyeliminować około 90% bugów i wszystkie elementy łączyły się w całość. Dla zainteresowanych skrócona lista wprowadzonych bug fixów: PO, PiS, Ruch Palikota, Solidarna Polska, AWS, Unia Wolności to nie prawica, tylko lewica. Tak jak SLD czy PZPR. podczas obrad okrągłego stołu w 1989 roku wielu wielu lewicowych ludzi z Rakowskim na czele zaprosiło do obrad "swoich" i dokonano wielu zmian, by tak naprawdę nie zmieniło się nic. Tym samym słowa Kazika z utworu 4 pokoje "Socjalizm totalitarny zamienił się w koncesyjno - etatystyczny" stały się zrozumiałe jasno i klarownie Od ponad 20 lat urządza się szopkę dla obywateli, wmawiając im że mają prawo wyboru pomiędzy prawicą i lewicą a de facto... =) KC PZPR nie przekazała władzy Solidarności, tylko służbom specjalnym, które sterują całym tym cyrkiem karmiąc nam Amber Goldami, Brunonami K. i innymi aferami, żeby trzepać kasiorę i ludzie mieli o czym gadać. Owych służb specjalnych nie kontroluje już nikt. Onet.pl, Wirtualna Polska, TVP1, TVP2, TVP Info, TVN, Gazeta Wyborcza to nie są wolne media, tylko reżimowe. Z reżimowych mediów dowiemy się o tym: co nowego wymyślił reżim, tematach zastępczych czyli jaką kieckę założyła Natalia Siwiec lub co porabia mama Madzi z Sosnowca, co jeść, gdzie się ubrać, jak zapłacić podatki i dlaczego ich podwyżka jest dla nas korzystna, natomiast nie dowiemy się o krajach i ludziach którzy się rozwijają bo robią rzeczy dokładnie odwrotne niż polski rząd i Unia Europejska. od 2009 roku Polska nie jest krajem niepodległym, bo dzięki traktatowi Lizbońskiemu staliśmy się jednym ze stanów Unii Europejskiej i co oni po wiedzą - my musimy wykonać inaczej zapłacimy kary finansowe, mamy w Polsce socjalizm (teraz euro-socjalizm) a nie kapitalizm. Skoro od 20 lat podnoszą podatki i doszli już do ~85%, a rezultat takich rządów zwany kryzysem się pogłębia, to może wypadałoby pójść w drugą stronę? Przecież każda istota rozumna chce, żeby było lepiej. Ja rozumiem - chcą kraść i mieć socjalizm - to zrozumiałe. Im żyje się lepiej a kwoty na kontach bankowych pęcznieją. Tylko czemu przez te 20 lat nie wprowadzili ani jednej ustawy, dzięki której ludzie odetchnęli by z ulgą i coś by się zmieniło w kraju in plus? Od ustawy Wilczka z końca lat 80-tych Tusk nie wprowadził ani jednej ustawy, która ulżyłaby ludziom, firmom, przedsiębiorcom. I ta zagwozdka nurtowała mnie aż do tego tygodnia. A z pomocą znów przyszedł między innymi mister Tusk Pamiętacie, jak obiecywał, że obniży podatki? Pamiętacie. Co zrobił po dojściu do władzy? Podniósł je. A co dziś powiedział? Że jest święcie przekonany iż do końca 2014 roku stawka VAT nie będzie obniżona, jeśli sytuacja gospodarcza się nie poprawi. Czyli możemy być pewni, że nie zmaleje, ale możemy się spodziewać, że wzrośnie. Od 1 kwietnia wzrasta z 8 do 23% VAT na kawę i herbatę. Co jeszcze? Czas pokaże. A skąd wiemy, że sytuacja gospodarcza się nie poprawi? Z autopsji moi mili. Skoro przez 20 lat podnosili podatki i sytuacja się pogarszała, trudno oczekiwać żeby kolejna podwyżka polepszyła tę sytuację No dobrze. Ale to nadal nie jest odpowiedź! Czemu do jasnej anielki nie wprowadzili choć jednej ustawy, nawet dla jaj czy świętego spokoju, która zdjęłaby choć jeden kilogram ciężaru z codziennego wozu problemów, z którymi męczy się każdy Polak: ? Odpowiedź jest zaskakująca i uzyskacie ją po obejrzeniu tego wykładu: 1. Część 1: 2. Część 2: W życiu by mi nie przyszło do głowy, żeby wyznawać Cóż, te dwa głosy nie były zmarnowane. Dzięki temu doczekałem świtu w głowie i mogłem podzielić się tym z Wami. Pan Tusk otrzymał swoją szansę i może sobie mówić do woli, co będzie w 2014 roku. Bieriezowski do niedawna także snuł plany. Dał nam przykład Tarantino jak wampiry żerujące na naszej krwawicy zwyciężać mamy
    4 punkty
  6. A więc to tak wyglądają blogi. Internetowe dzienniki pisane przez jednych ludzi, po to aby inni mieli co czytać. Zawsze ciekawiło mnie której ze stron bardziej się nudzi - czy tym co piszą, czy tym co czytają napisane w sieci wypociny, jakby nie mieli nic lepszego do roboty. Jedni piszą dla jaj - jak słynna swego czasu emo-martynka, która okazała się zmyśloną przez dwie nastolatki postacią. Inni, jak Katarzyna Tusk, pisze aby pochwalić się na co wydała ciężko zrabowane narodowi polskiemu przez swojego tatusia pieniądze. Co ciekawe - ów blog bije rekordy popularności wśród tychże właśnie obrabowanych obywateli, którzy zapewne również pojechaliby sobie na narty w Alpy, tylko tak się składa że nie mają za co. I zawdzięczają ten stan poniekąd tej samej osobie, której wdzięczna jest autorka bloga. Ot, ironia losu. Ba, nawet zapomniany przez niektórych słynny PRL-owski szyderca - Jerzy Urban - także założył swojego bloga. A mnie na cóż on? Tego nie wie samo KGB. Włączyli, to założyłem. A co sobie będę żałował. Globalne ocieplenie za oknem radośnie obwieszcza zbliżające się święta ( chyba Bożego Narodzenia? ) więc nie pozostaje nic innego jak napić się gorącej kawy i poszaleć po Liberty City. Jeśli ktoś zna skuteczny i sprawdzony sposób na poskromienie lenia, będę wdzięczny za podzielenie się nim w komentarzach lub na PW. A że robota się sama nie wykona, pora brać się za nią. Howgh
    4 punkty
  7. Uff, jak gorąco. Nie wiem jak Wam, ale mi osobiście to globalne ocieplenie niesamowicie doskwiera. Dzisiaj było co najmniej fefnaście stopni w skali von Rompuya. Pociesza fakt, że Unia Europejska dzielnie walczy z globalnym ociepleniem i na tę walkę wydała już ponad 900 000 000 000 euro (słownie dziewięćset miliardów euro), co w przeliczeniu na jednego obywatela Unii Europejskiej daje kwotę około 2000 euro. Czyli po dzisiejszym kursie NBP - jakieś 8300 PLN od łebka. Teraz każdy sobie weźmie kalkulator, przeliczy na swój ulubiony trunek i łatwo dojdzie, ile by to było picia. Na szczęście nie musimy czekać aż walka zakończy się sukcesem, bo ludzkość wymyśliła wiele fajnych sposobów na przetrwanie takich upalnych dni. Jednym z moich ulubionych jest wylegiwanie się pod palmą na plaży i sączenie ulubionego trunku z lodem. Aktualnie modny jest Cypr, więc wyobraźmy sobie cypryjską plażę. Tzn. nie musimy sobie niczego wyobrażać, bo przez to przeklęte globalne ocieplenie mamy plażę za oknem, ale dla leniwych (którym się nie chce podnieść z krzesła i wyjrzeć za okno) pozwolę sobie wstawić przykładowe zdjęcia poglądowe. A więc jest plaża, morze, leżymy sobie pod palmą, sączymy ulubiony trunek z lodem, gdzieś na horyzoncie dochodzą wesołe dźwięki muzyki z czyjejś hacjendy: A jak to zwykle bywa na plaży, niejedno piękne młode ciało się w słońcu praży: I gdy tak sobie leżymy i podziwiamy, może się zdarzyć że (czy to pod wpływem słońca czy spożytego alkoholu) zaczną nurtować nas pewne pytania. Na przykład... Skąd Cypryjki biorą forsę na waciki? No jak to skąd... z bankomatu! Odpowie przeciętny cywilizowany europejczyk. A dlaczego na waciki? Bo niestety obawiam się, że na większe zakupy biednej Cypryjce pieniędzy nie wystarczy. Dzięki kolejnemu genialnemu posunięciu władz cypryjskich mieszkańcy tej malowniczej wyspy mogą wyjąć dziennie z bankomatu maksymalnie kwotę 100 euro (słownie: stu euro). Cóż, 415 PLN szału nie robi, tym bardziej 100 euro. Jeśli jednak komuś się wydaje, że jest to dużo pieniędzy, to trafiłem ostatnio w sieci na fajny wykres. Możemy na nim zobaczyć jak wygląda równość w Unii Europejskiej i ile może zarobić Polka a ile Cypryjka w ciągu roku, aby nie płacić od tego podatku. Ka boom. Więc jak to jest? Jest słońce, piwo, są kobiety i plaża, widoczność super, sztormów nie stwierdzono a mimo to statek pod Cypryjską banderą tonie. Statek pod Grecką banderą tonie. Statek pod Włoską banderą tonie. Flotę Hiszpańską i Portugalską czeka podobny los. Odpowiedź jest bardzo prosta, można sobie jej w trakcie siesty pod palmą wysłuchać: http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=jhXxM40mLMU I nie dajmy się zbzikować, że Unia Europejska daje nam wolność. Bo jak na ironię losu, każda Białorusinka żyjąca (według eurokratów) w totalitarnej krainie okrutnego dyktatora Łukaszenki może sobie pójść do bankomatu czy banku, wypłacić całą pensję czy wszystkie ciężko zarobione ruble i wydać na co chce, a wspomniana już Cypryjka może sobie co najwyżej podjąć 100 euro i modlić się, żeby jej na waciki nie brakło. Bzikowanie nie prowadzi na ogół do niczego dobrego: http://youtu.be/MkBNycGZPiI Na koniec dzisiejszy zbiór odpowiedzi na różne inne dziwne pytania, które mogą się nasunąć na myśl po zmieszaniu różnych dawek słońca z różnymi napojami wysokoprocentowymi: http://livestre.am/4oATv No cóż, moja siesta dobiegła końca i pora brać się do pracy. Bo jak wiadomo, bez pracy nie ma kołaczy... Howgh
    4 punkty
  8. Od tygodnia korzystam z IP.SEO 1.3.2 W tym czasie buszując tu po forum zwróciłem uwagę na to, że wiele osób tak naprawdę nie do końca rozumie wszystkie funkcje jakie oferuje ta modyfikacja oraz nie wie jak ją poprawnie (optymalnie) skonfigurować. W związku z tym postanowiłem podzielić się moją wiedzą w tym zakresie z Wami. Po zainstalowaniu modyfikacji w zakładce System >> Aplikacje i moduły >> Rozszerzenia pojawia się pięć rozszerzeń: IP.SEO: Meta Tags and Google Analytics - definiowanie własnych metatagów, wstawienie kodu śledzenia serwisu w usłudze Google Analytics IP.SEO: Ping Services - "pingowanie" wybranych serwisów, w celu poinformowania ich o nowej treści w Twoim serwisie IP.SEO: Guest Skin - ustawienie domyślnego skina dla gości (tu trzeba dość ostrożnie podejść do tego tematu, bo nie być posądzony przez boty o cloaking) IP.SEO: Activity Tracking - śledzenie użytkownika w zakresie wybranych przez niego słów kluczowych, korzystania z określonego silnika wyszukiwarki itd. IP.SEO: Topic Links - zwiększa funkcjonalność odnośników Następny/Poprzedni w widoku tematu. Normalnie mamy coś takiego: Po zainstalowaniu IP.SEO mamy: Moja rada Jeżeli korzystacie z jakiejkolwiek usługi zewnętrznej służącej do śledzenia użytkowników (np. Google Analytics) to nie ma potrzeby korzystania z IP.SEO: Activity Tracking, gdyż dubluje się ich działanie i niepotrzebnie obciążamy bazę danych. Wyłączenie usługi jest proste. Wchodzimy System >> Aplikacje i moduły >> Rozszerzenia Po prawej stronie rozszerzenia znajduję się ikonka (strzałeczka skierowana w dół), w którą klikamy, a następnie z rozwijalnego menu wybieramy Wyłącz rozszerzenie Po wyłączeniu rozszerzenia możemy jeszcze wyczyścić odpowiednie tabele bazy ze zbędnych danych. Są to tabele: search_visitors i search_keywords cdn.
    4 punkty
  9. Witajcie! Ciągle pracuję z IP.Board. Postanowiłem więc urozmaicić sobie życie, rozpocząłem poszukiwania skryptu alternatywnego dla naszego kochanego IP.B. Trafiłem na WoltLab Burning Board. Bardzo mnie zainteresował i zacząłem jego testy. Ten wpis jest pierwszym w całej serii wpisów o tym jakże ciekawym oprogramowaniu. Postaram się po kolei opisywać różne interesujące funkcje i właściwości WBB. To tyle tytułem wstępu, zacznijmy poznawanie tego softu. Instalacja Już sama instalacja była dla mnie sporym zaskoczeniem - w paczce ze skryptem do wysłania są tylko trzy pliki! Pierwszy to tester serwera, drugi to instalator, a trzeci to spakowane w tar.gz pliki skryptu. Według mnie to świetne rozwiązanie - nie trzeba wysyłać kilku tysięcy plików, co trwałoby dosyć długo. Po uruchomieniu, instalator wita nas takim widokiem: Czyli bez żadnych rewelacji. Cała instalacja jest podzielona na dwa etapy: instalacja WoltLab Community Framework instalacja WoltLab Burning Board Całość trwa o wiele dłużej niż w przypadku IP.B, ale nie powiem dokładnie ile wynosi ta różnica. Pierwszy kontakt Gdy w końcu wszystko się zainstalowało, ujrzałem panel administratora: Od razu bardzo mi się spodobał: czysty, przejrzysty, wszystko ładnie poukładane. Po rozpoznaniu wszedłem do części z językami. Fraz jest dosyć dużo, bo ponad 4700, ale cóż to dla wybitnego tłumacza. A tak wygląda strona główna forum: Na tym kończę ten wpis, ale oczekujcie następnych w najbliższym czasie. Do zaprezentowania jest jeszcze bardzo wiele. Pozdrawiam, Jakub PS Potraktujcie ten wpis jako ciekawostkę, w końcu nie samym IP.B człowiek żyje. J.
    4 punkty
  10. Smutny jest ten początek nowego szczęśliwego 2015 roku. W Paryżu w siedzibie jednej z gazet, konkretnie tygodnika "Charlie Hebdo", doszło do ataku terrorystycznego przeprowadzonego przez muzułmanów. Tygodnik ów od dłuższego czasu publikował karykatury Mahometa. Napastnicy doprowadzili do śmierci 12 osób ( w tym 8 dziennikarzy gazety Charlie Hebdo) a 11 osób zostało rannych (w tym 4 ciężko). Dlaczego do tego doszło? Bezpośrednią przyczyną jest niewątpliwie prowokacja redaktorów gazety Charlie Hebdo. Jest skandalicznym zachowaniem nabijanie się i strojenie sobie żartów z cudzych bogów czy obiektów kultu religijnego. Takie zachowanie powinno być publicznie tępione i krytykowane. Akcja dziennikarzy francuskiego tygodnika wywołała reakcję muzułmanów, którzy w odwecie zabili dziennikarzy. Ale cała sprawa ma także głębszą i znacznie poważniejszą przyczynę. Dlaczego dziennikarze gazety Charlie Hebdo drwili z Mahometa? Najprawdopodobniej dlatego, że Francja, jak i wiele innych krajów Europy zachodniej boryka się z problemem najazdu imigrantów z krajów arabskich. Dlaczego imigrują min. do Francji? Bo jest to kraj słynący z rozbudowanej i hojnej opieki socjalnej. Całe rodziny muzułmańskie osiedlają się w Europie zachodniej i czerpiąc korzyści z socjalu - narzucają innym swoją wiarę. Europejczycy są obecnie terroryzowani. A to nie wolno w Szwecji choinki na święta postawić, a to chrześcijańskie symbole religijne ranią uczucia religijne muzułmanów, a to powstają idiotyczne przepisy nakazujące dostosowywać się do prawa szariatu i wszystko w ramach lewicowego bezmyślnego propagowania tolerancji, równości i innych obcych cywilizacji europejskiej wartości. Mieliśmy w ubiegłym roku atak w Londynie, teraz w Paryżu i obawiam się, że to dopiero początek. Jeśli Europejczycy się nie obudzą i nie przeciwstawią się islamskiemu najeźdźcy - Europa zginie. 1. Gdyby nie było socjalizmu w Europie - nie byłoby problemu muzułmanów. 2. Gdyby nie było problemu muzułmanów - tygodnik Charlie Hebdo nie publikowałby karykatur Machometa. 3. Ergo - nie byłoby tej tragedii. I wszystkich innych, do których dochodziło i będzie dochodzić w Europie, jeśli socjalizm nie zostanie zlikwidowany, a muzułmanie odesłani do swoich krajów. A tymczasem w Polsce... W Polsce do ataków terrorystycznych ze strony muzułmanów na razie raczej nie dojdzie. Zbyt niski socjal ratuje nas przed plagą muzułmańskich najeźdźców. Mamy za to inną plagę. Pookrągłostołową. Oprócz fiskalizacji przedsiębiorców, o której pisałem w poprzednim wpisie, premier Kopacz zafundowała Polakom kolejną niespodziankę noworoczną. Okazało się, że taniejąca na całym świecie benzyna zachęciła polski rząd do wprowadzenia dodatkowego podatku od paliw (jak gdyby dotychczasowe ponad 50% ceny benzyny było zbyt niskim podatkiem), dzięki czemu nie musimy się martwić, że będziemy mieli zbyt tanią benzynę. Ale żeby o tym nie dyskutować, mamy bardzo fajny temat zastępczy... Kryzys w Kongresie Nowej Prawicy. Reżimowe media twierdzą, że kryzys jest. I to przez nowo narodzone nieślubne dzieci byłego już prezesa Janusza Korwin - Mikke. Obecny prezes KNP, pan Michał Marusik, twierdzi w najnowszym wywiadzie, że prezes został zmieniony, bo Korwin - Mikke miał zbyt dużo obowiązków. I że partia nadal działa sprawnie i wszystko jest w porządku, nie ma żadnego rozłamu: Były prezes KNP, pan Janusz Korwin - Mikke, twierdzi jednak co innego. Że partia nie działa jak należy i ma nadzieję na jej uratowanie na najbliższym konwencie. Jeśli jednak partia okaże się niesterowna, to trzeba będzie założyć nowe ugrupowanie: Brak mi słów Jeszcze umarł Tadeusz Konwicki... Roku 2015 - co z Tobą?
    3 punkty
  11. Tak sobie przeglądam ostatnimi czasy wiadomości, czasem patrzę co leci w telewizji i coraz bardziej mnie to wszystko załamuje. Reżim robi wszystko, dosłownie wszystko, aby ogłupić ludzi. Jak widzę i słyszę z dala "śpiewające fortepiany" (chyba to w kółko puszczają) i inne pseudo muzyczne gnioty, to dostaję drgawek. Plus cała masa innych ogłupiających, marnujących czas i odciągających ludzi od spraw ważnych kretyńskich produkcji. W sieci wcale nie lepiej. Teraz ludzie się podniecają, bo emerytowany bokser, który najwyraźniej stoczył o kilka walk za dużo i przyjął zbyt wiele mocniejszych ciosów w czaszkę, postanowił wciągnąć się w medialną lewicową rozgrywkę i poparł środowiska LGBTQWERTYPNZD (z góry przepraszam pozostałe literki ze wszystkich dostępnych alfabetów, których nie wymieniłem). W każdym bądź razie najwyraźniej zaczął widzieć świat w tęczowych barwach. I rozpoczęła się medialna wrzawa, bo znany przedsiębiorca, właściciel browarów (min. Ciechana), odpisał Tigerowi na siakimś portalu społecznościowym coś niemiłego. Nie mam pojęcia po kiego grzyba w ogóle wdawał się w dyskusję. I po co potem przepraszał za swoje poglądy na dany temat. W każdym razie wywiązała się medialna burza i w to lewakom graj. Niektórym już zupełnie rozum odjęło, bo w proteście przeciwko takiemu zachowaniu właściciela browarów, zaczęli wylewać zakupione za ciężko zarobione pieniądze piwo i stwierdzili, że sprzedawać go nie będą. Mógłbym się zacząć zastanawiać po co biznesmen wdawał się w medialną awanturę. Bardziej interesującą zagadką jest jeszcze ta sprzed paru dni - czemu prezydent rzekomo wolnego (bo już nie niepodległego) kraju, jakim jest RP, Bronisław Komorowski, ku uciesze gawiedzi naciskał na biznesmena, aby ten oszukał swoich klientów i odkodował finał mistrzostw świata w siatkówce! Ludzie zapłacili ciężkie pieniądze za dekodery Polsatu w nadziei na wyłączność i co? Na prikaz prezydenta zostali zrobieni w jajo, bo okazało się że wszyscy mogli sobie za darmo na Polsacie obejrzeć finał tej sportowej imprezy. I gdzie tu sprawiedliwość? Mógłbym się nad tymi lewackimi burzami medialnymi zacząć rozpisywać. Mógłbym. Tylko co by to dało? I czyż nie ma ważniejszych spraw? Są. Zamiast tego wolę wstawić sarkastyczny obrazek: i przejść do konkretów. Owe medialne burze, bzdurne programy pseudo rozrywkowe i kolejne sensacje są robione właśnie po to, byście się zainteresowali czy rolnik znajdzie żonę i kto odgadnie właściwą piosenkę i nie przejmowali się tym, ze rządząca Rzeczpospolitą Polską od 1989 roku pookrągłostołowa lewica doprowadziła do zadłużenia Polski w wysokości: stan na 9 września 2014 roku. Warszawski licznik długu, zamontowany przez Balcerowicza, galopuje z prędkością prawie 202 milionów PLN na dobę. Gdy doliczymy do tego ukryte zadłużenie, liczba ta będzie 4-krotnie większa. Mało tego, kto ignorując pierdoły wczyta się nawet w reżimowy Onet, to dowie się że w tym tygodniu: 1. Rząd zataił raport o stanie ZUS. Dlaczego? Albowiem kontrole wykazały zapewne, że w ZUS-ie nie ma pieniędzy i Polacy masowo dostaliby natychmiast zawału serca / posiwieliby (niepotrzebne skreślić) słysząc, że emerytur nie dostaną, bo ZUS jest bankrutem. 2. Sytuacja ZUS jest tak dramatyczna, że od stycznia 2015 roku wzrasta po raz kolejny składka ZUS do wysokości 1100 PLN. Co za tym idzie jeszcze więcej przedsiębiorców zwinie interes lub przeniesie się do szarej strefy - ergo - problemy ZUS i emerytów będą galopować jeszcze szybciej. A tak składki ZUS galopowały od 1999 roku: Szkoda, że nie szło to w parze z zarobkami, a galopowały w górę jedynie ceny i pozostałe podatki. 3. I jeśli na głównej Onetu od jakiegoś czasu pojawiają się filmy na temat problemów w ZUS'ie, to wiedz narodzie, że emerytur nie dostaniecie i ta ostoja Socjalizmu dogorywa w coraz szybciej. Także zamiast komentowania poczynań panów Jakubiaka i Michalczewskiego polecam zastanowić się nad sytuacją w jakiej wszyscy się znaleźliśmy i w wolnej chwili posłuchać znakomitego wykładu, jaki Robert Gwiazdowski, prezes Centrum im. Adama Smitha (i niegdysiejszy prezes rady nadzorczej ZUS), dał kilka dni temu w Radomiu: Wykład trwa około godziny, potem są pytania. I z pewnością nie będzie to czas stracony / zmarnowany. Co prawda nie dowiecie się z niego czy rolnik znalazł żonę, ale dowiecie się wielu ciekawych rzeczy na temat podatków, kondycji ZUS oraz tego co trzeba by zrobić, żeby wyjść z obecnej sytuacji nie do pozazdroszczenia. Polecam!
    3 punkty
  12. Pstryk i mamy połowę lipca. Ależ ten czas pędzi. Zupełnie jak ogólnopolska amnezja, bo czy ktokolwiek oprócz mnie jeszcze pamięta, że kilka tygodni temu była jakaś afera taśmowa? Ależ skąd. Kto by się tam przejmował skorumpowanym rządem, degrengoladą moralną czy obyczajową na najwyższych poziomach polskiej dyplomacji. Kelnerzy którzy nagrali te smutne "taśmy prawdy" mieli w mediach swoje 5 minut i mogli się poczuć jak celebryci. Winni zostali ukarani. Nie, nie - rząd nie podał się ze wstydu do dymisji. Albowiem na zielonej wyspie winnym okazali się ci co dokonali nagrań i ci, którzy je opublikowali. Tak więc prokuratura dobrała się do biznesmena, który rzekomo zlecił te nagrania oraz do redakcji Wprost, która ośmieliła się je opublikować. Ba, redakcja została ukarana także karą 500 000 PLN oraz wkrótce może spodziewać się kolejnych konsekwencji od adwokata Romana Giertycha, który również był niechlubnym bohaterem zarejestrowanych nagrań. Fot.: Roman Giertych Spełnienie roszczeń złotoustego Romana może kosztować Redakcję Wprost nawet 30 000 000 PLN (trzydzieści milionów polskich złotych). Nu, ale jak się doprowadza kraj do ruiny, robi 4 biliony PLN długu, przekręty na ciężkie miliardy etc. to takie grosze nie robią już na nikim żadnego wrażenia. Aby wstrząsnąć opinią publiczną i być może odwrócić uwagę od niewygodnej afery, media zajęły się niejakim profesorem Chazanem, który odmówił wykonania aborcji oraz odmówił polecenia innego lekarza, który by tej aborcji dokonał. Nie będę się rozprawiał na temat samego aktu aborcji. Skupię się jedynie na absurdzie istoty całej sprawy. Prof. Bogdan Chazan Otóż prof. Chazan stracił swoje stanowisko za brak wykonania aborcji, która widocznie była sprzeczna z jego sumieniem. Jakby na to nie patrzeć, to zabijanie istoty ludzkiej. Nawet sama prezydent Warszawy, Hanna Gronkiewicz Waltz, zabrała głos w tej sprawie i razem z mediami zaatakowała profesora. Z resztą to nieistotne dlaczego prof. Chazan odmówił wykonania aborcji. Mógł mieć kiepski dzień, kłopoty rodzinne, mógł być zdenerwowany, nie wyspany, mógł zwyczajnie nie lubić wykonywać tej konkretnej czynności, nie znać się na tym lub cokolwiek innego. Ba, jeśli jego zdaniem wykonywanie aborcji jest sprzeczne z jego wiarą, prawem czy sumieniem, to jakim prawem zmusza się człowieka do wskazywania innego lekarza i bycia zamieszanym we współudział w tym czynie? Pacjentka zamiast robić medialną aferę, powinna była się udać do innego lekarza, który by tę aborcję wykonał. Tak samo jest w każdej innej sprawie. Jeśli dany informatyk specjalizuje się w systemach Linuxowych i nie chce się podjąć naprawy komputera z systemem Mac OS, to ma do tego pełne prawo i nigdzie nie jest powiedziane, że musi polecać konkurencję. Każdy ma rączki, nóżki, rozum i internet - znajdzie sobie fachowca, który naprawia komputery z logiem nadgryzionego jabłka. Jeśli dany mechanik samochodowy nie czuje się na siłach, aby naprawić Corvettę Z06, natomiast specjalizuje się w Matizach, to nie można mieć o to do niego pretensji i trzeba zwyczajnie poszukać serwisu obsługującego Corvetty. Czyż nie? W normalnym kraju owszem. W Polsce "pokrzywdzony" klient będzie bluźnił na mechanika i domagał się, by ten stracił posadę. Ludzie, na jakim świecie my żyjemy? Okazuje się, że w świecie, w którym wolno kraść i marnotrawić miliardy, doprowadzać całe kraje do ruiny finansowej i wyniszczenia demograficznego, prowadzić wojny pod pretekstem "walki o demokrację", a jednocześnie nie można już nawet dać komuś w pysk, za wyrządzone krzywdy! Ta historia ciągnie się już od kilku dekad. Niejaki Michał Boni (z prawej, szerzej znany jako TW Znak), będąc agentem w czasach PRL, który donosił na ludzi i niszczył ludziom życie na tyle skutecznie, żeby do dziś po manewrach Kiszczaka piastować wysokie stanowiska, wyparł się swojej agentury oraz publicznie oczernił Janusza Korwin - Mikke, nazywając go kłamcą i kilkoma innymi epitetami. Do dnia dzisiejszego za te oszczerstwa nie przeprosił. Janusz Korwin - Mikke od ćwierćwiecza obiecywał, że jeśli nadarzy mu się taka okazja, a p. Michał Boni go nie przeprosi, to zwyczajnie da mu w pysk. Była to jedna z jego najbardziej charakterystycznych obietnic wyborczych, którą kilka dni temu raczył był dotrzymać. P. Michał Boni zamiast zwinąć się w kulkę i okryć się wstydem, poleciał ze skargą do mediów i rozpętała się afera. Nie będę chwalił ani potępiał czynu Janusza Korwin - Mikkego, bo jest to jego prywatna sprawa. Warto jednak posłuchać rzeczniczki Kongresu Nowej Prawicy: Po całej aferze poparcie dla KNP wzrosło do 10-12%. Dziwi jednak nadal wysokie poparcie dla Platformy, ale cóż. I ten zamek na piasku się wkrótce zawali. A propos. Pewien mieszkaniec Kołobrzegu, 28-letni bezrobotny konserwator zabytków, postanowił z nudów budować zamki z piasku. Te spodobały się wczasowiczom i zaczęli wspierać go datkami. Pomysłowy budowniczy poszedł o krok naprzód, założył firmę i wystąpił o unijną dotację. Otrzymał z Wojewódzkiego Urzędu Pracy bezzwrotną dotację w wysokości 40 tys. zł na budowanie zamków z piasku. No cóż, skoro Unia Europejska potrafiła wydać już 2 biliony euro na walkę z Globalnym Ociepleniem (na które nie ma żadnego wpływu), to czymże jest raptem 10 000 Euro z Waszych podatków, na budowanie zamków z piasku? A o tym jak bardzo piaskowy zamek, zwany Unią Europejską, jest bliski zawalenia się, opowiadają nasi czterej wysłannicy do Parlamentu Europejskiego: CEP Janusz Korwin Mikke, CEP Michał Marusik, CEP Jarosław Iwaszkiewicz, CEP Stanisław Żółtek. Więcej autentycznych i szczerych do bólu relacji na żywo wprost z Brukseli znajdziecie każdego dnia tutaj: klik . W tej całej beznadziei jedynym pocieszeniem jest to, że te unijne czy pookrągłostołowe zamki piaskowe długo już nie postoją.
    3 punkty
  13. Moi drodzy, Trzeba to powiedzieć jasno - mamy w Polsce wojnę i działania wojenne wojsk reżimowych nasilają się w tempie nieprawdopodobnym. Nie bez przyczyny, albowiem lista numer 7, na którą zagłosowanie jest naszym patriotycznym obowiązkiem w dniu 25 maja, osiąga w sondażach (CBOS z dnia 4 maja 2014) pierwszy w historii dwucyfrowy wynik 10%: i tym samym Kongres Nowej Prawicy staje się trzecią siłą w kraju. Oni już to wiedzą i zaczynają się panicznie bać. Ten strach jest widoczny w ich najświeższych czynach i wszystkie siły reżimu przeszły z punktu pierwszego i drugiego do trzeciego. Albowiem Mahatma Gandhi, słynny indyjski filozof, powiedział kiedyś: Otóż przez ostatnie 25 lat Janusz Korwin - Mikke był ignorowany (nie był pokazywany w reżimowej telewizji i innych mediach), a jeśli już to ośmieszany na każdym możliwym kroku. Mówiono o nim jako o błaźnie w muszce, oszołomie, wariacie z szalonymi poglądami. Teraz przedstawiciele reżimu już wiedzą, że 10% wynik to nie przelewki i wytaczają swoje najcięższe działa w rzekomo wolnym i rzekomo demokratycznym kraju, za jaki powszechnie uważa się Polskę. Gdyby Polska była faktycznie krajem wolnym i demokratycznym, każde ugrupowanie miałoby takie same prawa na prezentowanie swojego programu i postulatów, łącznie z obiektywnymi wywiadami czy debatami w programach telewizyjnych. Tymczasem jest zupełnie na odwrót, postanowiłem wynotować najbardziej bulwersujące działania aparatu reżimowego, podjęte przeciwko KNP. Jakie to działania? 1. Od kilku dni trwał zmasowany atak DDOS na witrynę lidera Kongresu Nowej Prawicy. Strona była notorycznie niedostępna: na szczęście prezes był na to przygotowany i jego wpisy na Facebooku, który ma z pewnością o wiele lepsze serwery i zabezpieczenia, śledzi tygodniowo już ponad 3 000 000 osób. Ponadto witryna została przeniesiona do chmury i już jest dostępna. 2. Premier Donald Tusk, którego obowiązkiem jest wypełnianie obietnic wyborczych, nie dość że tych obietnic nie dotrzymał i publicznie przyznał się do kłamstwa oraz faktu, że nie zamierza tych obietnic realizować, powiedział: Link do źródła: http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Tusk-moje-zadanie-to-nie-dopucic-do-zwyciestwa-eurosceptykow,wid,16607137,wiadomosc.html?ticaid=112bb7 Tym samym premier przyznał, że w Polsce nie ma wolności poglądów politycznych i zasady demokracji nie mają kompletnie żadnego znaczenia, bo najważniejsze jest zdanie partii rządzących. Niezwykle interesującą kwestią jest także zagadka od kogo premier otrzymał takie polecenie. 25 maja mamy niepowtarzalną okazję powiedzieć premierowi, co na ten temat myślimy, głosując na listę numer 7. Komentarz prezesa KNP na temat tego skandalicznego zachowania premiera: http://wiadomosci.onet.pl/kraj/janusz-korwin-mikke-tusk-bezczelnie-oglasza-ze-sfalszuje-wybory/5lsyj 3. Telewizja publiczna ma obowiązek pokazywać przedstawicieli KNP i czyni to w specyficzny dla reżimu sposób. Wydawać by się mogło, że telewizja powinna w obiektywny sposób pokazywać polityków z poszczególnych frakcji i wypytywać ich o takie sprawy jak: program partii, motywację ich działań, cele, jakie sobie postawili i tak dalej. Tymczasem po obejrzeniu kilku wywiadów z różnymi ludźmi popierających Kongres Nowej Prawicy mam wrażenie, że zadaniem redaktorów było: ośmieszyć rozmówcę, wyciągnąć konkretne informacje dla potrzeb reżimu, doczepić się do kontrowersyjnych, często prywatnych opinii poszczególnych członków partii, nastraszyć Polaków przed głosowaniem na to ugrupowanie. Zrobiłem zestawienie wywiadów, które moim skromnym zdaniem najlepiej obrazują negatywne nastawienie mediów do Kongresu Nowej Prawicy oraz pokazują jak dzielnie można się przeciwstawić ostrzałowi reżimowemu, odpowiadając kontratakiem. Przesłuchanie w reżimowej TVN 24 - tow. Bogdan Rymanowski versus Janusz Korwin - Mikke: http://www.youtube.com/watch?v=OZTO6x7usKQ Wypytywanie o informatorów, powtarzanie pytań, typowy dla bezpieki schemat przesłuchania. Przesłuchanie w reżimowej TVP Info - tow. Piotr Kraśko versus Wojciech Cejrowski: Na szczęście inteligentny rozmówca dzielnie odpierał ataki i natychmiast wyłapywał próby zmiany niewygodnego dla reżimu tematu. Kwestia Przemysława Wiplera Niedawno poseł Przemysław Wipler postanowił wstąpić do partii Kongres Nowej Prawicy, stając się tym samym pierwszym posłem KNP w sejmie. Tego samego dnia po wielu miesiącach milczenia (od afery pijackiej minęło wszak szmat czasu) prokuratura wystosowała wobec niego zarzuty. Przypadek? Ależ skąd! Na tym nagraniu widzimy, jak poseł Wipler dzielnie odpiera ataki tow. Beaty Tadli: https://www.facebook.com/photo.php?v=651477388256915 Niczym Robo Cop ignoruje kretyńskie pytania np. na temat wypowiedzi prezesa o kobietach i recytuje program KNP, czyli obniżenie podatków, likwidacja pit i cit, obniżenie akcyzy. Wykorzystanie przez TVN wnuka nazisty z KL Auschwitz do zastraszania polaków: To jest zagranie wyjątkowo podłe i wyjątkowo bezczelne, nawet jak na TVN. Najwyraźniej strach wśród reżimu musiał dosyć mocno eskalować, skoro postanowiono w obronie lewicowego socjalistycznego reżimu posłużyć się wnukiem Rudolfa Hessa, komendanta nazistowskiego obozu koncentracyjnego w Auschwitz i postraszyć Polaków, że jeśli będą głosować na skrajną prawicę, to historia z obozami koncentracyjnymi może się powtórzyć! https://www.youtube.com/watch?v=e5uOKqAT43A Przecież NSDAP to była Narodowo - Socjalistyczna Niemiecka Partia Robotników o poglądach skrajnie lewicowych, socjalistycznych czyli dokładnie takich samych, jak obecnie rządzące Polską od 25 lat partie! Czy TVN ma Polaków za totalnych idiotów, którzy nie znają historii i dadzą się nabrać na tę skandaliczną manipulację? Inne manipulacje TVN zdemaskowane przez Mariusza Maxa - Kolonko: Najnowszy odcinek Max TV wyjaśnia nam, dlaczego Unia Europejska musi się rozpaść i nie ma prawa bytu, jakie są manipulacje TVN wobec partii Kongres Nowej Prawicy oraz dlaczego Polska skompromitowała się na Eurowizji: Najnowsze manipulacje TVP w wiadomościach - afera powodziowa: Aż trudno w to uwierzyć, dlatego po prostu przytoczę przebieg wydarzeń opisany przez prezesa Janusza Korwina - Mikke i załączę nagranie z wiadomości, co udało się z tego spreparować ekipie Wiadomości. Wnioski wyciągniecie sami: To niesamowite, jak skłóceni na co dzień przedstawiciele wszystkich ugrupowań będących obecnie u władzy oraz podległe im media jednogłośnie atakują Kongres Nowej Prawicy. Wiedzą doskonale, że jeśli przegrają te wybory, to staną się rzeczy opisane w poprzednim wpisie: http://forum.invisionize.pl/blog/71/entry-157-25-maja-lista-numer-7/ - KNP zdobędzie unijne pieniądze, czas w mediach i będzie niezwykle groźnym przeciwnikiem w przyszłorocznych wyborach do sejmu. A wtedy przedstawiciele wszystkich reżimowych partii oraz redaktorzy mediów reżimowych stracą posady i wylądują w kryminale. Czego z całego serca wszystkim życzę, przypominając najważniejszą misję, niezbędną do wykonania i wygrania tej wojny: 25 maja zagłosujmy na listę numer 7!
    3 punkty
  14. Cóż, w dniu dzisiejszym Trybunał Konstytucyjny ogłosił, że legalnie wolno kraść. I kłamać. A konkretnie, że podniesienie wieku emerytalnego przez Tuska i jego pachołków jest zgodne z Konstytucją. Tym samym wiemy już na sto procent, że obietnice oraz umowy zawierane z Państwem Polskim są nic nie warte. Rząd może sobie w dowolnym momencie zmienić warunki umów, a Ty obywatelu teoretycznie nie możesz nic zrobić. Możesz się odwoływać gdzie chcesz, ale możesz być pewien, że władza sądownicza podporządkowana panującemu reżimowi nie wyda korzystnego dla Ciebie wyroku, tylko będzie bronić interesów tejże władzy. Kilka dni temu premier Tusk osobiście przyznał się, że bezczelnie okłamał cały naród i to co obiecywał przed wyborami wcale nie było jego zamiarem. Z resztą zostało to już doskonale skomentowane: Wkrótce nadarzy się znakomita okazja, aby podziękować premierowi i ekipie rządzącej Polską od 25 lat za wszystkie kłamstwa wyborcze, doprowadzenie kraju do ruiny, przedsiębiorców do bankructwa, zmuszenia ludzi do emigracji, kradzieży pieniędzy z OFE oraz 4 bilionów złotych długu. 25 maja odbędą się wybory do parlamentu europejskiego i warto wziąć w nich udział, głosując na listę numer 7. Dlaczego? Wszak w Parlamencie Europejskim nie można niczego załatwić. Ale warto wygrać te wybory, aby móc: wprowadzić jak największą liczbę posłów do parlamentu europejskiego, a co za tym idzie: każdy wprowadzony do parlamentu europejskiego poseł to solidny zastrzyk finansowy dla Kongresu Nowej Prawicy (ta partia nie jest finansowana z Waszych podatków, istnieje jedynie dzięki darowiznom, a każdy eurodeputowany z listy numer 7 przekaże wszystkie swoje diety na rachunek partii), dzięki tym funduszom partia będzie miała za co prowadzić kampanię do polskiego sejmu w wyborach 2015 roku, unijni posłowie będą częściej pokazywani w Polskich mediach, a przy okazji euro-posłowie KNP będą mogli niszczyć i ośmieszać Unię od środka, tak jak to czyni teraz min. brytyjski UKIP z panem Faragem na czele. Mamy niepowtarzalną okazję pokazać pookrągłostołowej klice, że mamy ich dość. W ostatnich sondażach KNP miało ponad 5, 6%, a w dwóch ostatnich 8,4% a nawet 9,1%: Wystarczy tylko się wybrać na spacer z dowodem osobistym i oddać głos na dowolne nazwisko z listy numer 7. Instrukcja o tym jak głosować dla Polaków mieszkających za granicą: http://tiny.pl/qk3r2 Instrukcja o tym jak głosować dla Polaków bez zameldowania i poza miejscem zameldowania: http://tiny.pl/qk39f Krótko mówiąc wypełnia się papierek, dopisuje do lokalnego spisu wyborców i sprawa załatwiona - już możemy głosować na listę numer siedem Jeśli uważasz, że w Polsce jest już błogostan i po 25 latach rządów AWS, SLD, PIS, PO lepiej być nie może - to nie idź nigdzie. Po co się fatygować. Jest przecież super. Usiądź wygodnie przed telewizorem, obejrzyj sobie Taniec z Gwiazdami, zapal skręta, strzel browara, weź kredyt i wyjedź na odlotową majówkę. A jeśli jednak masz odrobinę oleju w głowie i zgadzasz się z przesłaniem piosenki Kabaretu pod Wyrwigroszem: To nie zmarnuj tej szansy, 25 maja weź udział w wyborach i skreśl dowolne nazwisko z listy numer 7. Najlepiej całą rodziną, niech siódemka okaże się szczęśliwa dla Polski!
    3 punkty
  15. W tym roku pogoda nas wyjątkowo rozpieszcza. Rok temu pod koniec października spadł pierwszy śnieg, który zagościł aż do połowy kwietnia. Tegoroczna październikowa aura niemal do samego końca miesiąca zapewnia nam wyjątkowo wysokie temperatury 20-22 stopni W takie dni warto wyjść na spacer czy wybrać się na ostatnie w tym roku przejażdżki rowerowe. Mnie taka pogoda skłoniła jeszcze do jednej czynności - zrobienia jesiennych porządków. Dobre zajęcie, jeśli chcemy się odstresować, a nawet na zdruzgotane nerwy nieco pomaga Niestety wkrótce robienie porządków nie będzie takie proste, bo od 2014 roku Unia Europejska ograniczy moc odkurzaczy do 1600W, a docelowo do 900W... Być może wraz z lewicowym euro-socjalistycznym "postępem" do łask wrócą stare sprawdzone miotły? Kto widział film Oligarcha ten wie, że i na tym można było zbić niezłą fortunę. A kto woli nowsze technologie i ma trochę kapitału do zainwestowania, to z pewnością zrobi dobry interes kupując lub tworząc fabrykę sprzętu AGD np. na Białorusi. Z pewnością będzie wielu chętnych na mocny solidny odkurzacz (może nawet w promocji z zapasem żarówek gratis ). Miejmy nadzieję, że euro-sceptyczne partie dostaną się w nadchodzących wyborach do unijnego parlamentu i zrobią tam prawdziwe porządki. Brytyjski UKIP radzi sobie świetnie, we Francji Maryna Le Pen zdobywa coraz większą popularność, partie prawicowe rosną w siłę w Skandynawii, na Węgrzech, a także i w Polsce. Kongres Nowej Prawicy przekroczył barierę 5% poparcia w sondażach o czym poinformowały nawet reżimowe media, takie jak TVN czy Gazeta Wyborcza! Jest zatem nadzieja, że nieuchronne bankructwo i koniec Unii Europejskiej zostanie przyspieszone. Najnowszy sondaż MillwardBrown SA na zlecenie Faktów: Przybywa także zwolenników zdroworozsądkowego myślenia. Youtube'owy kanał Max TV przekroczył już 300 000 subskrybentów, a filmy wyświetlone na nim przekroczyły już 23 miliony odsłon! Także licznik polubień profilu prezesa KNP znacznie przyspieszył, obecnie wynosi ponad 141 000 polubień, a kto wie ile będzie za miesiąc? Pożyjemy, zobaczymy Ze smutnych informacji - gajowy Bronek szykuje nam 3 listopada żałobę narodową. Tego dnia odbędzie się niebawem pogrzeb zmarłego 28 X pierwszego premiera III RP - Tadeusza Mazowieckiego. Ja rozumiem, pogrzeb z honorami się należy, ale żeby od razu żałobę narodową z tego powodu? Każdego dnia umierają w Polsce ludzie. Niektórzy ze starości, inni z powodu chorób, nędzy, wypadków czy samobójstw. I nikt po nich nie płacze. Niedawno zmarli wybitni polscy pisarze - Joanna Chmielewska i Sławomir Mrożek. Dlaczego wtedy prezydent nie ogłosił żałoby narodowej? Bo ani Mrożek, ani Chmielewska nie należeli do układu. Jak byłem mały to lubiłem Mazowieckiego Pewnie dlatego, że nic o nim wtedy nie wiedziałem, a telewizja pokazywała go jako miłego starszego pana, który śmiesznie powoli mówił. W Polskim ZOO był sympatycznym żółwiem. A tak naprawdę był jednym z głównych aktorów The Kiszczak Show , który objął stanowisko premiera nowego tworu zwanego III RP na wniosek radzieckiego dyplomaty i przez następne lata wraz sitwą, która dorwała się do władzy, nie zrobił nic aby Polakom żyło się lepiej. Ba, to dzięki niemu nie rozliczono komunistów za ich grzechy (można poszukać sobie w sieci o tzw. "grubej kresce" Mazowieckiego, jeśli ktoś jest zainteresowany), dzięki czemu panoszą się w polskim sejmie i gospodarce po dzień dzisiejszy. Mam nadzieję, że trafi do swojego wymarzonego demokratycznego* raju. *gdzie dwóch diabłów spod kotła ze smołą będzie mogło przegłosować jednego anioła. A żeby nie kończyć wpisu smutnymi wiadomościami zapraszam Was do wysłuchania dającej do myślenia bajki o mrówce i koniku polnym. Czyta Ś.P. Krzysztof Habich:
    3 punkty
  16. Witajcie drodzy konsumenci, a także wszyscy ludzie pracy ( którzy sobie jeszcze nie uzmysłowili, że przez mniej niż 1/3 swojego życia są ludźmi pracy, a przez znaczną większość życia są konsumentami). Co prawda otaczająca rzeczywistość i problemy dnia codziennego zniechęcają mnie do robienia czegokolwiek, ale w związku z tym, że 17 września 2013 roku stała się rzecz niebywała, postanowiłem na ten temat napisać słów kilka. Otóż po wielu latach zakazu pokazywania przedstawicieli faktycznej prawicy w reżimowej telewizji, do programu 1 TVP zaproszony prezes Kongresu Nowej Prawicy, pan Janusz Korwin - Mikke. Optymista z pewnością by pomyślał - nareszcie poszli po rozum do głowy! Może wreszcie się coś zmieni? Nie, nie - zejdźmy na ziemię Nie zapominajmy, że TVP jest telewizją reżimową, a według reżimowych mediów w naszym kraju pięknie jest i nie ma się w ogóle czym przejmować, więc można spokojnie puścić wodze fantazji i pobujać o niebieskich migdałach. Jak jest naprawdę wiecie min. z tego bloga i źródeł często na nim podawanych. Po co więc TVP zaprosiło po tylu latach banicji jednego z niewielu ludzi w tym kraju, który jako jeden z niewielu ma proste recepty na to, by w Polsce żyło się lepiej? Skoro nie rozmawiano o gospodarce, ekonomii, rozwiązaniach politycznych dla bankrutującej i wyludniającej się Polski - to o czym? Otóż w programie "Po prostu" pana Sekielskiego postanowiono podyskutować na temat co by było gdyby Polska zawarła pakt z Niemcami i zamiast być ofiarą Paktu Ribbentrop - Mołotow, bylibyśmy beneficjentami paktu Ribbentrop - Beck. Popatrzmy: http://www.youtube.com/watch?v=lMFL3cuzQtw Temat być może jest ciekawy. Temat z pewnością zainteresuje pasjonatów historii. Kroniki filmowe są bardzo ładnie spreparowane, wizja Polski od morza Bałtyckiego do morza Czarnego budzi z pewnością pozytywne emocje, tak samo jak myśl, że tyle milionów istnień ludzkich można by ocalić. Tylko dlaczego w Telewizji Polskiej porusza się tematy, które nie mają dla nas kompletnie żadnego znaczenia? Przecież czasu cofnąć nie można, tego co się stało nie jesteśmy w stanie odwrócić! Za to możemy wprowadzić teraz zmiany proponowane przez Kongres Nowej Prawicy, które ocalą od prawdziwych nieszczęść, jakie wiszą nad Polską niczym czarne chmury... Ofiar II Wojny Światowej już nie wskrzesimy, ale możemy zapobiec wymieraniu narodu polskiego oraz dalszym jego zadłużaniu. Dlaczego nikt z redaktorów TVP nie chce o tym dyskutować? Bo na tym mediom publicznym nie zależy. Ich zadaniem jest byście się moi mili zajmowali wszystkim, tylko nie tym co potrzeba. Wy macie się interesować przekomarzaniami pomiędzy Tuskiem i Kaczyńskim, Wy macie się interesować z kim się przespała Natalia Siwiec, Wy macie się zająć losami bohaterów kiczowatych seriali czy reality show, a nawet możecie puścić wodze fantazji, co by było gdyby Polska zawarła sojusz z III Rzeszą. A żeby przypadkiem gościowi programu nie wymskło się coś sprzecznego z interesami obecnego reżimu, nagrania tej krótkiej rozmowy dokonano pół godziny przed emisją programu. W razie czego, to przecież się wytnie Otóż takie fantazjowanie "co by było gdyby..." natychmiast skojarzyło mi się z polskim tłumaczeniem tytułu filmu Bena Stillera z Winoną Ryder w roli głównej, którego oryginalny tytuł brzmi Reality Bites, a przetłumaczony został na język polski jako "Orbitowanie bez cukru". Reality bites, czyli kąsająca rzeczywistość ma sens. Bohaterowie tego filmu, młodzi amerykanie, zmagają się w nim z kąsającą ich brutalnie szarą rzeczywistością. A co oznacza polski odpowiednik? Absolutnie nic. Jest to zlepek trzech słów, które osobno mają sens, w całości jednak żadnego. Zupełnie jak absolutnie żadnego sensu (z punktu widzenia przeciętnego Kowalskiego) i znaczenia nie ma w obecnej chwili dywagacja, co by było gdyby Polska zawarła sojusz z III Rzeszą. Tak się nie stało, natomiast zawarliśmy traktat Lizboński, należymy do wyniszczającej nas Unii Europejskiej i tym się należy teraz martwić. Kto wie, czy w przyszłości również nie będą się zbierać ludzie, aby w podobny sposób dywagować? W 2006 roku swoją premierę miała amerykańska komedia science - fiction nosząca tytuł "Idiokracja". Kto nie widział - gorąco polecam. Scenarzysta tego filmu również puścił wodze fantazji i przedstawił nam absurdalną rzeczywistość, gdzie w przeciągu najbliższych wieków nastąpił zwrot w ewolucji człowieka. Ze wstępu dowiadujemy się: Reżyser na wskutek nieudanego naukowego eksperymentu przenosi głównych bohaterów w ogarniętą chaosem przyszłość, gdzie infrastruktura miejska jest w opłakanym stanie, wszędzie zalegają góry śmieci, szaleje potworna inflacja, brakuje wszystkiego, rośliny nie chcą rosnąć a zidiocieli do granic absurdu ludzie z tatuażami identyfikacyjnymi nie mają bladego pojęcia jak sobie z tym poradzić. To była komedia science-fiction. Ja niestety z przerażeniem obserwuję, że czarny scenariusz tej komedii się sprawdza z każdym dniem, a pokazane w niej absurdalne obrazki są kropka w kropkę odzwierciedleniem tego, co się w krajach socjalistycznych dzieje! Ludzie zidiocieli? A i owszem, reżimowe media i tragiczny system państwowej edukacji zrobił swoje... Tatuaże identyfikacyjne? Ba, mamy już chipy wszczepiane pod skórę, paszporty biometryczne, smartphone'y i całodobową inwigilację zapewnioną, Tony śmieci? He he ustawa śmieciowa daje się we znaki.... Infrastruktura w tragicznym stanie? A jakże, Detroit welcome to.... Problemy ekonomiczne i inflacja? Ba, w każdym z krajów socjalistycznych występują oba zjawiska... Przetrwa ten, kto ma lepszy pomysł na biznes, jest sprytniejszy, mądrzejszy i zaradniejszy, czy ten kto potrafi wyciągać dotacje i zasiłki? Przykładów można by mnożyć w nieskończoność. Mało tego, jeśli teraz tego nie powstrzymamy, kto wie czy za 50 lat przedstawiciele ówczesnych elit również nie będą sobie w mediach orbitować bez cukru co by było, gdyby ludzie posłuchali "tego z muszką" i pozwolili mu przywrócić normalność? A może, gdyby Polacy zamiast zajmować się tymi bzdetami co obecnie, poparli wówczas Kongres Nowej Prawicy: ludność Polski wynosiłaby 50 a nie 28 milionów obywateli (bo jak wiemy za kilka dekad straty w ludności spowodowane socjalizmem możemy mieć większe niż po II Wojnie Światowej), ludzie byliby wykształceni i wyznawaliby tradycyjne wartości (dziewczynki bawiłyby się lalkami a chłopcy samochodzikami, a nie jak jest odwrotnie w nowoczesnych przedszkolach), Polska miałaby silną armię i pozycję na arenie międzynarodowej, a nie byłaby pośmiewiskiem tak jak w tej chwili, rodziłyby się dzieci, a polskie społeczeństwo nie byłoby skazane na wyginięcie, nie byłoby patologii w postaci szerzącej się propagandy LGBT, nie byłoby katastrofalnego zadłużenia i galopującej inflacji (a zwykły posiłek nie kosztowałby 20 000 000 000 000 000 EXXXXTRA wielkich złotych, co niebawem nastąpi jak złotówka nie przestanie być dodrukowywana by spełniać zachcianki Tuska i Rostowskiego), Polakom żyłoby się dobrze i dostatnio i nie musieliby jeździć po całym świecie za pracą... Powiedzcie sami, czy nie lepiej zamiast gdybać ( za kilka dekad gdy mleko się wyleje) jakby to mogło być pięknie, zacząć coś robić by faktycznie żyło nam się lepiej? Mamy niesamowitą okazję odwrócić ten tragiczny w skutkach bieg wydarzeń. W niemal każdym wpisie staram się Wam załączać symptomy tego, że dzieje się źle. W tym tygodniu kuksańca otwierającego nam oczy w najnowszym numerze Forbse'a przesyła nam nie kto inny, jak sam Steve Forbes: http://biznes.pl/wiadomosci/raporty/steve-forbes-polska-strzelila-sobie-w-stope,5577724,1,5105797,251,news-detal.html . Życzę wszystkim, abyśmy tej okazji nie zmarnowali. Bo może się ona już nie powtórzyć...
    3 punkty
  17. Dzisiaj mija 74 rocznica wybuchu II Wojny Światowej. Pierwszego września 1939 roku armia III Rzeszy wkroczyła do Polski, zrzuciła pierwsze bomby na Wieluń, rozpoczęła atak na Westerplatte. Po 6 latach działań wojennych, zginęło łącznie około 33 milionów ludzi na całym świecie. Ta rocznica skłoniła mnie do pewnej refleksji, mianowicie jakie skutki na losy narodu polskiego miały dwa najbardziej znane izmy, o jakich w dzisiejszych mediach głośno: kapitalizm i socjalizm. Nie będę tutaj pisał wywodów historycznych, elaboratów czy zagłębiał się w szczegóły. Prześledźmy zatem najistotniejsze wydarzenia minionego wieku, które miały wpływ na naszą ojczyznę. Jak możemy przeczytać w encyklopedii PWN na temat tego pierwszego -izmu: Jak widzimy, hamowanie tego izmu przyczyniało się do upadku miast i mieszczaństwa, a gdy w XIX wieku wprowadzono go więcej, pojawiają się takie przyjemne słowa, jak rozwój, zniesienie poddaństwa (czyli wolność), powstawanie. Rozwijało się górnictwo, powstawały fabryki, przemysł tekstylny, hutnictwo. Pojawiły się innowacje technologiczne. Produkowano dobra, ludzie mieli zatrudnienie, mieliśmy towar, który można było eksportować, dzięki czemu kraj mógł się rozwijać. A co się stało w XX wieku? 7 X 1918 roku Rada Regencyjna ogłosiła odzyskanie niepodległości przez Polskę po 123 latach zaborów. 11 listopada 1918 roku owa władza została przekazna temu panu: Naturalnie jest to dobrze znany wszystkim Polakom Józef Piłsudski. Niewiele osób zdaje sobie jednak sprawę z tego, że ten pan był współzałożycielem oraz przewodniczącym Polskiej Partii Socjalistycznej! Dzięki czemu Polska we władanie drugiego -izmu. Na jak długo? Przekonajmy się. 1 IX 1939 roku ten pan: złożył Polsce niezapowiedzianą wizytę, rozpoczynając II Wojnę Światową, w której zginęło 33 miliony istnień ludzkich. Tak, to Adolf Hitler, przywódca Narodowo-Socjalistycznej Niemieckiej Partii Robotników (NSDAP). Niespełna dwa tygodnie później, bo 17 września 1939 roku ten pan: postanowił również złożyć nam niezapowiedzianą wizytę od strony wschodniej. Fakt, po roku 1941 zaczął walczyć po naszej stronie, a jego niezwyciężona Armia Czerwona wyzwoliła min. hitlerowski obóz koncentracyjny Auschwitz Birkenau, co nie zmienia faktu iż był on dożywotnim dyktatorem Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich i na długie dekady po II Wojnie Światowej zakorzenił w naszym kraju socjalizm. W tym miejscu warto przybliżyć znaczenie tego drugiego izmu: I tak oto wartości kapitalistyczne zostały całkowicie odrzucone, a socjalistyczna ojczyzna zaczęła się borykać z coraz to nowymi przejściowymi trudnościami, których i po dziś dzień mamy w nadmiarze. Na szczęście Komitet Centralny Polskiej Zjednoczonej Partii Robotników zawsze znajdował jakieś wyjście z kryzysowej sytuacji. Np. ten miły pan w ten sposób łagodził skutki działań socjalistów: powiedział Stanisław Gomułka, przewodniczący KC PZPR, w 1956 roku. Z kolei jego następca: zaciągnął za granicą takie pożyczki (w dzisiejszej nowomowie dziennikarskiej powiedzielibyśmy - pozyskał dla Polski tak ogromne dotacje), że przejściowe trudności z niewydolnej gospodarki centralnie planowanej udało się przetrwać, na półkach sklepowych pojawiły się artykuły spożywcze, budowano drogi, szkoły, mieszkania - krótko mówiąc Edwardowi Gierkowi udało się zrealizować program PO i PiS, tylko jakim kosztem? Ostatnia rata na spłatę długów zaciągniętych przez tego pana w latach 70-tych XX wieku została przelana w październiku 2012 roku i wynosiła 297 000 000 $ USD! Niestety, nasza ojczyzna nadal pogrążona była w głębokim socjalizmie, gospodarka była nadal niewydolna i pożyczone pieniądze szybko się skończyły. W latach 80-tych nastąpił kolejny kryzys. 13 XII 1981 roku ten pan: wprowadził na terenie całego kraju stan wojenny. Wprowadzono godzinę milicyjną, czołgi, wojsko i zmotoryzowane oddziały milicji obywatelskiej patrolowały ulice co de facto skutkowało kolejnymi ofiarami śmiertelnymi. Wprowadzono kartki na żywność i inne dobra luksusowe (buty, paliwo itd. ), krótko mówiąc - nie było wesoło. Wydawać by się mogło, że pod koniec lat 80-tych nastąpiła poprawa. Ale nic bardziej mylnego, bo jak pisałem w jednym z poprzednich wpisów The Kiszczak Show , ten pan: zrobił Was w jajo i sprawił, że wydaje Wam się iż już nie żyjemy w socjalizmie. Nic bardziej mylnego. Nadal w podatkach oddajemy znaczną większość swoich dochodów, która to potem w myśl sprawiedliwości społecznej jest rozdzielana a to chorym, a to bezrobotnym, a to emerytom i rencistom i tak dalej. Jedynie ten pan Mieczysław Wilczek: na początku lat 90'tych wprowadził ustawę (tzw. ustawę Wilczka), dzięki której: Tak, tak - te wszystkie stragany z odzieżą i elektroniką to jego zasługa. Niestety u władzy nadal pozostali zwolennicy socjalizmu i przez kolejne lata III Rzeczypospolitej zasiane ziarenko kapitalizmu było duszone kolejnymi chwastami: przepisami, podatkami, ustawami, przez co z każdym krokiem działo się w Polsce coraz gorzej. Te twarze znamy bardzo dobrze: Przez lata rządów nie zmieniło się absolutnie nic. Poza nazwami partii politycznych. Sztucznie utworzona prawica i lewica miały za zadanie sprawiać, że coś na scenie politycznej się dzieje, po to by nie zmieniło się nic. Wystarczy prześledzić jak często politycy przeskakiwali z jednej partii do drugiej, by zorientować się o co w tym wszystkim chodzi. Jedynie ten pan: na początku lat 90-tych złożył w sejmie wniosek o zakaz zadłużania państwa polskiego. Został przez socjalistów wyśmiany. W 2002 roku pomimo tego iż nie był w sejmie, udało mu się nakłonić ówczesnych polityków do tego, by pozwolili tzw. lumpeksom działać, dzięki czemu każdy z Was miał wybór, czy chce kupić nowe markowe ciuchy w cenie za ciężkie pieniądze, czy woli towar importowany, niekiedy używany, za grosze. Ciekawe, że pomimo rzekomej zmiany ustroju, wszelkie przejawy kapitalistycznej inicjatywy nadal są tępione w zarodku i trzeba walczyć nawet o taką rzecz, jak możliwość handlowania odzieżą używaną - nieprawdaż? Prawdziwe nieszczęście nastąpiło jednak w 2005 roku. Do władzy doszedł ten pan: który w 2009 roku podpisał traktat Lizboński, dzięki czemu Polska stała się członkiem Unii Europejskiej i utraciła niepodległość. Dzięki poczynaniom socjalisty Lecha Kaczyńskiego od teraz zwierzchnictwo nad Polską objęła Bruksela i to Unia Europejska może nam zakazywać, nakazywać oraz w razie nieposłuszeństwa nakładać na nas dotkliwe kary finansowe. Notabene w Unii Europejskiej także rządzą socjaliści: którzy trwają w swoich socjalistycznych przekonaniach i realizują program zerowego wzrostu, duszenia w zarodku wszelkich ludzkich odruchów przedsiębiorczości, sterując centralnie gospodarką wszystkich krajów Unii Europejskiej wprost z Brukseli. No i na koniec została ostatnia sylwetka tego pana: który po 2 kadencjach premierowania doprowadził kraj do ruiny. Początkowo podawał się za liberała i obiecywał gruszki na wierzbie, a gdy jego kłamstwa zostały zdemaskowane, przyznał że wcale nie jest liberałem, a socjaldemokratą. I jak na każdego socjalistę przystało, kontynuuje dzieło zniszczenia, przez dekady kontynuowane przez wyżej wymienionych jegomościów. To dzięki niemu Wasze dzieci już nie są Wasze, a w państwowych szkołach są edukowane na przerażająco niskim poziomie: http://vod.gazetapolska.pl/4021-najbardziej-przerazajacy-film-w-necie . W tym tygodniu rozpoczyna się kolejny rok takiej właśnie "edukacji", więc warto o tym wspomnieć. To dzięki temu panu płacicie podatki 3-krotnie wyższe, niż za czasów jego poprzednika Adolfa Hitlera. To dzięki temu panu ponad 83% Waszych pieniędzy jest zabieranych na starcie, za paliwo płacicie 2x więcej niż w Moskwie - najdroższym mieście świata, a na każdym kroku czeka na Was Policjant czy strażnik miejski z bloczkiem, gotów wypisać Wam kolejny mandat. Lista zasług tego pana jest bardzo długa, mniej więcej tak długa jak liczba zer w obecnym długu Polski, który przekroczył 1 bilion złotych: 1 000 000 000 000 PLN i dzięki zniesieniu progów ostrożnościowych Wasze zadłużenie będzie rosnąć jeszcze szybciej. Tak, pieniądze z OFE również dzięki niemu zostaną Wam zrabowane. I warto wspomnieć także o jeszcze jednym socjaliście, panu Obamie: który jak na socjalistę demokratę przystało doprowadza do ruiny najpotężniejszy kraj świata - USA. Jeśli ktoś nie wierzy, może się wybrać na wycieczkę do Detroit, które aktualnie zbankrutowało: A o dziwo w czasach kapitalizmu stawiane było za wzór: Ta krótka jednowiekowa przejażdżka historyczna daje do myślenia. Dlaczego obecnie uważa się kapitalizm za ten krwiożerczy i zły, a socjalizm i demokracja są wielbione przez setki milionów ludzi na całym świecie? Który z tych dwóch izmów wybralibyście dobrowolnie, patrząc na wyżej wymienionych przywódców i znając skutki wprowadzenia każdego z nich? Ja już wybrałem.
    3 punkty
  18. Odzyskałem monitor po raz drugi. Tym razem chyba z dobrymi świetlówkami, bo nic nie buczy i nie wibruje jak zmniejszę jasność Ale do rzeczy. Kilka dni temu prezydent Polski - Bronisław Komorowski - pojechał na Ukrainę w celu świętowania uroczystości upamiętniających wydarzenia na Wołyniu. I dostał jajkiem... Możecie bagatelizować ten fakt ile chcecie... Co nie zmienia faktu, że: Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, w trzy lata po katastrofie Smoleńskiej na terenie byłego ZSRR ( w której zginął poprzedni prezydent RP), został totalnie upokorzony, Biuro Ochrony Rządu nie nauczyło się absolutnie niczego, Byle dzieciak z plecakiem mógł sobie klepnąć głowę państwa ot tak, pomimo faktu że BOR ochraniał prezydenta, a oprócz tego stała tam widoczna na zdjęciu ukraińska milicja. Ja wiem, II wojna światowa była okrutna. Hitlerowcy, którzy napadli na Polskę 1 września 1939 roku, robili przerażające rzeczy: wtargnęli do naszego kraju bez zaproszenia przy użyciu samolotów i czołgów, mordowali, grabili, palili, strzelali, gwałcili, budowali obozy koncentracyjne, wykonywali egzekucje co piątego, co dziesiątego lub wszystkich Polaków w okolicy, kradli, okupowali, i resztę doczytacie sobie z książek historycznych. Dlaczego o tym mówię? Nie jestem pasjonatem historii. Ale jestem pasjonatem wszystkiego, co jest związane ze Związkiem Radzieckim. I kilka lat temu wraz z kolegą ze studiów wybrałem się do krakowskiego muzeum na wystawę o tematyce ukraińskiej z czasów II Wojny Światowej. Wystawa była bezpłatna, a że dziewoja kolegi była Ukrainką, wypadało pójść. Niestety to co tam zobaczyliśmy, przeszło nasze wszelkie oczekiwania. Na tej wystawie pokazane były wszelkie dokonania ukraińskiego bohatera narodowego Stepana Bandery: I jego walecznym oddziałom UPA - Ukraińskiej Powstańczej Armii. Te oddziały napadały na Polskie domostwa wioska po wiosce i chciałbym napisać to, że zachowywali się jak hitlerowcy, ale niestety nie mogę. Na wspomnianej wystawie były pokazane slajdy, malowidła i zdjęcia, jak Banderowcy zachowywali się wobec polskiej ludności. Ich celem była bowiem eksterminacja narodu polskiego z tamtych terenów. Oni nie chcieli nikogo przesiedlać, wyprosić czy coś w tym rodzaju. Ich celem było wymordowanie każdego Polaka, zamieszkującego ich zdaniem tereny należące się Ukrainie. A jak tego dokonywali? Oj, metod było wiele. Najbardziej popularną metodą był cios młotkiem do wiązania krów (charakterystyczny cios młotkiem w kształcie trójkąta w potylicę). Ofiary zabite tą metodą można było łatwo poznać: To była jednak najbardziej humanitarna metoda. Oprócz tego widziałem wiele malowideł, przedstawiających niemowlęta przybite za język do stołu zwykłym gwoździem, kobiety z uciętymi piersiami wykrwawiające się aż do śmierci, kobiety nadziane na pal przez genitalia, mężczyzn rozprutych nożem, których jelita metr po metrze były przybijane gwoździami do ścian a także grupy Polaków przywiązane do słupów drutem kolczastym, na których to słupach UPA wieszała tabliczki, że jest to kolejny etap osiągnięty na drodze do wolności Ukrainy. I to wiem ja, człowiek z trudem interesujący się polityką i historią Polski. To powinien wiedzieć prezydent Rzeczypospolitej Polskiej. Zwłaszcza w chwili, kiedy ponownie wybiera się na wschód. A bezwzględnie powinna to wiedzieć jego ochrona. O czym doskonale powiedział Mariusz Max - Kolonko w swoim reportażu z US i A: Nie oszukujmy się, zamiast tego: Chłopak mógł mieć to (jeden cios w tętnicę i PO prezydencie): Lub co gorsza to: I co wtedy? Reżimowe media też by trąbiły, że nic się nie stało? Oj owszem, stało się. Kipiący z nienawiści do Polaków Ukraińcy dali upust swoim żądzom. Być może były to tylko ćwiczenia zamachu na prezydenta RP, być może chęć ośmieszenia Polski na arenie międzynarodowej. I jedno i drugie się udało. To kolejny punkt na korzyść krajów byłego ZSRR. Z wąsami czy bez, prezydent Polski został ośmieszony na całej linii. Jego ochrona także i powinna wylecieć na zbity pysk. Tak się jednak zapewne nie stanie... Sprawa w Polsce przycichnie i telewidzowie faktów TVN lub Wiadomości telewizyjnej jedynki prędko zapomną o całym zdarzeniu, nieświadomi faktu bycia okradzionym z pieniędzy OFE przez rząd, zaangażowani w sprawę mamy małej Madzi, zegarków ministra Sikorskiego czy katastrofy w Smoleńsku. Zapewniam Was, że Ukraińcy nie zapomną nigdy. I to kolejny dzwon bijący na alarm - albo Polacy coś z tym zrobicie w trybie natychmiastowym, albo będzie kolejny rozbiór Polski. I zostanie przeprowadzony równie gładko, co jajko rozprowadzone po marynarce prezydenta RP Bronisława Komorowskiego.
    3 punkty
  19. Jak pech, to pech. Na całego. Ledwie udało mi się nieco zmodernizować komputer (płytę główną, procesor i ramy), a pierwszego dnia po formacie padł stosunkowo najnowszy podzespół - 500GB dysk twardy, kilka dni później również jeden z nowszych - monitor. Ot, ni stąd ni zowąd przestał trzymać jasność migocząc raz jaśniej raz ciemniej kilka razy na sekundę, aż w końcu zgasł całkiem. Cztery lata to i krótko i długo... ale... Pierwsze podejrzenia padły na wysłużone kondensatory. Już od paru miesięcy miał tak, że piszczał nawet wyłączony, aczkolwiek wpięty do sieci. Nie było to uciążliwe, ale jak się ma dobry słuch - było zauważalne. Zacząłem poszukiwać fachowca, który byłby w stanie je wymienić. Oferty w sieci były kuszące: 30 PLN + koszt kondensatorów. Niestety po obdzwonieniu okolicznych serwisów nie było już tak różowo - 100 - 200 PLN za naprawę. Co zrobić, pomyślałem i odwiozłem monitor do najbliższego i najbardziej polecanego serwisu w ubiegłą środę. Następnego dnia było już wiadomo - to nie kondensatory, a wysiadły świetlówki. Koszt naprawy wzrasta do ~150 PLN. Tylko, czy warto? Zacząłem robić rozeznanie na rynku nowych monitorów. Mój obecny 22" ukochany Asus VW222U w 2008/2009 roku kosztował 750 PLN i wtedy to było coś. Matryca 22", czas reakcji 2ms, przyzwoita rozdziałka 1680x1050, wbudowane głośniki stereo 1W, złącze audio, d-sub, dvi-d... Czego chcieć więcej? Pomyślałem, że po tylu latach również uda się kupić coś podobnego, za znacznie niższą cenę. Przejrzałem ofertę znanych mi najtańszych sklepów komputerowych i włosy stanęły mi dęba. Do 500 PLN można kupić jakiegoś taniego 21,5" BenQ czy Samsungi, LG, Asusy o mniejszej matrycy 19-20", ale rzadko który ma złącze cyfrowe DVI! Czy producenci zdziczeli do reszty? Kto to widział w XXI wieku montować archaiczne analogowe złącze d-sub jako jedyną opcję! Pomijając kiepską rozdzielczość, małą matrycę i brak jakichkolwiek dodatków. Jedynym atutem byłaby gwarancja 24-36 miesięcy... Ale... W końcu dowiedziałem się, że wymiana 4 świetlówek + kondensatorów wyniesie 130 PLN. No i miałbym nadal mojego Asusa, a nie jakieś byle co. Przypomniawszy sobie film dokumentalny Spisek żarówkowy... na temat planowanego postarzania produktów - postanowiłem naprawić dotychczasowy monitor. Dziś go odebrałem. Póki co, monitor działa. Martwi mnie jedynie, że jak się zmniejszy jasność to dosyć głośno bzyczy. Pewnie to wina nowych świetlówek albo czegoś z elektroniki... Chyba będę musiał pojechać z reklamacją i znów będę odcięty od sprzętu. Póki co trzeba pokończyć przerwaną brutalnie tydzień temu pracę i nacieszyć wzrok 22 calami Przy okazji pozostaje stwierdzić, że Android nadaje się do sprawdzania poczty czy przeglądania internetu, ale na dłuższą metę i do pracy jest to system całkowicie bezużyteczny. Dobrze, że moje urządzenie przenośne ma qwerty, bo chyba bym oszalał. Mimo wszystko, brakowało mi myszki, a zwłaszcza jej prawego przycisku... i bezapelacyjnie funkcjonalności Windowsa. Ot, typowe problemy zwykłego zjadacza chleba. Tymczasem elita szaleje, a jakże! Łódzki oddział ZUS buduje kolejny pałac za 33 milionów złotych (tak, tak - z Waszych składek naiwni podatnicy), a rząd już postanowił o zwiększeniu deficytu o 16 miliardów złotych! To oznacza, że przyszłe pokolenia będą miały kolejne 16 miliardów PLN do spłacenia, bo sitwie Rostowskiego i Tuska hajs się musi zgadzać przynajmniej do końca 2013 roku. Kpina w żywe oczy z narodu polskiego...
    3 punkty
  20. Barracuda umiera. Ponownie. Był rok 2007 lub też 2008 (bardziej prawdopodobne że 2008), kiedy to Jurij uzmysłowił sobie, że dyski twarde ostatnimi czasy bardzo potaniały i jako właściciel względnie nowej dwuletniej maszyny postanowił zakupić nowy dysk twardy. Zanim to jednak nastąpiło, odrobina historii... Pierwszy dysk Twardy jaki Jurij posiadał - 6,4 GB Seagate Medalist - został kupiony w 1998 roku wraz z nowym komputerem (o którym niebawem w innym wpisie) i był wówczas bardzo pojemnym woluminem. Rzadko kto posiadał dysk większy niż 1 - 2,5 GB. Medalist został wycofany z eksploatacji w kwietniu 2005 roku. Przepracował 7 lat. Niestety mała jak na ówczesne czasy pojemność, pojawiające się bad sectory i głośność pracy przypominająca odgłosy maszyny do popcornu nie dawały złudzeń - trzeba było kupić nowy dysk. Nowa lśniąca Barracuda 7200.7 o oszałamiającej pojemności 80 GB została zakupiona w kwietniu 2005 roku. Początkowo działała jako dysk 32 GB, gdyż płyta Asus P2B nie obsługiwała dysków o większej pojemności. Dopiero na nowym sprzęcie zakupionym w listopadzie 2005 rozwinęła skrzydła i jako dysk 80GB działa do dziś, jakby na to nie patrzeć - już ósmy rok. Miała przedwczoraj nawet odejść na zasłużoną emeryturę ale... Inżynierowie firmy Seagate niestety pokrzyżowali te plany. W 2007-8 roku, gdy Jurij zorientował się jak bardzo dyski twarde potaniały, postanowił za nieco ponad ćwierć tysiąca PLN zakupić nową lśniącą Barracudę o oszałamiającej pojemności 0,5 Terabajta, lub jak kto woli 500 GB. Nowa Barracuda objęta była 3-letnią gwarancją, obsługiwała nowoczesny interfejs SATA, posiadała nowoczesne technologie jak NCQ - krótko mówiąc była niesamowicie pojemna i szybka. Szczęście nie trwało jednak długo... Pierwsza śmierć. W 2009 roku wydarzył się nieszczęśliwy wypadek. Nie minął nawet rok od zakupu nowej lśniącej Barracudy, a stało się nieszczęście. Pewnego dnia o piątej nad ranem, kiedy kopiowane były ostatnie pliki, a sprzęt miał się niebawem udać na spoczynek - Modecom Feel 350 W nie wytrzymał i komputer wyłączył się. Po ponownym uruchomieniu słychać było jedynie przeraźliwe łiiii.... łiiiiii...... łiiiiiiii....... Tak jakby dysk twardy chciał się rozpędzić, a nie mógł. Początkowo padły przypuszczenia na wadliwe firmware, albowiem dysk należał do jednej z felernych serii AS, które posiadały błąd w oprogramowaniu, powodujący brak wykrywania dysku w biosie. Niestety pobliskie serwisy komputerowe wykluczyły tę przypadłość i dysk powędrował na półkę. Większość plików nie była zbyt cenna, ale partycja ze zdjęciami okazała się nie do odratowania. Przypuszczalnie firmy odzyskujące dane by sobie z tym poradziły, ale koszt 1000 PLN za każdy stracony gigabajt (partycja ze zdjęciami miała kilka gigabajtów) okazał się zbyt wysoki do zaakceptowania. Po roku żałoba po stracie danych osłabła, bo jak wiadomo czas leczy rany. Mała pojemność 80 GB Barracudy dawała się we znaki i wtedy pojawiła się myśl. A gdyby tak dysk oddać na gwarancję? Dane i tak bezpowrotnie przepadły, ale może chociaż uda się odzyskać sprzęt... Dysk został oddany do miejsca zakupu i po paru tygodniach odebrałem... inną Barracudę 7200.10. Chciałbym napisać nową - ale niestety nie. Globalna awaria dysków twardych w firmie Seagate, brutalnie zamieciona pod dywan (nawet na ich stronach trudno było znaleźć informację o tej awarii i trzeba było się nieźle naszukać, żeby uzyskać pomoc) - zmieniła historię tej gałęzi branży komputerowej nieodwracalnie. Po pierwsze - od tamtej pory dyski twarde były sprzedawane z przeważnie dwuletnią gwarancją. Wcześniej normą były 3-5 letnie okresy gwarancyjne i nie dziwiło to nikogo. Poza krótszym okresem gwarancji zmieniła się także polityka firmy Seagate odnośnie napraw uszkodzonych dysków. Dawniej jak oddawałeś uszkodzony dysk - dostawałeś nowy (taki sam lub nowszy model). I było to normalne. Od czasów awarii dysków Seagate wszystko się zmieniło. Uszkodzone dyski trafiały do fabryki, gdzie sprawne części były odzyskiwane, elektronika wymieniana na nową i tak naprawiony dysk twardy, opatrzony zieloną etykietką "Refurbished by Seagate" trafiał do klienta. Naturalnie dysk miał już wgrane najnowsze firmware SD1A, które gwarantowało odporność na dotychczasowe usterki. I co tu z takim dyskiem zrobić? Można było go sprzedać za ~ 150 PLN, ale to nie rozwiązywałoby kwestii braku miejsca. Postanowiłem więc używać go jako dysk NQ2 - czyli magazyn danych. Dyskiem systemowym była nadal 80GB Barracuda 7200.7. I tak było do przedwczoraj. Druga śmierć. Jakiś miesiąc temu pojawiła się koncepcja unowocześnienia zakupionej w 2005 roku maszyny. Biorąc pod uwagę fakt, że w 2009 roku zostały wymienione zasilacz i karta graficzna - postanowiłem wymienić pozostałe podzespoły czyli płytę główną, procesor i ram. Pojawiła się nawet słuszna koncepcja wysłania wysłużonej 80GB Barracudy na zasłużoną emeryturę. Zrobione około dwóch tygodni temu odczyty dobrze rokowały: Stan 500-gigowej Barracudy był dobry. Przepracowała raptem 6220 godzin i miała przejąć pałeczkę dysku głównego. Tak się jednak nie stało. Podczas kopiowania cennych plików przed formatem i zmiany podzespołów bazowych, zaczęły wydobywać się z obudowy dziwne stukania. Tak, jakby ktoś rozpędził metalowego bączka i nagle go wyhamował przykładając magnes. Oho - na 80 GB Barracudę już czas - pomyślałem. Wypiąłem ją z obudowy, poskładałem sprzęt i... jakież było moje zdziwienie, gdy owe stukoty nie ustały Tego się nie spodziewałem... Niczym ZUS podjąłem błyskawiczną decyzję i zawróciłem 80-kę z emerytury, instalując na niej nowy system. 500-ka miała nadal pełnić rolę magazynu danych, ale... Windows 7 bez litości co kilka minut zaczął mnie informować, że dysk zgłasza swoją awarię i czy wykonać kopię zapasową... To chyba jakaś pomyłka, pomyślałem - przecież stan dysku parę dni temu był dobry! Wykonałem ponowny test i ręce mi opadły: Tego nie było w planach. Stosunkowo nowy dysk padł i jedyne co można zrobić w takiej sytuacji to szybko skopiować najistotniejsze dane ( bo jak tu skopiować wszystko, mając do dyspozycji tylko 80 GB?) i odłączyć chory sprzęt. Teraz nie pozostaje nic innego, jak szybko uskładać środki na nowy nieplanowany zakup, skopiować 80-kę i 500-kę na nowy dysk i modlić się, żeby nowy zakup szybko nie padł. Niestety żyjemy w chorym świecie i są to złudne nadzieje... Bo powinno być tak, że sprzęt ma dwa lata gwarancji i po tym okresie może się popsuć, ale nie musi. Tymczasem teraz jest tak, że po dwuletnim okresie gwarancji z pewnością się popsuje. Refleksje. W takich sytuacjach często nasuwają się refleksje. Tygodniami, a niekiedy miesiącami czy latami harujemy jak woły na nowy sprzęt. Mamy nadzieję, że będzie nam służył latami. Wydajemy ciężko zarobione pieniądze na nowy komputer, telefon czy samochód wierząc, że im lepiej będziemy o niego dbali, tym dłużej nam będzie działał. I w normalnym świecie tak powinno być. Przecież istnieją takie czynniki jak postęp technologiczny, które powinny sprawiać, że rzeczy są trwalsze i wydajniejsze. Tak się jednak nie dzieje. Producentom sprzętu przestało wystarczać, że biorą od nas pieniądze za produkt. Oni chcą, abyśmy im za ten sam produkt płacili częściej i coraz więcej pieniędzy. Jak tego dokonać? Bardzo prosto - wystarczy wyprodukować sprzęt, który tuż po okresie gwarancji musi się zepsuć. To nie jest kwestia tego, czy o niego dbamy czy nie. Nowe urządzenia niestety są tak zaprojektowane, aby pewnego pięknego dnia odmówiły współpracy. Ale to pół biedy. Gorzej, że są produkowane w taki sposób, abyśmy nie byli w stanie ich sobie naprawić! Nie wiem czy zdajecie sobie z tego sprawę, ale nowe telefony komórkowe, takie jak HTC One czy Sony Xperia Z są tak zaprojektowane, że ich rozebranie jest niemożliwe bez zniszczenia produktu. Mało tego, firma Sony ma taką politykę, że nie naprawia sprzętu tylko wymienia na nowy. Jeszcze kilka lat temu jak padło coś na płycie, to serwisant brał do ręki stację lutowniczą Hot Air, wymieniał wadliwy element i po kłopocie. Teraz tak się nie da, bo Sony nie udostępniło nawet schematów swoich urządzeń! Serwisant musi wymienić albo płytę główną, albo urządzenie na nowe. A jak skończyła Ci się gwarancja? Masz problem. Musisz kupić nowy produkt. Niestety tak to działa. I nie ma znaczenia czy jest to nierozbieralny telefon, pralka w której wymiana bębna czy naprawa silnika kosztuje więcej niż nowy produkt, piecyk gazowy którego elektronika jest zalana nierozbieralnym plastikiem czy dysk twardy. Nawet w nowszych samochodach nie da się samemu wymienić podstawowych kontrolek, tylko trzeba jechać do autoryzowanego serwisu. Czy tak powinno być? Z pewnością nie. Jak się przed tym bronić? Zapraszam do obejrzenia dającego do myślenia dokumentu "Spisek żarówkowy - nieznana historia zaplanowanej nieprzydatności": http://w270.wrzuta.pl/film/6NPBsQtOGhc/spisek_zarowkowy_-_nieznana_historia_zaplanowanej_nieprzydatnosci Niestety współczesna elektronika jest tak skonstruowana, aby po określonym czasie się popsuła. Na niektóre przedmioty niestety nie ma mocnych. Dysku twardego nie da się naprawić, trzeba kupić nowy. Jedyna pociecha w tym, że stare dyski będą sobie leżeć jako kopia zapasowa i ryzyko bezpowrotnej utraty wszystkich danych zmaleje Marna to pociecha, gdy forsę znów trzeba wydać. Czy żyjemy tylko po to, by harować na nowszy sprzęt? Obym w rok-dwa po zakupie nowego WD Caviara nie musiał zadawać sobie znów takich pytań...
    3 punkty
  21. Dziesięć dni temu Polska świętowała 24 rocznicę "obalenia komunizmu w Polsce" oraz obrad "okrągłego stołu". Brak czasu nie pozwolił mi na skomentowanie tych wydarzeń, ale co się odwlecze, to nie uciecze Gdyby zapytać przeciętnego Polaka co się wtedy stało, usłyszelibyśmy: no jak to co? Solidarność zwyciężyła! obaliliśmy komunę! skończył się w Polsce socjalizm. I rzeczywiście szopka medialna mogła by na to wskazywać. Zła i ciemiężąca polski naród Polska Zjednoczona Partia Robotnicza przegrała z dzielnymi działaczami NSZZ Solidarność. No przecież tak było, tak pokazała telewizja! Ba, nawet Joanna Szczepkowska dumnie ogłosiła całemu narodowi "Szanowni państwo, czwartego czerwca 1989 roku skończył się w Polsce komunizm". I 38 milionów obywateli, tych samych którzy przez całe lata 80-te wychodziło na spacery w porach nadawania Dziennika Telewizyjnego i pisało na murach "DTV ŁŻE!!!" - uwierzyło! Fot. : Generał Czesław Kiszczak - twórca pierwszego Reality Show w powojennej Polsce Czym była Polska Zjednoczona Partia Robotnicza chyba nie trzeba nikomu mówić. Jeśli ktoś nie wie, może sobie wygooglować. Bardziej zastanawiające jest jednak czym były Niezależne Samorządne Związki Zawodowe SOLIDARNOŚĆ: Skoro była to opozycja, więc należałoby przypuszczać, że jest to twór antypartyjny, antylewicowy, antysocjalistyczny. Opowiadający się za czymś zupełnie odmiennym, niż to co oferuje ówczesna władza. Czyż nie? W tym wypadku - nic bardziej mylnego. Czym właściwie jest związek zawodowy? Związek zawodowy - organizacja społeczna zrzeszająca na zasadzie dobrowolności ludzi pracy najemnej. A zatem celem NSZZ Solidarność była legalizacja związków zawodowych, dbających o ludzi pracy, a nie interesy każdego Polaka! Zupełnie jak KC PZPR dbało o interesy każdego członka Partii, tak samo związki zawodowe miały na celu dbać o dobro każdego, kto do nich należał. Bez względu na dobro całego narodu czy poszczególnego obywatela. Dbanie o ludzia pracy i w jednym i w drugim wypadku samo w sobie jest charakterystyczne dla taktyk komunistycznych. Członkowie związków zawodowych opłacali składki i byli traktowani po równo. To definicja komunizmu. A więc władza komunistyczna miała za opozycję... komunistów? Niedawno oglądałem film Bez kompromisów z Maggie Gylenhaal. Wcieliła się ona w rolę niezamożnej matki, która zawiedziona fatalnym poziomem nauczania postanowiła walczyć o lepszą edukację dla swojej córki. Ze związkami zawodowymi nauczycieli ma się rozumieć. Gdyż nie dbały one o dobro dzieci, a o dobra nauczycieli. W tym filmie padło jedno ważne zdanie, które warto zapamiętać. Gdy sytuacja stała się napięta, lider związku zawodowego nauczycieli powiedział: Warto przemyśleć te słowa i zastanowić się, czy aby na pewno tak powinno być? No dobrze. Wyobraźmy sobie zatem związek zawodowy stolarzy. Stolarze zapisują się do związku zawodowego, bo chcą więcej zarabiać. Ten wywalcza w rządzie podwyżkę 50 zł. Rząd jest zachwycony, bo dolicza sobie do tego vat, cit i pit w związku z czym stoły drożeją o 100 PLN. O podwyżce stolarzy dowiedzieli się dilerzy samochodów, którzy również postanowili walczyć o podwyżkę i założyli swój związek zawodowy. Rząd znowu zachwycony doliczył sobie do tego vat, cit, pit, akcyzy w związku z czym samochody podrożały o dajmy na to stówę. Zarówno stolarz jak i diler samochodów zyskali po 50 zł. Tylko potem stolarz po robocie idzie kupić nowy samochód dla żony i musi wydać 100 zł więcej na auto, a diler samochodów za stół do salonu także musi więcej zapłacić. Mimo, że obaj zyskali jako ludzie pracy, stracili jako konsumenci. I trzeba sobie jasno powiedzieć, związki zawodowe nigdy nie będą działały z korzyścią dla obywateli czy gospodarki, bo taka jest ich natura. Ich zadaniem jest walczyć o dobro ludzi pracy, którzy się do tych związków zapisali i opłacają składki. A zatem związki zawodowe: nie bronią dobra ogółu tylko swoich partykularnych interesów, antagonizują stosunki społeczne w zakładach pracy poprzez przeciwstawianie pracowników pracodawcom, rozbijają państwo strajkami o podłożu ekonomicznym, uniemożliwiają konkurencję między pracownikami poprzez postulowanie ujednolicenia płac, potęgują niechęć do prywatyzacji i wolnego rynku. Jest także inna ciekawa lektura dotycząca tej tematyki: słynne 21 postulatów - które Międzyzakładowy Komitet Strajkowy wypisał na drewnianych tablicach i przybiła na bramie stoczni. Warto je sobie przeczytać i zastanowić się nad nimi. Oprócz postulatów dotyczących uwolnienia więźniów, są to postulaty stricte socjalistyczne. One nie opowiadają się: chcemy kapitalizmu, chcemy być ludźmi wolnymi, pozwólcie nam się rozwijać i robić to co chcemy. One opowiadają się za: większymi pensjami, większą opieką ze strony państwa, racjonowaniem żywności na kartki czyli wprowadzeniem jeszcze większego socjalizmu! Więc jakaż to opozycja, skoro domaga się jeszcze większej niewolni dla obywateli i sterowania narodem z budynków rządowych? Ten fakt został wykorzystany przez generała Czesława Kiszczaka, ministra spraw wewnętrznych z ramienia KC PZPR. Zaprosił do legendarnego stołu swoich agentów (min. TW Bolka, znanego jako Lecha Wałęsę) oraz innych działaczy opozycji, która jak już ustaliliśmy nie była żadną opozycją. Tym samym agentura przekazała władzę nie żadnej opozycji, a swoim agentom, którzy pod postacią rozmaitych służb specjalnych rządzą Polską do dziś. Panowie się spotkali, podyskutowali, ustalili że min. prawica nigdy nie dojdzie do władzy a lewica podzieli się na prawicę i lewicę, tworząc szopkę medialną, trwającą dziś. ( Nawiasem mówiąc ledwo co podano do wiadomości, że Kongres Nowej Prawicy przekroczył próg wyborczy, a już mydli się ludziom oczy ruchem narodowym, przemianach w PIS'ie i innymi bzdurami - zauważyliście? ). Wystarczy spojrzeć na listę uczestników: http://pl.wikipedia.org/wiki/Okr%C4%85g%C5%82y_St%C3%B3%C5%82_%28historia_Polski%29 aby zorientować się jak jest naprawdę. Znajome nazwiska? A i owszem. Michnik po dziś dzień sterujący mediami i swoją gazetą Wybiórczą, Kwaśniewski, Wałęsa i inni nie schodzący z uwagi mediów. Co prawda przyjęto w tamtym okresie tzw. ustawę Wilczka, wprowadzającą odrobinę wolnego rynku dzięki czemu towar cudownie pojawił się na półkach sklepowych i ludzie zaczęli zakładać własną działalność gospodarczą, ale przez kolejne lata nowego starego porządku była ona skrupulatnie ograniczana kolejnymi ustawami, przepisami, regulacjami i podatkami - dzięki czemu dziś rozglądamy się dookoła i widzimy obraz nędzy i rozpaczy. Zwykli ludzie podpalają się przed kancelarią premiera, załamują ręce z bezradności, popełniają samobójstwa, a miliarderzy oznajmiają że wyprowadzą interes poza granice Polski, bo w tym kraju już się nic nie da robić. Przykład z dnia dzisiejszego - Józef Wojciechowski - potentat rynku developerskiego - rezygnuje z działalności w Polsce, uznając ją za nieopłacalną. Fenomen reality show Kiszczaka polega na tym, że udało mu się przekonać 38-milionowy naród, że w Polsce nastąpiła przemiana ustrojowa. Ludzie uwierzyli, że Polska z kraju demokracji ludowej opanowanej przez socjalizm - stała się zupełnie innym krajem - mimo iż słowo demokracja jest nadal wymawiana przez każdego polityka, dziennikarza czy większość obywateli jak mantra, a socjalizm wyniszcza po kolei polskie rodziny. Rządowe regulacje, ogólnonarodowa ściepa do wspólnej kasy zwanej budżetem aby rozdzielać dobra potrzebującym, ogólnonarodowa ściepa do organizacji zwanej ZUS aby wypłacać emerytury i inne świadczenia, gospodarka centralnie sterowana już nie z Wiejskiej w Warszawie a z Brukseli - to szara rzeczywistość. A media dzień w dzień wpajają ludziom, że obecne "przejściowe problemy" to wina złego kapitalizmu i wolnego rynku. Błąd. W Polsce nie ma kapitalizmu ani wolnego rynku. I najwyższy czas je wprowadzić, obalając cały post-komunistyczny rząd lewicowy (głoszący idee lewicowe - bez względu na to czy podają się za prawicę czy lewicę), pozbywając się reliktów przeszłości takich jak ZUS i pozwolić ludziom działać. Ową "przemianę ustrojową" dobrze i krótko podsumował Kazik Staszewski w swoim utworze "4 pokoje": A jak tamte wydarzenia wspominają przedstawiciele faktycznej opozycji? Posłuchajcie: https://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=eTD-kSIVEEQ Reasumując: tak wiele musiało się zmienić, aby wszystko zostało po staremu. Najwyższy czas na prawdziwe zmiany!
    3 punkty
  22. To był burzowo - burzliwy tydzień. Burzowy, bo nie było dnia, żeby nie padało i grzmiało (czyżby to reakcja z niebios na to co się dookoła wyprawia? ). A burzliwy, bo sporo się działo. 1 czerwca obchodziliśmy międzynarodowy dzień dziecka. Święto uwielbiane przez wszystkie dzieci z powodu otrzymywanych prezentów i zapewne nieco mniej lubiane przez rodziców, bo trzeba wydać niekiedy niemałe pieniądze lub zaciągnąć kredyt na zakup wymarzonego przez dziecko prezentu. 2 czerwca również obchodziliśmy dzień dziecka, tyle że zadłużonego. To święto jest zdecydowanie mniej popularne i mniej lubiane (zarówno przez dzieci jak i przez rodziców). Dlaczego? A no bo nikt nie lubi mieć długów. Niestety każde dziecko rodzące się w Unii Europejskiej, kolonii zwanej Polską, wraz z narodzinami zostaje obciążone długiem przekraczającym 23 000 PLN w gotówce oraz 75000 PLN w zobowiązaniach! Mało kto zdaje sobie z tego sprawę, a jednak warto się zastanowić czy tak powinno być, aby rząd żyjąc ponad stan i zadłużając kraj, zaciągał dług na koszt każdego nowo narodzonego obywatela. W całym kraju odbyło się wiele akcji nagłaśniających to mało chlubne święto, pozostaje głos oddać organizatorom: Z całą pewnością zaskakującym wydarzeniem jest reakcja mediów na pewne wydarzenie. W sondażu telefonicznym Kongres Nowej Prawicy osiągnął 5% i gdyby wybory odbyły się dziś, wszedłby do sejmu. Sondaż jak sondaż, wyniki partii od miesięcy oscylowały w granicach 3-8%. Zaskakujący jest fakt, że o wynikach tego sondażu poinformowały nawet reżimowe media! Artykuł i wykres w Onecie, artykuł i wykres w TVN 24, 3minutowy materiał w Polsacie, wywiad z prezesem w Polsat News, wywiad z prezesem w Polsat Business - istny obłęd. Parafrazując księdza Natanka - Obywatelu, wiedz że coś się dzieje! A w kraju dzieje się fatalnie i ludzie coraz szerzej otwierają oczy i to powinno cieszyć. To, że otwierają oczy, a nie to że źle się dzieje. Żeby nie było niedomówień Kwiatki minionego tygodnia: Na miejscu pierwszym zasłużone miejsce dla posłanki PO, panii Ligii Krajewskiej, która po usłyszeniu programu PO z kampanii wyborczej (przedstawionego przez dziennikarza jako program PIS) zareagowała: Pogratulować Pełny artykuł znajdziecie tutaj: http://www.rp.pl/artykul/365403,1014916-Pochodnie-przeciw-ludziom.html . Na drugim miejscu srebrny, a raczej srebrno-złoty medal należy się Hannie Gronkiewicz - Waltz. Srebrno - złoty, bo w kolorach monety 5 PLN, której to prezydent Warszawy poskąpiła na bilet wstępu do ogrodów wilanowskich, robiąc awanturę pracownikowi muzeum, że nie chce jej wpuścić za darmo i strasząc swoimi wpływami. Kto by pomyślał, że nawet na szczyty władzy dotarła epidemia "demokratycznego" pożądania wszystkiego za darmo. Wielkie brawa należą się pracownikowi muzeum, który zachował zimną krew i prawidłowo zażądał biletu. Tymczasem euro-socjalistyczna rzeczywistość w ostatnich dniach żywota swojego dwoi się i troi, aby za wszelką cenę utrudnić nam egzystencję, naturalnie dla dobra ogółu =) ZUS i fiskus gnębią jak mogą przedsiębiorców, zwykli ludzie są skazywani za złowienie ryb we własnym stawie czy wybudowanie szopy na własnym terenie, Unia Europejska usiłuje ograniczyć moc odkurzaczy z 2000 wat do 500-750W (takiej, jaką miały odkurzacze w latach 60-tych XX wieku), w równie socjalistycznej Wenezueli zabrakło min. kawy i papieru toaletowego, a może się zdarzyć tak, że w Krakowie zabraknie obwarzanków. Kontrole sanepidu gnębią sprzedawców i wlepiają mandaty za mało estetyczne i mało higieniczne budki z popularnym krakowskim przysmakiem. Widocznie zdaniem urzędasów obwarzanki po 1,50-1,80 PLN sztuka powinny być sprzedawane prosto ze złotej karocy lub sterylnego bagażnika luksusowego Maybacha. A czarne prognozy dotyczące cywilizacji białego człowieka niestety spełniają się: Ktoś pewnie zapyta, czemu rządy poszczególnych krajów nic z tym nie zrobią? Ano temu, że żaden rząd nie zdecyduje się na likwidację przyciągającego imigrantów socjalu, bo natychmiast przegrałby wybory i stracił poparcie obywateli. Takie posunięcie skutkowałoby z resztą wieloma innymi pozytywnymi dla gospodarki zmianami, ale to już temat na dłuże rozważania, a pora kończyć dzisiejszy wpis. Na sam koniec kolejny genialny występ Konrada Berkowicza, który postanowił zapytać posła rządzącej platformy, pana Ireneusza Rasia, o... sami zobaczcie Kto by pomyślał, że odpowiedź na tak proste pytanie może okazać się zbyt trudna do udzielenia... Sama myśl o tym, że Ci ludzie są odpowiedzialni za cały kraj, staje się przerażająca
    3 punkty
  23. Socjalistyczna rzeczywistość każdego dnia serwuje nam niezliczone ilości palących problemów, nie znanych ludzkości w żadnym innym ustroju. I choćbyś człowiecze chciał się skupić na sprawach istotnych, takich jak: rozwój własnej firmy, zarobienie godziwych pieniędzy, założenie rodziny, zadbanie o wykształcenie i wychowanie potomstwa, rozwój własnych zainteresowań i spełnianie marzeń czy też bardziej ogólnonarodowych kwestii jak rozwiązanie problemu zadłużenia kraju, rozwiązanie problemu postrzegania Polski na arenie międzynarodowej (żebyśmy rzadziej byli kojarzeni jako naród pijaków i złodziei a częściej jako naród ludzi zdolnych, wynalazców, artystów, ludzi sukcesu) to się nie da, bo jak nie tematy zastępcze typu katastrofa smoleńska czy sprawa matki małej Madzi z Sosnowca, to problemy mniejszości takich jak geje, lesbijki, transseksualiści, feministki - atakują nas każdego dnia. Ale zanim skupię się na tych ostatnich, mała dygresja odnośnie wpisu poprzedniego. //////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////// DYGRESJA //////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////// Podobno żyjemy w kraju wolnym. Tymczasem okazuje się, że wolny obywatel Unii Europejskiej kolonii zwanej Polską, zakupiwszy grunt za własne pieniądze, skończywszy architekturę i urbanistykę, nie może sobie nawet postawić na tymże własnym gruncie szopy z desek, albowiem może zostać skazany za samowolę budowlaną! Sprawa dotyczy pana Waldemara Deski, muzyka z grupy Daab, który w Kazimierzu Dolnym wybudował sobie z desek taką oto ekologiczną szopę, po czym w niej zamieszkał: Fajna szopa? Ano fajna. Ładna, ekologiczna, przytulna, wiatr nie wieje, deszcz nie leje - czego chcieć więcej? Ano świętego spokoju. Niestety owa szopa bardzo przeszkadza urzędnikom i nadzór budowlany nakazał szopę rozebrać, a sąd skazał pana Waldemara Deskę na 8 miesięcy prac społecznych po 30 godzin w każdym miesiącu. Nadal macie przekonanie, że żyjemy w wolnym kraju? Miejmy nadzieję, że pan Deska wygra apelację w Trybunale Praw Człowieka w Straszyburgu i stanie się kolejnym gwoździem do trumny dla tego chorego ustroju. ////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////// KONIEC DYGRESJI ///////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////// A wracając do feministek... Jest to chyba najbardziej pokręcony wytwór lewicowych problemów, jaki jest nam serwowany każdego dnia. Kobiety domagające się równych praw dla kobiet, które moim skromnym zdaniem są jednocześnie najmniej kobiecymi osobnikami płci żeńskiej jakie stąpają po tej ziemi. Wystarczy spojrzeć na feministki np. Kazimierę Szczukę i jej koleżanki z organizacji feministycznych, posłuchać ich wypowiedzi i już wiadomo o co chodzi. A raczej nie wiadomo? No dobrze, wiemy że feministki domagają się równych praw dla płci męskiej i żeńskiej. Ale jak to równych praw? Ktoś ładnie stwierdził, że feminizm kończy się wtedy, kiedy trzeba wnieść szafę na 8 piętro. Gdyby stwórca (dla osób wierzących) lub natura (dla osób niewierzących) chcieli, aby w rodzaju ludzkim panował Socjalizm i każda z płci miała równe prawa, to mężczyźni i kobiety mieliby identyczną budowę ciała, identyczne zdolności fizyczne jak i psychiczne oraz identyczne narządy rozrodcze i każda z płci mogłaby samodzielnie wydawać na świat potomstwo. Tak jednak nie jest, czyż nie? A więc skoro tak nie jest, to zapewne jest w tym jakiś cel. I cel ów feministki za wszelką cenę chcą zdeprecjonować. Tylko po co? Wszak każdy człowiek jest istotą wolną, rozumną, ma swoje cele, marzenia, plany, poglądy, upodobania i tak dalej. Ale każdy z nas został wyposażony w inne cechy, dzięki którym nadaje się zupełnie do innych celów. Jedni mężczyźni mają np. mizerną posturę ale za to wysokie IQ i nadają się do prac inżynieryjnych, wynalazków, zadań informatycznych, a inni mają solidną krzepę i nadają się do wyrębu lasów, budowy wszelkiego rodzaju obiektów czy pracy w kopalni. I nie ma w tym nic dziwnego. To samo dotyczy różnic pomiędzy poszczególnymi kobietami. Jedna może się bać widoku krwi za to ma anielską cierpliwość do wrzeszczących i biegających dzieci, inna zaś może dostawać kociokwiku zbliżając się do przedszkola, ale za to ma świetne opanowanie przy stole operacyjnym i nadaje się na pielęgniarkę. I dokładnie takie samo zróżnicowanie jest odnośnie płci męskiej i żeńskiej. W znacznie większej liczbie przypadków to mężczyźni są lepszymi drwalami, kierowcami, informatykami, pilotami, żołnierzami, górnikami, pracownikami firmy zajmującej się przeprowadzkami, natomiast kobiety lepiej sobie radzą w takich zawodach jak kwiaciarka, pielęgniarka, opiekunka do dziecka, sprzątaczka i tak dalej. I nie ma w tym nic dziwnego, każdy z tych zawodów jest potrzebny. Naturalnie, niektórzy faceci mogą się lepiej sprawdzać w kobiecych zawodach a niektóre panie w męskich. I w tym nie ma również nic dziwnego, wszystko zależy od danego człowieka. Celem istnienia każdego gatunku jest rozmnażanie. I co do tego nie ma wątpliwości, zarówno ptaki, ssaki, gady czy płazy łączą się w pewnym momencie w pary aby wydać na świat potomstwo, zapewniające przetrwanie ich gatunku. Ale żeby wszystko odbywało się tak, jak natura chciała, to samiec musi zapewnić wyżywienie rodziny, a samica musi się zająć wychowaniem potomstwa. Tak było zawsze i choćby wszystkie feministki świata się zjednoczyły i na Wielkim Murze Chińskim wypisały sprayem swoje postulaty o parytetach, to za Chiny Ludowe i Związek Radziecki żaden facet samodzielnie nie urodzi i nie wychowa dziecka. Bo jest to technicznie awykonalne. Choćby wszyscy geje świata się zjednoczyli i nie wiem jak starali, to na świat potomstwa bez pomocy kobiet nie wydadzą. Tak było, jest i będzie. I tego nie zmieni nic. A żeby zapewnić byt rodzinie, samiec musi mieć: a) Pracę, b) otrzymywać godziwe wynagrodzenie aby móc utrzymać siebie, żonę i dziecko. A żeby otrzymywać godziwe wynagrodzenie i mieć pracę należy: a) zlikwidować podatek dochodowy, b) zlikwidować vat, c) zlikwidować podatki od kupna / sprzedaży, darowizn i inne niepotrzebne, d) zredukować daniny dla państwa na utrzymanie jedynie niezbędnej garstki urzędników, policji i wojska by rodzina i ojczyzna były bezpieczne, e) zlikwidować chore przepisy uniemożliwiające rozwój firm i hamujące gospodarkę po to żeby kobieta mogła spokojnie: a) zajść w ciążę nie martwiąc się że: z jednej pensji rodzina nie wyżyje, musi brać urlop macierzyński, czy go w ogóle dostanie, czy po powrocie z urlopu będzie miała jeszcze pracę, b) urodzić dziecko i zająć się jego wychowaniem, c) jak dziecko podrośnie i będzie można je zostawić z babcią / rodziną / opiekunką i zdecydować czy: chce mieć kolejne dziecko, chce zadbać o dom, chce zająć się biznesem i otworzyć własną firmę, chce iść do pracy, chce zająć się rozwijaniem własnych zainteresowań czy robieniem czegokolwiek innego. Lub zamiast punktów a i b od razu wybrać coś z listy c. Czy ów program jest w interesie wszystkich kobiet? Ano jest. Pytanie za sto rubli: przedstawiony powyżej scenariusz jest zbiorem postulatów feministek działających rzekomo na rzecz kobiet czy pewnego pana z muszką, który rzekomo kobiety obraża i chce zamknąć w domach? No więc właśnie. O co chodzi feministkom? Dziś w Polsat News można było zobaczyć konfrontację poglądów konserwatywnych z feministycznymi. Zapraszam do obejrzenia programu Tak czy Nie z JKM i przedstawicielką feministek, panią Dorotą Glac: http://www.youtube.com/watch?v=NZ3kFCPTXts Od 23 minuty możecie podziwiać kwintesencję myśli feministycznej. Jeśli ktoś mi powie o co im tak naprawdę chodzi, będę bardzo wdzięczny. A stwierdzeniem, że musi minąć wiele pokoleń aby kobiety uwierzyły że są mądre, pani Glac poprawiła mi humor na cały wieczór Na koniec poniedziałkowa audycja z radia WNET: http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=P-fIMsSIc6I w której poruszane są tematy: I mój osobisty apel do kobiet: Drogie panie, jeśli koniecznie chcecie cokolwiek manifestować, to róbcie to będąc kobietami, a nie babochłopami. Teraz wystarczy przejść się ulicami polskich miast, żeby zobaczyć masę dziewcząt z krótkimi włosami, ubranych w męskie ciuchy, obcisłe jeansy, trampki, z tatuażami i fajkami w zębach. Kiedy wchodzę do sklepu z ubraniami nie wiem gdzie jest sekcja damska a gdzie męska. Czy nie czas najwyższy, aby powróciła normalność? Danuta Rinn śpiewała niegdyś, gdzie ci mężczyźni, prawdziwi tacy... A ja się pytam, gdzie te kobiety?
    3 punkty
  24. Niestety moi mili, Europa umiera. Nie tylko pod względem ekonomicznym, chociaż to też: Źródło: http://korwin-mikke.pl/blog/wpis/dzis_tylko_suche_dane_no_comments/1767 Na to akurat recepta jest bardzo prosta, wystarczy zlikwidować podatki dochodowe, obniżyć inne pozostałe, zlikwidować kretyńskie przepisy które uniemożliwiają ludziom i ich firmom normalny rozwój i problem rozwiąże się sam. Mnie bardziej martwi śmierć demograficzna i moralna starego kontynentu. To samo można powiedzieć na temat USA - wiek temu wolnego i najprężniej rozwijającego się kraju świata - dziś jednego z najbardziej zniewolonych państw, gdzie ci sami imigranci przyjechali doń sto lat temu dziś ledwo wiążą koniec z końcem, a kraj jest zalewany przez Chińczyków czy Meksykanów. Dawniej Europa zamieszkiwana była przez ludzi mądrych, wolnych, wzbudzała podziw świata. Dziś jest nic nie znaczącym, umierającym terytorium, podbijanym przez ludy muzułmańskie lub azjatyckie. Podbijanym bez użycia choćby jednego strzału. Wystarczy spojrzeć na to co się dzieje w Niemczech, policzyć ile się rodzi dzieci Niemieckich a ile Arabskich czy Tureckich i wyjdzie jak na dłoni demografia Niemiec za lat 20 - 30. Zanim Polska wstąpiła do Unii Europejskiej, pokazywano nam Hiszpanię czy Portugalię za wzór. Dziś te kraje umierają, ludzie nie mają pracy, wyprzedają rodzinne kosztowności aby móc przetrwać kolejny miesiąc... Unijna polityka ZERO GROWTH opierająca się na zasadach Socjalizmu i gospodarki centralnie sterowanej (z Brukseli) sprowadziła na dno Imperium Brytyjskie, kraje basenu Morza Śródziemnego czy takie potęgi jak Francja czy Niemcy. Nie wiem czy zwracacie na to uwagę, ale aktualnie nie ma dnia, abyśmy nie przeczytali na portalach informacyjnych o kolejnej dyrektywie unijnej ograniczającej naszą wolność lub też kolejnych karach nałożonych na Polskę a to za niedotrzymanie dyrektywy dotyczącej spalania CO2, a to za zbyt dużą ilość wyprodukowanego mleka czy zbyt dużą ilość złowionych ryb! Dlatego śmiem twierdzić, że Unia Europejska jest jeszcze gorsza niż ZSRR. Bo w Związku Radzieckim jak Stachanow przekroczył plan i wydobył kilka ton węgla na zmianie więcej od innych, to był bohaterem i wzorem do naśladowania. Dziś jak Kowalski wydoi o jedną krowę za dużo lub złowi o jedną tonę ryb za dużo, to nakładane są na niego kary! I najbardziej przerażające jest to, że nikogo to nie dziwi. Ba! Wraz z podpisaniem traktatu Lizbońskiego wszystkie kraje które go podpisały straciły niepodległość. Teraz nie ważne jest co stanowi prawo poszczególnych Euro-stanów, ważne jest to co postanowi Bruksela. I nie protestuje nikt. A tak namawiano nas do wstąpienia do Unii Europejskiej (uwaga materiał drastyczny, może wywołać trwały uszczerbek na psychice): Do ta cje! Do ta cje! Kto tak krzyczał i domagał się wstąpienia do Unii Europejskiej to ma za swoje. Było sprawą oczywistą, że za każde przyznane nam 100 miliardów euro dotacji Unia odbije sobie zabierając nam co najmniej 140 miliardów w postaci składek członkowskich, kar i innych. Dziś już wiadomo że do sypiącego się budżetu Unii Polska będzie musiała dołożyć ponad miliard dwieście milionów złotych. Nie mówiąc już o wszystkich karach za nie wdrożone na czas dyrektywy unijne, gdzie odsetki za dzień zwłoki sięgają kilkunastu tysięcy euro dziennie. No dobrze, to tylko pieniądze. Ale... Są szkody wyrządzane nam codziennie przez Unię Europejską, których nie da się naprawić za pomocą pieniędzy. Najbardziej bulwersujący przykład zza zachodniej granicy. W kraju rządzonym przez Angelę Merkel do takich rzeczy zmusza się dwunastoletnie dzieci w szkołach: Niebawem takie praktyki zostaną wprowadzone także i w Polsce. Dlaczego nikt nie protestuje? Potem doznawszy trwałego uszczerbku na psychice dzieci przechodzą przez kolejne etapy "edukacji" zwane gimnazjami i oto mamy efekty: http://vod.gazetapolska.pl/4021-najbardziej-przerazajacy-film-w-necie . Przecież to jakiś horror. Tak ogłupiona i zdeprawowana młodzież ma być przyszłością Europy? Nic dziwnego, że dodatkowo ogłupiana przez prounijne media ludność nie bulwersuje się, gdy: wprowadza się zakaz używania żarówek i nakazuje się używania żarówek energooszczędnych, 10-krotnie droższych i znacznie bardziej szkodliwych dla środowiska, traktuje się ludzi jak bydło wydając nakaz sprzedaży leków na receptę, jak gdyby każdy był idiotą i miał zamiar wykupić wszystkie leki, otruć się i umrzeć, wmawia się ludziom, że ślimak to ryba, marchew, ziemniak czy rabarbar stają się w cudowny sposób za sprawą dyrektyw unijnych owocami, aby móc sprzedawać kalosze trzeba dodawać do nich instrukcję obsługi w 10 językach, gdyż stanowią część wyposażenia ochronnego w myśl przepisów unijnych, produkowanie drabin, w których rozstaw szczebli jest mniejszy niż 13 cali jest nielegalne, rząd w ramach oszczędności energii będzie miał możliwość zdalnego wyłączania lodówek obywatelom (pomysł z Wysp Brytyjskich), każda strona internetowa wykorzystująca pliki cookies powinna o tym informować swoich użytkowników, a że znakomita większość witryn wykorzystuje ciasteczka do działania - przeglądanie internetu stało się horrorem, auta dostawcze mają mieć ograniczniki prędkości do 120km/h, a auta osobowe mają korzystać z 10-krotnie droższych filtrów do klimatyzacji, ludność gnębiona jest coraz bardziej drakońskimi i bezczelnymi podatkami, najnowszy wymysł francuski - podatek od smartphone'ów i tabletów, bo jak kupisz takie urządzenie to z pewnością będziesz ściągał nielegalne pliki i narażał artystów na straty! Nie jesteś zatem wolnym człowiekiem a niewolnikiem i w dodatku przestępcą! Nikogo nie dziwi zatem podatek dochodowy (kara za pracowitość), podatek od śmieci, deszczu, psów, emisji co2 (który min. emitujemy oddychając), darowizny, sprzedaży czegokolwiek i tak dalej. w chrześcijańskiej Europie nie ma już miejsca dla Chrześcijan... Francuska lewica chce krzyżować Chrześcijan, ileż to afer jest choćby o publiczne prezentowanie symboli religijnych... Jak tylko sprzeciwisz się budowie meczetu to automatycznie jesteś wrogiem całego świata muzułmańskiego, a jak sprzeciwisz się żydowi to jesteś antysemitą! I wiele innych kretyńskich przepisów, nakazów, zakazów, przez które nie jesteśmy już ludźmi wolnymi, a podporządkowaną masą niewolniczą. W USA wcale nie lepiej: zakaz kupowania napojów słodzonych w większych objętościach (wprowadzony tylko po to, żeby obywatel był zmuszony do zakupu kilku mniejszych i droższych napojów, by zapłacić więcej podatków), zakaz korzystania z telefonów podczas spaceru (np. pisania smsów), zakaz spożywania soli (pamiętacie film "Człowiek Demolka" z 1993 roku? Tam zostało to przewidziane, tylko nikt nie spodziewał się, że tak szybko takie kretynizmy nastąpią!). Za ciężko zapracowane pieniądze kupujesz sobie samochód i jechać tyle ile fabryka dała nie możesz. Jechać bez pasów nie możesz. Z dzieckiem bez fotelika nie możesz. Bez bagażnika dziwnych szpejów (apteczki, trójkąta, kamizelki, gaśnicy) także nie możesz. Bez stosownych homologacji, uprawnień (prawa jazdy) czy przeglądów także nie możesz. Bez ubezpieczenia nie możesz. Na wynalezionym przez siebie paliwie bez opłacenia akcyzy nie możesz. Bez wyłączonych świateł nie możesz. W zasadzie niewiele jest rzeczy, które możesz, a rzekomo jest to Twój samochód, a Ty jesteś istotą wolną i odpowiedzialną. Czyż nie? Okazuje się, że nie. A gdyby tego było mało i inwigilowany na każdym kroku obywatel Unii Europejskiej miał zbyt mało zmartwień, to uwaga jego kierowana jest na najbardziej palące problemy takie jak legalizację związków partnerskich. Z resztą zobaczcie sobie ten filmik z manifestacji pro unijnych w Warszawie... Na czele flagi tęczowe Lesbijek, Gejów, Biseksualistów i Transseksualistów, później flagi unijne... A flagi Polski? Polski już nie ma. Europa umiera. Tymczasem władze unijne za plecami finalizują dzieło zniszczenia. Jak już zapowiedział pan Barroso, wkrótce Unia Europejska stanie się jednym państwem - federacją - ze scentralizowanym rządem i scentralizowaną gospodarką sterowaną. W to graj polskiemu rządowi lewicowemu, już mówi się że premier Tusk ma piastować wysokie stanowisko w Unii Europejskiej, już dawno temu Palikot domagał się likwidacji polskich symboli narodowych (flagi, godła, hymnu), pomimo stanowczego sprzeciwu Polaków projekt wprowadzenia Euro jest nadal forsowany. Jeśli komuś jeszcze mało, to proszę: 1. Na pierwszym miejscu nazwa państwa, 2. Na drugim miejscu nazwa kolonii... 3. Na trzecim miejscu nazwa dokumentu. Czy Europa ma szansę odzyskać miano kolebki cywilizacji? Czy jest szansa, że nie zostanie podbita przez kraje azjatyckie czy muzułmańskie? Czy jest szansa, że znów będzie wzbudzać podziw i zachwyt na całym świecie i przestanie być obiektem drwin? Czy może jest już skazana na śmierć, socjalizm, zerowy wzrost, tęczowe LGBT, niewolnicze prawo oraz podatki - co w efekcie oznacza wymarcie? Ludzie, obudźcie się...
    3 punkty
  25. W moim poprzednim wpisie poinformowałem Was o występie prezesa Kongresu Nowej Prawicy, pana Janusza Korwin - Mikke, w programie "Młodzież kontra czyli pod ostrzałem" emitowanym na TVP info. Obiecałem iż jak tylko pojawi się nagranie z tego programu, udostępnię je, co niniejszym czynię: http://www.youtube.com/watch?v=GrSSyR_FWyc Obejrzałem ten odcinek trzykrotnie. I za każdym razem z niedowierzaniem. Nie, poglądy JKM mnie nie zszokowały, bo te znam na wyrywki. Jestem przerażony sposobem, w jaki manipuluje się ludźmi. Pisałem o tym kilka dni temu we wpisie: http://forum.invisionize.pl/blog/71/entry-102-prima-aprilis-%C5%9Bwi%C4%99to-zrobionych-w-balona/ . Z resztą zróbmy mały eksperyment. Jakie odnieśliście wrażenie po obejrzeniu tego materiału? Możecie pisać w komentarzach lub jeśli ktoś się wstydzi publicznie, to w prywatnej wiadomości także można wyrazić swoją opinię. --------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------- Jeśli już obejrzeliście ten odcinek programu Młodzież kontra i wyraziliście swoją opinię, możemy przejść do analizy tego 33-minutowego programu. Logika nakazuje uważać Telewizję Polską jako wiarygodne źródło informacji, rzetelne, obiektywne i krótko mówiąc, takie które bawi, uczy, informuje. Ilu z Was tak właśnie postrzega telewizję? 1. Rzetelność informacji. W pierwszej minucie i dwudziestej szóstej sekundzie dowiadujemy się, że Janusz Korwin - Mikke jest 72-letnim politykiem. Przeciętny Kowalski, Malinowski czy Nowak łyknął zapewne to kłamstwo jak gęś paszę bez mrugnięcia okiem. Jak możemy przeczytać na wikipedii: http://pl.wikipedia.org/wiki/Janusz_Korwin-Mikke lub stronie autorskiej Janusza Korwina - Mikke: http://korwin-mikke.pl/strony/o_jkm - urodził się on 27 października 1942 roku w Warszawie. A zatem 27 października 2012 roku Janusz Korwin - Mikke skończył 70 lat. Gdyby TVP info była rzetelna, podałaby prawdę. A skoro TVP info należy do mediów reżimowych i chciała ośmieszyć gościa programu ukazując go jako staruszka w muszce, dodanie kilku lat jest jak najbardziej na miejscu. Dlaczego zaraz ośmieszyć? 2. Obiektywizm. Od pierwszej minuty trzydziestej sekundy podawane są... no właśnie co takiego jest podawane? Gdyby telewizja była obiektywna, podałaby kilka informacji o gościu programu. W informacjach przeważnie podaje się zasługi, więc wypadałoby powiedzieć, że gość jest: prezesem partii Kongres Nowej Prawicy, był posłem na sejm z woj. poznańskiego w latach 1992-93, jest współautorem ustawy lustracyjnej, dzięki niemu uchwalono ustawę dotyczącą szmatexów (mimo iż wówczas nie był posłem), mistrz kraju w brydżu, autor wielu książek i publikacji, założyciel i wieloletni redaktor pisma Najwyższy czas!, najbardziej popularny w internecie polityk (jako pierwszy przekroczył próg 100 000 polubień na facebooku), kandydat na senatora z okręgu rybnickiego I tak dalej. Tymczasem z tego materiału dowiadujemy się, że: szanse na skuteczną politykę Korwina - Mikke są niewielkie, w każdych wyborach w których startuje ponosi klęskę (o sukcesie we Wrocławiu i przekrętach w PKW w wyborach z 2011 roku naturalnie redaktorzy zapomnieli wspomnieć), jego skuteczność jest praktycznie zerowa. Aha. No to pogratulować redaktorom TVP info rzetelności i obiektywizmu. 21 kwietnia są wybory uzupełniające do senatu w Rybniku, widocznie TVP chciała tym wstępem zniechęcić wyborców do głosowania na JKM. Nie dajcie się zwieść tej nędznej manipulacji! Szanse na wygranie tych wyborów są naprawdę duże, tylko trzeba ruszyć się z sprzed telewizora i zagłosować. Pierwsza wymiana zdań, cyniczne pytania i docinki redaktora prowadzącego, gość wyraża pogląd: "Kto nie pracuje - ten nie je, a tymczasem władze nagradzają bezrobotnych zasiłkami za nieróbstwo" i reakcja redaktora: "No pewno! Pf, moglibyśmy się tak jeszcze sprzeczać bardzo długo!" Sprzeczać? To jest ta słynna obiektywność redaktorów? A może kłamstwem jest, że bezrobotni dostają w Polsce czy Unii Europejskiej zasiłki? Ale po cóż wyjawiać prawdę, lepiej szybko zmienić temat. 7'27" odcinka - zgrywus Redaktor przygotował niespodziankę. Niewtajemniczonym podpowiem, że Janusz Korwin - Mikke był już raz gościem programu "Młodzież kontra" i z tego nagrania powstał słynny w sieci filmik "Korwin - Mikke masakruje lewaka": na którym to fragmencie ów "lewak" odesłał gościa programu na leczenie psychiatryczne. Ironicznie mówiąc "bezstronne" media jak widać podchwyciły ten motyw i po raz kolejny zaprosiły owego "lewaka" na spotkanie. Kto ma rację? Sami oceńcie. Ja osobiście nie mam ochoty płacić większych podatków niż za Hitlera i nie uważam, żeby życie dla żarcia i wegetacja na zasiłku / marnej okrojonej przez 85% podatki pensyjki wpływało korzystnie na człowieka. Co chyba z resztą widać 16'30" - cały czas w tle pojawia się graficzka "Mauzoleum Korwina", w tym momencie jest jej zbliżenie. Czy to aluzja, że JKM powinien umrzeć? A może iż jest współczesnym Leninem? Mimo faktu, że Lenin był socjalistą (jak i współczesne rządzące nami partie euro-socjalistyczne) a Janusz Korwin - Mikke jest skrajnym prawicowcem? Nie wiem jak Wy to odebraliście, ale ja jestem zniesmaczony. 19,27" - JKM tłumaczy, ze świetne wyniki w internecie zawdzięcza temu, że w internecie nie ma redaktora, który narzuciłby odbiorcy własnego (reżimowego) zdania / opinii, co zrobiło min. TVP info we wprowadzeniu do programu. Np. na portalu korwin-mikke.pl w sekcji wiadomości przeczytacie pozytywne jak i negatywne wypowiedzi pod kątem JKM. Tymczasem w pozostałych mediach jedynie negatywne. Na youtube każdy oglądający filmik może ocenić, czy dana wypowiedź mu się podoba czy nie. W mediach ma narzucone "JKM - ten który wiecznie przegrywa i nie warto na niego głosować". A co na to redaktor? Naturalnie musiał dodać swoje trzy grosze że w internecie media są "w doskonałej jakości w streamingu". Albowiem polski redaktor w polskiej telewizji nie może użyć wyrażenia "transmisja strumieniowa", musi użyć słowa streaming. No więc życzę powodzenia wszystkim, którzy chcieliby w internecie obejrzeć np. Superstację na żywo albo inne obiektywne wiadomości. 23'20" - JKM odpowiedział na pytanie z poczty mailowej. Jaka była reakcja prowadzącego? "Jestem skłonny udzielić głosu po raz drugi". Komu? Przecież pytanie było od widzów z poczty, a nie od uczestników programu w studiu. Może redaktor liczył na ciętą ripostę z trybun? No niestety, jakże mi przykro. 29'10" - Po kilkuminutowej wychwalaniu przez gościa programu polskich polityków i wymienieniu ich zasług (dzięki którym Polska ma tempo rozwoju +1 - +2 % a nie -1 - -2% jak Francja czy Niemcy) redaktor prowadzący stwierdza: I szybko zmienia temat Czy to jest obiektywna reakcja gospodarza programu? Czy może jednak narzucenie widzowi toku rozumowania i manipulacja? Cóż. To był jeden z nielicznych w ostatnich latach występów przedstawiciela polskiej prawicy w telewizji. Raptem 33 minutowy program a ile kłamstw, prób narzucenia słów nieprawdziwych / niewypowiedzianych, ataków, manipulacji i kolejne próby odesłania gościa programu hen daleko lub do Kobierzyna. Jeśli nie wiecie o co chodzi z Kobierzynem to wyjaśnię, że znajduje się tam największy w Krakowie szpital psychiatryczny. Miłośników Ruchu Palikota pocieszę, że polski rząd już nad tym pracuje: http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Powrot-psychuszek-zmiany-w-ustawie-o-ochronie-zdrowia-psychicznego,wid,15370845,wiadomosc.html . Jeśli ta ustawa wejdzie w życie, to: A wracając do odcinka programu, nie wiem jak Was, ale mnie zbulwersował także fakt niebywałego braku kultury i szacunku uczestników programu wobec gościa. To tyle odnośnie tego odcinka. Wnioski każdy wyniesie sam. Mnie tylko szkoda tych milionów widzów, którym się robi codziennie bryndzę z mózgu wpajając euro-socjalistyczny bełkot, fałszywe informacje, bezwartościowe programy żerujące na ludzkich emocjach czy uczuciach i najniższych instynktach, a programy np. prof. Miodka zagrożone są zdjęciem z anteny. Programów edukacyjnych czy rozwijających użytkownika takich jak KWANT, Sonda czy Zrób to sam - jak na lekarstwo, za to "Rozmowy w toku", "Dlaczego ja?", "Pamiętniki z wakacji" puszczane są niemal non stop. Dlatego nie oglądam już telewizji, czego i Wam serdecznie życzę.
    3 punkty
  26. Witam ostatnio nabyłem Nokie 5130 , z softem , który robił sobie co chciał , więc postanowiłem wgrać nowe firmware , porozglądałem się trochę w google , postanowiłem spróbować poniżej umieszczam pełny opis wgrywania nowego firmware na przykładzie noki 5130 No to zaczynamy na początek zamieszczę spis programów które będą nam potrzebne : 1.Phoenix ( ja mam wersje 2012) 2.NaviFirm 3.Sterowniki usb. Czas na działanie : Odpalamy program NaviFirm powinno pokazać się nam takie okno programu : Pamiętaj aby wgrywać nowszą lub taką samą wersję software ponieważ Phoenix nie służy do downgrade Tworzymy na pulpicie folder z naszym RM, sprawdzić je możemy wpisując w telefonie *#0000# , u mnie jest to RM-495 , więc tworzę taki folder potem w programie Save to RM-495 , gdy kopiowanie plików zostanie ukończone , zamykamy NaviFirm , a folder z zawartością przerzucamy do C:\Program Files\Nokia\Phoenix\Products , tak jak na screenie poniżej : Gdy pliki naszego softu zostały umieszczone na swoim miejscu odpalamy program Phoenix powinniśmy ujrzeć takie okno programu : Podłączamy nasz telefon pod usb w trybie domyślnym (nokia suite) , w zakładce connection wybieramy nasze RM , tak jak na screenie poniżej : Potem wchodzimy w zakładkę FIle i dajemy Scan Product i na dole powinniśmy ujrzeć podobne informacje jak na screenie poniżej : Są to informacje o aktualnie wgranym oprogramowaniu na telefon , teraz wchodzimy w Flashing / Firmware Update ujrzymy takie opcje jak na screenie poniżej : Po wybraniu opcji klikamy na nią i w tym momencie rozpoczyna się proces wgrywania softu : Uwaga : Podczas wgrywania softu nie wolno dotykać telefonu jaki odłączać kabla najlepiej iść wypić kawę i spokojnie czekać ... . Podczas aktualizowania komputer może wydawać dźwięki o podłączaniu i odłączania urzędzenia nie należy się tym przejmować. Po udanym wgraniu softu wyskoczy okienko z treścią czy wszystko poszło sprawnie.
    3 punkty
  27. Nadeszły Święta. Którekolwiek by to nie były (spoglądając za okno nadal nie jestem pewien) - zawsze jest to dobry moment, żeby zastanowić się nad swoim życiem. Na całym świecie miliony katolików świętują dziś zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa. Niestety za dwa dni święta się skończą i każdego dnia miliony Polaków będą (chcąc lub nie chcąc) finansować codzienne zmartwychwstanie czegoś zupełnie innego. Mam na myśli ZUS - czyli Zakład Ubezpieczeń Społecznych. Dziwny twór stworzony przez socjalistów, mający na celu dać ludziom iluzję bezpieczeństwa. Rzekomego bezpieczeństwa, które w razie nieszczęścia wypłaci odszkodowanie, pokryje koszty leczenia, wypłaci emeryturę, rentę czy zasiłek pogrzebowy. Założenie może się wydawać pozornie bardzo fajne. Lecz gdy przyjrzymy się mu bliżej, odkryjemy prawdę, że wcale tak nie jest. Nieco bezczelna i szydercza informacja z ostatnich dni sprowokowała mnie do poruszenia tego ważnego tematu: Ale zaraz - skoro to jest stwór zrodzony w socjalizmie - to czemu nie wyginął wraz ze zmianą ustroju? Ano wiemy z mojego wcześniejszego wpisu, że ustrój wcale się nie zmienił, bo nadal mamy w Polsce socjalizm - państwo opiekuńcze. Niestety w praktyce nie jest tak różowo. ZUS musi płacić każdy. Czy chce, czy nie. A więc każdy rzekomo wolny obywatel Rzeczypospolitej Polskiej jest na starcie zniewolony. Bez względu na to czy chce się ubezpieczyć czy nie. A zatem składka na ZUS jest podatkiem. I z tej jednej prawdy przejdźmy od razu do drugiej. Owo przymusowe ubezpieczenie nazywa się składką, a w rzeczywistości te pieniądze nigdzie się nie składają. Są natychmiastowo wydawane na bieżące świadczenia oraz zachcianki ZUS. Zachcianki ZUS. To temat rzeka. 1. Po pierwsze, warto sobie uświadomić jakie pałace wybudował sobie ZUS za Wasze pieniądze: http://www.wykop.pl/ramka/924815/palace-zus/ . To tylko niektóre z nich. 2. Jak ZUS marnuje Twoje pieniądze: 3. Ponadto oddając ZUS-owi swoje ciężko zarobione pieniądze, fundujesz pracownikom tej instytucji bankiety, imprezy, wczasy na nartach i wszelkie inne przyjemności. Jak ZUS niszczy Polaków? Złudne poczucie bezpieczeństwa to tylko pozory. Jak zachorujesz lub będziesz musiał iść do dentysty / lekarza - szybko zorientujesz się, że najbliższy wolny termin jest w 2020 roku i zostaniesz zmuszony powędrować do prywatnego specjalisty bo będzie Cię bolał ząb czy cokolwiek innego i czekanie będzie udręką. Więc de facto za leczenie zapłacisz podwójnie - raz ZUS'owi, drugi raz prywatnemu lekarzowi. Nie prościej byłoby zapłacić komuś raz i tylko wtedy, kiedy potrzeba? Zasiłek pogrzebowy - aktualnie wynosi 4000 PLN. Koszty pogrzebu są znacznie wyższe, więc tak czy siak trzeba zapłacić z własnej kieszeni. Gdyby przez całe życie zamiast ZUS'owi - wpłacać te pieniądze na procent do banku lub ulokować je np. w złocie, zyski starczyłyby na znacznie więcej. To samo dotyczy się emerytur. Cale życie pracować za marne grosze, aby na starość dostawać marne grosze - to tylko jeden z popularniejszych argumentów przeciwko ZUS. Mnie martwi jednak coś zupełnie innego. Coś, na co do tej pory nigdy nie zwracałem uwagi, a od czego zależy przyszłość istnienia narodu polskiego. Postaram się to pokazać na mam nadzieję prostym przykładzie. Jest XIX wiek. Każdy dba o siebie, solidnie zastanawia się nad wydaniem każdego grosza, kombinuje jak zarobić więcej by móc odłożyć więcej. Boi się o przyszłość, ale tym samym odnosi większą radość z każdego sukcesu. I nadchodzi wiek XX, wprowadzone zostaje państwo opiekuńcze. Każdy oddaje 1/3 swojej pensji ZUS'owi i co się dzieje: N- Noworodki L - Ludzie pracujący E - Emeryci (dawniej osoby starsze, którymi opiekowały się dzieci / wnuki / prawnuki i/lub różnorakie ośrodki pomocy, fundacje, domy spokojnej starości etc.) XIX w: NNNNNNNNNNNNNNNNNNNNNNLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLEEEEEEE XX w: NNNNNNNNNNNNNLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE XXI w: NNNLLLLLLLLLLLLLLLEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE Dlaczego tak się dzieje? Jest wiele przyczyn: Liczba ludzi pracujących zmniejsza się, bo po co mają pracować, skoro dostają zasiłek dla bezrobotnych , Liczba pracujących zmniejsza się, bo składka ZUS zwiększa koszty utrzymania pracownika i coraz większej ilości ludzi nie opłaca się zatrudniać... Liczba noworodków zmniejsza się, bo po co ludzie mają mieć dzieci, skoro na starość państwo się nimi zaopiekuje? I wiele innych. Powyższe procesy powodują, że: a) coraz mniej dzieci się rodzi, b) coraz mniej ludzi pracuje i odprowadza składki, c) społeczeństwo starzeje się i jest coraz więcej świadczeń do wypłacenia przy coraz mniejszych wpływach do kasy. A co się dzieje, kiedy firma wydaje więcej niż zarabia? Popada w długi i BANKRUTUJE. Tak, tak - ZUS także jest bankrutem. Naturalnie wszystkie państwa socjalistyczne, takie jak USA czy Unia Europejska walczą, by owe ZUS'y i Obama care'y nie straciły płynności finansowej: a to podniosą wiek emerytalny, a to z Waszych podatków przeleją na konto ZUS kilka miliardów (niedawno rząd przelał ZUS'owi ponad 6 miliardów), a to dodrukują pieniądze (wtedy płacicie podatek emisyjny bo Wasze pieniądze tracą na wartości), a to zrobią szwindel i obrabują tych, którzy zamiast do ZUS odkładali do OFE. Ale to że ZUS marnuje pieniądze to jeszcze małe piwo. Największa tragedia Polaków (o czym zapewne niewielu sobie zdaje sprawę), to fakt że mało komu chce się mieć dzieci i ludzie przestają być za siebie odpowiedzialni. Bo zaczynają myśleć - po co mam za siebie odpowiadać, skoro zrobi to za mnie państwo? Efekt jest później opłakany... A przecież zamiast wydawać ponad 1000 PLN miesięcznie na ZUS, można te pieniądze odłożyć na procent lub zakupić dewizy, papiery wartościowe czy chociażby złoto, na stare lata kupić mieszkanie, kamienicę czy wybudować dom i chociażby żyć z jego wynajmu na znacznie wyższym poziomie, niż 1000 PLN ZUS'owskiej emeryturki. A potem jeszcze owo mieszkanie / kamienicę / dom przepisać dzieciom w spadku! Ja wiem, zaraz pojawi się masa "ale"... Ale czy ktokolwiek z Was spotkał czworonoga smutnego z tego powodu, że nie ma "bezpłatnej" opieki weterynaryjnej? Czy w poczekalniach klinik weterynaryjnych widzicie kolejki starszych osób ze swoimi czworonogami przychodzących na pogaduchy, bo przecież Pimpuś i tak będzie przebadany "za darmo"? Czy ktokolwiek widział, aby weterynarz otrzymał od konia kopertę lub koniak w zamian za wykonanie swojej pracy? Nie dajmy się zwariować, bez ZUS'u świat się nie zawali. Przez kilkadziesiąt wieków historii ludzkości go nie było i ludzie dawali sobie radę. I nie ma najmniejszego powodu, aby ten bankrutujący relikt przeszłości nadal finansować. No chyba, że chcecie. Niektórzy już walczą: i zobaczcie do jakich absurdów posuwa się władza, aby wybić obywatelowi z głowy pomysły o zaprzestaniu płacenia składek ZUS, co jest według owej władzy wyrażeniem chęci zaprzestania robienia sobie dobrze I pamiętajcie - to od Was zależy czy zadbacie o własną przyszłość, czy też owoc żywota Twojego zje ZUS... Ach, byłbym zapomniał. Jeśli uważacie, że ubiegłoroczna afera Amber Gold zniszczyła życie wielu Polakom, to mogę Was zapewnić, że przy tym co wyprawia ZUS ze wszystkimi Polakami, to był mały pikuś: Mam takie marzenie, żeby Polacy przestali finansować chory ustrój, a zaczęli zarobione pieniądze inwestować w siebie. Im szybciej - tym lepiej dla wszystkich, a zwłaszcza dla naszych przyszłych pokoleń... Ale czy powinienem pisać o tym publicznie? Jednemu facetowi przyśnił się warszawski zjazd drwali i ścięta głowa Hanny Gronkiewicz Waltz - możecie wierzyć lub nie, ale kiedy napisał o tym na facebooku - zajęła się nim prokuratura: klik Cóż, życzę Wam Wesołych Świąt wielkiej nocy, smacznego jajka i szybkiego upadku tego chorego ustroju niewolniczego! Jak mawiają, Alleluja i do przodu!
    3 punkty
  28. I ich wpływ na widok strony głównej blogów
    3 punkty
  29. Jak zawsze z córeczką siedzielismy sobie przed komputerem i sprawdzaliśmy różne pierdoly. W pewnym momencie tatusia kolano ( a w zasadzie noga) okazało sie za twarde i 1 raz zostalem wygoniony ze swego fotela No to pokazałem jej i pomoglem pracować w paincie ( w końcu to jedyna zaleta windowsa ) Jednak okazalo sie , że moja córeczka ma coś po tatusiu i zaczęła przeglądać internet. Najbardziej zainteresowały ją jednak 2 strony: 1) Tu zapewne chciała pokazać nową odslone downloadu 2) ,,Ojciec, masz nową zawartość!" Nie wiem co te forum ma w sobie, ale i mnie i jej ciezko bylo odejśc od komputera ( dodatkowo tata był ,,bebe" bo jej wylączył przeglądarke). Tak więc o nowych uzytkowników nie macie się co martwić
    3 punkty
  30. Radość, ekscytacja, zadowolenie, rozkosz, szczęście, rozradowanie, wzruszenie.... Jak jeszcze można nazwać emocje towarzyszące nam przez święta? Oczywiście "Kevin sam w domu" W tym roku telewizja Polsat chciała wyemitować w trzech dniach świątecznych (24, 25 i 26 grudnia) film "Szklana Pułapka", a dopiero w Nowy Rok mielibyśmy okazję zobaczyć doskonały film dla całej rodziny, jakim niewątpliwie jest "Kevin sam w domu". Na wirtualnemedia.pl w artykule "Polsat ugiął się pod presją, pokaże w Święta "Kevina"" przeczytałem: Dowodzi to jakim fenomenem jest ten film, ale również to, że media oficjalnie straciły fotel lidera w kreowaniu Polski. Teraz główną siłą tego kraju są internauci. Brawo. Co ciekawsze, poszukałem zeszłorocznych opinii wpisywanych w komentarze na stronie Polsatu w dniu 24 grudnia (w tym dniu o 19:30 zaczynał się "Kevin"). Były nieco odmienne: I chyba najlepsze: Jak na mój gust to piszącego jeszcze nie było nawet w planach do przyjścia na ten świat, ale już wie od ilu lat telewizja "puszcza to łajno" No nic, spadł śnieg, rozpoczęła się zima, pojawiła się informacja o "Kevinie", cóż więcej chcieć? Warto było się dziś obudzić. Wg. informacji z w/w strony 25 grudnia zasiadamy wszyscy o godzinie 20:00 przed ekranami naszym telewizjonerków i cieszymy się rodzinnym oglądaniem najlepszego filmu świątecznego Martwi mnie tylko jedno: nie znalazłem potwierdzenia na oficjalnej stronie Polsatu :/
    3 punkty
  31. Czułe powitania. W dniu wczorajszym spłonęła katedra Notre Dame. Katedra, którą budowano przez 182 lata i która jest jedną z najbardziej znanych budowli na świecie. Wielu zastanawia się, karą za jakie grzechy był ten pożar? Wojciech Cejrowski pyta, czy trzeba było pożaru, by ludzie we Francji padli na kolana z różańcami? Ludzi na całym świecie ogarnęła rozpacz. Ale czy na pewno na całym? Moją uwagę przykuło co innego. Zdjęcie zapłakanych i przerażonych gapiów patrzących na płonącą katedrę. Tylko największy wróg cieszy się w obliczu takiej tragedii. Lewacy wszystkich krajów przyjmijcie to do wiadomości. Wpuściliście do Europy wroga. To są konsekwencje. Jurij
    2 punkty
  32. Czułe powitania. Świat poszedł do przodu. Pojawiły się komputery, amfetamina, samoloty... Ale co z tego skoro ich serca nadal pompują tę samą krew. Są potomkami człowieka, który na własnym podwórku rzucał kamieniem w dinozaury. Świat poszedł do przodu. Pojawiły się płyty CD, odtwarzacze Mp3, serwisy udostępniające muzykę w sieci... Ale co z tego, skoro ich serca nadal pompują tę samą krew. Są potomkami człowieka, który co chwilę musi słuchać jakichś taśm prawdy. Świat poszedł do przodu. Pojawiły się luksusowe samochody, wspaniałe rezydencje, egzotyczne atrakcje turystyczne. Ale co z tego, skoro ich serca pompują tę samą krew. Są potomkami człowieka, który w klapkach Kubota, skarpetkach i reklamówką biedronki udaje się do pobliskiego dyskontu swoim Passatem 1.9 TDI lub Cinquecento w gazie aby trafić na promocję życia i oddać głos na tego samego polityka, który od 30 lat bez przerwy gnoi go jak tylko może. Bo właśnie mija 30 lat od rozpoczęcia obrad okrągłego stołu. To jest lista uczestników obrad: https://pl.wikipedia.org/wiki/Okrągły_Stół_(Polska) A te zakazane mordy rządzą Wami do dziś: Zbieżność nazwisk nie jest przypadkowa. Trzydzieści lat to wystarczająca ilość czasu, żeby ogarnąć podstawowe kwestie państwa, takie jak sądownictwo, silna i dobrze wyposażona armia, niskie podatki i bogaci, szczęśliwi i uzbrojeni obywatele czujący się bezpiecznie we własnym kraju. Co z tego zostało zrobione? Grucha, otwórz walizkę: To jest zero baniek PLN. Tak właśnie prezentują się oszczędności ponad 70% Polaków, który nie mają nic. Dosłownie nic. Ba, stan konta jest ujemny, bo żeby związać koniec z końcem zadłużeni są w bankach i wszelkiego rodzaju instytucjach oferujących pożyczki na drakoński procent. To jest fajny samochód: Ale zapewne nie masz takiego przed swoim domem, bo Cię na niego nie stać. Ze swojego drastycznie okrojonego wynagrodzenia nie jesteś w stanie odłożyć jakichkolwiek pieniędzy, a co dopiero pomyśleć o zakupie fajnego samochodu. To jest fajna plaża: Ale zapewne w tym roku na nią nie pojedziesz, bo wybierzesz Rodzinne Ogródki Działkowe Otoczone Siatką. Lecz gdybyś zarabiał ponad 5000 PLN miesięcznie zamiast niecałych 2000, byłbyś w stanie odłożyć sobie na fajne wakacje, nieprawdaż? To jest fajny dom: Mógłbyś sobie taki wybudować lub kupić, gdybyś miał oszczędności. Nie musiałbyś się gnieździć w ciasnej kawalerce lub bloku z wielkiej płyty. Byłoby fajnie, co nie? No to ogarnij się, przestań dawać się okradać szczerbatym dziadkom zza okrągłego mebla i wybierz wreszcie mądrze. Bo rachunek jest prosty: I na koniec jeszcze jedno. Mam nadzieję, że po tych trzydziestu latach nie masz już złudzeń, że politycy zrobią coś dla lub za Ciebie? Jeśli masz, to mam złą wiadomość. Więc rusz się, ogarnij swoje otoczenie i tym razem wybierz mądrze: Inaczej już zawsze pozostaniesz potomkiem człowieka z pustym portfelem, kredytem na fajną zabawkę i bez żadnych perspektyw na przyszłość. Pozdrawiam, Jurij
    2 punkty
  33. Dzjen dobry. Polska to bardzo dziwna kraj. Tsydziesci lat temu Joanna Szczepkowska dumnie ogłosiła w telewizji, ze skońcył się w Polsce komunizm. Po tsydziestu latach Polacy uwazają, ze mają kapitalizm i wsyscy gremialnie oddają ządowi ~90 procent swoich zarobków na programy socjalne, panstwowe emerytury, panstwowa sluzbe zdrowia, panstwowe skolnictwo, panstwowe koncerny naftowe i inne panstwowe wynalazki. Psy cym sami uwazaja sie za najmąndzejsych ludzi na swiecie, a wienksosc z nich uwaza, ze nie placi zadnych podatków. Wsyscy w kraju Zulu Gula zastanawiajom siem jak to mozliwe, ze tak mondry i dumny ze swojej historii naród słynoncy na całym swiecie ze swoich patriotycnych zachowań, pomału ginie na własnych ulicach w gwarze ukrainskiej mowy. Zapytajmy co o tym myśli najznamienitsy i najinteligentniejsy swiatowy znachorolog. Czy komuna mentalna to choroba? Najnowsza zaproponowana definicja choroby brzmi: Jeśli przyjąć założenie, że Polacy jako naród są organizmem trapionym komuną mentalną, to może warto przeanalizować jak w ogóle doszło do zarażenia i jakie są jego konsekwencje? Zacznijmy od początku. Sto lat temu 11 listopada 1918 roku Rada Regencyjna oddała odzyskaną władzę w ręce socjalistów z Polskiej Partii Socjalistycznej pod wodzą marszałka Józefa Piłsudskiego. Z historii wiemy dobrze, że do końca drugiej Wojny Światowej większość polskiej inteligencji została wymordowana, a socjalizm zaczął czynić swoje powinności. I już na samym początku pojawiła się pierwsza różnica względem zachodu. 1. Socjalistyczna vs kapitalistyczna koncepcja pracy. W kapitalizmie sprawa była prosta. Człowiek się cieszył na myśl o pracy, bo dzięki niej mógł zarobić pieniądze. A dzięki pieniądzom mógł stać się bogaty. Mógł gromadzić kapitał. Mógł sobie pozwolić na podróże, dobra materialne jak dom czy samochód, mógł odłożyć pieniądze na założenie własnej firmy czy też na leczenie swoje i bliskich w razie choroby. Tak więc sam dobrowolnie zgłaszał się do pracy, gdyż po pracy chciał sobie godnie żyć i móc realizować swoje plany, marzenia, pasje. Im więcej pracował lub im był w tym lepszy, tym prędzej mógł podnosić swoje kwalifikacje, zdobywać lepszą pracę za jeszcze lepsze pieniądze i bogacić się jeszcze szybciej. W socjalizmie sprawa miała się zupełnie inaczej. Socjaliści wymyślili sobie, że ludzie będą pracować i oddawać państwu zarobione pieniądze, bo państwo lepiej je spożytkuje i odda każdemu według jego zasług / potrzeb / widzimisię państwa (niepotrzebne skreślić). Co zaszczepiło w ludziach niechęć do pracy. Bo ludzie zaczęli kombinować - po co mam pracować i się starać, skoro państwo i tak mi wszystko zabierze? Więc socjaliści wymyślali różne sposoby jak obrzydzić ludziom pojęcie pracy i zmotywować ich do kolektywnego wysiłku. Były to między innymi: Militaryzacja pracy. W okresie II Wojny Światowej, wybitni socjalistyczni pisarze, wprowadzali w swoich dziełach tzw. militaryzację pracy. W słynnym dziele Walentina Katajewa "Czasie, naprzód!" osoby pracujące na budowie były porównywane do żołnierzy walczących na froncie o swoją socjalistyczną ojczyznę, a dźwięki sprzętu budowlanego porównywane były do odgłosów broni. Arbeit Macht Frei - Praca Czyni Wolnym Zapewne wszyscy doskonale znają z historii fakt o tworzeniu przez niemieckich socjalistów z Narodowo - Socjalistycznej Niemieckiej Partii Pracy (NSDAP pod przywództwem Adolfa Hitlera) niemieckich obozów koncentracyjnych w okresie II Wojny Światowej. W obozach tych więźniowie byli zmuszani do niewolniczej i katorżniczej pracy na rzecz III Rzeszy i niemieccy socjaliści postarali się, aby swoich więźniów jeszcze bardziej upodlić. Nad bramami obozów koncentracyjnych powiesili zatem szydercze hasła "Arbeit Macht Frei - Praca Czyni Wolnym, parafrazujące biblijne "Prawda czyni wolnym". Jeszcze przed II Wojną Światową slogan "Praca czyni wolnym" był wykorzystywany do walki z masowym bezrobociem, ale po II Wojnie Światowej kojarzony był głównie z niemieckimi obozami, gdyż na rozkaz generała SS Theodora Eicke wykorzystano go przy bramach wejściowych do niemieckich obozów koncentracyjnych w Auschwitz, Dachau, Gross-Rosen, Sachsenhausen, Theresienstadt i Flossenbürg. Jako ciekawostkę można dodać, że w niemieckim obozie koncentracyjnym w Buchenwaldzie wykorzystano inną znaną socjalistyczną maksymę: "Jedem das Seine" co można tłumaczyć jako "Każdemu co mu się należy". Trzeba przyznać, że niemieccy socjaliści skutecznie zmienili postrzeganie pracy na długie dziesięciolecia. Bo jakież hasło przyjdzie na myśl człowiekowi, który dzień w dzień musi tyrać w znienawidzonej pracy za marne grosze bo i tak 90% wynagrodzenia zabierze mu państwo? Stachanowszczyzna - Przodownictwo Pracy. Jeszcze przed II Wojną Światową, bo w 1935 roku, niejaki Alieksiej Stachanow z kopalni w Doniecku podczas jednej zmiany wyrobił 1475% normy - 102 tony węgla. Był to wynik nieprawdopodobny. Tak bardzo nieprawdopodobny, że władze Związku Radzieckiego postawiły go jako wzór do naśladowania. Tak narodziło się przodownictwo pracy. W Polsce spopularyzowało się po II Wojnie Światowej, gdy trzeba było odbudować kraj po zniszczeniach wojennych. Więc władze socjalistyczne krzewiły w Polakach chęć rywalizacji w pracy, pobijając kolejne normy i wykonując założone przez Partię plany X-letnie. Motywacja odbywała się na terenie zakładów pracy, na specjalnych tablicach ludzie mogli oglądać wyniki najlepszych osób, śpiewano piosenki motywujące do pracy i bicia norm, tworzono plakaty i kroniki filmowe. Oto jedne z licznych plakatów: Do roboty! Jak słusznie zauważa Mariusz Max - Kolonko w swoim programie "Polski Syndrom" na maxtvgo.com: Po takiej popisowej zmianie przodownik pracy był skończony. Człowiek do wyrzucenia. Pojawiały się choroby i niezdolność do pracy po tak olbrzymim wysiłku. Poza tym władza nie chciała, aby przodownicy zostali bohaterami, którzy mogliby zagrozić panującej władzy socjalistycznej. Więc w latach 50-tych zrezygnowano z tego pomysłu. Natomiast pojawiły się akcje pracy w czynie społecznym. Już wówczas zaszczepiono w Polakach poczucie, że praca nie jest po to, aby przynosić korzyści. Praca jest dla dobra wspólnego. Praca jest przymusowa. Kultywowano także pieczołowicie całą masę innych socjalistycznych wynalazków: Tępienie własności prywatnej. W socjalizmie wszystko jest wspólne i państwowe. Własności prywatnej nie ma. Więc jak chce sobie robić biznes na własną rękę, to jest tępiony i szkalowany, pogardliwie nazywany badylarzem. A skoro coś nie jest naszą własnością - nie musimy o to dbać. Prawda? Więc dlaczego kogoś dziwią zasyfione ulice, klatki schodowe, zniszczone windy, braki żarówek i zdewastowane budynki? Socjalizm dzielnie zarżnął w ludziach chęć do konstruktywnego myślenia, działania, rozwijania się jako jednostki indywidualnej. Zakład Ubezpieczeń Społecznych. Wprowadzono przez socjalistów pakiet obowiązkowych ubezpieczeń socjalnych i składek rentowo-emerytalnych. Część wynagrodzenia zaczęła wpływać do ZUS-u i była początkowo przeznaczana na przyszłe świadczenia socjalno-emerytalne, jednakże w późniejszym okresie zaczęło brakować pieniędzy w tej piramidzie finansowej i w ludziach zakorzeniono poczucie, że pracują na emerytury dla starszych pokoleń. Dlaczego ta zmiana była szczególnie ważna? Jak twierdzi lider partii Wolność Janusz Korwin - Mikke, wprowadzenie obowiązkowych składek ubezpieczeniowo - emerytalnych wpłynęło drastycznie na sposób myślenia ludzi. Ludzie przestali brać odpowiedzialność za swoje czyny. Po co mieliby dbać o siebie, skoro tę rolę przejęło państwo? Teraz to państwo ma obowiązek dbać o swoich obywateli zapewniając im opiekę zdrowotną i finansową. Ludzie przestali dbać także o więzi rodzinne. Dawniej ludziom zależało na tym, aby mieć dzieci i dobrze je wychować. Tak, aby na starość mogli w rodzinnym gronie godnie przeżyć. Od momentu wprowadzenia ZUS'u ludziom przestało zależeć na posiadaniu dzieci i wychowaniu ich. Po co, skoro emerytury zapewnia państwo? Tym samym władza socjalistyczna ukręciła sobie sznur szubieniczny, albowiem brak dzieci = brak nowych członków piramidy finansowej. A brak nowych członków w piramidzie finansowej i rosnąca liczba beneficjentów oznacza jej niewypłacalność => bankructwo - co też mamy przyjemność oglądać dzisiaj na własne oczy. Niestety zmiany w myśleniu narodu zostały dokonane i kto wie, czy kiedykolwiek uda się je odwrócić? Chyba tylko przez radykalne wprowadzenie kapitalizmu, gdyż nic tak nie uczy rozumu, jak głód. J jak Jakość W okresie głębokiego socjalizmu, kiedy to ludzie przywykli do przymusowej pracy dla dobra socjalistycznej ojczyzny i faktu, że opiekuje się nimi państwo - szalenie popularne stało się hasło "Czy się stoi, czy się leży pięćset / tysiąc / dwa tysiące (niepotrzebne skreślić) złotych się należy". To jedno zdanie genialnie oddawało powagę sytuacji. W ludziach zakorzeniło się przekonanie, że im się coś od państwa należy. Że bez względu na to co zrobią i tak tę wypłatę dostaną. Więc mogą robić to co muszą z dowolną bylejakością i z reguły negatywnym nastawieniem i odwlekaniem powierzonego zadania w czasie. Zaowocowało to brzydkimi produktami niskiej jakości, tandetnie wykonanymi produktami aż po źle zaprojektowane i wykończone mieszkania. Absurdalne wręcz obrazy źle położonych podłóg, kretyńsko zaprojektowanych instalacji elektryczno - gazowych, odpadających tynków, rozlatujących się produktów codziennego użytku tak często wyśmiewane w filmach i serialach Stanisława Barei czy też kabaretach (np. Dudek - rozmowa z majstrem) była codziennością tamtych dni. Zostało to udokumentowane między innymi w Polskich Kronikach Filmowych: Nie trzeba chyba dodawać, że z tego typu problemami trzeba walczyć jedynie w socjalizmie. W normalnym kraju trefny produkt zostałby natychmiast wyeliminowany przez wolny rynek, leniwy pracownik znalazłby się na bruku a firma odstawiająca fuszerkę straciłaby kontrakt i zapłaciłaby karę. Z jak Zbieractwo, Zasiłki, Zapomogi, Zapisy, Zezwolenia Socjalizm wpoił ludziom szereg destruktywnych nawyków, które po części wynikały z charakterystyki państwa opiekuńczego, a po części z tzw. przejściowych trudności, jakże popularnych w tym ustroju. Ponieważ w socjalizmie towaru z reguły brakowało (gdyż gospodarka była centralnie sterowana a nie wolnorynkowa) ludzie przywykli, że muszą swoje odstać w kolejkach, aby cokolwiek udało się kupić. Pojawiły się zapisy do komitetów kolejkowych, zapisy na dobra luksusowe takie jak zapisy w spółdzielni mieszkaniowej, zapisy na samochód osobowy itp. Ludzi nauczono, że trzeba czekać. Socjalizm sprzyja biurokracji, więc od decyzji urzędniczych zależało, na co dany obywatel otrzyma bądź też nie zezwolenie. Sytuacja pogorszyła się w latach 70-tych, kiedy to zaczęło brakować podstawowych produktów. Najpierw wprowadzono kartki na cukier, potem stopniowo na pozostałe artykuły jak mięso, ryż, kaszę, mleko, słodycze, alkohol, benzynę, masło, mąkę, mydło czy proszek do prania. Ludzie przywykli, że sama wypłata nie wystarczy, aby coś kupić. Trzeba było mieć jeszcze kartkę z państwowego przydziału i kartkę na kartki. I talon, jeśli się chciało kupić samochód czy inne dobro luksusowe. Niekiedy te kartki / talony były nagrodą np. dla nowożeńców. Od tamtej pory ludzie nauczyli się zbieractwa. Ale zamiast zbierać oszczędności na koncie, zbierali kartki, talony, a nawet makulaturę gdyż za każdy kilogram mogli otrzymać jedną rolkę dobra luksusowego, jakim był papier toaletowy. Socjalizm w Polsce po 1989 roku. W 1989 roku władza ludowa wiedziała, że gospodarka centralnie planowana już dłużej nie pociągnie i trzeba było coś zmienić. Tylko jak dokonać diametralnych zmian tak, aby wszystko zostało po staremu? Z pomocą przyszedł gen. Kiszczak, który zaprosił swoich ludzi z tzw. opozycji do rozmów przy Okrągłym stole i w Magdalence. Przy pomocy ustawy Wilczka wprowadzono w Polsce tymczasowo wolny rynek i wmówiono ludziom, że skończył się w Polsce komunizm. Polska przestała być krajem demokracji ludowej i zaczęła być krajem... demokracji w której lud uzyskał prawo głosu w wyborach. Polacy uzyskali rzekomą wolność, od tej pory każdy mógł mieć paszport i przestały obowiązywać kartki i talony. Półki sklepowe zapełniły się towarami, a dzięki ustawie Wilczka handel uliczny rozkwitł na dobre. Władza socjalistyczna wiedziała jednak jak zapanować nad sytuacją. Podzieliła swoich ludzi na lewicę, centrum i prawicę i za pomocą własnych mediów min. Telewizji Polskiej czy gazety Wyborczej skutecznie zaczęła dzielić Polaków swoimi poczynaniami. Władza miała w swoich rękach także szkolnictwo, służbę zdrowia, organy ścigania i cały arsenał socjalistycznych wynalazków służących do zapanowania nad ludem pracującym miast i wsi. W 1991 roku ustawa Wilczka praktycznie przestała obowiązywać, a zaczęło się drenowanie kieszeni Polaków kolejnymi ustawami, uchwałami, podatkami i rozporządzeniami. W 1993 roku wprowadzono podatek VAT. Na temat kolejnych wprowadzanych i podnoszonych na przestrzeni lat podatków i danin można by napisać niejedną książkę. Nie zmieniła się natomiast jedna zasadnicza rzecz. Człowiek. Człowiek urodzony w socjalizmie nie znał żadnego innego ustroju. Człowiek urodzony i żyjący przez dekady w socjalizmie nadal myślał socjalistycznie. Nadal był uzależniony od państwa. To państwo decydowało o jego edukacji. To państwo gwarantowało mu świadczenia socjalne i rentowo - emerytalne. To państwo było wszystkiemu winne, bo przecież to państwo jest za wszystko odpowiedzialne. Ja sam? Nie, ja nie. Państwo. No ja głosowałem, ale to oni obiecali w wyborach! To państwo powinno się tym zająć. To państwo jest winne rosnącym cenom, bezrobociem, niskim zarobkom, ba - niezałatane dziury w drodze to także wina państwa. To państwo powinno mi znaleźć pracę i dać wykształcenie. Państwo powinno mi dać zasiłek żebym miał co jeść. Nie pomyślałem o swoim losie i swojej przyszłości i zmajstrowałem dziecko? To państwo powinno mi dać becikowe, 500+ co miesiąc i na wyprawkę do szkoły. Nie ubezpieczyłem swojego majątku od następstw nieszczęśliwych wypadków i kataklizmów? To państwo powinno mi dać rekompensatę! Odszkodowanie! Te pieniądze mi się należą! Czyż nie? Patologia XXI wieku. Niegdyś Polacy znani byli ze swojej mądrości i odwagi. Kazimierz Wielki, Władysław Jagiełło, Stefan Batory, Tadeusz Kościuszko, Kazimierz Pułaski. Te nazwiska znane są na całym świecie. Polska husaria niegdyś budziła podziw i strach u wrogów. Polacy uznawani byli za naród mądry i pracowity. Do dziś mają taką opinię na zachodzie. A w Polsce? A w Polsce socjalizm dokonał w Polakach podwójnego zniszczenia. 1. Zniszczenia niematerialne. Socjalizm zniszczył psychikę Polaków. Tak zwana komuna mentalna spustoszyła doszczętnie głowy Polaków i dokonała straszliwych zniszczeń: brak poczucia własnej wartości, poczucie beznadziei, poczucie zależności od władzy, poczucie stagnacji i degrengolady, bo tak przecież musi być, czekanie, że może kiedyś się coś wreszcie zmieni na lepsze... depresja, znieczulica społeczna, zniszczenie więzi rodzinnych i wiele innych. 2. Zniszczenia materialne. Bieda to najbardziej widoczny efekt socjalizmu. Kiedy człowiek chodzi codziennie do znienawidzonej pracy z przymusu ze świadomością że i tak nic z tego miał nie będzie (bo władza zabiera mu ponad 90% wypłaty w podatkach i innych opłatach), nasilają się u niego wszystkie objawy niematerialne oraz pojawiają się dodatkowe. Fakt, że od trzech dekad sklepy są pełne dóbr wszelakich a jedynym problemem są stale rosnące ceny i niskie wynagrodzenie prowadzi do szeregu patologii, które możemy dziś obserwować. Ponad 70% Polaków nie ma żadnych oszczędności i znakomita większość zmuszona jest wegetować od pierwszego do pierwszego dnia każdego miesiąca. Znakomita większość Polaków chciałaby godnie żyć, ale nie może. Więc ratują się jak mogą zaciągając pożyczki i wpadając w spirale zadłużenia, z której potem praktycznie nie sposób wyjść o własnych siłach. Pojawiło się także kilka typów zachowań patologicznych, które bez wątpienia wynikają ze spowodowanej socjalizmem biedy: Kombinowanie - zachowanie charakteryzujące się myśleniem jak tu zdobyć parę złotych, aby przeżyć kolejny dzień. Przykład? Rząd wydaje zakaz handlu w niedzielę. Człowiek chce zarobić, więc przemienia sklep spożywczy w placówkę pocztową. Kombinuje jak obejść prawo, żeby przetrwać. Na co rząd odpowiada nowelizacją ustawy i absurdy kombinowania zataczają coraz szersze koło zamieniając sklepy monopolowe w... imprezy otwarte, gdzie wstęp jest biletowany, a od sprzedanego otwartego alkoholu który można wypić na miejscu odliczana jest cena biletu. Spirala absurdu nakręca się. Cebulactwo - szczególnie charakterystyczna forma kombinowania - jak tu mieć coś dobrego i najlepiej za to nie zapłacić. Jednym z bardziej znanych przykładów cebulactwa pochwalił się niegdyś Jarosław Kuźniar - dziennikarz TVN24 i obecnie Onetu: " Na podróż z dzieckiem wcale nie jest trudno się spakować, nie trzeba brać wanienek, krzesełek i bóg wie czego jeszcze. Fotelik samochodowy? Nie ma sensu – stwierdził. – Do Kanady i USA nie braliśmy żadnych gadżetów. Pojechaliśmy do Walmartu, kupiliśmy wszystko, co było nam potrzebne, a pod koniec podróży wszystko oddaliśmy, mówiąc, że nam nie pasowało. " Pomoc państwowa - najbardziej oczywiste w socjalizmie zachowanie charakteryzujące się myśleniem, że to państwo musi mi zapewnić godny byt. Państwo daje zasiłki dla bezrobotnych, dla rodzin ubogich, dla grup uprzywilejowanych, renty, emerytury, świadczenia socjalne itp. Jednak prawdziwym hitem ostatnich lat są wszelkiego rodzaju Janusze i Grażyny w sandałach i skarpetach z torbami z biedronki szturmujące lidle i inne dyskonty w poszukiwaniu niebywałych promocji, nie bardzo ogarnięte Sebixy i Karyny ze swoimi małymi Dżesikami i Brajankami (bo pińcset złoty to majątek od państwa) wiodące smutne życie na szarych blokowiskach oraz wszelkiego rodzaju "madki" i "tateły" próbujące wydębić dobra materialne za darmo na tzw. "horom curkę" bo przecież im się należy, bo oni nie mają a ktoś inny ma i jakże to tak???!!! Mariusz Max Kolonko w swoim materiale "Polski syndrom" wyróżnia także kilka innych patologicznych zachowań spowodowanych socjalizmem. Tzw. "Polski syndrom" charakteryzuje się chorobliwą zazdrością i zawiścią. Sąsiad kupił nowe auto - nooo, ten to się nakradł! Ktoś dostał awans? Noo, ten to musiał komuś wleźć w ... Ktoś się pochwalił nowym nabytkiem / osiągnięciem? Ależ on się chełpi! W socjalizmie nie wolno się chwalić, nie wolno mieć osiągnięć. Wszyscy są jednakowi. Wszyscy mają to samo, czyli nic. Jedynym momentem kiedy Polacy się mogą chwalić - są osiągnięcia wspólne, np. sportowe. Wtedy i owszem, to myśmy zdobyli mistrzostwo! To my jesteśmy najlepsi! A ja? Ja jestem tylko maleńką nic nie znaczącą śrubką w socjalistycznej maszynie. Ode mnie nie zależy nic. Jak napisał niegdyś Aleksander Fredro: Podsumowanie: Czy Socjalizm to choroba? Czy okres stu lat można nazwać krótkotrwałym? W cyklu życia jednego człowieka z pewnością nie. Czy socjalizm wprowadził zmiany strukturalne w życiu i świadomości Polaków? Niewątpliwie tak. Zmienił i sposób postrzegania na pracę i uzależnił od państwowej opieki. Czy chroniczna bieda, brak poczucia własnej wartości, brak perspektyw na lepsze jutro, depresja, zniechęcenie, chroniczna zazdrość i zawiść, zaburzenia w relacjach międzyludzkich i rodzinnych są dolegliwością i oznaką, że coś jest nie tak? Czy socjalizm to choroba? Mam nadzieję, że znacie już odpowiedź na to pytanie. Jeśli nadal nie rozumiecie, Paul Joseph Watson zrobił specjalne podsumowanie wyszczególniające "dobrodziejstwa" wypływające z socjalizmu jak i kapitalizmu: Jeśli jednak nadal uważasz, że socjalizm jest fajny bo dba o człowieka to mam prośbę - staraj się zachować te poglądy dla siebie i nie kompromituj się publicznie. A jeśli już musisz - to zajmij się czymś konstruktywnym. Kup sobie kilka metrów liny w markecie budowlanym i sprawdź jak jest wytrzymała i jak się fajnie na niej dynda, jedź na wycieczkę w góry, stań nad przepaścią i jak radził tow. Gomółka - wykonaj ten krok naprzód lub weź chwilówkę i jedź w jakieś egzotyczne miejsce popluskać się z rekinami. Tak będzie lepiej dla wszystkich. Pozdrawiam, Jurij. Szczególne podziękowania dla pana Mariusza Maxa Kolonko za inspirację do szerszego spojrzenia na skutki socjalizmu w Polsce. #R
    2 punkty
  34. Czułe powitania. Dla milionów Polaków Wielka Brytania jest drugim domem. Jak zapewne wiecie z historii, Polacy w Wielkiej Brytanii znajdowali schronienie podczas II Wojny Światowej. Mieścił się tam Polski rząd na uchodźstwie, drukowano nawet polskie pieniądze. Polacy pomogli Anglikom złamać Enigmę, przyspieszyć zwycięstwo w drugiej Wojnie Światowej, walczyli za ten kraj. Nie piszę o tym bez powodu, bo gdy Polska po roku 1989 znalazła się pod okupacją rządu pomagdalenkowego i nałożono na Polaków drakońskie podatki, które uniemożliwiały Polakom godne życie, Polacy znów znaleźli schronienie w Wielkiej Brytanii. Jest to masowa kilkumilionowa emigracja, która jednak nie została wywołana sztucznie przez brytyjski rząd a przez Polski. Wielu Polaków chciałoby wrócić do kraju, ale jak w obecnej sytuacji mają to zrobić? Faktem jest, że korzyść płynąca z tej emigracji jest obopólna, bo Polacy mogą zarobić na swoje utrzymanie, a Anglicy mają mnóstwo wykwalifikowanych pracowników i płatników podatków. Nic więc dziwnego, że brytyjskie markety obok kuchni hinduskiej czy azjatyckiej zaczęły sprzedawać także Polskie produkty. Dlaczego o tym piszę? Albowiem ten sam pomagdalenkowy rząd, który wygonił ze swojej ojczyzny miliony Polaków zmuszając ich do życia na obczyźnie, doprowadził do importu milionów Ukraińców zza wschodniej granicy. Od jakiegoś czasu łatwiej usłyszeć w Polsce ukraińską mowę niż Polską (także bez akcentu), z reklam na ulicy i w mediach atakują nas ukraińskie reklamy, aż w końcu... Carrefour jako pierwszy wprowadziły w sklepach ukraińską żywność: 75 lat po rozpoczęciu rzezi Wołyńskiej, kiedy to rzesze ukraińskich banderowców paliły Polskie domostwa wioska po wiosce, gwałciły polskie kobiety, rabowały co się dało i mordowały z niewyobrażalnym okrucieństwem każdego napotkanego Polaka paląc wszystko i siejąc zniszczenie - 75 lat po tych wydarzeniach, na zlecenie rządu PiS reprezentującego obecnie namaszczony przez gen. Kiszczaka rząd pomagdalenkowy, miliony Ukraińców wdzierają się do Polski skutecznie krok po kroku przejmując nasz kraj. To już jest czerwony alarm bezpieczeństwa. Jeśli Polacy nic z tym nie zrobią, to nie tylko nigdy nie odzyskają Lwowa, ale być może bezpowrotnie stracą swój kraj. Przypominam tylko, że populacja Polaków drastycznie zmniejsza się. Aby ratować największą polską piramidę finansową - ZUS - rząd PiS sprowadził miliony Ukraińców aby płacili składki ZUS i zapewnili tej instytucji ciągłość wypłat świadczeń. Co będzie dalej? Jeśli nic nie zostanie zrobione w tej sprawie, miliony Ukraińców dostaną Polskie obywatelstwo, zasiedlą większość terytorium, rozmnożą się, dostaną do władzy w wyborach na sołtysów, burmistrzów, prezydentów, posłów i senatorów i wtedy będzie koniec. Ukraiński językiem urzędowym? Hrywna jako waluta? Kolejna fala masowych mordów na Polakach? To nie są żarty. To nie są przyjaciele Polski. Fot: "Smiert Liaham!" czyt: "Śmierć Polakom!" I to nie jest czas, kiedy należy pozostać obojętnym. Bo takie rzeczy nie mogą się więcej powtórzyć. Ja nie zapomnę. Nigdy. Tak samo jak nigdy nie zapomnę o rzezi Wołyńskiej, tak samo nigdy nie zapomnę wszystkim rządom po 1989 roku, że doprowadziły do sytuacji kiedy Polacy muszą umierać z głodu i bankrutować we własnym kraju, a potomkowie ich morderców mogą się czuć jak u siebie. Zaprawdę powiadam Wam, bardziej antypolskich rządów jak obecne to nie widziałem. Zmuszanie Polaków do emigracji, nękanie ich ponad 89% podatkami i coraz to nowymi obowiązkami i "daninami", demoralizowanie coraz to nowym rozdawnictwem zrabowanymi w podatkach pieniędzmi oraz zapraszanie milionów Ukraińców - co jeszcze Wam potrzeba, aby otworzyć oczy? Co jeszcze? Co? Jurij
    2 punkty
  35. Czułe powitania Tytuł dzisiejszego wpisu brzmi dumnie "Canon backup plus" nie bez powodu. I nie, nie jest to żaden nowy podatkowo socjalistyczny wymysł kaczystowskiej grupy przestępczej. Jest to rezultat sprawnego działania kapitalizmu oraz niewidzialnej ręki wolnego rynku, które połączywszy swe siły doprowadziły mnie pewnego pięknego dnia do decyzji zakupu sprzętu o którym zawsze marzyłem. *********************************************************************************************************************************************************************** Uwaga! Zakup nie został zrealizowany dzięki żadnym dotacjom, zasiłkom, zapomogom, subwencjom, kredytom, dofinansowaniom i innym tego typu socjalistycznym wynalazkom. Co to, to nie W normalnym systemie człowiek idzie do pracy, zarabia pieniądze, odkłada je (czyt. oszczędza) i za gotówkę kupuje na wolnym rynku to, co chce. To naprawdę działa! I nie trzeba nikogo okradać To taki pro tip dla socjalistów i wszystkich z dysfunkcją mózgu spowodowaną lewicowym paraliżem całego systemu. *********************************************************************************************************************************************************************** A wracając do sedna - zawsze chciałem mieć dobry aparat. I nie mam na myśli żadnego cyfraka czy też wielomegapikselowego czujnika cmos wsadzonego w komórkę. Chciałem mieć coś, co można by było zabrać na wyjazd czy spacer i mieć pewność dobrych zdjęć z możliwością pstrykania tak, jak się to powinno robić - patrząc w wizjer, obracając obiektywem i tak dalej. A że od zawsze byłem fanem marki Canon, podoba mi się możliwość doboru szerokiej gamy najlepszej na rynku optyki no i hasło "You can - Canon" trafiło do mnie na tyle, że sami rozumiecie - kupiłem sobie Canona. A konkretnie padło na Canona 750D. Ten sprzęt ma wszystko, czego szukałem. Matrycę 24 MPx, mnóstwo ustawień i trybów których pewnie nigdy nie opanuję do końca, obrotowy 3" ekran, wymienne obiektywy Canona EOS, wyjścia na mikrofon i hdmi a nawet jest i wifi + nfc, więc można sobie podłączyć telefon i przez aplikację Canona zdalnie sterować aparatem (tak własnie, można robić zdjęcia lustrzanką z poziomu telefonu ) oraz przeglądać sobie zawartość pamięci aparatu, kopiować zdjęcia bezpośrednio na telefon i publikować w razie potrzeby gdzie się chce. No i najważniejsze - jest to lustrzanka cyfrowa, więc jakość wykonanych zdjęć jest krótko mówiąc rewelacyjna. Zakup ten spowodował jednak pewien problem. Gdzie trzymać wszystkie zrobione zdjęcia? Każda karta pamięci się kiedyś zapełni. 1000 zdjęć to około 8 GB danych. Na 120GB dysku SSD, znajdującego się wewnątrz 10-letniego laptopa z którego obecnie korzystam, Windows skrzętnie zjada ostatnie gigabajty wolnego miejsca. Lśniąca 1TB Barracuda, którą kupiłem 5 lat temu: przez te 5 lat dosyć znacznie się zapchała. Poza tym nie mam już sił i nerwów do wożenia 3,5" dysku + zewnętrznego zasilacza + sterty kabelków, żeby od czasu do czasu coś sobie na niego zgrać. Postanowiłem więc kupić nowe (tym razem 2,5") pudełeczko, w którym mógłbym trzymać wszystkie niezbędne dane oraz zdjęcia i filmy z Canona 750D. Nie ma co ukrywać, napaliłem się na czerwone pudełko firmy WD o pojemności 4 TB. I pewnie bym je kupił, gdyby nie... Seagate. A jakże - firma dzięki której przechowuję swoje dane od 1997 roku zmieniła moje plany, gdyż wyprodukowała jeszcze ładniejsze czarno-czerwone pudełko: o pojemności... 5TB! Tak jest - pięć 1TB talerzy zamkniętych w niewielkiej 2,5" obudowie. Tego mi było trzeba! Różnica w cenie jest niewielka (na Amazonie kwestia niecałych 100 PLN) a świadomość, że ma się prawie 5TB, a nie raptem 3,5TB jest bezcenna Pięć nowych lśniących 1TB Barracud zamkniętych w jednej niewielkiej gustownej czerwonej obudowie to jest coś, za co warto dopłacić Jedyne co mogę powiedzieć, że dysk jest naprawdę mały, lekki i cichy, a po podłączeniu do komputera możemy zobaczyć to: a największą frajdę sprawia ten widok: Teraz wolnego miejsca prędko nie braknie, a partycja systemowa wreszcie może odsapnąć po przeniesieniu wielu gigabajtów danych. No i najważniejsze - palec może spokojnie powędrować na spust migawki bez obawy, że braknie miejsca. Teraz już nie - ot, takie uroki kapitalizmu Pozdrawiam, Jurij
    2 punkty
  36. Dziś pierwszy maja - socjalistyczne święto pracy. Jak na kapitalistę przystało to idealny dzień na to aby wziąć się do roboty i napisać bardzo zaległy, aczkolwiek ważny wpis. A wpis będzie dotyczył Kryzysu Na Prawicy, czyli rozłamu w Kongresie Nowej Prawicy. Pod koniec 2014 roku w mediach zawrzało, jakoby w Kryzysie Nowej Prawicy źle się dzieje. Wszyscy członkowie ówczesnego KNP gremialnie dementowali te plotki, ale plotki nie wzięły się znikąd. Na początku stycznia 2015 roku Janusz Korwin - Mikke został odsunięty z funkcji prezesa KNP, a nowym prezesem został Michał Marusik. Dlaczego tak się stało? Czas pokazał, że przyczyn było wiele: bałagan organizacyjny wewnątrz partii, karierowiczostwo niektórych członków KNP, niechęć do Przemysława Wiplera (podział na beton i resztę partii), chęć zemsty na dotychczasowym prezesie, błąd w statusie partii umożliwiający odsunięcie prezesa poprzez straż partyjną. Cóż, bałagan w partii można było uprzątnąć. Janusz Korwin - Mikke potrafi zrobić wiele, ale nie może zrobić wszystkiego za wszystkich. Karierowiczostwo i chęć zemsty na prezesie okazały się zgubne dla KNP, bo dzięki luce w statusie udało się osiągnąć cel i wysiudać JKM z fotela prezesa jego własnej partii. Być może KNP istniałaby do dzisiaj w starym składzie, gdyby nie wydarzenie które najbardziej podzieliło członków tej formacji - przyjęcie do struktur Przemysława Wiplera. Pamiętam bardzo dobrze kiedy sam Janusz Korwin - Mikke zapytał na swoim blogu, czy to dobry ruch, aby przyjąć Wiplera do KNP. Byłem wówczas na nie. Czas pokazał, że byłem w błędzie. Wipler póki co okazuje się być lojalnym współpracownikiem prezesa i odwala fenomenalną robotę w terenie, w sejmie jak i w mediach. Jako pierwszy poseł KNP miał znacznie więcej występów w telewizji niż jakikolwiek inny członek KNP za wyjątkiem prezesa. Ale to wydarzenie spowodowało podział wewnątrzpartyjny na beton i resztę. Beton - czyli ludzi do których nie przemawiały jakiekolwiek argumenty za tym, by być otwartym na nowych ludzi z innych partii. Czas pokazał, że w skład betonu wchodzili następujący ludzie (krótko ich omówię oraz wyjawię ich grzechy główne). Beton Kongresu Nowej Prawicy 1. Michał Marusik Europoseł KNP, obecny prezes tej formacji. Osobiście nie mam do niego zastrzeżeń, bo będąc europosłem starał się zabierać głos, potrafił mówić konkretnie i z sensem, dziwi mnie że nie wziął w garść wszelkich formalnych problemów wewnątrzpartyjnych. Jako oficjalny powód odwołania JKM ze stanowiska prezesa KNP podał chęć wyręczenia JKM z części obowiązków, które mu przybyły w postaci funkcji europosła. Cały dowcip polega na tym, że JKM wcale nie chciał by go w czymkolwiek odciążano, a pan Marusik również jest europosłem. Za to kłamstwo i karierowiczostwo europoseł Marusik jest skreślony i stracił moje uznanie. Władza najwyraźniej uderzyła do głowy, więc nowy prezes KNP będzie miał możliwość się przekonać, jak to jest władać martwą partią, bo zwykli ludzie o panu Marusiku nigdy nie słyszeli, a partia bez rozpoznawalnego lidera jest niczym. Taki los spotkał Unię Polityki Realnej i dokładnie taki sam los zgotował sobie Kongres Nowej Prawicy czyniąc z siebie UPR 2.0. 2. Stanisław Żółtek Drugi europoseł KNP, przez długi okres prezes oddziału małopolskiego tej formacji. Jako europoseł zawiódł na całej linii. Jego psim obowiązkiem było branie czynnego udziału w obradach europarlamentu, przekazywanie swoich diet na rzecz Kongresu Nowej Prawicy, aktywne promowanie partii i walka z reżimem. Tymczasem europoseł Żółtek w ogóle nie pojawia się w Europarlamencie, nie pobiera diet europosła, nie wykonuje swoich obowiązków i jak się okazało to właśnie Stanisław Żółtek w ramach zemsty na JKM za odwołanie go z funkcji prezesa regionu małopolskiego uknuł plan jak odwołać prezesa KNP przy użyciu straży. Takie zachowanie dyskredytuje tego człowieka w moich oczach na całej linii i w polityce dla takich ludzi nie powinno być miejsca. 3. Jacek Wilk Warszawski mecenas, obecny kandydat na prezydenta z ramienia KNP również jest istotnym elementem kryzysu w KNP. Do czasu eurowyborów był aktywnym członkiem KNP i wzbudzał mój podziw. Robił dobrą robotę w stolicy i okolicach, ale wszystko zmieniło się gdy na stołecznych listach przestał być numerem jeden, bo pojawił się Przemysław Wipler. Karierowiczostwo wyszło z tego pana jak szydło z worka i od tamtej pory odsunął się w cień. Ale nie do końca, ponieważ zamiast kontynuować swoje dzieło i walczyć z euro-socjalizmem i pookrągłostołową kliką, mecenas Jacek Wilk postanowił wykorzystać swoje zdolności prawnicze i zaczął kierować donosy do prokuratury na... swojego prezesa Janusza Korwin - Mikkego. Myślicie, że to żart? Niestety: Jak tylko Korwin - Mikke został odsunięty z funkcji prezesa mecenas Wilk natychmiast zaczął brać czynny udział w życiu partii obejmując funkcję lidera okręgu warszawskiego oraz został kandydatem KNP na urząd prezydenta. Chcecie takiego prezydenta? Bo ja nie. Z resztą z tym związana jest jeszcze jedna historia. Tuż po odwołaniu Korwina z funkcji prezesa KNP dotychczasowa partia udzielała pełnego poparcia Korwinowi ubiegającemu się o fotel prezydenta. Jak tylko się okazało, że JKM zakłada własną formację z posłem Wiplerem i europosłem Iwaszkiewiczem - poparcie zostało wycofane a dalszy ciąg historii już znacie. 4. Krzysztof Szpanelewski Zasłużony działacz KNP z Mazowsza, jego czołowym osiągnięciem była znakomita robota jako szefa kampanii KNP w wyborach do Europarlamentu. Pomimo wprowadzenia 4 europosłów do europarlamentu człowiek ów podał się do dymisji i ostentacyjnie odszedł z partii. W okresie od czerwca 2014 do stycznia 2015 nie omieszkał jednak nagrywać filmików szkalujących Korwin - Mikkego i nadawać na partię. Po rozłamie natychmiast wrócił do KNP i został szefem kampanii wyborczej Jacka Wilka na urząd prezydenta. Po wyborach powinien się zająć może szkoleniem szpiegów? Do tego by się nadawał, bo obecnie robi doskonałą robotę w tym zakresie - o Jacku Wilku prócz zagorzałych konserwatystów i wolnościowców nie wie nikt. Jest pomijany w sondażach, jego poparcie wynosi poniżej 1 procenta, a ostatnio przemawiał w sejmie do wyłączonych kamer, bo żaden z dziennikarzy nie potraktował pana Wilka serio. Brawo - pełen sukces! 5. Artur Dziambor Aktywny działacz KNP z pomorza. Nie został europosłem, ale miał bardzo dobry wynik. Zasłynął tym, że w programie Tak czy Nie u Agnieszki Gozdyry powiedział do Pawła Zalewskiego z PO słynne słowa "Tej siły już nie powstrzymacie!". Jak widać siła powstrzymała się sama. Ten człowiek jest skreślony w moich oczach, bo zanim JKM został odwołany z funkcji prezesa KNP i dziennikarze próbowali się dowiedzieć czy jest jakiś kryzys w partii - odpowiadał, że kryzysu nie ma. A nawet gdyby Korwin założył nową partię, to on jak i 99% działaczy KNP pójdą za Korwinem. Jak widać tego nie zrobił, a ja brzydzę się kłamstwem. Dlatego panu Dziamborowi mówię stanowcze nie. 6. Piotr Najzer Najmłodszy znany działacz betonu, zasłynął swoim kanałem na youtube na którym nie bał się nazywać rzeczy po imieniu. Nie bał się również na imprezach młodzieżówek chwalić się swoimi planami jak to odsuną Korwina od władzy i sami przejmą stery. Rzeczywiście panie Najzer - udało się, gratulacje! I powodzenia na funkcji vice-prezesa Tytanica pod banderą KNP. Niespełna pół roku po rozłamie sytuacja wygląda następująco - nowa partia Korwin - Mikkego - ugrupowanie KORWiN (Koalicja Odnowy Rzeczypospolitej Wolność i Nadzieja) według najnowszych sondaży będzie trzecią siłą w sejmie. Notowania zabetonowanego Kongresu Nowej Prawicy nie przekraczają 1% i można śmiało powiedzieć, że beton pociągnął tę partię na dno. Przez ostatnie 96 dni partii Korwin przybyło 61106 polubień na Facebooku, a KNP ubyło 26485 polubień. Całą sytuację na polskiej prawicy doskonale ilustruje prześmiewczy filmik (przerobiony fragment filmu Żywot Briana brytyjskiej grupy Monty Pythona), zrobiony zapewne przez lewicę: Panowie z Kongresu Nowej Prawicy najwyraźniej zapomnieli, że wróg jest na Wiejskiej w Warszawie, w pałacu prezydenckim oraz w Brukseli, a nie pod postacią Korwina czy Wiplera, a ich celem jest obalenie pookrągłostołowej komuny, a nie rozpieprzanie polskiej prawicy. Wstyd i hańba! Dlatego państwu już dziękuję, nie będę śledził ani komentował Waszych poczynań. Jeśli chcecie walczyć z reżimem, możecie wspierać partię KORWiN oraz propagować idee wolnościowe i konserwatywne, do czego gorąco zachęcam. Tymczasem jedyną nadzieją dla Polski jest: I na tym musimy się skupić. Bo jeśli nie wygra on, to Polska przestanie istnieć i zostanie jedynie emigracja.
    2 punkty
  37. Pierwsze wystąpienie europosła Janusza Korwin - Mikkego stało się faktem. Prezes Kongresu Nowej Prawicy przemawiał po angielsku, musiał się spieszyć bo miał do dyspozycji raptem minutę. Oto jak wypadł: Oryginalny tekst przemówienia: Unijne tłumaczenie jest bardzo fatalne, ale w programie Rozmowa Polityczna w stacji Polsat News Plus zostało to o wiele lepiej przetłumaczone. Przy okazji warto posłuchać ciekawej rozmowy z mecenasem Jackiem Wilkiem. https://www.youtube.com/watch?v=LAqt-1ujZUE A na koniec wisienka na torcie - sam prezes Janusz Korwin - Mikke w programie Kropka nad i u oficer Stokrotki, lub jak kto woli - Moniki Olejnik. Świetny wywiad i prowadząca niespotykanie miła: https://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=mz1KtdMnh9Q Miłego oglądania
    2 punkty
  38. Tegoroczna kampania wyborcza do Europarlamentu, a raczej wojna medialna, którą opisałem w poprzednim wpisie Wojna Polsko - Polska, zaczęły przypominać Latający Cyrk Monty Pythona. Przez ostatnie 25 lat mogliśmy oglądać przedstawienie zapoczątkowane przez Kiszczaka ( zobacz także: The Kiszczak Show ) w którym to przedstawieniu różnej maści lewicowe partie udające podział na prawicę i lewicę zaciekle walczyły ze sobą i mieliśmy nieustające wojny pomiędzy AWS, SLD, PSL, UW, PO, LPR, Samoobroną, PIS, Palikociarnią i wszystkimi innymi dziwnymi tworami, w których członkami byli ci sami, namaszczeni przez Kiszczaka ludzie. W tegorocznych wyborach byłoby zapewne tak samo, gdyby nie drobny szczegół - doprowadzeni do ruiny finansowej i psychicznej Polacy, którzy mają już tego cyrku serdecznie dość. Postanowili więc poprzeć jedyną prawicową partię, której lider od kilkudziesięciu lat głosi niezmiennie te same wolnorynkowe poglądy. I nagle wszystkie zajadle walczące między sobą partię niczym sfora psów zaczęły atakować właśnie jego! Czyżby wyczuły zagrożenie? Nie da się tego ukryć: Nawet sam premier Tusk, który okradł Polaków podnosząc podatki, zmuszając miliony zdolnych Polaków do emigracji, podnosząc wiek emerytalny, rabując pieniądze z OFE i łamiąc prawo wtrącając się w rzekomo demokratyczne wybory, zamiast konstruktywnie odpowiedzieć na stawiane mu zarzuty, zaczął bredzić coś o kobietach: klik . A przecież wystarczy posłuchać wypowiedzi prezesa uważnie, aby się przekonać jakie faktycznie jest jego prywatne zdanie na temat kobiet: http://youtu.be/nTzZ_PK9g40 I najbardziej zdumiewającą rzeczą jest fakt, że nikt, ale to dosłownie nikt z dziennikarzy czy polityków konkurencyjnych Partii nie chce dyskutować na temat programu wyborczego! A program jest bardzo prosty i klarowny: Źródło: Kongres Nowej Prawicy To już ostatnia prosta na drodze do zwycięstwa, jeszcze tylko trzy ważne wydarzenia: Już jutro, w czwartek 22 maja o godzinie 18 na Rynku Głównym w Krakowie, odbędzie się wiec Kongresu Nowej Prawicy, na którym wystąpi sam lider Janusz Korwin - Mikke, najbardziej znani działacze oraz wyborcy. W 2011 roku na wiec przyszło 5000 osób. A ile osób przybędzie w tym roku? Więcej informacji: https://www.facebook.com/events/709214729117164/ W piątek 23 maja o 16:30 na Placu Biegańskiego w Częstochowie KNP będzie świętować zakończenie kampanii na Śląsku: https://www.facebook.com/events/1508250766062410/?fref=ts A w piątek 23 maja o 18:30 na Placu Zamkowym w Warszawie odbędzie się ogólnopolski finał kampanii KNP z udziałem wszystkich najważniejszych przedstawicieli tej formacji: https://www.facebook.com/events/1425396927728014/ I najważniejsze - 25 maja widzimy się przy urnach z krzyżykiem przy liście numer 7! Najnowszy spot:
    2 punkty
  39. Ten krótki filmik zmontowanych wypowiedzi Wojciecha Cejrowskiego, Janusza Korwin - Mikke, Mariusza Max - Kolonko i Stanisława Michalkiewicza jakże daje do myślenia: Niestety po wielu dekadach Socjalizmu znaczna większość obywateli Polski nie jest w stanie żyć bez urzędników. W ludzkich głowach zakotwiczył się strach, że to co niezgłoszone do urzędu, jest nielegalne. Doszło do takich patologii, że ludzie nie potrafią już bez obcego sobie urzędnika prowadzić interesów, wykonać drobnego remontu czy ściąć drzewa na własnym podwórku. Najwyższy czas skończyć z tą biurokratyczną paranoją i pozwolić ludziom żyć ich własnym życiem.
    2 punkty
  40. Witajcie w Nowym Roku! Muszę przyznać, że idea tego wpisu narodziła się jakieś pół roku temu, a kończące się właśnie targi Consumer Electronics Show w Las Vegas sprzyjają temu, by ów wpis właśnie powstał. Producenci sprzętu elektronicznego z każdym dniem zasypują nas coraz to nowszym sprzętem nie w trosce o to, żebyśmy mieli faktycznie coś fajnego, ładnego, użytecznego, ale po to, by wyciągnąć od nas pieniądze. Naturalnie robią to tak, byśmy sami dobrowolnie poddali się masowej histerii i zrobili wszystko, żeby pozyskać nowy wspaniały i przełomowy produkt. Który po kwartale zostanie zastąpiony swoją ulepszoną wersją, czyli jeszcze nowszym, wspanialszym i bardziej przełomowym produktem. Czy ten wyścig szczurów dokądś prowadzi? Czy ma jakikolwiek sens? Jeszcze kilkanaście lat temu marzeniem wśród młodzieży był odtwarzacz płyt CD z wbudowanym radiem. Później nastąpił szał na przenośne odtwarzacze MP3. Od mniej więcej 2005 roku odtwarzacz MP3 stał się podstawową funkcją niemal wszystkich telefonów komórkowych i dziś takie urządzenie można dostać na serwisach aukcyjnych za symboliczną złotówkę. To samo dotyczy aparatów cyfrowych, kamer wideo, telefonów, komputerów. Aktualnie trwa wyścig na Gigabajty, Gigaherze, ilość rdzeni, megapikseli, cali, a rosnące tempo prezentacji kolejnych generacji urządzeń zaczyna przyprawiać o zawrót głowy. Czy można się przed tym jakoś bronić? Konsumenci elektroniki dzielą się na wiele grup. Są bogaci, dla których wyłożenie kilku tysięcy na nowy gadżet nie stanowi żadnego problemu. Są też mniej zamożniejsi, którzy jednak zgodnie z zasadą "zastaw się a postaw się" znajdą pieniądze na nową zabawkę. Są też tacy, którzy notorycznie zmieniają przedmioty na nowsze, byleby być zawsze na topie. Najliczniejsza jednak grupa odbiorców stara się "oszukać" los i próbuje za określoną kwotę kupić sprzęt "na przyszłość", żeby starczył jak najdłużej i ewentualnie w przyszłości można było go za niewielkie pieniądze zmodernizować. Życie jednak nauczyło mnie, że coś takiego jak kupowanie "elektroniki na przyszłość" nie istnieje i jest przejawem zwykłej ludzkiej naiwności. Poza tym nie należę do osób, które lubią zmieniać sprzęt jak rękawiczki i można wręcz powiedzieć, że się do niego przywiązuje. Jak zatem kupić coś fajnego, użytecznego, niedrogiego, nie ulegając przy tym wyścigowi szczurów po najdroższy i najnowszy sprzęt? Pół roku temu stanąłem przed koniecznością ulepszenia komputera. Ale najpierw odrobina historii. Pierwszy komputer. Pierwszego komputera w domu nie pamiętam zbyt dobrze, bo byłem wtedy zbyt mały i nie interesowałem się jeszcze zbytnio elektroniką. Pamiętam, że monitor był monochromatyczny, na ekranie były gry zbudowane ze znaków ASCII, wszystko działało pod DOSem a dysk miał pojemność 811 MB. Doskonale za to pamiętam drugi komputer, nabyty w 1998 roku, gdy byłem jeszcze w szkole podstawowej. Sercem ówczesnej maszyny był wydajny procesor Intel Pentium II taktowany zegarem 350 MHz, posiadający aż 512 KB pamięci Cache, wpięty do slotu 1 solidnej płyty głównej Asus P2B z chipsetem Intela 440 BX. Do tego karta graficzna Riva 128 z 8MB pamięci video, 64 MB pamięci RAM oraz Windows 95 zainstalowany na 6,4 GB dysku Seagate Medalist umożliwiały wszystko. Pracę i rozrywkę. Gry typu Wolfenstein 3D, Doom czy Target chodziły bez problemów, filmy i muzyka odtwarzane były płynnie, z czasem pojawił się także modem 56K a wraz z nim dostęp do internetu. Lata mijały, sprzęt spisywał się bez zastrzeżeń. Korzystałem z niego do 2005 roku. Do tego czasu wprowadziłem w nim sporo ulepszeń. 64 MB RAM rozszerzyłem do 256 MB, leciwą Rivę 128 zamieniłem na nowszą Ati RAGE 128 z 32 MB pamięci video, chciałem nawet wymienić także procesor na Pentium III 1GHz, bo taki był najmocniejszy procesor pod Slot1, jednak było to już nieopłacalne. Ponadto zaczął szwankować 6,4 GB dysk twardy i trzeba go było zastąpić nową 80GB Barracudą. Zapadła decyzja o kupnie nowego komputera. 7 lat to i tak ładny wynik... Drugi komputer Kupując zestaw w 2005 roku kierowałem się zasadą "oby tylko kupić dobry sprzęt na przyszłość". Wtedy już znacznie bardziej interesowałem się elektroniką, komputerami, byłem na bieżąco z nowościami i przez ponad miesiąc porównywałem podzespoły, ceny, konfiguracje... Wybór padł na najpopularniejszy w tamtym roku zestaw: Athlon 3000+ Venice s.939 1,8 GHz, płyta Gigabyte K8N-Ultra 9 z chipsetem n-Force 4, 512 MB RAM Twinmos, GPU Gigabyte GF6600 Turbo Force z 128 MB RAM DDR i pasywnym chłodzeniem, Obudowa z zasilaczem Modecom Feel 350W. Procesor i podstawkę wybrałem sam, resztę doradził sprzedawca w sklepie. Sprzęt miał być "przyszłościowy", lepszy od s.754 - s.939 - wydawał się być lepszym wyborem. Miałem wówczas nadzieję, że po paru latach zmienię jedynie procesor, dołożę ramu i będzie dobrze. Bardzo szybko przekonałem się jednak, że nie będzie. Cały zestaw kosztował ponad 2000 PLN, na ówczesne jak i dzisiejsze warunki to niemała kwota. Czy warto było? Tak, bo to świetny sprzęt, który mógłby służyć do dziś. Tylko że z pewnością nie mogłem go nazwać przyszłościowym, ale o tym dokonałem się już po zakupie. Konkretnie tydzień po złożeniu "nowego" komputera przeczytałem na Chipie, że firma AMD wydała wyrok na socket 754 oraz 939 i za pół roku zastąpi je podstawką AM2. I to był szok. Od tamtej pory wiem, że cokolwiek byśmy nie wykombinowali, zawsze producent postawi na swoim. Wprowadzając do sprzedaży nowy, przełomowy, fantastyczny produkt X ma już gotowy do wprowadzenia produkt Y, który tylko czeka, aż emocje związane z wprowadzeniem produktu X opadną. Już rok po zakupie nie dało się grać w nowsze tytuły, bez poczynienia stosownych inwestycji. Aby cieszyć się rozgrywką w Need For Speed Most Wanted, musiałem zainwestować 200 PLN w kolejną kość 512 MB RAM. Ale już w 2007 / 2008 roku zaczęły pojawiać się gry, które wymagały procesora dwurdzeniowego i cokolwiek bym nie zrobił, w NFS Pro Street czy GTA IV pograć już nie mogłem. Kolejne inwestycje spowodowane były wyższą koniecznością. Mała ilość miejsca na dysku - zakup 500 GB Barracudy. Awaria zasilacza i karty graficznej w 2009 roku, to kolejne wydatki. Tym razem nie dałem się już namówić na propozycje sprzedawcy, do sklepu poszedłem z zamiarem zakupu upatrzonego towaru. Dobra rada na przyszłość: Z pewnością są wśród nich ludzie uczciwi, znający się na rzeczy, ale nie oszukujmy się. Większość z nich będzie usiłowała wcisnąć kiepski lub mało chodliwy towar. Dlatego warto samemu wybrać to, co będzie się nam podobać i będzie spełniać nasze oczekiwania. Ja wybrałem wtedy GeForce'a 9600GT z 512 MB pamięci DDR3 256-bit oraz 400W OCZ Fatal1ty i do dziś nie żałuję. Niestety czas uciekał i wydajny niegdyś Athlon 3000+ 1,8GHz przestał być wydajny. Zaczęło brakować RAM-u, a przy otwartych 50 zakładkach Firefox potrafił doprowadzić do frustracji. W dodatku programy używane na co dzień do pracy zaczęły pokazywać "slow cpu". Trzeba było coś zmienić, tylko co? Komputer trzeci, obecny. Nalot na sklep komputerowy i zakup najdroższych podzespołów nie wchodził w grę z przyczyn finansowych. Miałem zatem dwa wyjścia: 1. Kupić używany procesor s.939 - co byłoby głupotą, bo najwydajniejsza jednostka pod ten socket - Athlon X2 4800+ potrafi kosztować nawet 250-300 PLN! A i tak wydajnością ustępuje późniejszym konstrukcjom i nie rozwiązałoby to problemu małej ilości pamięci RAM. 2. Kupić najtańsze nowe podzespoły, np. jakiegoś celerona G550 + płytę + 2 GB pamięci RAM DDR3. Problem w tym, że ja się brzydzę celeronami okrutnie. Rzeczy okrajane na siłę i sprzedawane plebsowi za małą kasę jakoś do mnie kompletnie nie przemawiają. Dlatego po długich rozważaniach postanowiłem wybrać opcję numer trzy. Nie ukrywam, że zawsze kręciły mnie luksusowe produkty z wyższej półki, modele telefonów które kiedyś były czymś ekskluzywnym, a które teraz są tanie jak barszcz. Np. 4 lata temu, kiedy smartphone'y zaczęły gościć w naszych kieszeniach na dobre, a były stosunkowo drogie, udało mi się kupić model Sony Ericssona P800 za mniej niż 100 PLN. Pamiętam jak dziś, kiedy chodząc po komisach w 2003 roku podziwiałem to cacko cenione wówczas na 2600 PLN i zastanawiałem się, czy kiedyś mnie będzie na niego stać? Po 7 latach marzenie spełniło się, a ja mogłem się cieszyć za śmieszne pieniądze 3" dotykowym kolorowym ekranem, poznać smak produktu luksusowego, możliwości symbiana UIQ 2.0 i pograć w Dooma bez włączania komputera. I zacząłem się zastanawiać, czy nie udałoby się osiągnąć podobnego efektu w kwestii komputera? To by nawet jeszcze bardziej pasowało, bo miałem już przecież zasilacz i kartę graficzną z 2009 roku. Rozpocząłem zatem poszukiwania podzespołów, które w tamtym okresie wzbudzały zachwyt, choćby z ciekawości aby sprawdzić w jakich są teraz cenach. I powiem szczerze - długo przecierałem oczy ze zdumienia. Tak niskich cen się nie spodziewałem! Pamiętam bardzo dobrze, gdy w 2008 roku kolega kupował komputer (za też coś ponad 2000 PLN) z procesorem Intel Core 2 Duo E5200 na pokładzie. To był chyba wówczas najpopularniejszy procesor. Był tani i umożliwiał duże OC. Ale to była średnia półka. A wyżej? Wyżej był kultowy model E8400 i to on zaczął mnie fascynować. Dwa rdzenie po 3GHz każdy i 6 MB pamięci podręcznej cache! I to wszystko za mniej niż 200 PLN? Jakoś nie chciało mi się w to wierzyć. Zwłaszcza, że o wiele mniej wydajne Athlony x2 4800+ pod s.939 były znacznie droższe... Zacząłem obserwować aukcje i za jedyne 235 PLN udało mi się kupić wymarzoną płytę główną z procesorem, a za 150 PLN pamięci RAM. I tak za nieco ponad 100$ USD stałem się posiadaczem: 1. Procesora Intel Core 2 Duo E8400: 2. Płyty głównej Asus P5QL-E z chipsetem Intel P43 i fikuśnym złotym radiatorem: 3. Oraz (jak szaleć to szaleć) - 2 kości pamięci Patriot LLK DDR2 po 2GB każda: To były bardzo udane zakupy, za raptem 235 PLN udało mi się powrócić do Intela jak i Asusa, a 4GB pamięci RAM powinny mi spokojnie wystarczyć, pomyślałem. Gdy podzespoły do mnie dotarły pospiesznie poskładałem maszynę i zaczęły się pierwsze testy. SuperPi 1M: Athlon 3000+ 1,8 GHz - 50 sekund. Intel C2D E8400 3 GHz - 15 sekund. Różnica kolosalna. A dalej? Kompresja pliku 700 MB do archiwum rar - 2 minuty. Aplikacje uruchamiają się i instalują niemal natychmiast. Firefox przy 50 otwartych zakładkach ani się nie zająknie, a całość zużytej pamięci RAM wraz z Windowsem 7 nie przekracza 2 GB. Filmy yt się nie tną. Gry pokroju GTA IV czy Need For Speed The Run działają jak marzenie. A co na to Windows? Pomijając dysk twardy, gdyż maksymalna ocena Windowsa dla dysku SATA to 5,9, Windows ocenił mój komputer na 6 z dużym plusem. I to wszystko za nieco ponad 100$ USD inwestycji. I jak tu się nie cieszyć? Mam nadzieję, że sprzęt będzie dobrze służył jeszcze długie lata, do czasu aż czterordzeniowce będą tanie jak barszcz... A że kupiłem starszy sprzęt, dla wielu zapewne "nieprzyszłościowy", to co z tego? Nie dałem się wciągnąć w wyścig szczurów, nie wydałem jak głupi kilku tysięcy, a dzięki temu że żyjemy w czasach elektronicznego eldorado, gdzie elektroniki jest w bród - kupiłem kilkuletni sprzęt z wyższej półki za śmieszne pieniądze, mogę cieszyć się świetną wydajnością i funkcjonalnością oszczędzając masę gotówki. I tego chciałbym Wam życzyć w nowym 2014 roku, abyście się nie dali wciągnąć w wyścig producentów oferujących Wam nowy sprzęt za ciężką kasę, tylko byście potrafili się cieszyć tym co macie. Bo starszy sprzęt również może sprawiać wiele radości radości Pozdrawiam, Jurij
    2 punkty
  41. Polska to bardzo dziwna kraj - zwykł mawiać ongiś Zulu Gula. Jakże wspaniale te słowa pasują do dzisiejszego dnia! Albowiem 11 listopada jest państwowym oficjalnym Świętem Niepodległości. Tylko czy aby na pewno jest co dzisiaj świętować? Trzy fakty historyczne wskazują na to, że nie do końca: Rada Regencyjna ogłosiła odzyskanie niepodległości w dniu 7 X 1918 roku, a nie 11 XI. 11 XI 1918 roku władza została przekazana socjalistom, z Piłsudskim na czele. 1 XII 2009 roku po podpisaniu traktatu Lizbońskiego Polska utraciła niepodległość stając się jednym z landów Unii Europejskiej. No dobrze, ale jednak jest to święto państwowe, więc wypadało by je godnie uczcić. Czyż nie? Owszem, wypadałoby. Tymczasem to co się w Polsce wyprawia, przechodzi ludzkie pojęcie: politycy robią wszystko co w ich mocy, aby skłócić w ten dzień rodaków, organizuje się za 100 000 000 PLN (słownie: sto milionów PLN!) nikomu nie potrzebny szczyt klimatyczny, zamiast urządzić jeden wspólny pochód każda partia czy organizacja organizuje własną imprezę, organizatorzy nawołują do nie zabierania flag partyjnych, działacze Unii Polityki Realnej bojkotują zakaz organizatorów nawołując do zabrania flag partyjnych, celowo napuszcza się na siebie gejów, lesbijki, kibiców, anarchistów, narodowców i wszelkie inne frakcje by wywołać zadymy, gazeta wyborcza otwarcie opowiada się za likwidacją resztek niepodległości, media reżimowe typu tvn, tvp czy onet są dumne i podniecone bo w stolicy się piorą i jest zadyma, przemówienia polityków nikogo nie interesują, ważne że coś się dzieje i są ranni... I w zasadzie można by się było na ten temat rozpisać, tylko po co? Cały ten żałosny cyrk można sobie obejrzeć w tym krótkim materiale wideo z komentarzem lewicy i prawicy: http://youtu.be/n5YuL0bow78 Jak widzimy na załączonym obrazku, ze świętowaniem, patriotyzmem i choćby szczyptą powagi święta państwowego to wydarzenie nie ma absolutnie nic wspólnego. Dlatego postanowiłem machnąć na to wszystko ręką i zająć się świętowaniem ostatnich w życiu imienin z dwójką z przodu, wykorzystawszy specjalny zestaw imieninowy z biało-czerwoną flagą w tle: A w planach na wieczór: Balantines finest, własnoręcznie upieczony murzyn z peruwiańską kawą, Piąty element w jakości HD A jak się eurokołchoz rozpadnie / zbankrutuje (niepotrzebne skreślić) to i niepodległość będzie można świętować
    2 punkty
  42. Blog Jurija przekroczył już liczbę 30 000 (trzydziestu tysięcy) wyświetleń, tymczasem profesor Gomułka oszacował niedawno, że gdyby podliczyć wszystkie zobowiązania państwa polskiego, wliczając w to ZUS, to dług publiczny Polski przekroczyłby sumę 3 000 000 000 000 (trzech bilionów) PLN! A zatem dług "na dzień dobry" każdego nowo narodzonego dziecka w Polsce przekracza 80 000 PLN, a nie jak pisałem ostatni ponad 20 000. Wystarczy sobie teraz wyobrazić hipotetyczną sytuację, gdy do naszych drzwi puka urzędnik i pyta kiedy zamierzamy wpłacić nasze 80 kawałków długu. Co byście zrobili? Gdyby ktoś miał jeszcze wątpliwości, to na wykresie z lewej widzimy farmazony Jana Vincenta, a z prawej stan faktyczny: I możecie być pewni, że jak tylko progi ostrożnościowe zostaną usunięte, to ten słupek zadłużenia poszybuje w górę szybciej niż... zapewniam Was, że szybciej niż polskie Dreamlinery czy F16 w remoncie lub też nowo zakupione Pendolino. No tak, bo skoro mamy ponad 3 biliony długu, kraj pogrążony w chaosie zarówno komunikacyjnym jak i gospodarczym, to przecież nie stoi nic na przeszkodzie, aby zaciągnąć kolejną pożyczkę w Unii Europejskiej (zwaną dotacjami) i zakupić drogi, niepotrzebny tabor włoskich pociągów Pendolino ku uciesze całego narodu. Czyż nie? Nie oszukujmy się, na temat kolei w Polsce można by opowiadać wiele dowcipów. Niestety temat przestaje być śmieszny, kiedy musimy gdzieś dojechać, a na dworcach dzieją się dantejskie sceny jak za panowania ministra Grabarczyka. W wielu miejscach pociągi jadą z prędkością 20-30 km/h, bo torowiska na więcej nie pozwalają. Ba, kilka lat temu sporo podróżowałem pociągami i kilkugodzinne przestoje w szczerym polu były normą. Raz nawet z komicznego powodu, bo pociąg jadący przed nami przyspawał się do torów i trzeba było czekać, aż technicy opanują sytuację. Kilka godzin w plecy. I jak się dowiedziałem, wcale to nie taka rzadkość! Mało tego, pomimo postępu technologicznego, czas jazdy pociągiem w wielu przypadkach jest znacznie dłuższy niż przed II Wojną Światową! Więc jaki jest sens kupowania drogiego włoskiego pociągu, jak się ma takie problemy finansowe i taką infrastrukturę kolejową? Nie ma najmniejszego. Ale kogo to obchodzi? Na pewno nie władzę, bo ta lekką ręką zaciągnęła pożyczkę w UE, dołożyła zagrabione Polakom pieniądze i za astronomiczną kwotę 665 milionów euro zakupiono 20 składów włoskich pociągów. Po co? Zapewne w celach propagandowych. Reżimowe media typu TVN 24 mogą dzięki temu szczycić się nagłówkami "Ferrari na torach" Sęk w tym, że samochody Ferrari zaliczają się do segmentu super szybkich aut luksusowych. A Pendolino? Włoska konstrukcja może osiągnąć maksymalnie 280 km/h. Fakt, przy polskich pociągach być może ta prędkość maksymalna wygląda imponująco, ale nie oszukujmy się. Po pierwsze - żaden pociąg nie pojedzie więcej niż 100-120 km/h po polskich torach, bo technicznie nie da rady. A jak to wygląda w światowej czołówce? Czyli wychodzi na to, że Francuzi w 1974 roku mogli sobie podróżować pociągiem z prędkością 430 km/h, a Polska w 2014 roku (40 lat później) po wydaniu 665 000 000 euro na pociągi osiągające maksymalnie 280 km/h będzie mogła oferować podróżnym jazdę z prędkością 4-krotnie mniejszą! To się nazywa prawdziwy postęp dzięki Unii Europejskiej, pod hasłem ZERO GROWTH Jeśli komukolwiek zrobiło się smutno, bo de facto są to tragiczne informacje, to na koniec bardziej optymistyczna informacja. To naturalnie sarkazm, bo nic bardziej nie dobija niż armia kilkudziesięciu tysięcy urzędników z ZUS ogłaszająca przetarg na ponad 650 kg kawy i dwie tony ciastek, aby w miłej atmosferze przy pogaduchach mogli uprzykrzać nam życie. Cóż, pozostaje zatem przywitać się z nowym nabytkiem... Come stai, Pendolino? Pociąg jest, a torów nimo...
    2 punkty
  43. Każdego dnia tysiące unijnych urzędników dwoją się i troją, aby się wykazać i nie stracić ciepłej posadki. Aby temu zapobiec, produkują setki kretyńskich dyrektyw, regulujących życie w całej Unii Europejskiej. Dyrektywy pochłaniają miliony stron papieru i kosztują nas, Europejczyków, biliardy Euro gotówki wyciąganej z naszych kieszeni. Unijne dyrektywy są szkodliwe, bo: odbierają ludziom wolność (wolność działania, wolność decydowania, wolność wyboru i tak dalej), zabijają wolny rynek, hamują rozwój gospodarek państw należących do UE, zabijają w ludziach przedsiębiorczość, prowadzą do kłamstwa (doskonały przykład: dla czyjegoś interesu uznano, że marchewka to owoc, a ślimak to ryba), rozwijają korupcję, marnują ludzki czas, I mógłbym tak wymieniać jeszcze długo, ale chyba jasne jest dla wszystkich, że więcej z nich szkody, niż pożytku. Jednym z najbardziej kosztownych przykładów szkodliwej działalności Unii Europejskiej jest tak zwana walka z globalnym ociepleniem. Politycy, dziennikarze, przekupieni naukowcy straszą nas każdego dnia, że jeśli nie wydamy potężnych pieniędzy na ograniczanie emisji dwutlenku węgla (CO2), to nastąpi globalne ocieplenie, lodowce się roztopią i nas zaleją. Ta walka z wiatrakami kosztowała nas do tej pory: 900 000 000 000 Euro (słownie: dziewięćset miliardów Euro) a już postanowiono, że w przyszłości zostanie wydane: 960 000 000 000 Euro (słownie: dziewięćset sześćdziesiąt miliardów Euro) Po co? Po to, żeby ukraść 10% tej kwoty, a resztę zmarnować, zatruwając ludziom życie. W jaki sposób ludziom zatruwa się życie? Poprzez: wysokie podatki na walkę z globalnym ociepleniem, wysokie ceny gazu, paliw, węgla, wysokie ceny energii, konieczność instalacji filtrów, spełniania wymogów emisji CO2, konieczność wypełniania masy papierków, by spełnić chore normy unijne. No dobrze, ale może jednak warto? Dla naszego dobra? Dla naszej planety? Dla przyszłych pokoleń? Nie. Globalne ocieplenie faktycznie istnieje i następuje co kilkaset lat. Temperatura podnosi się o kilka stopni (skuta lodem Grenlandia nie bez powodu tak się nazywa, bo kiedyś to był Green Land i rosły tam cytrusy... ), a potem następuje globalne oziębienie, którego świadkami jesteśmy dzisiaj. Obalmy zatem kilka mitów, wciskanych nam przez lewaków z Unii Europejskiej. 1. Globalne ocieplenie jest wywołane nadmierną emisją CO2 przez człowieka. Nie jest, a przekonacie się o tym po obejrzeniu tego filmu dokumentalnego: http://youtu.be/FsDRzRribmo Same mrówki produkują więcej CO2 niż człowiek. Poza tym CO2 nie jest szkodliwy, a wręcz przeciwnie! Jest wykorzystywany jako pokarm przez rośliny i bez niego fotosynteza nie mogłaby przebiegać prawidłowo. Więc dzięki dwutlenkowi węgla rozwija się roślinność na ziemi. Mit obalony. 2. Jak się ociepli i lodowce się rozpuszczą, to nas woda zaleje. Nie zaleje, a wynika to z prostego prawa Archimedesa. Kto nie wierzy, może obejrzeć eksperyment: Każdy z Was może przeprowadzić go samemu. I co, wylało się coś? Nie. A skoro w naturze występują także takie zjawiska, jak parowanie czy wsiąkanie wody w glebę - możemy spać spokojnie 3. Globalne ocieplenie postępuje, musimy z nim bardziej walczyć i wydać więcej Euro. Jest wręcz przeciwnie! Udowodnił to Nigel Farage w jednym ze swoich wystąpień: Mam nadzieję, że teraz nie dacie się dłużej robić w balona, a jeśli ktokolwiek będzie chciał Was przekonać do kupna filtra, zmniejszenia emisji CO2, wydania Waszych pieniędzy na walkę z globciem, to włączy Wam się czerwona kontrolka: Wczoraj pisałem Wam o kolejnej unijnej dyrektywie, która utrudni nam życie i pozbawi nas dobrze ssących odkurzaczy. Niedawno mogliśmy usłyszeć, że przez unijne dyrektywy wydano około 1000 000 Euro na poszukiwanie metod szybszego chłodzenia piwa, a dziś okazało się że unijne urzędasy postanowiły uregulować kwestię... spłuczek do toalet! Unijnym biurwom bardzo nie podoba się fakt, że w różnych krajach montowane są różne spłuczki, zużywające różne ilości wody. Ciekaw jestem, ile tym razem miliardów Euro z kieszeni Europejczyków zostanie spuszczonych w kiblu na wprowadzenie w życie tego kolejnego kretynizmu? Jak długo mamy jeszcze tolerować notoryczne ograniczanie naszej wolności i to za nasze ciężko zarobione pieniądze? Jutro pierwszy listopada - Święto Zmarłych. Czas wizyt na grobach bliskich, refleksji, zadumy... Dlatego jeszcze dziś warto zapalić symboliczny wirtualny znicz dla Unii Europejskiej - chorego tworu, który bankrutuje i który musi przestać istnieć. Dla dobra naszego i całej ludzkości. Woda z lodowców nas nie zaleje, ale jeszcze kilka takich kretyńskich dyrektyw, miesięcy odbierania nam wolności po kawałeczku i obawiam się, że może zalać nas krew. Bo fala bankructw i muzułmanów z pewnością. [*] R.I.P. European Union.
    2 punkty
  44. Czas leci nieubłaganie. Ledwo tylko zapędziłem się w wir robót, a już się zrobił Maj. Nie tylko czas leci, statystki również - nigdy bym nie przypuszczał że ten blog będzie miał prawie 9000 odsłon w tak krótkim czasie Dlatego już spieszę z wyjaśnieniem wszystkim tu zaglądającym, czemu ostatnio wpisów nie było. Musiałem się po prostu skupić na skończeniu czegoś, co zacząłem już jakiś czas temu i co chwile jakaś niecierpiąca zwłoki sprawa mnie od tego odciągała. Konkretnie mowa o stronie internetowej. Zawsze ciekawiło mnie jak to się robi, że po wpisaniu adresu www w pasek przeglądarki pojawia się gotowa strona z obrazkami, linkami, treścią. A że pojawiła się konieczność stworzenia strony - wizytówki, ułatwiającej dostęp do konkretnych usług, trzeba było zgłębić tę tajemnicę i taką stronę stworzyć. I przy okazji ciekawość została w pełni zaspokojona. Naturalnie pojawiło się kilka przeszkód. Przez 20 lat edukacji nikt mnie nie nauczył chociażby podstaw budowania stron internetowych, ani podstaw html, ani podstawowych umiejętności graficznych. Do wszystkiego przez ostatnie lata musiałem dochodzić sam. Na szczęście przejściowe trudności zostały bohatersko pokonane i już dziś możecie zajrzeć na: http://www.sonyericsson-service.com Jest to strona stworzona na potrzeby serwisu gsm online, który aktualnie prowadzę. Na razie w wersji angielskiej, ale pozostałe wersje językowe są już w przygotowaniu: Strona jest stworzona w Joomli i hostowana dzięki uprzejmości Amfidiusza na jego sławetnym FWL. Póki co Dlaczego Joomla? Z sentymentu... Przez ostatnie lata rozbudowywałem bazę telefonów właśnie w tym CMS i już nie chciałem się zagłębiać w inne CMS jak Wordpress czy Elxis. Ja wiem, dzięki całkowitemu braku znajomości html złamałem zapewne wszystkie możliwe standardy W3C. Ale nie o to w tym wszystkim chodziło. Zależało mi na prostocie, łatwym dotarciu do konkretnej marki / modelu oraz krótkim opisie dostępnych usług + możliwości błyskawicznego zakupienia ich + możliwości bezpośredniego skontaktowania się ze mną. I to się chyba udało... Naturalnie wszelkie opinie i sugestie mile widziane A przy okazji udało mi się poszerzyć asortyment obsługiwanych modeli o jakieś... 4500 sztuk, a ściślej mówiąc 14 mniej lub bardziej popularnych marek. Zatem można chyba rzec "mission accomplished" Prawie 5000 modeli w ofercie to już coś... Pora obalić z tej okazji True Canadian: ... i odpocząć.
    2 punkty
  45. Mieszkańcy kraju leżącego nad Wisłą uwielbiają narzekać. Na wszystko i wszystkich. Myślę, że mogę już spokojnie ogłosić zakończenie okresu narzekania na mrozy, śniegi i złą zimę. Tym samym mogę śmiało otworzyć sezon narzekania na upały, susze, powodzie, deszcze, błoto, muchy, komary, pająki, pchły, kleszcze, pszczoły, osy, szerszenie, węże, biegające bezpańskie psy, rosnące ceny napojów chłodzących i ceny wycieczek w okresie wakacyjnym. A te z pewnością wzrosną, bo po zeszłorocznej fali bankructw biur podróży (mogę się założyć że spowodowanej po części zbyt wysokimi podatkami i obowiązkami podatkowymi, a po części naiwnością klientów tzw. tanich biur podróży), rząd postanowił coś w tym kierunku zrobić i wprowadzić dodatkowe przymusowe ubezpieczenia. Za które zapłaci klient kupujący wycieczkę. Zauważyłem, że w krainie leżącej między Odrą a Bugiem narzekanie jest pewną cechą ogólnonarodową. I w wielu przypadkach narzekanie jest być może nawet uzasadnione, ale jeszcze nie słyszałem o tym, żeby owo narzekanie skutkowało rozwiązaniem problemu. Bardziej jednak irytuje mnie narzekanie, będące przejawem ja wiem... cwaniactwa? Swoistej gry? Kartą przetargową? Kto z Was nie spotkał się z przypadkiem rozmowy klient - sprzedawca, gdzie sprzedawca mówi cenę za towar - usługę, a klient na to: "Łojezu, tak drogo? A nie dałoby się taniej"? Zapewne wszyscy przez to przechodzili. Cóż, muszę przyznać że ostatnimi czasy straciłem do tego cierpliwość. Gdybym był na bazarze w Istambule, gdzie targowanie się jest swoistą tradycją i jak się targował nie będziesz, to sprzedawca się obrazi - to co innego. Ale tak na co dzień? Przecież każdy towar ma określoną cenę. Każda usługa także, bo do jej wykonania potrzeba zazwyczaj czasu, sprzętu, umiejętności i tak dalej. Tymczasem ostatnimi czasy notorycznie odnotowuję przypadki, które dla mnie są kompletnie nie zrozumiałe i krótko mówiąc nienormalne. Nie mam na myśli branży GSM w której działam, na Invisionize także często to widzę. Przykłady? Producent skryptu wypuszcza co chwile łatki krytyczne. Teoretycznie użytkownik powinien się cieszyć, bo producent dba o bezpieczeństwo jego forum. Tymczasem fala narzekań "łojezu znowu trzeba łatać forum", "powariowali z tymi aktualizacjami" i tak dalej. Inny przykład. Pewien człowiek tworzy masę darmowych aplikacji, rozszerzeń, poradników itd. W pewnym momencie kiedy uzna że jest w tym dobry, zaczyna tworzyć płatne modyfikacje. Ma do tego prawo? Ma. Tymczasem jak tylko pojawi się coś płatnego, natychmiast pojawia się fala narzekań, czemu nie za darmo, czemu tak drogo i tak dalej. Naturalnie nie mówię o sytuacji kiedy przez lata masa ludzi dobrowolnie i bezinteresownie rozwija jakiś projekt np. Shoutboxa a potem przyjdzie ktoś i zacznie za to żądać pieniędzy. Mówię o sytuacji, w której ktoś sam tworzy coś swojego lub poświęca swój czas, sprzęt i umiejętności, aby pomóc innym. I zauważyłem także, że nie ma znaczenia dotychczasowy wkład w danej dziedzinie. Nie ważne ile byś zrobił darmowych poradników, ilu osobom byś pomógł bezinteresownie. Jeśli tylko zaczniesz cenić swój czas i umiejętności, natychmiast staniesz się tym złym. W innych kręgach kulturowych owszem, może się także to przytrafić, natomiast nie jest czymś nagminnym jak w Polsce. Podejrzewam, że to efekt polityki socjalnej i państwa opiekuńczego tak rozleniwił ludzi. Jak się ma odrobinę dobrej woli, to większość drobnych problemów dajmy na to ze skryptem można rozwiązać samemu. Tylko trzeba samemu przysiąść i poszukać rozwiązania. Tymczasem ludzie idą na łatwiznę i potrafią założyć kilka tematów, zasypać shoutboxa, statusy, PW, GG, skypa i kto wie co jeszcze, byle tylko nie kiwnąć samemu palcem w rozwiązaniu problemu. Społeczeństwo się przyzwyczaiło, że wszystko ma podane na tacy, a darmowa pomoc się należy, bo przecież jest demokracja Jeden z użytkowników (innego forum) napisał mi nawet kiedyś, że moim psim obowiązkiem jest mu pomóc... To była ostatnia rzecz, jaką do mnie napisał. Wiele tego typu przypadków nauczyło mnie, że takim ludziom nie wolno pomagać. Na forum kulturalnie, po znajomości lub za stosowną opłatą owszem. Ale robienie z siebie dobrego samarytanina 24h/dobę 7 dni w tygodniu do niczego dobrego nie prowadzi. Kilka dni temu pojawiła się informacja, że Sony zacznie sprzedawać trochę tańsze i trochę mniejsze telewizory w najnowszej rozdzielczości 4K. Trochę mniejsze, bo nie 84" a 55" i 65" i tańsze, bo nie kosztujące ponad 100 000 PLN, a 15000-22000 PLN. Normalny człowiek by się ucieszył, bo technologia znacznie potaniała. Tymczasem posypała się fala komentarzy, że czemu tak drogo, że nikogo na to stać nie będzie, ileż można by za to samochodów z Niemiec przywieźć i tak dalej. No ludzie. Producent ma prawo sprzedawać produkt za taką cenę, za jaką mu się podoba. Jeśli cena będzie za wysoka, nikt tego nie kupi i producent zbankrutuje. Jeśli będzie za niska - producent będzie stratny lub nie zarobi na siebie i rozwój nowych produktów. Ale o cenie musi decydować wolny rynek, prawo popytu / podaży. Narzekanie nic tu nie da i albo chcesz kliencie mieć dany produkt / usługę i wykombinujesz na to kasę, albo poszukaj sobie tańszej alternatywy albo zrób to sam. Jest też druga strona medalu. Gdyby zapytać każdego narzekającego na wysokie ceny produktów człowieka, czy gdyby mu się udało i wygrał na loterii / giełdzie / zarobił sporą sumę pieniędzy - chciałby mieć coś luksusowego, na co innych stać nie będzie? Założę się, że znaczna większość odpowie "tak". Zatem dlaczego chcą za wszelką cenę odebrać tym którym się coś w życiu udało tę satysfakcję z posiadania czegoś, na co większości ludzi nie stać? Wszak równie dobrze oni mogą ruszyć głową lub przysłowiowymi czterema literami i także zdobyć fundusze na przykładowy nowy 65" telewizor Sony, którego większość polskich rodzin nie zakupi z przyczyn czysto finansowych. Narzekam? Wiem, wiem Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Trzeba powiedzieć dość szerzącemu się cwaniactwu, żebractwu i panoszącemu się lenistwu. Jeden z użytkowników IZE ma ładną sentencję w sygnaturze: Sony jest liderem w dziedzinie nowych technologii, z pewnością jest dobre w produkcji telewizorów. Każdy z Was z pewnością także jest dobry w jakiejś dziedzinie. A jeśli cena Ci nie odpowiada? Cóż, poszukaj tańszej alternatywy, albo zrób to sam. ------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------ 17 IV 2013 roku w Londynie odbył się pogrzeb lady Margaret Thatcher. Byłem zszokowany, że lewicowe związki zawodowe Brytyjczyków nawet w dzień pogrzebu nie były w stanie uszanować zmarłej byłej premier, która wyciągnęła Wielką Brytanię z kryzysu. Tak samo jak i w Polsce, tak i w UK związkowcy narzekają na bezrobocie i pobierają zasiłki czyli tak zwany socjal (jak socjalizm, to socjalizm). Tymczasem do tej samej Wielkiej Brytanii zjechało kilka milionów Polaków i co się stało? Niesamowite - znaleźli pracę! Więc może zamieńmy Tuska i spółkę na Camerona, może wreszcie Brytyjczycy przestaną narzekać, a Polacy nie będą musieli wyjeżdżać? Albo jeszcze łatwiejsza w realizacji opcja: przestańmy głosować na euro-socjalistów, dajmy szansę rodzimym konserwatystom. I stawiam sto rubli, że po kilku miesiącach ci sami związkowcy, którzy dziś głosili hasła "Boo!", "Nie chcę aby z moich pieniędzy finansowano pogrzeb Thatcher!", zaczną urządzać dziękczynne pielgrzymki do Londynu do grobowca lady Thatcher z błaganiem o wybaczenie A propos pogrzebu i "wolnych mediów" w Polsce. Brytyjski The Daily Telegraph w relacji na żywo o 12.11 pm odnotował wizytę polskiej delegacji: Które polskie rzekomo wolne media podały tę informację do wiadomości publicznej? Więc sami odpowiedzcie sobie na pytanie, w jakim kraju żyjemy. A oto najnowsze przykłady manipulowania widzami: 1. TVP 2 - celowe ignorowanie nieprzychylnych reżimowi partii: Jak łatwo można policzyć, 25% + 23% + 8% + 6% + 2% daje nam 64% głosów ankietowanych. A gdzie reszta, hm? 2. TVP info - zasłonienie niewygodnych wyników lektorem dla głuchoniemych. A przecież jest dość miejsca z boku, by lektor nie zasłaniał obrazu, nieprawdaż? W normalnej telewizji - owszem. W Polskiej - strach pomyśleć co by to było, gdyby przypadkiem biedny Kowalski się dowiedział, że oprócz PO-PiS, SLD i PSL jest jeszcze jakaś alternatywa... Oj boją się o swoje stołki boją euro-socjaliści. I słusznie, ich dni są policzone.
    2 punkty
  46. To pytanie dręczyło mnie ostatnimi czasy dosyć intensywnie. Jak to się stało, że lewica w tak wielu krajach dorwała się do władzy? Całe Stany Zjednoczone, Kanada, wszystkie kraje Unii Europejskiej - to przecież setki milionów ludzi! Rozumnych, pracujących, mających życie, zainteresowania, rodziny... Co takiego się stało, że zamiast przestrzegać prostej zasady "pamiętaj rozchodzie, żyj z przychodem w zgodzie" zaczęli zadłużać się na potęgę? Dlaczego zamiast stawiać na rozwój, nowe wynalazki zaczęli wyznawać "zero growth"? Jakim cudem w człowieku została zabita przedsiębiorczość, troska o siebie i rodzinę, a wyrosły całe pokolenia pasożytów żerujących na zasiłkach i państwowych dotacjach? I w końcu czemu nagle ludziom odbiło i problemy mniejszości, takich jak geje, lesbijki, biseksualiści, transseksualiści (czyli całe to tęczowe LGBT), narkomani rządni legalizacji trawki stali się numerem jeden w sprawach wagi państwowej czy mediach (tutaj także mam na myśli margines społeczny promowany w telewizjach i programach "Rozmowy w toku", "Dlaczego ja?", "Trudne sprawy" etc. , a los szarego ciemiężonego drakońskimi podatkami niewolnika (czyt. obywatela który o ironio w ramach demokracji rzekomo ma władzę) przestał mieć znaczenie? Odpowiedź po części znajdziecie w tym krótkim reportażu z USA: a także dowiecie się co nieco na temat poprawności politycznej. Ponadto zapraszam Was do obejrzenia nagrania ze spotkania w krakowskim klubie Pod Jaszczurami z 7 kwietnia, prowadzonym przez Konrada Berkowicza i Agatę Banasik z Kongresu Nowej Prawicy. Oprócz wykładu Janusza Korwin - Mikke, w którym również została poruszona kwestia min. przyczyny dojścia lewicy do władzy, znajdziecie odpowiedź na wiele interesujących pytań i zagadnień z naszego życia, a pod koniec krótkie wystąpienie pana Grzegorza Sowy, walczącego aktualnie o wypisanie się z ZUS'u: Tutaj wersja z nieco lepszym (?) audio i kręcona przy lepszym oświetleniu, ale w dwóch częściach: 1. 2. Ja wczoraj ze względu na okoliczności obejrzałem film The Iron Lady z Meryl Streep w roli Margaret Thatcher. Spodziewałem się filmowej ekranizacji życia Żelaznej Damy, tymczasem przez grubo ponad 90% filmu pokazywano starszą samotną kobietę z typowymi objawami demencji starczej, którą co chwilę nachodzą wspomnienia z przeszłości, nieżyjący mąż (halucynacje) i do tego kwestia zamiłowania do whisky. Może 5-10 minut z tego filmu jest godne uwagi, ale... Odniosłem idiotyczne wrażenie, że równie dobrze można by nakręcić film o życiu Jana Pawła II i 90% uwagi poświęcić temu jak korzysta z toalety, jak zmaga się z postępującą chorobą parkinsona, jak chodzi po ogrodach Watykanu etc. natomiast wszystkie dokonania jego pontyfikatu, pielgrzymki, encykliki, uznania cudów były sprawą trzeciorzędną. Szczerze mówiąc poważnie zastanawiam się, czy jakiś lewak nie wyłożył pieniędzy na wyprodukowanie tego gniota. Aczkolwiek muszę przyznać, że Meryl Streep zagrała bardzo dobrze Filmu nie polecam, natomiast studiowanie życiorysu, poglądów i dokonań lady Margaret Thatcher owszem.
    2 punkty
  47. Ludzie nie przestaną mnie zaskakiwać. Możecie wierzyć lub nie, ale jedna z wiadomości dnia dzisiejszego wprawiła mnie w dziwny stan, kiedy to człowiek nie wie czy śmiać się czy płakać. Otóż jedna z mieszkanek województwa mazowieckiego oskarżyła rząd o to, że się nią nie zajmuje i od 25 lat nie znalazł dla niej pracy! To nie prima aprilis: klik . Owa kobieta przyznała się, że od 25 lat grzeje fotel przed telewizorem, a od 23 lat pobiera świadczenia dla bezrobotnych i korzysta z darmowej opieki zdrowotnej! Na którą składają się wszystkie osoby płacące podatki i ZUS. Ergo - przez 25 lat wszyscy obywatele płacący podatki i ZUS byli niewolnikami tej kobiety, która za ich pieniądze mogła sobie siedzieć przed telewizorem, oglądać telenowele i popijać kawkę, w czasie kiedy oni musieli na jej rachunki i kawkę zarobić. I ta kobieta ma jeszcze o to pretensje! 25 lat nicnierobienia. Mnie się to w głowie nie mieści. Jak można nie robić nic przez 25 lat? Ja rozumiem. Miesiąc. Kwartał. No rok. Ale ćwierć wieku? Mam gdzieś to czy były jakieś oferty pracy z urzędu czy też nie. Jestem święcie przekonany, że gdyby ta kobieta nie otrzymywała żadnych świadczeń, to po miesiącu zajęła się tym, co kobiety potrafią doskonale robić: sprzątaniem, gotowaniem, opieką nad dziećmi Lub zabrała się za naukę angielskiego i ruszyła się tam, gdzie na powyższe usługi jest zapotrzebowanie. Lub zajęłaby się hodowlą królików, drobiu, ziemniaków i smażeniem frytek lub uprawą tytoniu. Albo struganiem patyków i sprzedażą rzeźb ludowych czy zbieractwem. Mam rację? Są setki możliwości. No tak, ale po cóż miałaby się wysilić, skoro socjaliści utworzyli państwo opiekuńcze i płacą za nicnierobienie? Najprościej powiedzieć - to wina rządu. Ale czy aby na pewno? Wszak rząd z tego żyje i ma czyste sumienie, bo przecież rozdzielił tyle a tyle miliardów na walkę z bezrobociem, zabierając sobie lwią część pieniędzy za tę usługę, za zgodą obywateli. A więc kto jest winny zaistniałej sytuacji? Śmiem twierdzić, że każdy kto płaci podatki i finansuje ZUS. Czyli każdy, kto daje rządowi pieniądze po to by ten mógł je marnotrawić. Każdy, kto wpłacając do ZUS'u pieniądze godzi się na istnienie państwa opiekuńczego. Bo gdyby przeciętny Kowalski zainwestował te pieniądze w rozwój własnej firmy, mógłby zatrudnić więcej pracowników np. na drugą czy trzecią zmianę lub poświęcić firmie więcej czasu, zatrudniając bohaterkę dzisiejszego wpisu do sprzątania firmy/domu, opieki nad dziećmi lub zajmowaniem się firmowym bufetem. Czy jakiegokolwiek innego zadania. Czyż nie? Rząd to nie instytucja charytatywna. Utrzymanie kilkuset tysięcy urzędników ściągających podatki i zajmujących się ich redystrybucją do poszczególnych urzędów np. Powiatowego Urzędu Pracy w Szydłowcu - kosztuje każdego z nas potworne pieniądze. Czyli aby móc biednej bezrobotnej wypłacić zasiłek 500 zł, komuś trzeba zabrać 1000. Ale to nie wszystko, bo rząd ma jeszcze także możliwość zadłużania nas wszystkich Więc jak uzna, że ma za mało kasy, może ją pożyczyć od Unii Europejskiej, Banku Światowego czy Singapuru. A potem to my musimy owy dług spłacić. Przyznać się, kto dał się nabić w butelkę? Zamiast zapłacić tej bezrobotnej przykładowe 800 zł za miesięczne sprzątanie domu czy opiekę nad dzieckiem i resztę przeznaczyć na własne wydatki, przeciętny Kowalski płaci rządowi grubo ponad 1000 PLN (samego ZUS, bo do tego dochodzi VAT, dochodowy i cała masa innych podatków) za to, by ten: wypłacił owej biednej bezrobotnej 400-500 zł zasiłku, zdemoralizował ją do cna i wyhodował pasożyta, resztę zmarnotrawił na utrzymanie bandy urzędników (która zamiast robić coś pożytecznego - pije kawę, układa pasjansa i wymyśla przepisy utrudniające życie), oraz w jego imieniu zaciągał kredyty (np. na zakup fotoradarów, które trzepią z nas niezapłacone w postaci podatków resztki wypłaty), które potem sami musimy spłacać Gdzie tu interes? Gdzie sens? Gdzie logika? A jeśli już mowa o winach rządu: Możemy przeczytać w artykułach znalezionych w sieci. Za te wina również zapłacił każdy podatnik. No to co? Na zdrowie Panowie i Panie! Innym przykładem sposobu na dojenie frajerów jest tzw. "globalne ocieplenie". Zachęcam do obejrzenia tego filmu dokumentalnego: http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=bz7oGSEjOTA . Teraz już chyba nikt nie da się nabić w butelkę, że wydanie kolejnych miliardów na redukcję CO2, ogniwa solarne itd. jest dobrym pomysłem P.S. 2 kwietnia 2013 - to 8 rocznica śmierci papieża Jana Pawła II. Mimo usilnych starań na stronie głównej Onetu wzmianki o tym nie znalazłem. Natomiast kilka newsów o Katarzynie W. owszem. To kolejny istotny argument, aby przywrócić normalność...
    2 punkty
  48. Komentując wczoraj wpis Jak opisać serce? (autor Ereinion) skorzystałem z Wolfram Alpha. Dla niewtajemniczonych przypomnę że:
    2 punkty
  49. Dzisiejszy wpis postanowiłem poświecić omówieniu konfiguracji zadania Sitemap Generator. Dla niezorientowanych przypomnę, że zadanie to uruchamia się cyklicznie w zadanych przedziałach czasu i odpowiada za uruchamianie skryptu służącego do generowania mapy serwisu (sitemap). Wiele osób uskarża się, że po instalacji IP.SEO nic się nie dzieje, że nie są generowane żadne mapy witryny. W takim przypadku właśnie pierwsze co powinniśmy zrobić to sprawdzić ustawienia zadania Sitemap Generator. W tym celu logujemy się do ACP, wybieramy zakładkę System >> System >> Zadania Następnie klikamy w zakładkę IP.SEO. Zobaczymy zadania przypisane tej modyfikacji. Jeżeli przy nazwie Sitemap Generator jest dodany tekst (Wyłączone) to znaczy, że generowanie map jest wyłączone i należy zadanie włączyć. Klikamy w ikonkę strzałeczki znajdującej się po prawej stronie i z rozwijalnego menu wybieramy Edytuj zadanie W tym momencie możemy przystąpić do konfiguracji zadania. Przy polu Włączyć zadanie? wybieramy ustawienie Tak. Powinniśmy zwrócić również uwagę jak często to zadanie będzie wykonywane. Moja rada Domyślnie zadanie Sitemap Generator jest uruchamiane co godzinę Takie ustawianie może doprowadzić do przeciążenia naszego serwera, a przecież logicznie myśląc nie ma potrzeby tak często generować mapy witryny. Przecież zawsze się może zdarzyć, że jakiś temat napisany teraz za godzinę może już nie istnieć (np, skasuje go moderator). Po drugie nawet najaktualniejsza mapa witryny i tak jest pobierana nie więcej niż 2-3 razy dziennie przez boty wyszukiwarek (np. przez Googlebota). Dlatego pole Czas: godziny powinniśmy ustawić na 3-3(am) Spytacie czemu akurat na tę godzinę. Otóż z moich własnych statystyk wynika, że o tej godzinie mam najmniejszy ruch na stronie, a co za tym idzie serwer jest obciążony w minimalnym stopniu więc wykonanie zadania przebiegnie bardzo szybko. Po dokonaniu zmian klikamy w przycisk Edytuj zadanie Pamiętajcie!
    2 punkty
  50. Ciężko jest mi opisywać ten film, gdyż nie wywarł on na mnie druzgocącego wrażenia. Od strony artystycznej - gra aktorska, reżyseria, scenografia - nie można mu nic zarzucić. Wyśmienite są również zdjęcia, które na długo pozostają w pamięci, a scena ze szpitala wpisała się już w kanon surrealizmu horrorów. Również pomysł był ciekawy - scenariusz skupia się na studium osoby, którą można uznać za schizofrenika, a widz musi zdecydować, czy podążać za szaleństwem głównego bohatera, czy też zachować dystans, który towarzyszy całej reszcie świata. Jednak nie jest to produkcja, do której będę chciał wrócić za kilka lat, nawet znając zakończenie wyjaśniające poszczególne etapy opowieści. Co jednak zasługuje na uznanie w tym tytule, to nastrój, jaki jest budowany przez reżysera. Jest to jeden z bardziej ponurych, szarych i przygnębiających filmów, jakie ostatnio widziałem. Jako ciekawostkę mogę dodać, że właśnie dzięki temu napięciu towarzyszącemu akcji, Jacob's Ladder stał się inspiracją dla twórców kultowej gry Silent Hill, która w jednym z sequeli zawiera nawet sceny żywcem wyjęte z filmu. Filmweb Rotten Tomatoes
    2 punkty
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.